<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352</id><updated>2012-02-11T22:59:16.151+01:00</updated><title type='text'>the pleasures of loving God</title><subtitle type='html'>Blog Ku Zachęcie :)</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>126</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6212772766665353317</id><published>2011-06-25T09:31:00.004+02:00</published><updated>2011-06-25T10:26:56.280+02:00</updated><title type='text'>Całkiem nowa rzeczywistość</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-L8PRrlEq40U/TgWaJ3F7dUI/AAAAAAAABOs/qseLXJZ60Zc/s1600/open2.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 277px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-L8PRrlEq40U/TgWaJ3F7dUI/AAAAAAAABOs/qseLXJZ60Zc/s400/open2.bmp" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5622069204040250690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Zdarzyło mi się ostatnio coś bardzo osobliwego. A mianowicie chodzę już od dłuższego czasu w głębokim przekonaniu, że lada moment zaczynam całkiem nowy etap mojego życia. Tak jakbym podjęła jakąś radykalną decyzję typu przeprowadzka do innego miasta, nowy zawód, zamążpójście. Nie mogę się tego poczucia za nic pozbyć. Kiedy jednak zacznę się nad tym zastanawiać to stwierdzam, że nic nie zmienia się aż tak mocno. Zmieniam trochę organizację zajęć w tygodniu, ale to przecież robię co roku, korzystając z przywilejów wykonywania wolnego zawodu i upodobania do szukania coraz to nowych rozwiązań mądrego wykorzystania czasu :) Zapisałam się na ciekawy kurs - ale przecież w zeszłym roku też zapisałam się na wspaniały i ciekawy kurs, więc nie jest to rewolucyjna zmiana (acz wielki powód do radości). Skąd więc to przekonanie o całkiem nowej rzeczywistości?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dziś rano doszłam do przekonania, że jest to związane z tym, że wydałam już parę miesięcy temu z natchnienia Bożego wielką batalię duchowi spięcia, braku pokoju, lęku, troski i pośpiechu. Szczególnie mieszkańcy wielkich miast będą wiedzieli o czym mówię, ale pewnikiem nie tylko :) Batalia jest w toku, ale zaczyna już wydawać owoce - i zmiana jest tak wielka, że to chyba właśnie z tego powodu mam to poczucie życiowej rewolucji. Plus z tego, że Duch Święty zapewnia, iż to dopiero początek :) Oczy robią mi się wielkie i okrąglutkie z zadziwienia i zachwytu!!!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ostatnio w niedzielę na spotkaniu naszej wspólnoty rozmawialiśmy o tym, że najważniejsza część naszego życia to życie wewnętrzne. Bóg patrzy na serce i liczą się dla niego motywacje serca. Dobre motywacje poprowadzą do dobrych decyzji i działań. Ale nie za każdym pozornie właściwym zachowaniem są właściwe motywacje. Bogu zależy na pokoju - shalom - swoich dzieci. Na tym, żeby miały pełnię życia, tzn. intymność z Nim i bliskimi, spokojne sumienie, pewność co do przyszłości, radość zbawienia. Nie zależy Mu na tym, żeby mieć dużą frekwencję zdołowanych i sfrustrowanych ludzi na spotkaniach chrześcijańskich, którzy wykonują różne atrakcyjne gesty i miny, nie mające wewnętrznego pokrycia. Nie zależy Mu na tym, żeby ludzie z pustką lub skrywanym gniewem w sercu legitymowali się wielością zajęć i osiągnięć, nawet na najwłaściwszej niwie. Zależy mu na tym, abyśmy mieli właściwe wewnętrzne życie. Nie to, żeby nie było dla Niego ważne co robimy. Ale jest to poniekąd wtórne, bo właściwe życie wewnętrzne i tak zawsze wyda owoc na zewnątrz, który będzie dla Niego radością.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tymczasem kiedy spotykamy się i rozmawiamy o tym, co u kogo słychać, najczęściej koncentrujemy się na tym, co kto zrobił. Albo co komu zrobili. Jakie zmiany w służbie, w pracy, w nauce. Nie skupiamy się zwykle na tym, że czujemy pustkę w kieracie zajęć i że modlimy się o siłę i mądrość dla właściwej zmiany. Nie na tym, że Bóg dał nam nową wolność w jakiejś dziedzinie. Nowe przekonanie. Nową tęsknotę. Czasem, dzięki Bogu - coraz częściej, nasze rozmowy tyczą tych rzeczy. Ale mimo to, kiedy szukałam korzenia mojego wewnętrznego poczucia rewolucyjnej zmiany, zajęło mi parę miesięcy, żeby przestać patrzeć na to, co zewnętrzne. I przestać myśleć, że takie rzeczy jak pierwsze zwycięstwa nad duchem pośpiechu, pierwsze oznaki wolności od komplikowania sobie życia, które z Jezusem ma być lekkim brzemieniem i słodkim jarzmem, to nic aż tak wielkiego, żeby dawało to tak wielkie poczucie życiowej zmiany... Bo tak naprawdę to właśnie to, co dzieje się w nas w środku, to jak postrzegamy rzeczywistość, co uznajemy za ważne i nieważne, groźne czy przyjemne, konieczne i niekonieczne, nasze wewnętrzne nastawienie... to tak naprawdę decyduje i o biegu wypadków w naszym życiu i o jego jakości, w każdym tego słowa znaczeniu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Batalia trwa i jest mi w niej wspaniale, więc pewnie będę wracać do tematu, tym bardziej, że pasuje do nastroju wakacyjnego :) Pozdrawiam gorąco!!! M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6212772766665353317?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6212772766665353317/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6212772766665353317' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6212772766665353317'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6212772766665353317'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2011/06/cakiem-nowa-rzeczywistosc.html' title='Całkiem nowa rzeczywistość'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-L8PRrlEq40U/TgWaJ3F7dUI/AAAAAAAABOs/qseLXJZ60Zc/s72-c/open2.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-142079340307550396</id><published>2011-05-05T08:01:00.003+02:00</published><updated>2011-05-05T08:18:00.069+02:00</updated><title type='text'>On mnie wybrał!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-Kb4u1j-o3Cg/TcI9bNcp8PI/AAAAAAAABNg/73Jy1_uAFJs/s1600/picking.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 382px; height: 382px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-Kb4u1j-o3Cg/TcI9bNcp8PI/AAAAAAAABNg/73Jy1_uAFJs/s400/picking.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603108424077930738" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czytałam dziś o nierządnicy (prostytutce) Rachab, u której zatrzymali się zwiadowcy Izraelscy przed zdobyciem Jerycha, i która potem znalazła się w rodowodzie Jezusa... I tak do mnie mocno dotarło w jak niezwykły sposób Bóg nas wybiera... Jak bardzo nie patrzy na naszą siłę i osiągnięcia, na to, co sobą reprezentujemy w oczach własnych i innych ludzi. Naprawdę nie powołuje nas ze względu na nasze uczynki, ale ze względu na swój suwerenny wybór. A my możemy jedynie ten wybór przyjąć... albo odrzucić i dalej starać się po swojemu. Dla Boga nie ma większej radości, niż kiedy ten wybór przyjmujemy. I nic bardziej zbawiennego dla naszego życia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wiem, że ja muszę codziennie sobie o tym przypominać. A za każdym razem, kiedy sobie o tym przypomnę, za każdym razem kiedy to na głos ogłoszę i podziękuję za to Bogu, odchodzi trochę stresu, spięcia, troski, napełnia mnie więcej pokoju i wiary. Poprawia się moje zdrowie, poprawiają się moje relacje, wzrasta moje poczucie, że jestem w miejscu swojego powołania.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Moja wartość nie jest w tym, jak bardzo jestem doskonała i bezbłędna. Moja wartość nie wynika z tego, ani nie wpływa na to, czy otrzymuję od Pana zadanie, o którym wszyscy wiedzą, czy takie, o którym nikt z ludzi się nigdy nie dowie. Moja wartość wynika z tego, że On mnie wybrał i jestem dla Niego drogocenna. A gdyby miał jeszcze raz mnie dzisiaj wybrać, znowu by to zrobił. On o mnie pamięta. Pamięta z miłością. I to ta miłość zmienia moje życie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-142079340307550396?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/142079340307550396/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=142079340307550396' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/142079340307550396'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/142079340307550396'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2011/05/on-mnie-wybra.html' title='On mnie wybrał!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-Kb4u1j-o3Cg/TcI9bNcp8PI/AAAAAAAABNg/73Jy1_uAFJs/s72-c/picking.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8544748025343266389</id><published>2011-05-04T18:21:00.001+02:00</published><updated>2011-05-04T18:24:15.327+02:00</updated><title type='text'>Ktoś chętny?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-34gk103dFV8/TcF9MnsoycI/AAAAAAAABNY/rOEnighTDhg/s1600/euangelionzaproszenie.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 271px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-34gk103dFV8/TcF9MnsoycI/AAAAAAAABNY/rOEnighTDhg/s400/euangelionzaproszenie.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602897067193715138" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Chyba się wybiorę na ten koncert w sobotę, może ktoś chce dołączyć, a potem jakaś kawusia? Zaczynam powolutku wychodzić z wąskiego gardła czasowego, może nawet kiedyś coś napiszę na blogu, nie powiem mądrego, ale przynajmniej w moim stylu :) Pozdro i dawajcie znać jakby kto chciał razem się wypuścić w ten weekend!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8544748025343266389?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8544748025343266389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8544748025343266389' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8544748025343266389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8544748025343266389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2011/05/ktos-chetny.html' title='Ktoś chętny?'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-34gk103dFV8/TcF9MnsoycI/AAAAAAAABNY/rOEnighTDhg/s72-c/euangelionzaproszenie.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4950658922623184822</id><published>2011-03-12T08:04:00.014+01:00</published><updated>2011-03-12T09:23:51.266+01:00</updated><title type='text'>Boże lekarstwo na stres</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-jqCI_BjF37w/TXsmS6v1VeI/AAAAAAAABL8/WiebJj8LDjE/s1600/simple%2Bbeauty%2B6.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-jqCI_BjF37w/TXsmS6v1VeI/AAAAAAAABL8/WiebJj8LDjE/s400/simple%2Bbeauty%2B6.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5583098269505246690" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Już dawno nie miałam tak zajętego czasu jak w tej chwili. Trochę się po prostu "dzieje", a trochę muszę ponosić konsekwencje podjętych zbyt pochopnie na początku roku szkolnego decyzji. Powoli ale skutecznie się jednak przekopuje na drugą stronę. Z końcem marca trochę mi się terminarz przeluźni, a z początkiem maja sytuacja powinna się mniej więcej unormować :) O ile w moim życiu bywa coś takiego jak "unormowanie" :) Ale modlę się do Pana gorliwie o ducha mądrości i objawienia i Bożej bojaźni, żebym nie brała się już za rzeczy, których On dla mnie nie przewidział, albo które przewidział na inną porę, albo inne tempo...&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A póki co, pomimo zatłoczonej listy rzeczy do zrobienia i goniących terminów, nadal odbieram ten czas jako przełomowy. Pasja, tęsknota i wizja nie przygasają, jedynie uczę się je nosić w sercu z cierpliwością i poddaniem. Uczę się w najbardziej zajętym czasie zachować właściwą hierarchię wartości, stawiając na pierwszym miejscu społeczność z Panem. A On daje coraz więcej pokoju w sytuacjach, gdzie pokoju zwykle bym się nie spodziewała. Coraz częściej pozwala mi zachować właściwą perspektywę na wydarzenia mojej codzienności.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pan dał mi stały ulubiony zestaw fragmentów z Biblii, do codziennej modlitwy na czas taki jak ten. To od nich zaczynam każdy dzień.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ps 131&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę - tak we mnie jest moja dusza. &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki!  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;1P 5,7&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Wszystkie troski wasze przerzućcie na Niego, gdyż Jemu zależy na was.  &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Mt 11,28-30&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię.&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt; Weźcie moje jarzmo na siebie i uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokorny sercem, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;Albowiem jarzmo moje jest słodkie, a moje brzemię lekkie.  &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Bóg mówi, że kiedy do Niego wołamy w niedoli, On posyła swoje Słowo, aby nas wybawić i uzdrowić (Ps 107,19-20). We mnie te słowa wzbudzają dziękczynienie za Jezusa, wcielone Słowo Boże, którego Bóg posłał jako jedynego i doskonałego Zbawiciela dla każdego człowieka. Doświadczam jednak w moim życiu także innego wymiaru tego fragmentu: a mianowicie, że Jego Słowo, przekazane nam w Biblii, jest żywe i skuteczne w naszym życiu; że kiedy przykładamy i stosujemy je do naszego życia, kiedy napełniamy nim serce, kiedy ich dźwięk wypełnia nasz dom i dociera do naszych uszu, kiedy przyjmujemy i ogłaszamy je z wiarą, ono nas leczy i wybawia, na poziomie ducha, duszy i ciała. Buduje naszą relację z Bogiem, leczy nasze emocje, przemienia nasze myślenie i obdarza zdrowiem nasze ciało. Dzięki niech będą Tacie za Jego Słowo. Na nie zawsze warto znaleźć czas. A jeśli ja w tym okresie znajduję więcej czasu na Boże Słowo niż wcześniej, to znaczy, że nie tylko jest to możliwe dla każdego, ale również, że dla każdego ma Ono moc stać się ratunkiem i odpowiedzią w konkretnych życiowych okolicznościach.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dziś w czasie modlitwy Bóg włożył w moje serce jeszcze jedną broń do walki ze spięciem i stresem okresu wzmożonej aktywności, a mianowicie wdzięczność. Dziękowanie za co tylko się da. Za każdą rzecz, która się dzieje - bo w większości są to rzeczy fascynujące i frapujące, tylko że z powodu spiętrzenia zadań, przestałam to dostrzegać. Za wkład jaki przez te rzeczy mam w ważne dla Bożego serca sprawy. Za to, czego ten czas mnie uczy. Za Bożą wierność, że daje mi siłę i mądrość do przejścia przez to, co trudne. Dziękować, dziękować, nie raz ale codziennie i wzrastać w dziękowaniu... A raczej nie tyle w dziękowaniu, które dotyczy tylko słów, ale we wdzięczności, która jest postawą serca i potężną bronią w każdej walce którą toczymy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Tak więc mój wpis dedykuję w szczególny sposób wszystkim, którzy tak jak ja mają teraz czas bardzo napięty (albo kiedyś mieli, albo będą mieć ;)). "Jak więc przejęliście naukę o Chrystusie Jezusie jako Panu, tak w Nim postępujcie: &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;zapuśćcie w Niego korzenie i na Nim dalej się budujcie, i umacniajcie się w wierze, jak was nauczono, pełni wdzięczności" (Kol 2,7).&lt;/span&gt; Pozdrawiam was gorąco i radośnie. Shalom!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4950658922623184822?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4950658922623184822/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4950658922623184822' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4950658922623184822'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4950658922623184822'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2011/03/boze-lekarstwo-na-stres.html' title='Boże lekarstwo na stres'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-jqCI_BjF37w/TXsmS6v1VeI/AAAAAAAABL8/WiebJj8LDjE/s72-c/simple%2Bbeauty%2B6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2919199155039554048</id><published>2011-02-13T20:20:00.007+01:00</published><updated>2011-02-13T20:49:43.822+01:00</updated><title type='text'>Wir i Wichura!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-1YgZ5gDbRjs/TVgzYj8w_UI/AAAAAAAABKo/GE20RIMuG-c/s1600/Tuptusiowe%2Bpi%25C4%2599kne.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 354px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-1YgZ5gDbRjs/TVgzYj8w_UI/AAAAAAAABKo/GE20RIMuG-c/s400/Tuptusiowe%2Bpi%25C4%2599kne.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573261035930975554" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ależ ten nowy rok się rozwija i jest po prostu niesamowicie!!! Mam taki czas, kiedy mogę wyraźnie powiedzieć, że jestem szczęśliwa. A głównym powodem mojego szczęścia jest to, że Bóg jest blisko. Że cudowna wonność i atmosfera Jego obecności spoczywa na wszystkim. Na moim domu, na moich podróżach, na mojej pracy. Na wszystkich rzeczach wiadomych i niewiadomych. Na czekaniu i na działaniu. Wszędzie. I to wystarczy, żebym czuła się szczęśliwa. A jednocześnie tak roztęskniona jak nigdy wcześniej, roztęskniona za Ukochanym Mojej Duszy. I nawet nie potrafię powiedzieć co się stało. Czy ktoś umie mi powiedzieć, co się stało? Czy coś się wydarzyło w atmosferze duchowej nad Polską? Czy coś się przełamało? Czy coś ma się przełamać? O co chodzi? Czy ktoś coś wie?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Właśnie pisałam do jednej znajomej o tym, co się u mnie dzieje i aż sama się zadziwiłam tym, co napisałam. Napisałam, że aż buzuje we mnie od marzeń Bożych, wizji, planów i zachwytów, a tymczasem Pan mnie uczy, żeby z tych wszystkich cudownych marzeń, moim najpiękniejszym i najbardziej ekscytującym marzeniem zawsze był On sam. Tak właśnie napisałam znajomej. I tak właśnie jest. Tego mnie uczy. Jeszcze nigdy wcześniej nie nazywałam Boga moim "najwspanialszym i najbardziej ekscytującym marzeniem". Różnie Go nazywałam, ale tak jeszcze nie. Bóg dawał marzenia. Ale żeby sam był pierwszym z nich? Tak! Tak! Właśnie tak!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Niby od "zawsze" wiedziałam o tym i pałałam pasją ku temu, aby zachować czujność i nie ekscytować się bardziej służbą dla Pana, niż Nim samym. Tyle razy widziałam, czasem niestety także u siebie, ten syndrom zachłyśnięcia rozmachem "akcji" i projektów chrześcijańskich, na dokładnie tej samej zasadzie jak ludzie w świecie zachłystują się rozmachem różnych projektów zawodowych czy hobbystycznych. Człowiek ma wtedy wrażenie, że jest zakochany w Bogu, a tak naprawdę jest zakochany w akcji, w spełnianiu się, w tym, że "się dzieje". Wszystko wygląda tak "po Bożemu", dopóki nie zabraknie pożywki "działania" i nagle człowiek odkrywa, że poza tym pędem nic nie ma.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Niby to wszystko wiem od lat. Żeby Bogiem się zachwycać, Nim samym. Ale tym razem to wszystko jest tak NAPRAWDĘ. Tak bardzo BEZ ŚCIEMY jak nigdy wcześniej. Teraz nie mogę już sobie pozwolić na zatracenie się w biegu. On. On. To Jego muszę znaleźć. Czuję jak przepływa przeze mnie takie bogactwo pomysłów, zachwytów, tęsknot, współcierpienia, płaczu za tymi, którym może pomóc tylko Pan... Tyle tego przepływa, że aż wiruje mi w głowie, ale mam takie przynaglenie jak nigdy, aby umieć to wszystko w każdej chwili odłożyć, na najcichszy nawet Jego szept - zatrzymać się i być tylko dla Niego. Szaleć za Nim. Kochać Go. Służyć Mu. On i tylko On. Tylko On napełnia to wszystko prawdziwym sensem i trwałą wartością.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Och, kochani moi stali czytelnicy, przyjaciele, najdrożsi bracia i siostry w Jezusie, módlcie się za mnie, żebym nie przegapiła tego czasu łaski. Żeby Pan wykonał we mnie i przeze mnie wszystko, co zamierzył w tym błogosławionym czasie. Ja też o to modlę się za was. I dajcie znać, jeśli wiecie dlaczego teraz. I o co chodzi. Pozdrawiam was gorąco... w kochanym Panu Jezusie! M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2919199155039554048?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2919199155039554048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2919199155039554048' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2919199155039554048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2919199155039554048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2011/02/wir-i-wichura.html' title='Wir i Wichura!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-1YgZ5gDbRjs/TVgzYj8w_UI/AAAAAAAABKo/GE20RIMuG-c/s72-c/Tuptusiowe%2Bpi%25C4%2599kne.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2131633775767659555</id><published>2011-01-08T20:40:00.004+01:00</published><updated>2011-01-08T21:00:56.182+01:00</updated><title type='text'>Więcej Ciebie, mniej mnie...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TSjCUxxtgbI/AAAAAAAABBg/2fywg6jVats/s1600/Set_me_Free.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TSjCUxxtgbI/AAAAAAAABBg/2fywg6jVats/s400/Set_me_Free.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559907402203890098" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sama nie pamiętam już dlaczego, ale od jakiegoś czasu prosiłam Pana o to by nauczył mnie bojaźni Bożej. Nie umiem powiedzieć dokładnie jak On to robi i na czym to polega, ale wiem, że mi odpowiada, i że jest inaczej i z każdym dniem coraz bardziej inaczej. Na pewno jednym z narzędzi, którymi się posłużył była książka Johna Bevere "Wieczność". Była tak różna od tego, do czego przywykłam, że aż nie wiedziałam, czy to najgorsza czy najlepsza rzecz, którą Bóg dał mi kiedykolwiek przeczytać. W końcu zdecydowałam, że jednak najlepsza. No... może wśród najlepszych. Nigdy wcześniej nie czytałam książki, której najbardziej trafny opis byłby taki, że "budzi bojaźń". Bożą bojaźń. Być może ktoś mógłby poczuć się potępiony po lekturze tej książki. Ja się poczułam, jakbym się obudziła. Być może niektórzy poczuliby, że tracą poczucie Bożej miłości. Ja czuję, że nic bym nie mogła bez Bożej miłości.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Coś się zmienia kochani. Coś się bardzo zmienia. Jeszcze nie umiem do końca opisać co. Tak bardzo wiem, że nic nie mogę bez Boga. Nie mogę trafić na właściwą drogę. Nie mogę kochać Go bardziej. Nie wiem jak zachowywać się właściwie wobec ludzi. Jakie podejmować codziennie decyzje. Nie mam żadnej pewności na tym świecie. Żadnej poza Nim. A jednak czuję się spokojniej i bardziej bezpiecznie niż wcześniej. Bo jestem tak całkiem pozbawiona ludzkiej pewności, że nie pozostaje mi nic innego niż albo zapaść w pełen rezygnacji letarg, albo zaufać Jemu. Wybieram ufać Jemu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A więc zmienia się. Niespodziewanie dla mnie zmieniają się moje różne codzienne nawyki i rutyny. Codziennie robię rzeczy, których jeszcze rano bym się po sobie nie spodziewała. Inne reakcje. Inne priorytety. Chcę naprawdę żyć dla Niego. Ten post jest prawdopodobnie bardziej chaotyczny niż jakikolwiek mój wcześniejszy wpis. Ale wierzę, że z tego chaosu coś się wyłoni. Piszę chaotycznie, bo nie do końca rozumiem co się wydarzyło i wydarza. Ale nie czuję w mojej codzienności chaosu. Wręcz przeciwnie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dziękuję wam za cierpliwość. Za wyrozumiałość. Za to, że szukacie Go, także i tutaj. A skoro szukacie - wiem, że znajdziecie, jak nie tu, to gdzie indziej. A ja będę wam dawać znać w miarę mojego własnego znajdywania. Pozdrawiam was gorąco. M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2131633775767659555?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2131633775767659555/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2131633775767659555' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2131633775767659555'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2131633775767659555'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2011/01/wiecej-ciebie-mniej-mnie.html' title='Więcej Ciebie, mniej mnie...'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TSjCUxxtgbI/AAAAAAAABBg/2fywg6jVats/s72-c/Set_me_Free.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-3399855798456006223</id><published>2010-12-05T20:10:00.023+01:00</published><updated>2010-12-05T21:46:51.812+01:00</updated><title type='text'>Porządek i kontrola nad życiem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TPv4-77_XRI/AAAAAAAABA8/Uv6cpfYdxS4/s1600/No%2Bcontrol2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 189px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TPv4-77_XRI/AAAAAAAABA8/Uv6cpfYdxS4/s400/No%2Bcontrol2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5547301126161784082" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnio wiele jeździłam i łaziłam, a jak to w takich chwilach bywa, dzieją się dwie rzeczy. Po pierwsze, człowiek jest zbudowany, wzrasta wiara, wzrasta głód Boga i doświadcza się wszelkiego dobrego owocu, przynajmniej w duszy, a często również i w duchu. Druga rzecz, która się dzieje, to chaos po powrocie w doliny tak zwanej codzienności. Jednostka odarta z weekendu, ze skróconym do czterech dni tygodniem pracy nie wie, w co włożyć ręce. Pojawia się stres, spięcie, tęsknota za pięknymi sprawami Bożymi, którymi człowiek dopiero co nasiąkał, a także za poczuciem jakiegoś porządku i kontroli nad wydarzeniami życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie. Porządek i kontrola nad wydarzeniami życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po primo kontrola nad życiem. To mój gorący temat. Czytałam ostatnio, a nawet pisałam w ramach pracy domowej recenzję z książki "Wymiana skryptu emocjonalnego".  I tamże jeden z rozdziałów traktował o tym, że aby pozbyć się w swym życiu nieustannego spięcia mięśniowego i emocjonalnego, a także aby uciec z kieraciku szarej codzienności i zacząć doświadczać życia nadprzyrodzonego, tejże kontroli należy się pozbyć na rzecz Boga. Zrobiłam krótki remanent swojego własnego życia. Pomimo wielokrotnego oddawania kontroli, spięcie mięśniowe stwierdziłam dalej na poziomie, który mi się zdecydowanie nie podobał. Może nie rozpisywałam życia już aż tak szczegółowo w kalendarzu jak dawniej. Może współczynnik dopuszczalnego życiowego spontana mi wzrósł, ale temat wciąż pozostał moim osobistym hitem w czasie lektury tej książki. Przemodliłam sprawę i staram się stosować zalecenia, często nawet w sposób już odczuwalny. Gdybym kiedykolwiek jednak o temacie znowu zapomniała i gdybyście zauważyli u mnie symptomy odwrotne niż pożądane, nie wahajcie się powiadomić mnie o tymże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi temat. Porządek. Porządek (nie koniecznie czystość, acz lubię ją też), ale właśnie porządek to jest to, bez czego nie potrafię w moim życiu odprężyć się czy doznać poczucia bezpieczeństwa. To rzecz naturalna przy moim temperamencie. A jako że to rzecz temperamentu, a nie jakiegoś wypaczenia osobowości, znaczy, że pochodzi to od Pana i że On potrzebuje też i kocha ludzików, którzy lubią porządek. Z tym, że ten porządek taki jakiś wydaje się nieosiągalny. Pragnienie tegoż porządku sprawia, że wbrew życiodajnym prawdom z poprzedniego akapitu, mam pokusę, aby wziąć sprawy w swoje ręce i rozpisać mój własny plan uporządkowania sobie życia, mieszkania, powołania, relacji, kościoła i ogólnego ogarnięcia się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele ostatnio rozmawiam o tym z Tatusiem. Skoro staram się tak bardzo oddać kontrolę nad moim życiem Jemu i nie zabierać jej z powrotem, to pilną sprawą się staje, aby to Pan porządkował moje życie. "Uporządkuj mnie" - proszę Go ciągle - "Uporządkuj moje życie, Tato!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i właśnie dziś usłyszałam jak Gosia niejaka Rycharska dzieląc się Słowem, które jej Pan położył na sercu, stwierdziła, że nie możemy się łudzić, że cokolwiek poza Bożą obecnością jest w stanie uporządkować nasze życie. No tak. Nie tylko jednorazowa Boża interwencja. Nie tylko Jego słowo kierunku czy wiedzy. Zamieszkująca i wypełniająca nasze życie Boża obecność. Nasze życie potrzebuje tak wiele uporządkowania - a przynajmniej tak jest w przypadku mojego skromnego życia... że nic innego nie pomoże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słowo, którym dzieliła się Gosia dotyczyło tego momentu w życiu króla Dawida, kiedy stwierdził on, że należy do Jerozolimy sprowadzić Arkę (Skrzynię) Bożą. Miał on już wtedy władzę królewską i wiodło mu się na tym stanowisku całkiem nieźle, a mimo to stwierdził, że tak się nie da żyć. Otworzył więc swe usta i rzekł co następuje: &lt;span class="werset"&gt;"Sprowadzimy Skrzynię Boga naszego do siebie, gdyż w czasach Saula nie dbaliśmy o nią". Skrzynia Boża to nic innego jak obecność Boża, która dziś nie jest już zamknięta w Skrzyni, ale dostępna dla każdego wierzącego przez Ducha Świętego. Nie zmienia to jednak faktu, że każdy z nas może dopuścić się tego, iż o tę obecność nie dba. Tak jak to było za czasów Saula. Nie dba o obecność Bożą, to ma chaos w życiu. Ma chaos w życiu, to próbuje wszystko jakoś ogarnąć. Próbuje wszystko ogarnąć, to jest spięty na tysiąc węzełków i nie wie w co ręce włożyć. Nie wie w co ręce włożyć, to tym bardziej nie dba o obecność Bożą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To należy przerwać. Ale jak? Należy zacząć dbać o obecność Bożą w naszym osobistym życiu bardziej niż o inne niezwykle istotne sprawy do załatwienia. Bardziej niż o cokolwiek innego. A następnie ją sprowadzić do swojego życia? Jak - idąc do Pana i pytając Jego o każdy krok, szukając Jego prowadzenia tak długo, aż On odpowie - a nie szukając odpowiedzi w książkach, ani w necie, ani nawet na moim blogu ;).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, może to tylko ja taka jestem. Z tą kontrolą wydarzeń i porządkiem. Ale jeśli mam gdzieś tam w szerokim świecie jakichś braci i siostry, mam nadzieję, że i wy poczujecie się zachęceni, do wypuszczenia wodzów z ręki... i szukania Bożej obecności ponad wszystko. Niech nas Tata prowadzi &lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;w tej drodze &lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt; i wyrywa nam z łapek wszelkie nasze własne niecierpliwe pomysły, programy i plany jak to zrobić :) Życzę wam pokoju i Bożej pełni. Trzymajcie się ciepło. M&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-3399855798456006223?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/3399855798456006223/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=3399855798456006223' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3399855798456006223'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3399855798456006223'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/12/porzadek-i-kontrola-nad-zyciem.html' title='Porządek i kontrola nad życiem'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TPv4-77_XRI/AAAAAAAABA8/Uv6cpfYdxS4/s72-c/No%2Bcontrol2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6455891069986854008</id><published>2010-11-04T15:58:00.008+01:00</published><updated>2010-11-04T17:24:04.362+01:00</updated><title type='text'>Ambicje Boże i nie Boże</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TNLc2-KVSCI/AAAAAAAABAU/B56XAMkZIf0/s1600/stairs1.JPG"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TNLc2-KVSCI/AAAAAAAABAU/B56XAMkZIf0/s400/stairs1.JPG" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5535729728949143586" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Od jakiegoś czasu bardzo wiele rzeczy mówi mi o istnieniu Bożych i nie Bożych ambicji. Jeden z moich odwiecznie najukochańszych Psalmów zresztą właśnie na ten temat traktuje, a mianowicie Psalm 131: &lt;span class="werset"&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Panie, nie wywyższa się serce moje i nie wynoszą  się oczy moje; ani nie chodzi mi o rzeczy zbyt wielkie i zbyt cudowne  dla mnie. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zaiste, uciszyłem i uspokoiłem mą duszę; Jak dziecię odstawione od piersi u swej matki, tak we mnie spokojna jest dusza moja. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Izraelu! Oczekuj Pana Teraz i na wieki!&lt;br /&gt;*&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Prawda jakie piękne? Nie musieć koniecznie nikomu niczego udowadniać. Być wolnym od wykazywania się liczbami, osiągnięciami, pozycjami, koneksjami... Być wolnym. Cieszyć się jak dziecko (to samo, do którego należy Królestwo Niebieskie) z tego, że jest się blisko Pana. Być wolnym. Odpocząć.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak więc temat ten obecny jest w moim życiu od niemal zawsze, ale ostatnio czuję się zasypywana liścikami z nieba, które mi o nim przypominają.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jednym z nich była książka Francine Rivers "And the Shofar Blew" o pastorze, który osiągnął tzw. sukces w świecie chrześcijańskim: piękny budynek, tysiące wiernych, dziesiątki programów, widoczność, rozpoznawalność i sława. Był tak pochłonięty osiąganiem sukcesu i udowadnianiem, że jest w stanie coś zrobić dla Boga, że całkowicie stracił relację z Nim. Odszedł od Niego tak daleko, jak tylko nowonarodzona osoba może odejść. Choć sytuacja w życiu tego konkretnego pastora doszła do pewnego ekstremum, zaczęła się dosyć niewinnie. Od drobnych przesunięć priorytetów. Drobnych przewartościowań. Takich, co to gdyby ktoś zwrócił uwagę, większość ludzi stwierdziłoby, że to czepianie się... A jednak. Te drobne przewartościowania, kroczek po kroczku, doprowadziły do katastrofy. Przewartościowania zbyt bliskie większości z nas, by można było odejść obojętnie od kart powieści.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy byłam w najbardziej wciągającym momencie powieści przeczytałam w czasie jednego z moich poranków z Panem ciekawe Słowo z Księgi Przysłów: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;I energia niedobra, gdy brak poznania, błądzi, kto biegnie za prędko&lt;/span&gt;" (Prz 19,2)  Albo według Biblii Warszawskiej: "&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Gdzie nie ma rozwagi, tam nawet gorliwość nie jest dobra; kto śpiesznie kroczy naprzód, może się potknąć&lt;/span&gt;". Słowo idealnie wpisujące się w kontekst książki - i niestety życia wielu z nas. Zdarza nam się chyba nieraz w kościele, że przynosimy ze sobą tę samą hierarchię wartości, która otacza nas w pracy - czyli w świecie. Najlepszy jest chrześcijanin gorliwy w pracy dla Pana, najlepszy jest ten, który idzie jak burza. Budzi w nas podziw kiedy słyszymy o kimś, kto dwa lata temu założył kościół czy wspólnotę, a już... ma tylu członków... A już robią tyle rzeczy. Nie musi to być coś złego... jeśli idzie w parze z poznaniem Boga i intymnością z Nim. Z Jego charakterem, Jego miłością, Jego sposobem myślenia. Ale popatrzmy prawdzie prosto w oczy... Jak często zachwycamy się osiągnięciami chrześcijan na podstawie samych raportów ilościowych... Nie znając ich serc i świadectwa życia. Ani gorliwość, ani energia, ani prędkość postępów... nie jest sama w sobie wartością u Pana, a nieraz może być i zgubą.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tłumaczyłam też właśnie nauczanie na temat "zdobywania siedmiu gór" - to znaczy przenikania chrześcijan do różnych ważnych dziedzin życia społecznego, zamiast zamykania się w czterech ścianach kościoła. Góry Boże to nie tylko życie duchowe, ale i rządy, kultura, gospodarka, edukacja... Przyjrzyjmy się jak wiele uwagi Bóg poświęca tym kwestiom w Biblii, aby funkcjonowały one "po Bożemu" a nie po światowemu". W którymś momencie wykładowca zwrócił uwagę, że nie ma opcji, żeby każdy z nas był kimś, kto stanie osobiście na szczycie góry. Niektórzy z nas może są rodzicami takich zdobywców. Inni wstawiennikami, którzy się za nich modlą. Nie chodzi więc o to, aby koniecznie wejść na szczyt, tak aby nas rozpoznano i abyśmy mogli zyskać z ust ludzi potwierdzenie tego, że coś osiągnęliśmy. Ważne, abyśmy wiedzieli, do czego Bóg nas powołał - i byli Mu posłuszni. Co więcej - abyśmy robili to nawet, jeśli nie jest to służba w ramach kościoła - a to może powodować wiele niezrozumienia i niedocenienia wśród naszych braci chrześcijan.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Październikowe tematy modlitwy z Polskę w ramach Polska 24, też uwzględniły tę kwestię dość bezpośrednio: "Prośmy Boga, aby ambicje jego dzieci pochodziły ze studiowania Słowa Bożego, abyśmy pragnęli tego, czego pragnie OJCIEC". &lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;Abyśmy naprawdę tego pragnęli, a nie tego, co jak sobie wyobrażamy, chciałby Bóg, albo o czym jesteśmy głęboko przekonani, sami w sobie, że służyłoby to sprawie Królestwa.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ba! Nawet listopadowe wydanie "Charakterów", czyli zwykłego, rynkowego magazynu psychologicznego, dzieli się odkryciem, że choć świat ceni ambicje, to w nadmiarze mają one skutek wyłącznie destrukcyjny.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Co mi osobiście mówi ten zmasowany atak tematu Bożych i nie Bożych ambicji? Mówi mi o tym, że muszę usiąść, poprosić Tatę, o to, żeby pokazał mi prawdę o moim życiu, i zobaczyć dlaczego mi tak naprawdę zależy na tym, żeby pewne bardzo pobożne rzeczy, na których wielce mi zależy, doszły do skutku... I dlaczego tak bardzo spinam się z powodu, że nie udało mi się zrobić jeszcze tak wiele w tym kierunku, jak zakładałam początkowo na ten moment w czasie. Muszę szczerze zbadać motywację każdego "Muszę" w moim życiu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Mam wrażenie, że tak jak kiedyś przed laty, Tata mówi mi: Wyluzuj Mojżeszku. Wyluzuj. Ja zbawiłem świat. Ty już nie musisz tego robić. Kochałem Cię pełnią miłości zanim jeszcze byłaś mi w stanie odwdzięczyć się choćby spojrzeniem czy uśmiechem... I to się nigdy nie zmieni. Wyluzuj. Przeżywaj ze Mną, blisko Mnie, codziennie bliżej Mnie każdy dzień, a jeśli będę miał dla Ciebie zadanie, nie omieszkam Cię poinformować. Wyluzuj kochana. Bądź ze mną.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;To dla mnie. A co to przesłanie znaczy dla naszych kościołów? Co znaczy dla Ciebie... Składam to w Twoje ręce. Niech to odkrycie przyniesie ci odświeżenie i odpoczynek. Niech Tata zdejmie kosze z twoich ramion, niech zabierze ciężary z twoich rąk. Niech Cię błogosławi swoją miłości i troską. Jesteś dla Niego ważny. Jesteś dla Niego ważna. Już dziś. Już teraz. Na zawsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6455891069986854008?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6455891069986854008/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6455891069986854008' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6455891069986854008'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6455891069986854008'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/11/ambicje-boze-i-nie-boze.html' title='Ambicje Boże i nie Boże'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TNLc2-KVSCI/AAAAAAAABAU/B56XAMkZIf0/s72-c/stairs1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8387925663270805237</id><published>2010-10-23T17:18:00.007+02:00</published><updated>2010-10-23T18:06:52.737+02:00</updated><title type='text'>Piękna prostota</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TML9beQxyxI/AAAAAAAABAM/JgqBLWk6wZw/s1600/simple+beauty+2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 334px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TML9beQxyxI/AAAAAAAABAM/JgqBLWk6wZw/s400/simple+beauty+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5531261940786121490" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Byłam w zeszły weekend na bardzo fajnej konferencji dla kobiet, na której Bóg powiedział do mnie, do mojego serca i ducha wiele drogocennych rzeczy. Kiedy jednak dziś modliłam się rano i pytałam, którą z nich mogę się tu z wami podzielić, na prowadzenie wysunęła się zdecydowanie jedna kwestia, powracająca zresztą na tym blogu niby bumerang: Porzucenie tego, co zbędne. Prostota.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie taka surowa, bezlitośnie praktyczna prostota. Ale taka piękna prostota. Lekka. Dająca odpoczynek i wznosząca oczy ku niebu. Kiedy o tym myślałam, przypomniała mi się estetyka japońska. Ich kwiaty. Ogrody. Pokoje. Wiem, że w obecnych czasach Japonia kojarzy nam się głównie z obcymi bogami i new age'owskim synkretyzmem. Wierzę jednak, że nawet te narody, które w pewnym momencie historii odeszły daleko od swojego Stwórcy, niosą wciąż Jego podobieństwo, jakąś wspaniałą cechę Ojca, którą przekazał On w szczególny sposób tej konkretnej grupie ludzi. Myślę, że jedną z takich cech, które niesie kultura japońska jest właśnie proste piękno. Bóg jest piękny. Najpiękniejszy ze wszystkich i wszystkiego, jest wzorem i źródłem wszelkiego piękna. I choć jest niepojęty i niepoznany i nieskończony, wciąż jest prawdą, że Jego drogi są proste.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Na konferencji, jedną z pierwszych rzeczy jakie zapisałam, rozpoznając w nich coś, co Bóg mówi do mnie osobiście, było to, że musimy coś zostawić, aby wejść w coś nowego. Tak jak już wspomniałam, nie jest to pierwszy raz kiedy przerabiam tę lekcję. Poczułam jednak znów przynaglenie i tęsknotę za tym, aby naprawdę zostawić wszystko, co jest tylko niepotrzebnym ciężarem. W sensie duchowym, emocjonalnym, materialnym, w każdym sensie. Żeby moje życie pełne było tej Bożej pięknej prostoty. Aby nie było w nim nic poza tym, co jest darem Boga.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy dziś rano siedziałam przed Tatą niebieskim, zobaczyłam obraz jak zanurzam się razem z Nim w moje życie, tak jak człowiek zanurza się w jakimś składzie z wieloma różnorodnymi rekwizytami. Albo w bardzo starym domu pełnym bibelotów, mebli, przedmiotów - czasem pięknych, czasem niepotrzebnych, czasem drogocennych. Albo jak się daje nura między otoczone  tłumem stragany na bazarze w Jerozolimie. Tak więc wyruszyłam razem z Tatą na obchód mojego życia. Nie była to jednak przechadzka dla przyjemności ani wyprawa do muzeum. Wyruszyliśmy razem do ciężkiej ale fascynującej, sumiennej ale niezwykle satysfakcjonującej pracy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Brałam do ręki każdy przedmiot w moim życiu. Każdy sposób spędzania czasu. Każdą książkę. Każdą relację. Każde marzenie. Każde związanie. Każdy mebel. Każdy ręcznik i dywanik. Każdy projekt i pomysł. Każdy kompleks. Każdy kwiatek. Każdą nadzieję. Obracałam trzymany przedmiot w rękach i rozmawiałam o nim z Tatą. Mówiłam co o nim myślę, co czuję, jaki mam do niego stosunek. A Tata dzielił się ze mną swoją perspektywą i mądrością.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Następnie oddawałam Tacie trzymany przedmiot, by On zrobił z Nim co zechce. Czasem był to ostatni raz kiedy widziałam tę rzecz - i wtedy czułam ulgę. Czasem składał tę rzecz w moim życiu - ale w innym miejscu niż dotychczas - i wtedy czułam ulgę. Czasem odkładał przedmiot dokładnie tam, gdzie był wcześniej - i wtedy czułam ulgę.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Im dalej zapuszczaliśmy się w korytarze mojego życia, robiąc wspólnie remanent wszystkiego co składa się na mnie i moje istnienie, tym większą czułam ulgę. To było uczucie, któremu nie dało się oprzeć. Zaraz po zakończeniu tej wizji, zapisałam w kajeciku, że zaczynam od dziś Remanent w moim życiu. Razem z Tatą niebieskim. Od teraz aż do skutku. Po troszeczku. Być może nie zakończymy go przed odnowieniem wszechrzeczy, ale tęsknię za tym, żeby z każdym dniem, tygodniem i miesiącem doświadczać coraz więcej tej lekkości. Ulgi. Świeżości.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tato, pomóż, aby każdy tydzień przybliżał mnie do tego celu. Ty jesteś wierny Tato. Ty powiedziałeś, że jeśli Tobie powierzę moje sprawy, ziszczą się moje zamiary. Tato powierzam Ci sprawę naszego Remanentu. Powierzam ci każdą moją sprawę. Wierzę, że ziszczą się moje zamiary - zamiary, bo coraz mniej było mnie, coraz mniej świata, coraz mniej ciężaru a coraz więcej Ciebie - ku Twojej chwale i chwale Twojego Królestwa. W imieniu Jezusa Chrystusa. Niech tak się stanie. M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8387925663270805237?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8387925663270805237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8387925663270805237' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8387925663270805237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8387925663270805237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/10/piekna-prostota.html' title='Piękna prostota'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TML9beQxyxI/AAAAAAAABAM/JgqBLWk6wZw/s72-c/simple+beauty+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-3512607224121720036</id><published>2010-10-14T18:26:00.011+02:00</published><updated>2010-10-14T19:15:31.987+02:00</updated><title type='text'>Tym razem Nowe - Naprawdę Nowe!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TLc0PUdAESI/AAAAAAAAA_0/3zgtaDdfExw/s1600/joy5.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 297px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TLc0PUdAESI/AAAAAAAAA_0/3zgtaDdfExw/s400/joy5.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5527944505413603618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Obiecałam niedawno pewnej bardzo drogocennej osobie, że napiszę jej o mojej odwiecznej wizji Nowego Nowego. No dobra. Może nie odwiecznej. Ale co najmniej od-kilkunastoletniej. Jest to coś, co od dawna bardzo porusza moje serce, a teraz w epoce "Nadchodzi-Nowego" oczywiście na nowo mocno się w moim sercu poruszyło. Właśnie wtedy, kiedy miałam zacząć pisać maila, poczułam, że powinnam podzielić się tym nie tylko z nią, ale otwartym tekstem, wszem i wobec, na blogu. Możliwe zresztą, że już kiedyś to zrobiłam, ale tak dawno, że kto by to jeszcze pamiętał...&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Albowiem kiedyś onegdyś w czasach zamierzchłych miałam na pewnym spotkaniu bardzo przerażającą wizję. Wizja polegała mianowicie na tym, że widziałam skaczącą po ulicy prześliczną małą dziewczynką, z gatunku słodkich blondynek z kucykami, podkolanówkami i lakierkami. No miód po prostu. Dziewczynka jest coraz bliżej mnie, a kiedy jestem już w stanie zobaczyć jej twarz, ogarnia mnie przerażenie: bo oto widzę pomarszczoną twarz staruszki! Koniec wizji. Prosiłam Pana o objaśnienie, ale długi czas nie miałam pojęcia, o co może w tym wszystkim chodzić.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jakiś czas później tłumaczyłam na pewnej konferencji, w mieście Łodzi zresztą. I szanowna mówczyni zwierzyła się, że w jej kościele i okolicy ostatnio mają epidemię snów i wizji na temat dzieci i niemowląt z twarzami starców. Mnie oczywiście zelektryzowało i uszy zrobiły mi się dwa razy większe. Oni też pytali Pana o interpretację i wreszcie ktoś otrzymał tłumaczenie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Chodziło mianowicie o to, że wiele z dotychczasowych nowych ruchów, nowych formuł i nowych pomysłów na kościół było tylko nową formą zewnętrzną tej samej starej rzeczywistości. Dlatego wiele świeżych odkryć po jakimś czasie kostniało i stawało się religią i systemem, takim samym jak ów, z którego się wyłamały.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Trochę tak jak z Saulem i Dawidem. Saul został wybrany na króla, bo był wyględny, wygadany, reprezentatywny, no i co tu dużo gadać - wypisz wymaluj na króla. Kiedy Saul został przez Boga usunięty, Samuel poszedł do domu Jessego, aby wybrać jego następcę. Jesse zaczął przedstawiać prorokowi wszystkich swoich synów, którzy spełniali te same kryteria co Saul - którzy w jego rozumieniu nadawali się na króla. Bóg jednak powiedział Samuelowi, że żaden z nich nie jest Jego nowym kandydatem na tron. Jesse był całkiem zbity z tropu - bo nikt inny normalnie nie wchodził już w rachubę. Dawid, Boży wybraniec, był tak bardzo z innej bajki, że kompletnie nie mieścił się nikomu w głowie jako kandydat na króla. Był nie tylko inny, ale inny ze względu na kryteria, których wcześniej nikt nigdy nie brał pod uwagę.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Gdyby królem został ktoś z braci Dawida - niby byłby nowy król. Nowy sposób mówienia, nowa fryzura, nowe wady i zalety, nowy wystrój pałacu, nowe zarządzenia, nowe karty historii - ale tak naprawdę ciągle ten samy młyn. Niby Nowe, a nie Nowe. Niby Nowe a Stare i Pomarszczone.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Bóg jednak zamyślił powołać w tym właśnie czasie Dawida, aby panował nad Izraelem. Tak samo jak teraz, kiedy tak wiele mówimy o tym, że kończy się czas władzy Saulowej, a zaczyna czas Dawidowej. Teraz Nowe, które nadchodzi, ma być Naprawdę Nowe. Nowe-Nowe!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie wiem, czy komuś ten wywód cokolwiek objaśnia. W sumie nie nazywam po imieniu na czym Nowość owej Nowości ma polegać. Jakbym się zmóżdżyła, to może nawet coś bym o tym wydusiła z siebie. Ale chyba nie o to chodzi. Jeszcze. Chodzi o wzbudzenie jakiejś takiej tęsknoty. Przebłysku tego, co może być. Cienia uświadomienia sobie jak bardzo Bóg przerasta wszystko, czego oczekiwaliśmy. Wzbudzenie modlitwy o to, by nasze oczy w ogóle patrzyły we właściwym kierunku. Na właściwe kryteria. Abyśmy do wypatrywania Nowego podchodzili z Nową Bojaźnią. Świadomością niewoli naszych stereotypów i tego, że tylko Bóg może nas od nich uwolnić. Aby powstała w nas desperacja odkrycia tego co Naprawdę Nowe. Abyśmy już nigdy nie dali się zachłysnąć i zachwycić dziecku z twarzą starca.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Niech tak się stanie Tatusiu! Kieruj naszymi krokami! Otwieraj nasze oczy! Zachwycaj nas Sobą! Porywaj nas Swoją Pięknością, Miłością, Mocą i Innością! Otwieram serce szeroko... odmień mnie i odnów nasz kraj!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-3512607224121720036?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/3512607224121720036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=3512607224121720036' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3512607224121720036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3512607224121720036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/10/tym-razem-nowe-naprawde-nowe.html' title='Tym razem Nowe - Naprawdę Nowe!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TLc0PUdAESI/AAAAAAAAA_0/3zgtaDdfExw/s72-c/joy5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7821268127629045964</id><published>2010-10-03T17:31:00.005+02:00</published><updated>2010-10-03T18:55:49.441+02:00</updated><title type='text'>Idzie Nowe!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TKiyohoF5MI/AAAAAAAAA_s/q99w1jigv8E/s1600/big-wave-770843.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TKiyohoF5MI/AAAAAAAAA_s/q99w1jigv8E/s400/big-wave-770843.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5523861352260953282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej, to ja! Wreszcie zaczęłam doganiać siebie samą po tych wakacjach... a kiedy doszłam do siebie, spostrzegłam ponad wszelką wątpliwość, że idzie Nowe! Wszystko we mnie i wokół mnie to mówi! Choć jesień za oknem wszystko we mnie w środku śpiewa o przełomie, o wiośnie, o Nowym Życiu. Nie wiem skąd to tak akurat teraz.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Może na konferencji w Kaliszu zostało wyprorokowane i uwolnione?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Może to przywieziony ze szkoły Dona Pottera zwyczaj codziennego "dokarmiania" (przez błogosławienie, modlitwę w Duchu i uwielbienie) niedożywionego ducha, żeby przejął wreszcie rządy nad stęsknioną jego autorytetu duszą i ciałem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Może to przywieziony z Kalisza zwyczaj brania codziennego duchowego prysznica - codziennego starannego oczyszczenia z grzechów przez pokutę i przyjęcie Bożego przebaczenia, nawet takich "po ludzku" niewielkich przestępstw - z każdego grzechu, który Pan mi pokaże, kiedy proszę Go, żeby mi pomógł w tym procesie. Przecież myjemy się codziennie - i nikt się nie wstydzi, że następnego dnia znów musi się umyć. Taka już natura tego świata. Tak samo jest z brudem duchowym. Osiada na nas. Niewiara, lęk przed człowiekiem, narzekanie, pycha, egoizm. Rzeczy, które oddzielają nas od Pana. Kiedy jednak codziennie bierzemy prysznic - Bóg ma do naszego życia o wiele większy dostęp. Otwiera się nad nami niebo i Bóg jest wszędzie i wszędzie słychać Jego głos!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TKivv6ELxsI/AAAAAAAAA_k/A9jQcFHb41A/s1600/open_HVN.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TKivv6ELxsI/AAAAAAAAA_k/A9jQcFHb41A/s400/open_HVN.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5523858180545431234" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;*&lt;br /&gt;A może jeszcze - tak sobie dziś pomyślałam, dotarła wreszcie do nas fala modlitw wielu wytrwałych i pełnych ognia ludzi przed nami, którzy wołali do Pana o to, by serca Jego ludu w tym narodzie wreszcie się obudziły... I wreszcie wielka woda dotarła do nas, porwała nas i wypełniła wołaniem i modlitwą za następnych, którzy jeszcze czekają.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Taka jestem ciekawa - czy wy też to czujecie? Czy też jest w was ten dreszcz ekscytacji... że nadchodzi? Czy też wciąż czekacie, a dni nie różnią się jeden od drugiego, aż trudno uwierzyć, że coś się kiedyś zmieni. Gdybym umiała, to bym wam powiedziała... ale niech Duch to zrobi sam. Że każdy, kto teraz już drży z ekscytacji jeszcze wczoraj, przedwczoraj był w miejscu szarych dni i ciągnącego się niemal w nieskończoność oczekiwania... A to miejsce Otwartego Nieba, którym oni się cieszą dziś, stanie się twoim doświadczeniem jutro albo pojutrze...&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Niech Pan błogosławi każdego Wędrowca, szykującego się do Wyjścia z Egiptu, idącego przez Morze Czerwone, błąkającego się po pustyni czy walczącego o kolejną piędź Ziemi Obiecanej. Pan zna zamiary jakie ma wobec was. Zamiary pełne pokoju a nie zagłady. Nasza Obrona, Tarcza i Moc.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TKivv6ELxsI/AAAAAAAAA_k/A9jQcFHb41A/s1600/open_HVN.jpg"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7821268127629045964?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7821268127629045964/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7821268127629045964' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7821268127629045964'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7821268127629045964'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/10/idzie-nowe.html' title='Idzie Nowe!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TKiyohoF5MI/AAAAAAAAA_s/q99w1jigv8E/s72-c/big-wave-770843.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-207566157651372807</id><published>2010-09-05T16:49:00.010+02:00</published><updated>2010-09-05T18:52:24.201+02:00</updated><title type='text'>Gotta Get Closer to God</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object width="445" height="364"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/hiHVkOmvDIY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f&amp;amp;border=1"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/hiHVkOmvDIY?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f&amp;amp;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="445" height="364"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;A więc wróciłam już z wakacji i próbuję się pozbierać. Ostatni wyjazd - w roli tłumacza na warsztaty z Donem Potterem - był dla mnie bardzo wycieńczający fizycznie, ale całkowicie wart włożonego wysiłku (a może nawet bardziej). Potterowie to wspaniale ludzie, pokorni, otwarci, bardzo kochający Jezusa, mądrzy, prawdziwi duchowi rodzice. Jeśli chodzi o tematy poruszane na warsztatach - na pewno można by napisać jakieś obiektywne podsumowanie, ale w sumie były one tak bogate w różne treści i nadprzyrodzone wydarzenia, że prawdopodobnie każdy&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; wyjechał z tego obozu z nieco innym przesłaniem w sercu. Zresztą na samym początku ktoś z prowadzących prorokował, że Bóg będzie w czasie tego wyjazdu dotykał ludzi bardzo indywidualnie i dla każdego będzie miał bardzo indywidualny dar. Świetnie to było widać, kiedy patrzyło się na ludzi stojąc przed nimi w czasie nauczań. Raz po raz, w całkiem innych momentach, pojedyncze osoby w różnych punktach sali zaczynały płakać, chować twarz w dłonie, modlić się, poddawać się Bożym operacjom. Zanim minął tydzień, mało kto pozostał "nietknięty".&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;We mnie osobiście po tym obozie "pracują" w szczególny sposób cztery tematy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Zaufanie vs. kontrola&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Bóg w momencie, kiedy oddajemy Mu nasze życie, naprawdę zaczyna nim "zarządzać" - w sposób najmądrzejszy, najlepszy, najwspanialszy, mając pełen obraz sytuacji i najlepsze rozeznanie we wszechświecie. Rządy Jego są jednak na tyle skuteczne, na ile budujemy nasze poczucie bezpieczeństwa w oparciu o to, że Bóg jest godzien zaufania, a nie o to, że sami kontrolujemy naszą sytuację życiową. Don w którymś momencie opowiadał o sytuacji, w której jego życie, na skutek pójścia za Bożym prowadzeniem, całkowicie wymknęło się spod jego (Dona) kontroli. Była to przerażająca sytuacja i Don musiał sobie niemal fizycznie wbijać do głowy, że Bóg jest godzien tego, żeby Jemu w tych właśnie okolicznościach ufać - trochę tak jak Miś Puchatek wbija sobie do głowy łapką, że powinien myśleć. Dla mnie ta historia była jak o mnie. Ileż to już lat uczę się tego, jak ufać Bogu i choć robię trochę postępów, wciąż łapię się na tym, że nie potrafię mieć pokoju, dopóki nie mam wszystkiego ładnie uporządkowanego i pod kontrolą. No i muszę wracać z powrotem "do szkoły" i powtarzać sobie "Ufaj, Madzia, ufaj". Nawet mam już na oknie sypialnianym witrażyk własnej roboty tej właśnie treści: "Ufaj". Tak więc wróciłam z wyjazdu, zaczęłam podejmować desperackie próby ogarnięcia tego, jak miałby wyglądać dla mnie najbliższy rok szkolny... i Duch Święty przypomniał mi po raz kolejny moją ulubioną lekcję, o ufności i o pokoju. O tym, że nie biorę udziału w konkursie na najlepsze życie, ani wyścigu o najlepsze wyniki. Że mogę odpocząć w Bogu. Odnaleźć tożsamość, pokój i przeznaczenie w relacji i codziennej intymnej komunikacji z nim. Ufffff.... ufać.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Odpowiedzialność&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ten temat z kolei poruszany był bardziej przez Christine niż przez Dona. W czasie kiedy modliła się za wszystkich obecnych wstawienników, wypowiadała słowa łamiące moc nie Bożego poczucia odpowiedzialności za to, o co się modlimy: o uzdrowienie, nawrócenie, zbawienie. Myślałam, że nie będę już w stanie tłumaczyć, tak bardzo uderzyło to mojego ducha i duszę zresztą też. Nie to, żeby bolało, ale czułam się tak jakby ktoś ściągał mi przez głowę za ciasny i do tego gryzący golf. Z jednej strony to ulga, że to z człowieka złazi, z drugiej strony dopóki nie zlezie, trudno skupić się na czymkolwiek innym, poza tym, że to z człowieka schodzi. Jakoś się jednak udało po krótkim zatkaniu opanować głos. Nie mniej temat dla mnie jest ogromny. Uznać nie tylko w mózgu, ale w serduchu, że to nie ja muszę coś wymyślić, żeby moi bliscy doświadczyli uzdrowienia, uwolnienia czy zbawienia. Że tylko Pan może dotknąć w ten sposób ducha, duszy i ciała człowieka. Że to On jeden leczy złamanych na duchu. I On ma najlepszy czas i pomysły na to, jak to zrobić. A jeśli nie dzieli się ze mną tymi pomysłami (a przynajmniej nie wszystkimi), to pewnie ma ku temu powody - chociażby taki powód, żeby osoba uzdrawiana wiedziała kto ją naprawdę uzdrowił. Z drugiej strony nie jestem też odpowiedzialna za decyzje i wybory drugiej osoby w kwestii tego, jak przyjmuje Boże działanie w jej/jego życiu. Jeśli osoba taka wybiera inaczej niż bym chciała, to nie znaczy, że nie postarałam się odpowiednio mocno, aby ta osoba wiedziała jak wybrać. Nie znaczy, że nie byłam odpowiednio dobrym świadectwem, albo zapomniałam o czymś ważnym. Jestem odpowiedzialna tylko za to, aby być posłuszną Bogu - w modlitwie, w słowie, w działaniu. Uffffff.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Sfera prorocza&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Choć nie jestem odpowiedzialna za zmianę drugiej osoby, odkryłam, że mogę jej o wiele lepiej usługiwać jeśli otworzę się bardziej, z większą wiarą na sferę proroczą. W czasie obozu tłumaczyłam również sesje zwane "twórczą ekspresją", kiedy to różne osoby przedstawiały jakąś bardzo osobistą formę twórczości - czy to grą na instrumencie, śpiewem, tańcem, ruchem, a obserwatorzy dzielili się wrażeniami na temat tego, jakie ta twórczość niesie przesłanie w Duchu. Na koniec Don dzielił się jakimś proroczym wejrzeniem na temat tej osoby i modlił się za nią. Były to momenty głębokiego duchowego i emocjonalnego poruszenia dla każdej z prezentujących swoją ekspresję osób. Ja zaś, stojąc tam w samym epicentrum wydarzeń przeżywałam tak niezwykłe emocje, że nawet trudno je opisać. Czułam cały ból tej osoby z powodu zranień przeszłości, całą tęsknotę, pasję, determinację i siłę marzeń, które w niej były, czułam zachwyt Boga każdym drogocennym dzieckiem i bogactwem każdego powołania, Jego gniew i ból z powodu każdego cierpienia i wszystkiego co zostało tym osobom ukradzione, Jego ducha walki o przyszłość tych osób. I ryczałam jak norka. Nieraz delikwenci nie byli w połowie tak poruszeni, jak ja. Nieraz byli :) ale nie zawsze. W którymś momencie Pan uświadomił mi, że to coś więcej niż empatia. Że stojąc tam funkcjonuję w sferze proroczej mając wgląd w to co najcenniejsze w tych osobach i w to, co czuje na ich temat Pan. A skoro miałam to tam, mogę to mieć i rozwijać tutaj. A z tego odczuwania może wynikać różnorodność proroczego wstawiennictwa, wsparcia i prowadzenia w służbie tym, do których Pan mnie posłał.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;"Gotta Get Closer to God" - "Muszę przyjść bliżej do Boga"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wszystkie powyższe punkty, jak i inne rozmowy na temat tego, że czasy coraz trudniejsze utwierdziły mnie mocno w przekonaniu, że jeszcze nigdy nie potrzebowałam aż tak bardzo przyjść bliżej do Pana. Że skończył się czas ściem i ukrywania słabej relacji z Bogiem wielością barwnej aktywności dla Niego. Że nadchodzi czas takich fałszywych proroków i fałszywych mesjaszy, że na logikę człowiek nie odróżni kto jest kto. Że potrzeba nam duchowego rozeznania i duchowej, a nie duszewnej mocy bardziej niż kiedykolwiek wcześniej... I właśnie dlatego Gotta Get Closer to God robi się coraz bardziej priorytetowe. Zawsze było na pierwszym miejscu, teraz jednak to pierwsze miejsce robi się coraz ogromniejsze... ;)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ale się napisałam. Może nie ma tym razem tak spójnej puenty jak zwykle, dochodziły mnie jednak głosy żebym koniecznie napisała coś o tym, co było na warsztatach, i tak to właśnie wyszło :) Mam nadzieję, że coś dla siebie w tym znaleźliście... a przede wszystkim, że znajdziecie w ciągu tego roku na nowo, bardziej niż kiedykolwiek wcześniej swój własny kącik w Bożym sercu... że rzeczywiście bardzo się do Niego przybliżymy wszyscy... Pozdrawiam was gorąco!!! M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-207566157651372807?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/207566157651372807/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=207566157651372807' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/207566157651372807'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/207566157651372807'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/09/gotta-get-closer-to-god.html' title='Gotta Get Closer to God'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-925847204114803829</id><published>2010-08-04T20:36:00.003+02:00</published><updated>2010-08-04T20:44:38.428+02:00</updated><title type='text'>Butterfly Circus</title><content type='html'>Jeszcze a propos przeznaczenia... Jeśli ktoś rozumie po angielsku do bardzo polecam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="250"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/OtxANzN2Woo&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/OtxANzN2Woo&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="400" height="250"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="250"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/X4um8qubQh0&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/X4um8qubQh0&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="400" height="250"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-925847204114803829?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/925847204114803829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=925847204114803829' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/925847204114803829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/925847204114803829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/08/butterfly-circus.html' title='Butterfly Circus'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2655459718155534011</id><published>2010-07-31T09:37:00.002+02:00</published><updated>2010-08-01T08:30:56.987+02:00</updated><title type='text'>W kierunku przeznaczenia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TFUUkS9CURI/AAAAAAAAA-8/4iqoCktHiPk/s1600/journey-4.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 234px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TFUUkS9CURI/AAAAAAAAA-8/4iqoCktHiPk/s400/journey-4.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5500325133698617618" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kochani, a więc już minęła połowa wakacji letnich. Wróciłam jakiś czas temu z Ustronia, gdzie byłam na pierwszej, tygodniowej sesji Kursu Podstawowego Instytutu Poradnictwa Chrześcijańskiego (prowadzonego przez Alinkę i Henryka Wiejów). Był to naprawdę wspaniały czas. Cudownie jest wrócić do szkoły :), uczyć się nowych rzeczy, spędzać czas z ludźmi pełnymi pasji do Boga i Jego serca dla innych. Nic nie było jednak wspanialsze niż to, że czułam jak słodko ciąży nade mną mocne poczucie Bożego przeznaczenia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pewnie już o tym pisałam, ale absolutnie najgorszy czas w moim życiu był wtedy, kiedy pomimo tego, że robiłam bardzo wiele budzących podziw a nieraz i zazdrość rzeczy w służbie Bożej, miałam głębokie poczucie, że nie robię tego, co Bóg naprawdę ode mnie chce - bądź też robię coś, czego Bóg ode mnie nie chce. Co gorsze, z powodu intensywności zaangażowania, nie miałam przestrzeni potrzebnej mi do tego, aby zatrzymać się i usłyszeć od Pana co jest nie tak. W końcu cała moja pasja umarła a jedynym marzeniem po przebudzeniu rano było to, żeby już był wieczór i abym mogła znów pójść spać.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W podobny sposób poczucie, że jest się w miejscu, do którego się zostało stworzonym należy na pewno do absolutnej czołówki najwspanialszych przeżyć w życiu. Nie trzeba nawet być już w miejscu docelowym, nie trzeba nawet znać dokładnej nazwy docelowej stacji. Bo ja jeszcze jej nie znam. Coś mi się widzi. Coś mi się marzy. Coś mi się jawi. Nie widzę jednak jasnych konturów, ani nie mam pewności co do konkretów. Już sam jednak fakt, że wiem, iż na pewno jestem na właściwej ścieżce, że jestem na "szkoleniu", na które wysłał mnie sam Pan i On wie jaką ma dla mnie przygotowaną pracę... Piękne!!!!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dwie z uczestniczek warsztatów pracują jako doradcy zawodowi, szczególnie z osobami bezrobotnymi. W ramach rozmów i dzielenia się wspomniały o teście, który pomaga rozpoznać w jakiej grupie zawodowej dana osoba czułaby się najlepiej - do jakiego typu zajęcia jest predysponowana, do czego została stworzona. Po powrocie zarówno ja, jak i moja rodzina zrobiliśmy internetową wersję tego testu. Nieco szokującym, ale i radosnym przeżyciem było odkrycie, że w wynikach wymienione były dokładnie te zajęcia, które robiliśmy, robimy i o których marzymy, aby je robić. To piękne uczucie wiedzieć, że się robi to, do czego zostaliśmy przeznaczeni. Tyle osób wybiera zawód ze względu na pragnienia rodziców, względy finansowe czy brak innych możliwości, bez poniesienia dodatkowych kosztów (przeprowadzki, szkolenia). Nigdy nie jest za późno, aby zmienić tę sytuację - a naprawdę warto, jeśli chce się naprawdę żyć. Jedna z osób ze szkolenia dawała świadectwo o tym, jak rozpoczęła szkolenie w kierunku całkiem nowego - nareszcie właściwego - rodzaju pracy w wieku 43 lat. Teraz jest spełniona zawodowo i w pokoju ze sobą. Nawet w wieku 40, 50 czy 60 lat, dopóki człowiek żyje, warto wrócić na właściwą ścieżkę. Lepiej choć jeden rok żyć naprawdę niż nie żyć tak naprawdę wcale.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Bóg przeznaczył nas jednak nie tylko do określonego typu zawodu. Można pracować lub usługiwać zgodnie ze swoim obdarowaniem, ale wciąż nie być w woli Bożej, jako że On przeznaczył dla nas z góry konkretne wspaniałe dzieła, po to, abyśmy właśnie my je wykonali (Ef 2,10). Nikt inny tak naprawdę nie może powiedzieć nam jakie to rzeczy. Tylko Bóg może potwierdzić to w naszych sercach, a On robi to w taki sposób, że nasze serce naprawdę wie. Mocno wierzę, że Bóg poprowadzi nas do bardzo konkretnych miejsc, osób i dzieł, ze względu na swoją dobroć i wierność. Ze względu na to, że obiecał On, że jeśli ktoś będzie prosił Go o mądrość, to ją otrzyma (Jk 1,5). Ze względu na to, że obiecał On, że jeśli ktoś się Go boi, takiemu wskaże jaką drogę wybrać (Ps 25,12).&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Modlę się tymi słowami codziennie. Za siebie, za Patkę, za społeczność, w której jestem. Teraz modlę się nimi też za każdego z was. Dziś na modlitwie Pan poprowadził mnie również do modlitwy za nas wszystkich jeszcze jednym Słowem, które ma moc obudzić nas z letargu, z bezmyślnego kieraciku, z życia w cichej rezygnacji i rozpaczy gdzieś z dala od tego, co Bóg ma dla nas najlepszego. Nikt z nas nie musi żyć w takim miejscu. Warto powstać, zawalczyć w Duchu i zgodzić się z Bożym wspaniałym marzeniem dla naszego życia. Oby Pan dał nam do tego siłę. Dlatego modlę się w swoim imieniu, w imieniu każdej osoby bliskiej mojemu sercu, jak i w imieniu tych, których nie znam, ale których Pan zna doskonale i ukochał do końca: "Stwórz, o Boże we mnie serce czyste i odnów w mojej piersi ducha niezwyciężonego! Przywróć mi radość z Twojego zbawienia i wzmocnij mnie duchem ochoczym!" (Ps 51,12.14). Niech tak się stanie!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2655459718155534011?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2655459718155534011/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2655459718155534011' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2655459718155534011'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2655459718155534011'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/07/w-kierunku-przeznaczenia.html' title='W kierunku przeznaczenia'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TFUUkS9CURI/AAAAAAAAA-8/4iqoCktHiPk/s72-c/journey-4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2013697172080873321</id><published>2010-07-05T22:17:00.023+02:00</published><updated>2010-07-06T18:17:31.926+02:00</updated><title type='text'>O wybieraniu</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TDMEn6S3ARI/AAAAAAAAA-s/7Q5e5SFag7M/s1600/%C5%BCycie+i+%C5%9Bmier%C4%872.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 206px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TDMEn6S3ARI/AAAAAAAAA-s/7Q5e5SFag7M/s400/%C5%BCycie+i+%C5%9Bmier%C4%872.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5490737454404534546" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;To bardzo ciekawe, że właśnie w dniu naszych Wyborów, rano, Pan Bóg poruszył mnie niezwykle mocno Słowem na temat wybierania, acz całkowicie innego rodzaju - wybierania o wiele bardziej osobistego, niepozornego, bez pompy, plakatów i wieców, ale za to o wiele bardziej brzemiennego w skutki niż większość innych wyborów, nawet tych prezydenckich.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote style="color: rgb(102, 0, 0);"&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 0, 0); font-weight: bold;"&gt;5Mo (Pwt) 30, 15-20&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:worddocument&gt;   &lt;w:view&gt;Normal&lt;/w:View&gt;   &lt;w:zoom&gt;0&lt;/w:Zoom&gt;   &lt;w:hyphenationzone&gt;21&lt;/w:HyphenationZone&gt;   &lt;w:punctuationkerning/&gt;   &lt;w:validateagainstschemas/&gt;   &lt;w:saveifxmlinvalid&gt;false&lt;/w:SaveIfXMLInvalid&gt;   &lt;w:ignoremixedcontent&gt;false&lt;/w:IgnoreMixedContent&gt;   &lt;w:alwaysshowplaceholdertext&gt;false&lt;/w:AlwaysShowPlaceholderText&gt;   &lt;w:compatibility&gt;    &lt;w:breakwrappedtables/&gt;    &lt;w:snaptogridincell/&gt;    &lt;w:wraptextwithpunct/&gt;    &lt;w:useasianbreakrules/&gt;    &lt;w:dontgrowautofit/&gt;   &lt;/w:Compatibility&gt;   &lt;w:browserlevel&gt;MicrosoftInternetExplorer4&lt;/w:BrowserLevel&gt;  &lt;/w:WordDocument&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;!--[if gte mso 9]&gt;&lt;xml&gt;  &lt;w:latentstyles deflockedstate="false" latentstylecount="156"&gt;  &lt;/w:LatentStyles&gt; &lt;/xml&gt;&lt;![endif]--&gt;&lt;style&gt; &lt;!--  /* Font Definitions */  @font-face  {font-family:Corbel;  panose-1:2 11 5 3 2 2 4 2 2 4;  mso-font-charset:238;  mso-generic-font-family:swiss;  mso-font-pitch:variable;  mso-font-signature:-1610611985 1073750091 0 0 159 0;}  /* Style Definitions */  p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal  {mso-style-parent:"";  margin:0cm;  margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:12.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-fareast-font-family:"Times New Roman";  mso-ansi-language:EN-US;} span.werset  {mso-style-name:werset;} span.nrwersetu  {mso-style-name:nrwersetu;} @page Section1  {size:612.0pt 792.0pt;  margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt;  mso-header-margin:35.4pt;  mso-footer-margin:35.4pt;  mso-paper-source:0;} div.Section1  {page:Section1;} --&gt; &lt;/style&gt;&lt;!--[if gte mso 10]&gt; &lt;style&gt;  /* Style Definitions */  table.MsoNormalTable  {mso-style-name:Standardowy;  mso-tstyle-rowband-size:0;  mso-tstyle-colband-size:0;  mso-style-noshow:yes;  mso-style-parent:"";  mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;  mso-para-margin:0cm;  mso-para-margin-bottom:.0001pt;  mso-pagination:widow-orphan;  font-size:10.0pt;  font-family:"Times New Roman";  mso-ansi-language:#0400;  mso-fareast-language:#0400;  mso-bidi-language:#0400;} &lt;/style&gt; &lt;![endif]--&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 0, 0);" class="werset"&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;&lt;blockquote&gt;Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście,  śmierć i nieszczęście.&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;&lt;blockquote&gt;Ja dziś nakazuję ci miłować Pana,  Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i  nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w  kraju, który idziesz posiąść. &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;Ale jeśli swe serce odwrócisz, nie  usłuchasz, zbłądzisz i będziesz oddawał pokłon obcym bogom, służąc im - &lt;span class="nrWersetu"&gt;&lt;/span&gt;oświadczam wam dzisiaj, że na pewno  zginiecie, niedługo zabawicie na ziemi, którą idziecie posiąść, po  przejściu Jordanu.&lt;br /&gt;Biorę dziś przeciwko wam na świadków  niebo i ziemię, &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;kładę przed wami życie i śmierć, błogosławieństwo i  przekleństwo. &lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wybierajcie więc życie&lt;/span&gt;, abyście żyli wy i wasze potomstwo, miłując Pana, Boga swego, słuchając  Jego głosu, lgnąc do Niego; bo tu jest twoje życie i długie trwanie  twego pobytu na ziemi, którą Pan poprzysiągł dać przodkom twoim:  Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi.  &lt;span style="color: rgb(51, 0, 0);font-family:Corbel;" &gt;&lt;o:p&gt;&lt;/o:p&gt;&lt;/span&gt;&lt;/blockquote&gt;*&lt;br /&gt;Kwestia wyboru człowieka jest w samym centrum przesłania Biblii. Bóg mówi, że to od naszego wyboru zależy jakość życia, które prowadzimy. W nas na tę myśl wszystko się buntuje, zwłaszcza kiedy ta wypowiedź adresowana jest bezpośrednio do nagich faktów naszej codzienności. Może dlatego, że bardzo przywykliśmy zwalać winę za nasze bolączki - na rodziców, przyjaciół, rząd, kryzys gospodarczy, Boga. Bo ojciec był alkoholikiem. Bo urodziłem się z taką chorobą. Bo jestem sama. Bo szef w pracy. Bo ONI. Bo ktoś mnie tak zaprogramował i to silniejsze ode mnie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tymczasem Słowo, które mówi Bóg jest tak samo aktualne dla każdej osoby na świecie: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wybieraj&lt;/span&gt;. Nie mówi: teraz jesteś zmęczony, poturbowany, osłabiony, odpoczniesz trochę i potem wybierzesz. Nie, bo jeśli nie wybierzesz teraz, nie będziesz w stanie znaleźć wypoczynku i ukojenia, którego oczekujesz.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wiem, że mamy różne urazy związane z frakcjami chrześcijańskimi, które próbują nam udowodnić, że jeśli spotyka nas w życiu jakiekolwiek cierpienie, jeśli nie jesteśmy uzdrowieni, szczęśliwi i bogaci, to nasza wina, wybór i brak wiary. Rozumiem te urazy, ale nie możemy wylewać dziecka z kąpielą. Ja sama przez jakiś czas zieleniałam z obrzydzenia na słowo wiara, dopóki nie odkryłam w Biblii, że pomimo takich czy innych nadużyć w kościele, i tak wciąż bez wiary nie można podobać się Bogu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W podobny sposób musimy pogodzić się z tym, że Bóg stawia każdego z nas w jakimś bardzo podstawowym miejscu wyboru. Zwykle nie są to te wybory, do których zachęcają nas chrześcijańscy herosi. Cokolwiek byśmy nie robili, istnieje ogromna ilość rzeczy, których nie wybraliśmy i które po prostu nam się zdarzyły. Istnieje dużo sytuacji, w których pomimo tego, że dokonujemy wszystkich właściwych wyborów, Bóg nie działa według obmyślonego przez nas samych scenariusza. Nie jesteśmy uzdrowieni. Nasz przyjaciel umiera. W nieskończoność przedłuża się czas, kiedy szukamy pracy, współmałżonka czy staramy się o dziecko. To, że tak jest, to nie musi być wcale twój wybór ani twoja wina.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie zmienia to faktu, że w Biblii czarno na białym napisane jest, że Bóg przychodzi do ciebie i mówi:&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Wybieraj! &lt;/span&gt;Wybieraj życie albo śmierć, błogosławieństwo albo przekleństwo, dobro albo zło. Zadziwia mnie to, jak wiele osób stając wobec tego wyboru waha się. Albo co gorsze - bez wahania wybiera śmierć. To nie są ludzie, którzy kochają czynić źle, handlarze narkotyków ani seryjni mordercy . Niektórzy boją się mieć nadzieję. Inni chcą tylko zasnąć, albo jeszcze lepiej, rozpłynąć się w powietrzu i nic nie czuć, a życie kojarzy im się z odczuciem - i to bolesnym. Inni nie chcą przyjąć życia od Boga, węsząc w tym jakiś haczyk. Inni są zmęczeni i obawiają się, że życie oznacza ciężką harówkę. Dla jeszcze innych cierpienie stało się tożsamością. Niektórzy boją się, że wybierając życie, stracą zainteresowanie otoczenia i uprzywilejowaną pozycję. Być może niektórzy z was potrafiliby dopisać jeszcze kilka powodów - z doświadczenia własnego, albo swoich bliskich.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak więc ten podstawowy wybór, na którym wszystko inne jest budowane, możemy wyobrazić sobie jako sytuację, w której do bezsilnego człowieka przychodzi miłujący go ponad wszystko Bóg i kładzie przed nim dwie kartki. Pakiet "życie" i pakiet "śmierć" i mówi: &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;Wybieraj!&lt;/span&gt; Wybieraj życie, abyś żył! My zaś możemy albo wybrać życie i patrzeć jak w tajemniczy sposób rozwija się w naszym życiu Boży plan. Możemy też wybrać ten drugi pakiet. I płakać. I narzekać. I umierać.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jeśli wybierzemy życie - a raczej jeśli będziemy wciąż na nowo konsekwentnie wybierać życie, nie znaczy to, że wszystko zmieni się z dnia na dzień. Ale będzie się zmieniać. Nie zawsze będzie łatwo, ale Bóg będzie nas umacniał i dawał mądrość. Będziemy przemieniani z chwałę w chwałę. Bóg będzie każdą okoliczność wykorzystywał dla naszego dobra. Dojdziemy do celu i siedząc z razem z Jezusem, będziemy z radością patrzeć na owoc naszego życia po tej stronie wieczności.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ja nie jestem herosem ani siłaczem. Nie chcę was namawiać dziś do składania trudnych do spełnienia ślubów. Nie proszę was, abyście znaleźli w sobie siłę, by się sami ogarnąć i coś zrobić ze swoim życiem. Proszę, szczególnie tych, którym jest najciężej. Popatrzcie na dwie kartki, które położył przed wami Bóg. Bóg, który was zna, który rozumie, który zna wyjście. Który oddał za was życie, a teraz prosi abyście to życie wybrali. Proszę was, tak jak Bóg. Wybierzcie życie, abyście żyli.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Możecie nawet położyć przed sobą dwie prawdziwe kartki, na których  napiszecie "Życie" i "Śmierć". Przeczytajcie fragment, który cytowałam  wcześniej. I wybierzcie. Wybierzcie na serio. Nie wiem co będzie dalej. Jakie skutki pociągnie za sobą ten wybór dla waszego życia, ale wiem, że będzie prowadził we właściwym kierunku. Wybierajcie. Wybierajcie wciąż na nowo, tak często jak potrzeba. Nie tylko Prezydenta. Nie tylko kierunek studiów. Nie tylko męża albo żonę. Wybierajcie życie.&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2013697172080873321?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2013697172080873321/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2013697172080873321' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2013697172080873321'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2013697172080873321'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/07/o-wybieraniu.html' title='O wybieraniu'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TDMEn6S3ARI/AAAAAAAAA-s/7Q5e5SFag7M/s72-c/%C5%BCycie+i+%C5%9Bmier%C4%872.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-790517753595742078</id><published>2010-06-24T18:42:00.005+02:00</published><updated>2010-06-24T19:14:24.011+02:00</updated><title type='text'>Przedwakacyjny nastrój Madzi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TCORg36aJ_I/AAAAAAAAA-Q/u_PgT4xHoIY/s1600/field3.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TCORg36aJ_I/AAAAAAAAA-Q/u_PgT4xHoIY/s400/field3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5486388765018171378" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej kochani, coś wygląda na to, że zbliżają się wakacje. Wakacje zawsze kojarzą mi się ze zmianą. Od lat nie pamiętam wakacji, po których wszystko byłoby tak samo jak dawniej. Nic więc dziwnego, że i to lato rozpoczynam pełna oczekiwań i nadziei...&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Rok był pełen wydarzeń, z których jednym z najważniejszych była obecność Patrycji - nieustanne źródło Bożych lekcji dla Madzi :) Ucierania nosa, rozciągania, poszerzania horyzontów, porządku w priorytetach. Powstała w tym czasie w moim sercu świeża pasja i wizja na przyszłość - a choć to dopiero początki, już teraz tak wiele się dzięki temu nauczyłam, tyle nawiązałam nowych kontaktów, tak bardzo zmieniło się moje wyobrażenie o tym, co możliwe a co niemożliwe w moim życiu. Zaczęłam z Bożego polecenia robić różne rzeczy, których nigdy wcześniej nie robiłam. Czasem wiem jasno czemu one służą (albo przynajmniej tak się łudzę), czasem mam o tym bardzo mgliste wyobrażenie - jeśli w ogóle. Czuję się bardzo Abrahamowo. Mam coraz więcej pokoju. Coraz bardziej ufam Bogu. Jeszcze maleńko, ale coraz bardziej.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jedną z takich rzeczy, które jednocześnie zadziwiły mnie i zachwyciły, było to, że dostałam od Pana Boga rok urlopu macierzyńskiego - aby zająć się moją dwójką "dzieci" - nabierającą sił Patrycją i młodziutką wizją na dalsze życie i służbę. Myślałam o tym, żeby ograniczyć uczenie i żyć głównie z tłumaczenia. Okazało się jednak, że przed końcem roku szkolnego z żadnych zobowiązań nauczycielskich nie uda mi się wycofać. Zamiast tego - wbrew moim planom, przez cały rok szkolny nie dostałam ani jednego normalnego zlecenia na tłumaczenie książki. Przez wiele lat nie miałam nawet tygodnia przerwy między książkami, a tu nagle cały rok ciszy. Aż zastanawiałam się, czy nie było jakiegoś zjazdu wydawców chrześcijańskich, gdzie postanowiono wspólnie zbojkotować moją skromną osobę. Bóg tymczasem przez cały rok wspaniale nas zaopatrywał. Może nie odłożyłyśmy na zagraniczne wczasy ani dzikie luksusy, ale starczyło i na jedzonko i na przyjemności. A dokładnie po roku worek z tłumaczeniami rozsypał się - i tak jak przed zeszłymi wakacjami zlecenia się urwały, tak teraz wszystko wróciło do normy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie wiem, czy do was przemawia to wszystko równie mocno jak do mnie. Może trzeba z tego żyć i zajmować się tym na co dzień. Ale uczucie jest niesamowite. Tak bardzo mocno doświadczyłam tego, że oddałam Panu moje życie do dyspozycji a On nim teraz naprawdę dysponuje. Cudowne. Ekscytujące. Napełniające zdrową Bożą bojaźnią. Tym bardziej nie mogę się doczekać tego co będzie dalej. Tym bardziej z nadzieją wyczekuję wakacji. Tym bardziej nie chcę zostać na obrzeżu tego, co Bóg może i pragnie zrobić z moim życiem. Chcę wszystkiego, co On przygotował. I want it all. Wszystkiego, co pochodzi z Jego ręki.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A wy? Czy dla was oczekiwanie zmiany też jest oczekiwaniem radosnym? Modlę za nas wszystkich z całego serca, aby Tata uleczył nasze serca i dał nam usunąć lęk i niepewność z  naszego myślenia o jutrze. My możemy zawieść. Ale On nie zawiedzie. A to dobra wiadomość - bo odkąd oddaliśmy Mu nasze życie, On nim naprawdę dysponuje. On jest zwycięzcą. On panuje. On ma ostatnie słowo. On jest dobry. On jest miłością. On oddał życie, aby nam się udała cała wieczność. Pozdrawiam, M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-790517753595742078?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/790517753595742078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=790517753595742078' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/790517753595742078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/790517753595742078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/06/przedwakacyjny-nastroj-madzi.html' title='Przedwakacyjny nastrój Madzi'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/TCORg36aJ_I/AAAAAAAAA-Q/u_PgT4xHoIY/s72-c/field3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-3351058848153546772</id><published>2010-05-27T17:54:00.006+02:00</published><updated>2010-05-27T18:42:10.372+02:00</updated><title type='text'>Bóg nas wychowuje</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S_6d0envysI/AAAAAAAAA-I/KPJ9IATLJmo/s1600/2corinthians4_7.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S_6d0envysI/AAAAAAAAA-I/KPJ9IATLJmo/s400/2corinthians4_7.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5475987721827633858" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnio bardzo mnie porusza słowo przeczytane w Biblii, które mówi o tym, że Bóg jest naszym Wychowawcą. Rzuciłam nawet takie hasło w czasie jakiegoś dzielenia, ale spotkało się ono z dość daleko idącym niezrozumieniem, a czasu nie wnikanie w temat niestety nie było. Mojemu rozmówcy stwierdzenie to skojarzyło się bowiem wyłącznie z kwestią dyscypliny, korekty i karcenia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wydało mi się to dość przedziwne, jako że dla mnie to określenie znaczy od początku coś całkiem innego. Dla mnie jest to raczej kwestia kształtowania charakteru, kucia losu, formacji. Coś podobnego do sytuacji bardzo dobrego trenera, który bierze młokosa pod swoje skrzydła i "robi z niego" doskonałego sportowca. Bóg "robi z nas" kogoś doskonałego. Kiedy tylko w prostocie przychodzimy do Niego i od Niego oczekujemy prowadzenia i pomocy, On sam dba o to, by &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;wszystko &lt;/span&gt;w naszym życiu przygotowywało nas i prowadziło do miejsca, w którym doskonale wypełnimy cel naszego istnienia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A my tak bardzo miotamy się, próbując znaleźć najlepszy program na doskonalenie naszych umiejętności. Tak bardzo staramy się nauczyć wszystkiego, czego powinniśmy się nauczyć. Szukamy metod, sposobów i pomysłów. Tak bardzo zastanawiamy się czy robimy już wystarczająco dużo. Kiedy indziej jesteśmy dumni bądź też przytłoczeni odpowiedzialnością za to, jak "formujemy" ludzi powierzonych naszej opiece w małej grupce.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A prawda jest taka, że Bóg  może - jeśli taka Jego wola - włączyć określony kurs, dyscyplinę czy program formacyjny w proces wychowania nas, ale to On nas sam nas wychowuje i  wykorzystuje do tego naprawdę wszystko. Nasze sukcesy i porażki. To jakich ludzi stawia na naszej drodze. Swojego Ducha porywającego, inspirującego albo ostrzegającego naszego ducha. Cierpienie. Radość. Rzeczy, których się nie spodziewaliśmy jak również brak tych rzeczy, których oczekiwaliśmy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak wielką ufność pokładamy w tym, co "my możemy ze sobą zrobić" albo jak możemy "ukształtować charakter" innych osób. Owszem, mamy podejmować aktywne kroki w posłuszeństwie Bogu, ale nie przestaje mnie zachwycać i zaskakiwać to, że najważniejsze wydarzenia w moim życiu, w życiu mojej rodziny i wspólnoty, to te, których nikt z nas nie planował. Tylko Tata o nich wiedział.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Mogliśmy mieć niesamowite plany "na najbliższą pięciolatkę" i może nawet je zrealizowaliśmy, ale i tak patrząc w tył okazuje się, że najistotniejsze zmiany nie miały nic wspólnego z naszymi własnymi planami. Tak jak w życiu naszego narodu... niedawna tragedia. Tak jak w moim życiu... Patrycja. I wiele innych mniejszych i większych codziennych kroków, które Bóg podejmuje wobec nas, abyśmy dobiegli do celu i to z jak największą klasą. On jest naszym Wychowawcą.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;To nie kojarzy mi się z korektą, choć i ona ma swoje miejsce w całym procesie. To kojarzy mi się z inwestowaniem we mnie. Kojarzy mi się z najmądrzejszym i najbardziej efektywnym trenerem, doradcą, mentorem. Z moim Stwórcą, który nie przestaje mnie tworzyć i który - w przeciwieństwie do mnie - zawsze i naprawdę wie co robi.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;To imię Boga - Wychowawca - to dla mnie odpoczynek. Niech będzie także odpoczynkiem dla was, szczególnie w tych chwilach, kiedy frustrujecie się widząc, że jesteście jeszcze tak daleko od celu, o którym marzy wasz duch. Nawet wtedy, kiedy my sami nie wiemy co moglibyśmy zrobić, aby pójść do przodu, nasz Tata wie... i wykorzystuje każdy dzień naszego życia, nawet to, co wydaje się szare, trudne i przyziemne, aby nas przybliżać do naszych marzeń i celu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-3351058848153546772?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/3351058848153546772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=3351058848153546772' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3351058848153546772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3351058848153546772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/05/bog-nas-wychowuje.html' title='Bóg nas wychowuje'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S_6d0envysI/AAAAAAAAA-I/KPJ9IATLJmo/s72-c/2corinthians4_7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5827964835197861998</id><published>2010-05-12T15:32:00.003+02:00</published><updated>2010-05-12T16:18:49.776+02:00</updated><title type='text'>Przycupnęłam</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S-q4tuK3yWI/AAAAAAAAA94/OXkICd-nbnY/s1600/kacz%C4%85tko.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 286px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S-q4tuK3yWI/AAAAAAAAA94/OXkICd-nbnY/s400/kacz%C4%85tko.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5470387793022142818" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cześć kochani! Dawno mnie tu nie było i tak w sumie dziś też przyszłam tylko po to, żeby się trochę wytłumaczyć z milczenia. Otóż nie umarłam, nie przestałam patrzeć z nadzieją i wiarą na świat i nie odcięli mi internetu. Milczę... bo tak jakoś mi dusza przycupnęła i bardziej czeka niż tworzy i działa.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Na początku ostatniego miesiąca w dużej części czułam się jakby mnie ktoś włożył przez pomyłkę do pralki. Wydarzenia narodowe i prywatne sprawiły, że świat mi wirował. Nawet nie tak bardzo bolało, co wszystko wciąż i wciąż stawało do góry nogami, a kiedy już wylądowałam to musiałam zatrzymać się nisko przy ziemi, żeby odzyskać równowagę, no i tak już mi chwilowo zostało.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pan Bóg przykrył mnie ręką a ja dałam się przykryć. Napełniam się pokojem i zgodą na to, że mogę nie wiedzieć i nie zawsze być hej do przodu. Odpoczywam i czekam, nasłuchuję. Trochę jakbym nasiąkała promieniami słońca, tylko zamiast ciepła i blasku wchłaniam uciszenie i mądrość - tak mi się wydaje.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie czuję się przez to mądra, nabieram za to coraz głębszego przekonania i zaufania, że Boża mądrość zdoła nawet mnie przeprowadzić bezpiecznie i owocnie przez życie. Przyjdzie znów czas na działanie. Coś się lęgnie. Jakiś następny krok, jakieś dzieło. Tymczasem, żeby się wylęgło, potrzeba jeszcze chwili czasu, jeszcze odrobiny ciszy, jeszcze trochę upajania się Bogiem i oddawania Jemu kontroli.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wrócę tu. Zawsze wracam. Takie są rozkazy :) Pozdrawiam was tymczasem serdecznie i słonecznie. Niech lęgnie się w was tej wiosny wszystko co Boże i piękne :) Uściski, M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5827964835197861998?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5827964835197861998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5827964835197861998' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5827964835197861998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5827964835197861998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/05/przycupneam.html' title='Przycupnęłam'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S-q4tuK3yWI/AAAAAAAAA94/OXkICd-nbnY/s72-c/kacz%C4%85tko.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7774944673290804612</id><published>2010-04-06T12:38:00.005+02:00</published><updated>2010-04-06T13:55:36.124+02:00</updated><title type='text'>Stare troski i nowa perspektywa</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S7sgM0bAz7I/AAAAAAAAA9w/KEyjkPtTqhM/s1600/Letting+go+10.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 287px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S7sgM0bAz7I/AAAAAAAAA9w/KEyjkPtTqhM/s400/Letting+go+10.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5456990778091950002" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Przeczytałam ostatnio ciekawą anegdotę o pewnym trenerze amerykańskim. Nie jestem bardzo biegła w tych kwestiach więc nie zapamiętałam czy chodziło o baseballa, koszykówkę czy football, no w każdym razie jeden z tych sportów zespołowych, które budzą tak wiele emocji wśród Amerykanów. Drużyna, którą ów trener się opiekował, właśnie odniosła miażdżącą porażkę w meczu transmitowanym na cały kraj. W szatni zastał załamanych zawodników, po których twarzach widać było, że czują się jakby świat się skończył i niebo spadło im na głowy. Taki wstyd! I to na oczach WSZYSTKICH. Popatrzywszy na nich trener powiedział: Chłopaki. Musimy na to spojrzeć z odpowiedniej perspektywy. Pomyślcie tylko o tym, że na świecie żyje miliard Chińczyków, z których żaden nie wie nawet o tym, że taki mecz w ogóle miał miejsce!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Bardzo mi się ta anegdota spodobała, bo pomijając kwestie tego jak często naprawdę robimy z igły widły, to opowiastka powyższa przypomina mi o tym jak małe są nawet największe widły, jeśli popatrzeć na nie z Bożej perspektywy. To znaczy, że nawet sprawy naprawdę ważne i istotne, z perspektywy Boga i życia wiecznego i tak stają się niewielkie i  nie warte aż tak wielkich nerwów.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dla przykładu, byłam ostatnio na nabożeństwie dziękczynnym za życie naszego przyjaciela Ricka, który na początku tego roku odszedł do Domu. Jego żona mówiła o tym, jak mocno odczuwali, że czas choroby i związanego z nią cierpienia przygotowuje Ricka  do następnych, bardziej odpowiedzialnych zadań. I faktycznie, wielu z tych, którzy spotykali go w tamtym czasie potwierdzało, że nastąpiła w nim przemiana tak głęboka i poruszająca, że stał się on w swoim charakterze bardziej podobny do Jezusa niż ktokolwiek, kogo znali w swoim życiu. Wszyscy myśleli, że fakt, iż Rick jest przygotowywany do nowych zadań równoznaczny jest z obietnicą uzdrowienia. Kiedy jednak sprawy potoczyły się inaczej, Pan przypomniał bliskim Ricka, że on sam często nauczał o niebie i o wieczności - i o tym, że kiedy powstaniemy do życia z Jezusem to nie będziemy leniuchować i obijać się na obłoczkach, tylko będziemy wraz z Nim zarządzać ziemią i troszczyć się o nią. I to do tych zadań Bóg przygotowywał Ricka. Jak bardzo małe jest często nasze myślenie!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ostatnio trzymanie właściwej perspektywy, a raczej uwalnianie się od starej perspektywy jest bardzo mi potrzebne. Wiem, że pewien etap mojego życia się kończy i zanim minie 2010 będę w innym miejscu. Nie wiem tylko który z drogowskazów prowadzi do tego miejsca. Zmieniają się moje codzienne zajęcia, relacje. Decyzje i zmiany - to ekscytacja i poszukiwania, ale także błędy, do których mało kto, poza Bogiem, ma cierpliwość. Wiele powodów do radości i wielkich nadziei, ale też i niepewności i poczucia winy. Tak, to bardzo dobry moment na to, żeby całkowicie zmienić perspektywę i na nowo wypuścić z rąk kontrolę nad swoim życiem, powierzając ją Temu, który wie najlepiej i który się o nas troszczy. Czas, aby jeszcze raz Mu zaufać i jeden po drugim oddawać Mu swoje troski i pozwolić, aby poszybowały do nieba jak kolorowe baloniki. A wtedy można zamknąć oczy i nareszcie naprawdę odpocząć, podczas gdy uśmiech sam niepowstrzymanie wkrada się nam na usta. Czy już kiedyś tego naprawdę doświadczyliście? To zadziwiające, że dla tych, którzy nie znają  tego odczucia, oddawanie trosk Bogu jest tylko abstrakcyjnym religijnym sloganem... Podczas gdy jest to doświadczenie tak bardzo praktyczne, a jego efekty tak namacalne. Czym jest dla was?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dziś modlę się za nas wszystkich o całkiem nowe doświadczenie - o ciągłe doświadczanie - nowej, Bożej perspektywy i prawdziwego oddania w Jego ręce naszych ciężarów... A pokój Boży, który przewyższa wszelki rozum niech strzeże naszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie. Pozdrawiam gorąco! M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7774944673290804612?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7774944673290804612/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7774944673290804612' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7774944673290804612'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7774944673290804612'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/04/stare-troski-i-nowa-perspektywa.html' title='Stare troski i nowa perspektywa'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S7sgM0bAz7I/AAAAAAAAA9w/KEyjkPtTqhM/s72-c/Letting+go+10.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6107168853819659115</id><published>2010-03-19T09:04:00.006+01:00</published><updated>2010-03-19T10:14:22.024+01:00</updated><title type='text'>On otwiera drogę tam, gdzie nia ma drogi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S6Mwf7q2NjI/AAAAAAAAA9Y/hKVEs3UdWSw/s1600-h/steeppath2.jpg"&gt;&lt;img style="display: block; margin: 0px auto 10px; text-align: center; cursor: pointer; width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S6Mwf7q2NjI/AAAAAAAAA9Y/hKVEs3UdWSw/s400/steeppath2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5450253299199915570" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Mimo całej mojej "zachęcającości", muszę przyznać, że życie potrafi się nieraz nieźle poplątać i kusi człowieka, żeby się poddać i schować pod stół albo łóżko, w nadziei, że nikt nas tam nigdy nie znajdzie. Ja na przykład miałam w tym tygodniu taki jeden poranek, kiedy czułam się jakbym znalazła się nagle w samym środku bezkresnego pola sięgających mi mniej więcej do kolan kłujących i czepliwych krzaczków, które rozrywały mi sukienkę, dziobały w skórę. Było źle, niewygodnie i nie widać było drogi wyjścia. Nie wiadomo było nawet gdzie  postawić następny krok, albo choćby zmienić nieco pozycję. Kompletna bezsilność i przytłoczenie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy jednak tak siedziałam, (w ramach poniekąd mojego porannego czasu z Panem) z twarzą ukrytą w dłoniach i w wewnętrznej ciemności, przypomniała mi się pewna przygoda małych bohaterów Opowieści z Narnii, konkretnie z historii o Księciu Kaspianie. Jest taki moment, kiedy dzieci nie widzą drogi na drugą stronę wąwozu, przez który muszą się przedostać, aby spotkać się z Kaspianem. Większość towarzystwa zaczęła szukać po ludzku sposobów na pokonanie owej przeszkody - wszystkie jednak dobrze zapowiadające się drogi okazały się prowadzić donikąd. Łucja natomiast zobaczyła Aslana - królewskiego lwa, który powiedział jej, aby szła w kierunku,  gdzie nie było widać żadnej drogi, tylko przepaść. Cała gromadka zdecydowała się pójść tą drogą dopiero, kiedy wszystko inne już zawiodło - bo co mieli do stracenia. Dopiero kiedy doszli na sam brzeg przepaści, okazało się, że prowadzi w tym miejscu w dół wijąca się zygzakami po stromym zboczu ścieżka, która bezpiecznie pozwoliła im dotrzeć do celu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W podobnym temacie - ostatnio na naszym niedzielnym spotkaniu jeden chłopak z naszego kościoła dzielił się tym jak Bóg przemówił do niego przez znajdujący się na szybie napis "Wyjście Ewakuacyjne". Okno, na którym znajdował się ten napis było z zewnątrz zabezpieczone mocną żelazną kratą. Pomyślał sobie, że chociaż napis mówi, że jest wyjście, to wyjścia tak naprawdę nie ma. Skojarzyło mu się to - podobnie jak pewnie kojarzy się nam - z tym jak się nieraz czujemy w naszym życiu, kiedy wiemy, że Bóg mówi o rozwiązaniach dla naszego życia, a my naszymi fizycznymi oczami i ludzkim rozumem tych rozwiązań nie widzimy i nie doświadczamy. Kiedy jednak ów chłopak podszedł bliżej zobaczył, że krata ta zamontowana była na zawiasach i nie była zabezpieczona żadną kłódką. Wystarczyło lekko pchnąć ręką, żeby już znaleźć się na zewnątrz.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W każdym z tych przypadków tam, gdzie nie widać było drogi, wystarczyło podejść bliżej, bliżej miejsca, które wskazuje Bóg, żeby zobaczyć ścieżkę, która bezpiecznie zaprowadzi nas do celu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy tak siedziałam tamtego dnia rano, i razem z całym moim bagażem poczucia bezsilności i smutku starałam się przyjść jak najbliżej i przytulić do Jezusa, gdzieś na dnie mojej duszy pojawiła się pewność, że jest droga. Że Jezus zna drogę. Że Jezus jest drogą. Dalej nie widziałam. Dalej bolało. Ale już było takie miejsce we mnie, do którego mogłam pójść, odpocząć, gdzie mogłam się ukryć i uspokoić i wiedzieć, że przejdę na drugą stronę. I faktycznie - nie od razu, ale jeszcze tego samego dnia zobaczyłam ścieżkę tam, gdzie jej wcześniej nie było. A następnego ranka ścieżka zaprowadziła mnie do miejsc, skąd rozciągały się całkiem nowe, rozległe i zachwycające krajobrazy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wiem, że to wszystko może brzmieć tak prosto i trywialnie... Ale ze spotkań z ludźmi wiem, że jest możliwe, aby zostać przez całe lata pośrodku pola kłujących krzaków, klęcząc pośród szarpiących ubranie i kaleczących skórę gałązek, wierząc, że - tak jak mówią nam nasze oczy - nie ma dla nas żadnego wyjścia. A wtedy już nie jest trywialnie i prosto. Wtedy jest tragedia. Bez względu na to jednak, jak długo jesteśmy w tym położeniu, w każdej chwili możemy podejść bliżej tego miejsca, gdzie Bóg mówi, że znajdziemy wyjście. Podejść bliżej - wbrew wszystkiemu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Niestety nie powiem ci, gdzie w twoim życiu jest to miejsce, bo On mówi do każdego z nas osobiście. Prowadzi każdego z nas indywidualnie. Ja sama nie umiem tak naprawdę wytłumaczyć, skąd ja wiem, gdzie to miejsce jest i jak ja się tam dostaję. Ale wiem, że jeśli wezwiesz Jego pomocy, i będziesz cicho nasłuchiwać - On ci powie. Nie czekaj, aż uporasz się z bólem i poczuciem bezsilności. Nie czekaj, aż poczujesz się odpowiednio pełen wiary i siły, żeby stawić się na audiencji u Króla. W tym miejscu, w którym jesteś, ze środka pola beznadziei, zawołaj do Niego i czekaj, aż wyczujesz muśnięcie Jego obecności... I wtedy podejdź bliżej.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pozdrawiam was serdecznie. Niech was wszystkich Pan prowadzi na drugą stronę każdego wąwozu, który będziecie jeszcze musieli przekroczyć w swoim życiu. On zna drogę. On jest drogą. On otwiera drogę, tam gdzie nie ma żadnej drogi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6107168853819659115?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6107168853819659115/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6107168853819659115' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6107168853819659115'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6107168853819659115'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/03/on-otwiera-droge-tam-gdzie-nia-ma-drogi.html' title='On otwiera drogę tam, gdzie nia ma drogi'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S6Mwf7q2NjI/AAAAAAAAA9Y/hKVEs3UdWSw/s72-c/steeppath2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-9212719734529956048</id><published>2010-03-10T10:44:00.002+01:00</published><updated>2010-03-10T11:11:52.973+01:00</updated><title type='text'>Ku pamięci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S5dwWwal7CI/AAAAAAAAA9A/W7YMs5Yzthc/s1600-h/Gucio1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S5dwWwal7CI/AAAAAAAAA9A/W7YMs5Yzthc/s400/Gucio1.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5446945810583776290" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ja dziś chciałam tylko napisać kilka słów ku pamięci kota naszego rodzinnego, który w zeszły piątek, w czternastym bodajże roku swojego kociego życia, czyli w całkiem sędziwym wieku, zakończył swoją bytność na tym świecie. Jeśli ktoś czyta tego bloga od jakiegoś czasu, to słyszał już o Guciu, jako że to on jest Kotem, Który Uratował Małżeństwo Moich Rodziców. Jak to w takich chwilach, nachodzi człowieka refleksja nad całokształtem życia tego, który odszedł i powiem wam, że Pan jakoś bardzo do mnie mówi przez to moje rozmyślanie nad życiem Gucia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Gucio był narzędziem w Bożym ręku i to nie byle jakim. Uratowanie czyjegoś małżeństwa to nie byle sprawa. Gdyby moi rodzice się rozwiedli, ile to byłoby zranień, miotania się, ile być może latami nieuleczonych ran. Lepiej nie myśleć. A i po spełnieniu tej niezmiernie ważnej roli nieustannie, aż do ostatnich swoich dni, dostarczał niezwykłej radości całej rodzinie, a i ogromnej pociechy moim rodzicom, kiedy kolejne dzieci wykruszały się z domu. Jest to ponad wszelką wątpliwość Kot, Który Wypełnił Wolę Bożą Dla Swojego Życia. A przy tym w ogóle się nie naszarpał. Po prostu był dokładnie tym, kim był i pozwalał Bogu, aby niósł go tam, gdzie w danej chwili, ze swoim unikalnym zestawem kocich cech, był akurat najbardziej potrzebny. Był przez to doskonałym instrumentem... ale nie był traktowany instrumentalnie. Wręcz przeciwnie, był kochany i bardzo doceniany, a ci którzy go znali i kochali, będą za nim bardzo tęsknić.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;To bardzo piękne życie, takie życie Guciowe. Ja wiem, że z ludźmi jest sprawa trochę bardziej skomplikowana. Mamy wolną wolę, wybory do podejmowania itd. Ale i tak nie mogę się pozbyć wrażenia, że Bóg chce mi przez to wszystko powiedzieć coś o tym, jak mogę być Jego doskonałym narzędziem. O tym, że kiedy po prostu dam Mu się nieść, On będzie stawiał mnie tam, gdzie sam fakt, iż jestem tym, kim On mnie stworzył, będzie spełniał jakieś Jego mądre i pełne miłości cele. Że nie zawsze muszę nawet wiedzieć jakie to są cele, a czasem nawet nie muszę być świadoma, że jestem przez Niego używana. Że niczego przy tym nie stracę a zyskam tak wiele rzeczy, za którymi na tę chwilę tylko tęsknię. Że ja też mogę wypełnić wolę Bożą dla mojego życia, a przy tym w ogóle się nie naszarpać, nie "nafrustrować" i nie nakombinować.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak sobie właśnie myślę, kiedy wspominam Gucia. Tak to za mną chodzi i rodzi jakoś tęsknotę. Tak bym chciała, żeby coś z tej prostoty naprawdę stało i stawało się coraz bardziej moim udziałem. Czego też nam wszystkim życzę. Pozdrawiam serdecznie, M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-9212719734529956048?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/9212719734529956048/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=9212719734529956048' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/9212719734529956048'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/9212719734529956048'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/03/ku-pamieci.html' title='Ku pamięci'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S5dwWwal7CI/AAAAAAAAA9A/W7YMs5Yzthc/s72-c/Gucio1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-3596398634174294901</id><published>2010-02-23T14:45:00.021+01:00</published><updated>2010-02-23T17:49:27.949+01:00</updated><title type='text'>Patrząc w przyszłość...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S4QBvudvnRI/AAAAAAAAA84/2OMqcyTkEz8/s1600-h/looking_ahead+2.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S4QBvudvnRI/AAAAAAAAA84/2OMqcyTkEz8/s400/looking_ahead+2.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5441476169208667410" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Parę dni temu zdarzyło mi się coś dosyć zabawnego. Otóż w związku z tym, że temperatura po raz pierwszy od dawna wspięła się powyżej zera (nawet jeśli tylko o jeden stopień) i zaspy śniegu zaczęły się co nieco roztapiać, w mojej głowie, sama nie wiem kiedy, powstała bardzo mocna idea, że zima minęła, a wiosna jest już faktem dokonanym - i że wszyscy dookoła mnie o tym wiedzą. Z takim też nastawieniem udałam się do znajdującej się w sąsiedztwie restauracyjki tureckiej w celu kupienia kebaba na wynos dla mnie i dla Patusi. Bywam tam może nie bardzo często, ale w miarę regularnie, facet więc najwyraźniej zapamiętał moje standardowe preferencje i zamiast zapytać jaki sos, upewnił się tylko "sos mieszany?". A ja zaskoczyłam go mówiąc, że nie, że łagodny. Patrzył na mnie zadziwiony, jakby oczekiwał jakiegoś wyjaśnienia tej jakże niespodziewanej zmiany upodobań. Nie wiedząc co powiedzieć, wiele się nie zastanawiając odparłam: "No cóż, na wiosnę człowiek łagodnieje". Facet w tym momencie jeszcze szerzej otworzył zadziwione oczy, przesadnym nieco gestem wyjrzał przez szybę, za którą zaspy śniegu były może trochę mniejsze, ale dalej słusznych rozmiarów i z bardzo osobliwą miną zapytał "Wiosna?".&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;No tak - uświadomiłam sobie. Ta wiosna to przecież głównie w mojej głowie. Odkrycie to, nie powiem, dość mocno mnie poruszyło. Bo dla mnie, przecież, to już naprawdę była wiosna.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Odkąd pamiętam zawsze jakoś ekscytowałam się przyszłością. Zamiast, jak większość społeczeństwa przez większość stycznia 2008 pisać dalej 2007, ja przez cały grudzień 2007 pisałam już 2008. Trochę mi było z tego powodu głupio i łyso i próbowałam hamować się jakoś i zmienić, czytałam bowiem i słyszałam sporo razy, że słuszną rzeczą, sprawiedliwą i jedyną produktywną postawą jest żyć w chwili obecnej, zamiast tkwić głową w przeszłości albo przyszłości.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dziś jednak w czasie porannej modlitwy dopadło mnie przekonanie, że co innego, kiedy człowiek tak bardzo zapomina się w fantazjowaniu o przyszłości lub zamartwianiu się o nią, że nie cieszy się chwilą obecną i nic nie robi ze swoim życiem, poza czekaniem, aż to coś, co miałoby Zmienić  Wszystko, wreszcie się wydarzy. Coś całkiem jednak innego, kiedy człowiek wie, że coś wydarzy się w przyszłości i ta perspektywa daje mu radość, motywację i kierunek w życiu codziennym. Trochę jest tak z narzeczoną, która od momentu oświadczyn cieszy się tak, jakby już był dzień ślubu (a może bardziej), albo z rodzicami, którzy cieszą się z narodzenia dziecka od chwili, kiedy dowiadują się, że rośnie ono w łonie matki. Albo z człowiekiem, który wybiera się w podróż, o której marzył całe życie i tryska radością już od chwili, kiedy ma w kieszeni bilet lotniczy i zarezerwowany hotel. Jeszcze nie wytknął nosa z domu, a już opowiada wszystkim przyjaciołom, że doczekał się spełnienia marzeń.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy rano myślałam sobie o tych sprawach, przyszło mi do głowy, że jest to ciekawy obraz i przenośnia dotycząca naszego chrześcijańskiego życia. Bo my właśnie mamy możliwość w tym pozytywnym sensie żyć przyszłością: żyć Bożym zwycięstwem, nawet jeśli jeszcze go nie widzimy fizycznymi oczami. Możemy już teraz doświadczać radości, ekscytacji i umocnienia z powodu tego, że Pana wraca, że na Nowej Ziemi czeka na nas już własny kącik i że za całkiem niedługo naprawdę spotkamy naszego Ukochanego twarzą w twarz. Nie musimy wstrzymywać się z radością z tego powodu aż do chwili, gdy rzeczywistość ta będzie dla nas namacalną teraźniejszością. Są rzeczy, których oczekiwanie tak bardzo wpływa pozytywnie na nasze przeżywanie świata, postrzeganie okoliczności, interpretację i podejście do wszystkiego, co się dzieje, w nas i wokół nas że tak samo dobrze możemy powiedzieć, że ta rzeczywistość już jest. Dla nas już funkcjonuje. Tak jak z moją obecnie wiosną.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jeśli więc czujesz się dzisiaj jakby otaczała cię zima -  albo przynajmniej jesień - jeśli usilnie oczekujesz jakiejś zmiany...  modlę się dla ciebie o taką wiarę, o takie realne i wspaniałe objawienie Bożego celu i przeznaczenia, żeby twoje życie odmieniło się już dzisiaj, tak jakby upragniony czas zwycięstwa, odświeżenia i świętowania już naprawdę nadszedł. Bo - w jakimś sensie - w Bożym sensie - tak naprawdę jest.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt;Filipian 3,13-14: "Bracia, ja o sobie samym nie myślę, że pochwyciłem, ale jedno czynię: zapominając o tym, co za mną, i zdążając do tego, co przede mną, zmierzam do celu, do nagrody w górze, do której zostałem powołany przez Boga w Chrystusie Jezusie".&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;span class="werset"&gt;PnP 2,10-13: "Mój miły odzywa się i mówi do mnie: Wstań, moja przyjaciółko, moja piękna! Chodź! Bo oto minęła zima, skończyły się deszcze, ustały. Kwiatki ukazują się na ziemi, czas śpiewu nastał i gruchanie synogarlicy słychać w naszej ziemi. Figowiec zarumienia już swoje owoce, a winna latorośl zakwita i wydaje woń. Wstańże, moja przyjaciółko, moja piękna, chodź!"&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Przesyłam gorące, słoneczne, wiosenne pozdrowienia... i do usłyszenia najprawdopodobniej już w marcu :) M&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-3596398634174294901?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/3596398634174294901/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=3596398634174294901' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3596398634174294901'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3596398634174294901'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/02/patrzac-w-przyszosc.html' title='Patrząc w przyszłość...'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S4QBvudvnRI/AAAAAAAAA84/2OMqcyTkEz8/s72-c/looking_ahead+2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2486915156249465631</id><published>2010-02-16T16:35:00.008+01:00</published><updated>2010-02-16T19:51:10.404+01:00</updated><title type='text'>Nie z tego świata</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S3rnWrM8dfI/AAAAAAAAA8o/-3YWe5rH5Us/s1600-h/Road+home.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S3rnWrM8dfI/AAAAAAAAA8o/-3YWe5rH5Us/s400/Road+home.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5438913876743452146" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Bardzo wiele rzeczy ostatnio skłania mnie do myślenia o tymczasowości i ulotności tego świata materialnego, który nas tak nachalnie i namacalnie otacza.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Po pierwsze odeszły do Taty dwie osoby, z którymi wcale nie spodziewałam się aż tak wcześnie rozstawać. Zostawiły - nie tylko mnie zresztą - w stanie pewnego szoku, raczej pozytywnego, pomimo bólu. Tak jakby ktoś nagle wylał na głowę kubeł zimnej wody - przypominając, że Bóg jest większy od nas, nieskończenie większy od znanej nam rzeczywistości i że owo ogromne, nie znające ograniczeń miejsce, do którego On należy - a nie ten niedoskonały świat - jest naszym Domem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nasłuchał się człowiek przy okazji wielu wspaniałych refleksji mądrych Bożym Duchem ludzi, którzy mówili o wieczności. O tym że jest prawdziwa i że to ona jest rzeczywistością. I o tym, że często wbrew temu, co twierdzimy, cały nasz sposób myślenia - zdradzany przez styl życia, reakcje, emocje i sposób podejmowania decyzji - opiera się gdzieś głęboko na założeniu, że cokolwiek ma się dla nas wydarzyć, musi się wydarzyć w czasie tych kilkudziesięciu (no, czasem stu kilkudziesięciu) lat na tym ziemskim padole. A jak się nie zdarzy, to (niby) przepadło.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Na dodatek w ciągu ostatniego roku cały mój dotychczasowy osobisty wszechświat zaczął zmieniać się tak szybko, że zmusiło mnie to do tego, aby w o wiele większym stopniu niż kiedykolwiek wcześniej swoje poczucie bezpieczeństwa, Domu i oparcia budować naprawdę bezpośrednio na Panu, a nie na czymkolwiek związanym z tym światem. Daleko (ho ho ho!) jestem od stanu idealnego, ale przynajmniej zrobiłam kroczek we właściwym kierunku i mam w sercu smaczek tego, co może się zdarzyć, jeśli pójdę dalej w tym kierunku.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A to co może się zdarzyć, jeśli pójdę dalej w tym kierunku, mogę określić najlepiej słowem wolność. Wolność od  stresu, od którego nigdzie indziej niż w Bogu nie ma ucieczki: stresu związanego z finansami, ludzkimi oczekiwaniami, koniecznością udowadniania swojej wartości, bólem wchodzenia w relacje z niedoskonałymi ludźmi (a innych nie ma), grzechem, chorobami, awariami. Wolność od rozpaczy. Wolność od poczucia ostateczności. Wolność od lęku i od traktowania siebie tak śmiertelnie poważnie. Wolność do robienia kompletnie szalonych, całkowicie nadprzyrodzonych, cudownie sycących i doskonale owocnych rzeczy dla Pana. Wolność, aby bez przeszkód wpatrywać się w Jego twarz i cieszyć się jednością z Nim. Wolność, która z założenia, z klucza i od początku miała być udziałem każdego, kto złoży ufność w Panu i będzie miał w sobie życie Chrystusowe.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tatusiu, proszę naucz nasze serca jeszcze bardziej tego, że rzeczywistość to jest coś o wiele, wiele więcej niż to, co widzą nasze oczy. Że ten świat nie jest naszym domem. Że kiedy odchodzimy z tej ziemi, to zaczynamy najlepszy okres naszego życia. Że mówienie o niebie i wieczności kiedy myślimy o tych, którzy odeszli, to nie jest pusty slogan i tania, nic nie znacząca pociecha. Że to najprawdziwsze prawda. Tatusiu, daj nam ducha mądrości i objawienia, tak abyśmy żyli dla Chrystusa, dla wieczności, dla Królestwa, a nie dla tego świata i jego spraw, abyśmy stali się nieustraszonymi ludźmi "z innej planety". Pokieruj nami i wesprzyj naszego wewnętrznego człowieka, żeby nasze myślenie zostało wzruszone i przemienione u samych podstaw.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ja osobiście wiem, że nie jestem w stanie dojść do miejsca tej wolności sama. Potrzebują Boga. Potrzebuję cudu z Nieba. Ale pragnę - tak bardzo. Niech Pan da nam tę łaskę, abyśmy wszyscy zapragnęli tego stanu, abyśmy go pragnęli coraz goręcej - i aby Jego prawda naprawdę nas wyzwoliła.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2486915156249465631?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2486915156249465631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2486915156249465631' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2486915156249465631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2486915156249465631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/02/nie-z-tego-swiata.html' title='Nie z tego świata'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S3rnWrM8dfI/AAAAAAAAA8o/-3YWe5rH5Us/s72-c/Road+home.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4226553089334557732</id><published>2010-02-10T10:21:00.007+01:00</published><updated>2010-02-10T12:01:47.379+01:00</updated><title type='text'>Wkorzenieni i ugruntowani</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S3KOvigMmTI/AAAAAAAAA7w/t3fMWt5Gqeg/s1600-h/rooted3.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 349px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S3KOvigMmTI/AAAAAAAAA7w/t3fMWt5Gqeg/s400/rooted3.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5436564647556454706" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Życie ostatnio jest tak pełne wydarzeń. Niby nic nowego, a jednak odnoszę wrażenie, że jakoś jeszcze bardziej niż zwykle. Albo wydarzenia bardziej pełne wagi. A może człowiek bardziej wrażliwy na nie z biegiem lat... Tak czy inaczej, mam jakoś wrażenie ostatnio, że ciągle i narastająco życie robi się coraz "bardziej" ;)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie to, żebym narzekała. Nie jest to natłok wydarzeń, który by wypalał. Wręcz przeciwnie. Czuję, że życie pulsuje we mnie w głębi z coraz większą mocą i pasją. Nawet wtedy, kiedy jest bardzo trudno i kiedy płyną łzy. Nawet kiedy odchodzą ludzie, których kochamy. Nawet kiedy jest się bezsilnym wobec nieporozumień i trudu pokonywania tego, co nas różni od innych wierzących. Nawet kiedy nosimy w sercu coraz więcej osób potrzebujących desperacko Bożej interwencji i uwolnienia. Nawet kiedy odczuwamy bezsilność i całkowitą zależność od Boga w każdej z tych kwestii. A na pozytywną nutę: także wtedy kiedy otwierają się nowe drzwi i zaczynamy iść po drodze, po której jeszcze nigdy nie szliśmy. Kiedy wychodzimy zza kolejnego życiowego zakrętu i znów nic nie jest pewne a możliwe wszystko. Kiedy Bóg wkłada w nasze serce pragnienia i marzenia większe niż my sami. Kiedy wiemy, że czas zacząć chodzić w tym, co Bóg wkłada w nasze serce, a jeszcze całkiem nie wiadomo jak.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy tak się rzeczy mają, odnoszę wrażenie, że ilość tematów, które leżą mi na sercu do modlitwy mogłaby wypełnić całe doby wstawiennictwa, a sprawy - zdecydowanie Boże sprawy - pilnie domagające się czynu mnożą się z prędkością światła. I właśnie wtedy kiedy tak się rzeczy mają, Pan przypomina mi o tym, że to wszystko mnie wypali i zniszczy, a do tego nie przyniesie nawet trwałego owocu, jeśli On sam i Jego miłość nie będzie moim absolutnym priorytetem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jeśli moim jedynym fundamentem i skałą nie będzie On sam, to służba i jej efekty szybko zajmą Jego miejsce. Jeśli moja wartość nie będzie wynikać całkowicie i prawdziwie z Jego miłości do mnie, szybko zastąpi ją opinia, poważanie i uznanie w oczach ludzi. Jeśli nie będę przeniknięta świadomością, że Jego drogi są inne niż nasze, jeśli nie będę desperacko szukać Jego prowadzenia, wkrótce zacznę działać według ludzkich programów i sposobów, a Bóg będzie musiał szukać innej osoby, którą interesują Jego drogi. Jeśli nie będę pokładać ufności w tym, co Pan może zrobić, nigdy nie przekroczę granicy ludzkiej niemożliwości. A Pan pragnie niszczyć dzieła diabła tam, gdzie po ludzki nie jest to możliwe.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tyle lat i w tylu miejscach słyszę o tym, że najważniejsze jest, żebyśmy sami byli zakorzenieni i ugruntowani w miłości Chrystusa. Że najważniejsze przykazanie jest to, aby miłować Pana z całego serca i ze wszystkich sił. Że bez Niego nic nie możemy. I trudno mi sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek, kto przyznaje się do Chrystusa nie podpisał się pod każdym z tych stwierdzeń. Wszyscy tak mówimy, ale jak często czynimy z tego praktyczny priorytet w naszym życiu? O tyle łatwiej zająć się czymś pożytecznym. Zaspokoić natychmiast wewnętrzną potrzebę wykazania się przed innymi jakimś konkretem, poczucia, że w miejscach naszej bezsilności przynajmniej coś robimy. Tak łatwo dać się ponieść ekscytacji planów i pionierskich projektów. I tak rok po roku, tak naprawdę nie wiemy i nie umiemy zainwestować naszych sił, czasu i pomysłów w to, żeby przede wszystkim budować naszą osobistą intymność z Bogiem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie mówię, że nie będę się wstawiać do Pana ani działać. Będę to robić i to pewnie w obfitości. Ale w narastający sposób jest we mnie desperacja, żeby wiedzieć jak praktycznie, na codzień naprawdę stawiać Boga na pierwszym miejscu. Co mam w chwili obecnej praktycznie robić, żeby moja wartość, ufność i nadzieja były naprawdę w Nim? Im więcej wydarzeń, im więcej pasji, im więcej marzeń, im więcej rzeczy do przemodlenia i do zrobienia - tym bardziej chcę, żeby moje priorytety i inwestycje odzwierciedlały to, że żyję tylko dla Niego. Chcę widzieć jak Bóg robi to, co po ludzku niemożliwe. Chcę znaleźć w Nim bezpieczne miejsce, które ochroni mnie od lęku przed ludźmi i okolicznościami. Chcę żeby padały wszystkie moje nie Boże stereotypy. Chcę więcej Jego w moim sercu, w moich myślach i w moim życiu. I nie chcę oszukiwać się, że tak jest, kiedy żyję tak naprawdę po ludzku. I want the real thing. Bez ściemy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;span class="werset"&gt; Modlę się, "żeby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, zdołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą" (Ef 3,17-19). Modlę się dla nas wszystkich o głód czegoś więcej, o głód życia &lt;span style="font-weight: bold;"&gt;naprawdę&lt;/span&gt; tym wszystkim o czym czytamy i o czym mówimy. Modlę się, abyśmy wszyscy znaleźli takie miejsce w Bogu, gdzie niemożliwość nie będzie dla nas żadną przeszkodą.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ale się szykuje jazda. Taką mam nadzieję. Tak wierzę. Za tym tęsknię. Amen&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4226553089334557732?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4226553089334557732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4226553089334557732' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4226553089334557732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4226553089334557732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/02/zakorzenieni-i-ugruntowani.html' title='Wkorzenieni i ugruntowani'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S3KOvigMmTI/AAAAAAAAA7w/t3fMWt5Gqeg/s72-c/rooted3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5781844290998048721</id><published>2010-01-10T07:29:00.007+01:00</published><updated>2010-01-10T19:24:03.494+01:00</updated><title type='text'>Oddać Mu 2010... i całe życie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S0oWNkIf0MI/AAAAAAAAA7I/ZlXRrqrnFnM/s1600-h/0512071901246road_to_heaven_.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 279px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S0oWNkIf0MI/AAAAAAAAA7I/ZlXRrqrnFnM/s400/0512071901246road_to_heaven_.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5425173123414610114" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nowy Rok to taki czas kiedy mamy skłonność zrobić krok w tył, spojrzeć z pewnej perspektywy na naszą przeszłość i przyszłość - i jak dobrze pójdzie - wyciągnąć z tego jakieś konstruktywne wnioski, oraz podjąć jakieś Boże decyzje.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W tym roku do podjęcia takowej radykalnej decyzji skłonił mnie napotkany w jakiejś książce werset z Księgi Jozuego. Werset zwrócił się do mnie niemal po imieniu i poprosił, abym na nowo zdecydowała dziś, komu tak naprawdę chcę w moim życiu służyć.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nic nowego powiecie... Ale jest to jedna z tych decyzji, które trzeba podejmować wciąż na nowo, a to w tym celu, aby była ona coraz bardziej faktycznie, praktycznie realizowana w naszej rzeczywistości.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dziś, patrząc sobie razem z Tatusiem na moje życie, zastanawiałam się nad tym, co to znaczy oddać Jemu całe życie, żyć dla Niego. Cudowne uczucie - wiedzieć, że moje życie jest całkowicie w ręku Kogoś doskonale mądrego, doskonale dobrego, doskonale rozumiejącego, Kogoś, Kto żyje w wieczności, dla Którego nie istnieje śmierć, Kto jest ponad wszystko czego się boję i co mnie ogranicza.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak więc sobie siedziałam z Tatą, zachwycałam się Nim i patrzyłam na to, co się dzieje z naszym życiem, kiedy jest całkowicie oddane Jemu i przyszło mi tak do głowy, że życie oddane Jemu niekoniecznie, a już na pewno nie w każdym okresie naszego życia, oznacza osiąganie imponujących liczbowo wyników w dobrych uczynkach, takich czy owakich, które zapewniłyby człowiekowi wpis do Księgi Rekordów Guinessa lub przynajmniej poczytne miejsce w Chrześcijańskiej Alei Sław. Oddanie Jemu życia oznacza zgodę na&lt;span style="font-weight: bold;"&gt; Jego plan&lt;/span&gt; na każdym etapie naszej wędrówki. To nieraz trudniejsze, bo istnieje taka opcja, że nikomu to nie zaimponuje i nie spotka się ze zrozumieniem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Może oznaczać to zgodę na czas szkolenia i przygotowania w ukryciu do niesamowitego dzieła, które Bóg przygotował właśnie dla nas. A przygotowanie to może wcale nie oznaczać tygodniowego wyjazdu na szkolenie chrześcijańskie, ale 40 lat pasania owiec gdzieś w odległym zakątku pustyni. A tu, kiedy wszyscy poza Bogiem machnęli już na ciebie ręką, buch, płonący krzak.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Może to oznaczać zgodę na to, że wiedząc co masz robić, czekasz na właściwy czas od Pana i przygotowujesz się w modlitwie. Nieraz czeka się 3 miesiące, nieraz 3 lata, nieraz lat 30. Chyba każda postać w Biblii, która dokonała wielkich czynów dla Boga, przechodziła przez okresy całkiem niespektakularnego przygotowania i ukrycia w Nim. A czy w takich sytuacjach twoje życie też jest całkowicie oddane Jemu? Twoje serce spokojne i ufne? Czy wtedy też realizujesz z radością i poddaniem Jego plan?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Był taki czas w moim życiu, kiedy mogłam, gdybym chciała, chwalić się liczbami. A jednak wszystko we mnie wtedy umierało - moja pasja, moje marzenia, moja radość - życie Boże uchodziło ze mnie każdego dnia, ponieważ codziennie rano budziłam się ze straszną świadomością, że albo robię coś, czego nie ma w Bożym planie dla mnie, albo nie robię czegoś, co On dla mnie zaplanował, albo jedno i drugie. Byłam jednak tak zabiegana, że nie byłam w stanie zatrzymać się i uspokoić na tyle długo, aby usłyszeć od Pana, w czym tak naprawdę jest problem i co z tym zrobić.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A w roku 2009... Nawet nie umiem spojrzeć na moje życie w kategoriach wyników, liczb, statystyk. Zamiast tego widzę porządek, kierunek i prowadzenie, które stanowią jasne świadectwo tego, że Bóg realizuje w moim życiu Swój plan - pomimo różnych moich słabości - że to On tym wszystkim kieruje, a nie ja. Niesamowite uczucie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Niewątpliwie rok 2009 zapamiętam jako rok, w którym Bóg wprowadził do mojego życia Patrycję. Tak się cieszę, że mogę w jakikolwiek sposób być Bożym narzędziem w jej życiu. Jej obecność to jednak coś o wiele więcej. To majstersztyk Bożego pieczenia kilku pieczeni na jednym rożnie. To że się spotkałyśmy zmieni nie tylko życie Patusi, ale i moje... Rozciągnęło mnie, mocno utarło nosa, obudziło nową pasję, nadzieję, perspektywę i marzenia na następne lata... Marzenia o wiele większe niż ja i niż Patka... Jestem inną osobą. Ponad wszelką wątpliwość.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A rok 2010... Szykuje się jako czas przygotowania i szkolenia do realizacji wyżej wspomnianych marzeń. Mam plany... spotkań, szkoleń, przeorganizowania życia... Plany, które już teraz poddaję całkowicie Bogu. Bo to Jemu służę, a nie moim planom. I cokolwiek On nie zdecyduje, będę i tak mogła rozkoszować się Nim, bo to On jest moim fundamentem i radością.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;To nie był łatwy rok. Wiele było w nim błogosławieństwa, ale i wiele przelanych łez i trudnych lekcji. Nie było relaksowo. Ale kiedy jest się w miejscu poddania Jego planom, to nie ma żadnego znaczenia czy jest łatwo, czy trudno. To chyba najlepszy czas mojego życia. Jeszcze nigdy moje marzenia, pasja i determinacja w Bogu nie miały się tak dobrze. Już dawno nie patrzyłam z taką nadzieją, a jednocześnie pokojem w przyszłość.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Teraz już wiem, że żadne ludzkie niezrozumienie i pogarda nie są zbyt wielką ceną, aby znaleźć się w miejscu, gdzie wiesz, że słuchasz Boga bardziej niż ludzi. Życzę wam tego na ten rok - bez względu na miejsce, w jakim jesteście teraz, żebyście podjęli decyzje służyć tylko Jemu i realizować tylko Jego plan. Abyście zaczęli robić wszystkie rzeczy, których dotychczas baliście się zrobić, a przestali robić wszystko, co zlecił wam ponad wszelką wątpliwość ktoś inny niż Bóg. Niech Pan obdarzy was siłą i mocą, abyście zaczęli w tym roku naprawdę Żyć :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5781844290998048721?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5781844290998048721/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5781844290998048721' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5781844290998048721'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5781844290998048721'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2010/01/oddac-mu-2010-i-cae-zycie.html' title='Oddać Mu 2010... i całe życie'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/S0oWNkIf0MI/AAAAAAAAA7I/ZlXRrqrnFnM/s72-c/0512071901246road_to_heaven_.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-1463173082151550066</id><published>2009-12-27T15:59:00.006+01:00</published><updated>2009-12-27T17:12:50.407+01:00</updated><title type='text'>To On jest Bogiem, a nie my!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Szd3qOUHDVI/AAAAAAAAA64/AbE9Bg4YqLw/s1600-h/Letting+go.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 342px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Szd3qOUHDVI/AAAAAAAAA64/AbE9Bg4YqLw/s400/Letting+go.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5419932243844336978" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dość niedawno spotkał mnie niezwykły przywilej. Usługiwała mi modlitwą pewna pełna Ducha niewiasta, obdarzona przez Pana w dziedzinie uzdrowienia wewnętrznego. Wysłałam do niej na jakiś miesiąc przed spotkaniem dość szczegółowe odpowiedzi na zadane przez nią pytania, ona w modlitwie przygotowała się do naszej "sesji", a następnie poświeciła mi parę godzin słuchając mnie, udzielając mi prostych, Bożych słów zachęty i porady i modląc się za mnie. Piszę, że to przywilej, bo szczerze mówiąc przez te dwadzieścia kilka lat jak jestem chrześcijanką nie zbyt wiele razy zdarzyło mi się, żeby ktoś poświęcił mi tak dużo jakościowego czasu. Wydaje nam się nieraz, że jak ktoś już "ma swoje lata" w Panu, to nie potrzebuje, a tu się okazuje, że każdemu czasem potrzeba, żeby usłużono także i jemu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak więc odbyłam dość długie spotkanie, które już samym faktem, że się odbyło podziałało na mnie leczniczo ;) , a dzięki Bożej łasce, było ono dla mnie błogosławieństwem także na wiele innych sposobów. Jednym z "prezentów", które wówczas otrzymałam jest pewna modlitwa, czy też deklaracja duchowa, która towarzyszy mi teraz niemal każdego dnia, a nieraz nawet kilka razy dziennie: "Dzięki Ci Panie, że to Ty jesteś Bogiem, a nie ja!".&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Może dla niektórych to brzmi śmiesznie. Jak można podejrzewać, że jest odwrotnie? Że to ja jestem Bogiem? A jednak patrząc nieraz na to, jak ja funkcjonuję i jak funkcjonujemy wszyscy, jako chrześcijanie, przysłuchując się naszym rozmowom, mam wrażenie, że nie tylko mi przydałoby się codziennie modlić takimi słowami. Niby rozumiemy, że to Bóg jest Bogiem, ale działamy tak, jakby przemiana świata i ludzi wokół nas zależała od tego co my zrobimy. Jaki program wdrożymy? Jakie multimedialne cuda zastosujemy prezentując młodzieży ewangelię, tak żeby im w pięty poszło? Jak mówić kazania? Jak grać? Jak prowadzić małe grupy? A bliżej domu: Jak przemówić tej dziewczynie do rozumu? Jak ją zainspirować? Jak dobrać słowa? Jak dobrze zrównoważyć miłość wyrażającą się w łasce z miłością wyrażającą się w mądrych wymaganiach? Jak? Jak to zrobić, żeby nastąpiła trwała zmiana - w tej osobie, w tej wspólnocie, w tym mieście, w tym kraju?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Bóg ostatnio sprawia, że zderzam się ciągle z tą prawdą - że jedynym sprawcą jakiejkolwiek trwałej zmiany jest On. Ta osoba, której chcemy usłużyć należy do Niego, jej życie jest w Jego ręku, On ma pomysł na jej życie i tylko On może dotknąć jej serca. Nie nasze słowa, programy, książki i muzyka. Owszem, może się tymi rzeczami posłużyć, ale ostatecznie to On to robi, i w żaden sposób nie możemy sami uzyskać tego samego efektu. On. To On daje nam posłuch, przychylność i autorytet u ludzi. To On zamyka i otwiera przed nami drzwi. To On wyzwala jeńców i to On uzdrawia chorych. On. To On jest Bogiem a nie my.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie namawiam do bierności. Bóg mówi, że sam przygotował dla nas dobre dzieła, abyśmy je pełnili. Nie mówię, żeby nie szukać odpowiedzi, nie uczyć się jak być lepszym rodzicem, wychowawcą, doradcą, liderem, przyjacielem, sługą. Sama daleka jestem od bierności, nawet pośrodku tej lekcji, której się uczę. Zastanawiam się tylko: gdybyśmy przyjęli w głębi naszych serc, że to On jest Bogiem a nie my - jak bardzo zmieniłyby się w naszym życiu proporcje między czasem rozmowy z Nim, a czasem burz mózgu, spotkań, narad i kolejnych akcji? A w tych dziełach, do których nas prowadzi, o ile czystsze mielibyśmy motywacje, o ile mniej by nas obchodziło co ludzie powiedzą, czy za nami staną i jakie osiągniemy liczby? O ileż więcej pokoju, współodczuwania, łez wzruszenia i radości, lub tego pięknego bólu, który towarzyszy miłości? O ile mniej stresu, wypalenia, szarpaniny, strachu, presji, udawania, zamieszania, poczucia winy, potępienia, oskarżania? Gdybyśmy tak głęboko w sercu przyjęli codziennie to, że to On jest Bogiem, a nie my. Że nasze życie i życie tych, którym służymy, których kochamy, których spotykamy na naszej drodze należy do Niego. Że to On dokonuje trwałych zmian i robi to tak jak chce.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pamiętam, kiedy wiele lat temu modliłam się o ocalenie małżeństwa moich rodziców przychodziły mi do głowy różne scenariusze, jak Bóg może zainterweniować i co można zrobić, żeby im pomóc. Sprawa była trudna, a ich relacje wydawały się od lat uwikłane w błędne koło, które prowadziło ich związek coraz bliżej dna. Próbowałam mamę posyłać na spotkania do kościoła. Zapoznawać z innymi paniami w jej wieku, które pełne były Bożej mądrości i miłości. Ale nic nie działało. Kto by pomyślał, że pewnego dnia, kiedy szłam z bratem do mamy do pracy, żeby odebrać małego kociaka-znajdę, zaniosłam do domu Bożą odpowiedź na moje modlitwy. Małe słodkie stworzonko stało się dla nich pierwszym od wielu lat wspólnym tematem i wspólną sprawą, od której niespodziewanie - nawet dla samych siebie - zaczęli od nowa budować swoją relację. Ja jakoś nie wpadłam wtedy na to, żeby w tej po ludzku beznadziejnej sytuacji posłużyć się małym kotkiem. A Bóg owszem. Tak często działa On całkiem inaczej niż się spodziewamy. To samo widzę teraz w relacji z Pati. Jego pomysły na to jak zachęcić ją do rozwijania relacji z Nim, modlitwy, służenia innym... Mocno awangardowe bym powiedziała, daleko odbiegające od sposobów, po które ja bym kiedykolwiek z własnej woli sięgnęła. A jednak to właśnie Jego sposoby są skuteczne, a nie moje.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kochani, na ten zbliżający się Nowy Rok, niech Pan da nam odpocząć w głębszym poznaniu i zastosowaniu tej prostej prawdy, że to On jest Bogiem, a nie my. Niech ta prawda dokona rewolucji w życiu każdego z nas. Niech serce każdego z nas znajdzie w tej prawdzie odpoczynek - a wówczas nasze życie nigdy nie będzie bezowocne. Ślę uściski noworoczne i nie tylko. M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-1463173082151550066?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/1463173082151550066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=1463173082151550066' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1463173082151550066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1463173082151550066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/12/to-on-jest-bogiem-nie-my.html' title='To On jest Bogiem, a nie my!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Szd3qOUHDVI/AAAAAAAAA64/AbE9Bg4YqLw/s72-c/Letting+go.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6082760522328103240</id><published>2009-12-13T18:36:00.003+01:00</published><updated>2009-12-13T19:07:44.090+01:00</updated><title type='text'>Nie tak jak świat...</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SyUrko5jcZI/AAAAAAAAA6w/FfXHGJAjclQ/s1600-h/eternitytj7.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 399px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SyUrko5jcZI/AAAAAAAAA6w/FfXHGJAjclQ/s400/eternitytj7.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5414782035436990866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;"Pokój zostawiam wam, mój pokój daję wam; nie jak świat daje, Ja wam daję. Niech się nie trwoży serce wasze i niech się nie lęka" &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;J 14,27. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ja dziś bardzo króciutko - zmęczona, ale jak zwykle zachwycona Bogiem.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tyle ostatnio wyzwań. Zbyt wiele zajęć, do których brakuje pasji,  zbyt mało czasu na zajęcia, do której pasja płonie coraz goręcej... Szykują się zmiany, pojawiają się pytania, na horyzoncie kroki wiary... Różne bliskie osoby przezywają teraz bardzo trudne chwile, a ja wraz nimi... nie śpię, płaczę, wierzę, pytam o drogę... Bóg zaskakuje nowymi obowiązkami, zagadkami, odpowiedzialnością. Mało snu. Dużo niewiadomych.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A ja w tym wszystkim czuję, że to chyba najlepszy czas w moim życiu - jak do tej pory, bo wiem, że jest on zapowiedzią, korytarzem prowadzącym do czegoś jeszcze lepszego. Tyle pokoju, tyle motywacji, tyle intymności z Bogiem, tyle nadziei, tyle marzeń i tyle wiary w ich realizację... Tyle śladów Bożych palców, kształtujących przebieg wydarzeń. Tyle sił pośród niewyspania i napiętego planu dnia. Tyle radości, tyle szczęścia, tyle miłości. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Po raz kolejny odkrywam, że piękno życia z Bogiem nie polega na tym, że wszystkie nasze okoliczności są idealne, ale na tym, że rozkwitamy bez względu na okoliczności. Że stawianie sobie jako nadrzędny cel zmiany naszych okoliczności prowadzi jedynie do rozczarowań, bo poczucie spełnienia przynosi wyłącznie to, z Kim te okoliczności przeżywamy :)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pozdrawiam was wszystkich w tych okolicznościach,  w których teraz jesteście. Modlę się, abyście w tym właśnie miejscu odkrywali "obfitość radości w Jego obliczu i rozkosz po Bożej prawicy" (Ps 16,11) . M &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6082760522328103240?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6082760522328103240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6082760522328103240' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6082760522328103240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6082760522328103240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/12/nie-tak-jak-swiat.html' title='Nie tak jak świat...'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SyUrko5jcZI/AAAAAAAAA6w/FfXHGJAjclQ/s72-c/eternitytj7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8178029112059792152</id><published>2009-12-01T19:04:00.004+01:00</published><updated>2009-12-01T19:37:11.962+01:00</updated><title type='text'>Gdyby wiara twa...</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SxVgXF2SFqI/AAAAAAAAA6g/fS7ePY57HIM/s1600/faith.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SxVgXF2SFqI/AAAAAAAAA6g/fS7ePY57HIM/s400/faith.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5410336477178631842" /&gt;&lt;/a&gt;Ależ mnie dziś uroczy mały przypadek spotkał! Z gatunku owym małych, pozornie nieznaczących momentów, kiedy Bóg puszcza do nas oko, a nam serce rośnie, jakbyśmy wygrali fortunę i przeznaczenie i w ogóle wszystko co jest do wygrania :)&lt;/p&gt;&lt;p&gt; *&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Otóż ostatnio, moi drodzy dzieje się. Jak ktoś mnie zna, to stwierdzi, że nic w tym nowego. Ale tym razem naprawdę się dzieje. Istnienie Patusi, różne rzeczy, które działy się w Izraelu, na Sukkot, na Konferencji Kobiet, na modlitwie o uzdrowienie, na Konferencji w Kielcach... I ognie, które Pan zapala w moim sercu każdego dnia na modlitwie... Zdarzenie na zdarzeniu, "przypadek" na "przypadku" - wszystko sprawia, że kwestie różne wiekopomne pęcznieją i dojrzewają do tego, aby podjąć czyn.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;* &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Brzmi pięknie, ale wszystko to wymaga więcej wiary, niż kiedykolwiek miałam do tej pory w swoim życiu. Na dodatek właśnie w tę niedzielę dzieliliśmy się na spotkaniu kościoła na temat wiary. I na temat tego, że dla Boga naprawdę nie ma nic niemożliwego. I na temat tego, że On jest Naprawdę Naprawdę! I że można tego być całkiem pewnym! I że w Afryce i Azji jakoś częściej niż w Europie o tym wiedzą, ale że idzie napewno przełom dla Europy i może my też dowiemy się serduchem, że Bóg jest serio taki jaki jest - i wtedy dopiero się będzie działo!&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;I tak przyciśnięta do muru, dziś modliłam się bladym świtem, a nawet przed świtem, zawzięcie i desperacko o wiarę - dla mnie, dla Paci, dla naszego kościoła domowego, dla całego kościoła, dla Polski!!! Tymbardziej, że w Biblii przeczytałam o tym, jak to na końcu czasów będzie i jak wtedy naprawdę trzeba będzie wiedzieć w co wierzyć a w co nie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W końcu przestałam się modlić i zaczęłam się krzątać, śniadanko etc, no i pokusiłam się, żeby wejść na facebook, a tam ktoś mi jakiś prezent przysłał. Zwykle takich nie przyjmuję, bo nie chcę mieć sześciuset aplikacji, ale tym razem patrzę - a przysłał mi ten prezent piękny człowiek, proroczy i cudowny, o niezwykłym sercu, oddany całym życiem Bogu... amerykański misjonarz mieszkający w Afryce. I otóż ten prezent co dostałam z Afryki, to nazywał się Dar Boży. A Darów Bożych jest bardzo dużo. Mógł mi przysłać Pokój, albo Radość, albo Miłość, albo Męstwo, albo nie wiem co jeszcze. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A on mi przysłał... Wiarę.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ale numer. Modlę się o wiarę i potem natychmiast dostaję w prezencie Wiarę i to z Afryki!!! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;No róbcie sobie co chcecie, ale ja to biorę. Biorę tę wiarę, potrzebną do tego, żeby zrobić to co leży mi coraz bardziej na sercu, a to co leży mi coraz bardziej na sercu, coraz bardziej określić można jako po prostu niemożliwe, a już szczególnie dla mnie :)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kochani, módlmy się o wiarę. O poznanie Pana i o głęboką więź z Nim, które tę wiarę żywią. A wtedy zacznie się przełom dla tej naszej Europy. Zacznie się ode mnie i od ciebie - kiedy będziemy robić to, co po ludzku niemożliwe :)&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8178029112059792152?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8178029112059792152/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8178029112059792152' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8178029112059792152'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8178029112059792152'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/12/gdyby-wiara-twa.html' title='Gdyby wiara twa...'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SxVgXF2SFqI/AAAAAAAAA6g/fS7ePY57HIM/s72-c/faith.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7226003525664398070</id><published>2009-11-19T07:51:00.004+01:00</published><updated>2009-11-19T08:20:19.163+01:00</updated><title type='text'>Boży ogród</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SwTwf3TubpI/AAAAAAAAA6Y/Vka6G4D9P2M/s1600/Orange_4191.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 278px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SwTwf3TubpI/AAAAAAAAA6Y/Vka6G4D9P2M/s400/Orange_4191.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5405709882964733586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Każda roślina, która nie została zasiana przez mojego Ojca, zostanie wyrwana z korzeniami" (Mt 15,13)&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zwykle te słowa budziły we mnie różne odcienie grozy, a obrazy, pojawiające się automatycznie w moich myślach na ich dźwięk wahały się od piorunów spadających z jasnego nieba po ogniste jezioro siarki. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dzisiaj jednak, jak tylko przeczytałam te same słowa, w moim sercu pojawiła się nadzieja i radość. Zobaczyłam moje życie jako ogród, który należy do Pana. Jest on pełen różnorodnych i wspaniałych roślin, które cały czas uwielbiają Boga, tęsknią za Jego obecnością i rozkoszują się tym, że są pielęgnowane, zasadzone i zaplanowane przez samego Najwyższego. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tu i ówdzie pojawiają się jednak rośliny, które szpecą ogród. Po niektórych widać od razu, że to nie chciane chwasty i szkodniki, które zabierają cenny pokarm i miejsce Bożym roślinkom. Bardzo chcę się ich pozbyć, ale ile bym nie wyrywała i wycinała, one wyrastają jeszcze mocniejsze, a im dłużej to trwa, tym większa moja frustracja i ból.  &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jeszcze inni są całkiem podobne do Bożych roślin. Sama je zasiałam, bo rysunek na torebce tak bardzo przypominał coś, o czym kiedyś mówił Tata, a czego w moim ogrodzie jeszcze nie było.  Niektóre roślinki są tu od tak dawna, że nigdy nie wpadłabym na to, że to nie Tata je zasadził. Że to pomysł, który pochodzi od ludzi. Nie zawsze potrafię je rozpoznać, odróżnić. A ja chcę, żeby mój ogród należał cały do Pana. I żeby urosła w nim każda dobra rzecz, którą Tata zaplanował.  &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;I w tym momencie przychodzi obietnica. "Wszystko, czego Ja nie zasiałem zostanie wyrwane. Nawet jeśli tego nie rozpoznajesz. Wszystko, co nie Ja zasiałem zostanie wyrwane z korzeniami i już nie odrośnie, i będziesz od tego wolna". &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dlatego dziś modlę się z tęsknotą, ufnością i nadzieją o to, żeby Pan wyrwał z mojego ogrodu z korzeniami, to czego On sam nie zasiał. On będzie wiedział, to czego ja nie wiem. On będzie umiał to, czego ja nie umiem. Wiem, że czasem będę zaskoczona. Wiem, że czasem trzeba będzie rwać głęboko. Ale wiem, że Tata jest najlepszym ogrodnikiem i nie chce ogrodu zniszczyć, tylko uzdrowić - by twój i mój ogród oddawały były tak piękne, jak tylko mogą być. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7226003525664398070?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7226003525664398070/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7226003525664398070' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7226003525664398070'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7226003525664398070'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/11/bozy-ogrod.html' title='Boży ogród'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SwTwf3TubpI/AAAAAAAAA6Y/Vka6G4D9P2M/s72-c/Orange_4191.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7768417410362076906</id><published>2009-11-16T12:48:00.005+01:00</published><updated>2009-11-16T14:30:53.808+01:00</updated><title type='text'>Prawda o tobie?</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SwFTFALeZvI/AAAAAAAAA6Q/aRf4WZ6kne0/s1600/acceptance1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 325px; height: 325px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SwFTFALeZvI/AAAAAAAAA6Q/aRf4WZ6kne0/s400/acceptance1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5404692373233886962" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Czytałam dziś na temat tego jak uczniowie Jezusa zrywali kłosy w szabat i o tym, jak strasznie oberwało im się z tego powodu od faryzeuszy. Jakoś dzisiaj, bardziej niż kiedykolwiek utożsamiłam się z tym, jak się wtedy musieli czuć. Wyobraziłam sobie uczniów, którzy z tego całego biegania za Jezusem zgłodnieli, zaczęli tracić siły i w związku z tym - o zgrozo!!! - wzięli i coś zjedli! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W tym momencie pojawiają się faryzeusze, osoby szanowane w społeczeństwie, budzące respekt a nawet nabożny lęk i czują nieodparte pragnienie, żeby wypowiedzieć się na temat ich wołającego o pomstę do nieba zachowania. Pałają świętym oburzeniem, wskazują palcami na odpowiednie fragmenty w Biblii i przywołują przykład pobożnych ludzi, którzy w życiu nie popełniliby takiego obrzydlistwa. Padają ostre słowa. Wzrok, mowa ciała, tonacja oskarżycieli sprawia, że uczniowie chcieliby zapaść się pod ziemię. Zaczynają gardzić sami sobą, a poczucie potępienia przybija ich niemal do ziemi. W ich sercach kiełkuje już wiara w to co najgorsze na swój własny temat. Nie Boża wiara, która ma moc skutecznie trzymać ich z dala od cudownych rzeczy, do których powołach ich Bóg. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wtedy jednak spojrzeli na Jezusa. Jego wzrok wyrażał smutek i gniew. Ale to nie oni go zasmucili, tylko ich oskarżyciele! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Myślę, że wiem, jak ci ludzie się czuli zanim spojrzeli na Jezusa. Niestety, aż zbyt często sama tak się czuję. Dzięki Bogu, wiem już też, jak się czuli po tym, kiedy spotkali Jego wzrok i odkryli, że On ich nie potępia. Chciałabym częściej pamiętać o tym, żeby spojrzeć w Jego oczy.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ten fragment bardzo mocno uświadomił mi, że Boże myślenie naprawdę jest tak bardzo inne niż ludzkie. Jego skala wartości i kryteria oceny są tak bardzo inne niż nasze. A nawet kiedy zasługujemy na krytykę i upomnienie, nastawienie Jego serca jest tak cudownie inne. On zawsze pragnie popychac nas do miejsca przebaczenia, przemiany i nie traci z oczu naszego potencjału i wspaniałego przeznaczenia, które ma dla nas. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Naprawdę już czas, napisałam sobie w moim kajeciku. Naprawdę już czas, żeby to co ludzie do mnie mówią, lub nawet te rzeczy, o których "wiem, że sobie myślą" przestały kształtować moje poczucie tożsamości, sposób postrzegania swojej osoby, czy to jak się sama ze sobą czuję. Naprawdę już czas, żeby poznawać i być pod wyłącznym wpływem tego, co myśli o mnie Bóg. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tatusiu, daj mi serce otwarte na to, kiedy Ty sam dajesz mi słowo korekty przez inną osobę, ale proszę Cię o wolność od wpływu, jaki wciąż ma na mnie opinia innych ludzi. Daj mi patrzeć w Twoje oczy i odpoczywać w świadomości, że Ty jesteś najmądrzejszy, Ty wiesz najlepiej. A to, co Ty myślisz o mnie, jest nie tylko budujące, ale i prawdziwe. Nie tylko prawdziwe, ale i budujące. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kocham cię Tato. Daj nam wszystkim więcej Twojej prawdy dzisiaj. Jesteś cudowny, a Twoja prawda uwalnia. Dotykaj nas prawdą i pięknem Twojej miłości. Amen &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7768417410362076906?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7768417410362076906/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7768417410362076906' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7768417410362076906'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7768417410362076906'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/11/prawda-o-tobie.html' title='Prawda o tobie?'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SwFTFALeZvI/AAAAAAAAA6Q/aRf4WZ6kne0/s72-c/acceptance1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8654500412190334022</id><published>2009-11-12T14:43:00.006+01:00</published><updated>2009-11-12T15:30:42.040+01:00</updated><title type='text'>Piękno prostoty</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SvwZ2zy5_CI/AAAAAAAAA6I/4dtQCPa336I/s1600-h/flowers_327.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SvwZ2zy5_CI/AAAAAAAAA6I/4dtQCPa336I/s400/flowers_327.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5403222082345106466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Jakiś czas temu bardzo zapadły mi w serce następujące słowa Psalmu:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;"Pan strzeże ludzi pełnych prostoty: byłem bezsilny, a On mię wybawił."&lt;/strong&gt; &lt;/p&gt;&lt;p&gt;(Ps 116,6 Biblia Tysiąclecia)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tymczasem nam tak bardzo ciąży to, jak bardzo skomplikowane jest nasze życie. Ja sama aż nazbyt często czuję się przytłoczona ilością ludzi, zadań, zobowiązań, o których czuję, że muszę pamiętać. Wynajduję coraz to nowe pomysły na to, jak się zorganizować. Kalendarze, listy rzeczy do zrobienia, tablice korkowe, kolorowe karteczki, przypominacze papierowe, elektroniczne, dźwiękowe i sama nie wiem jakie jeszcze. I tak wciąż nie mogę się połapać. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A tu nagle przychodzi takie Słowo. Że Pan strzeże człowieka pełnego prostoty. Który przychodzi do Niego, kiedy potrzebuje pomocy i doznaje Jego wybawienia. Proste. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ktoś kiedyś powiedział, że to nie nasze życie jest skomplikowane, tylko nasze podejście do niego. Ilość czynności, którą wmawiamy sobie, że musimy wykonać. Ilość ludzi, którym wierzymy, że nie możemy odmówić. Ilość rzeczy bez których wydaje nam się, że nie możemy się obejść. Tak bardzo pragnę odłożyć to wszystko na bok i odnaleźć tę prostotę, którą znajduję w Jezusie i Jego życiu. Tę prostotę, którą On tak kocha i której pragnie nas nauczyć. Dlaczego tak trudno ją znaleźć, zdefiniować, zastosować? Czasem czuję się jakbym szukała jej w nieprzezroczystej wodzie i co wydaje mi się, że dostrzegam jej zarys i wyczuwam ją pod palcami, ona znowu się rozpływa i oddala... Prostota. Jak bardzo za nią tęsknię. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nawet na modlitwie, w niektóre dni - o wiele częściej niż bym sobie życzyła - przytłacza mnie cała wiedza o modlitwie, którą nabyłam przez ostatnie dwadzieścia lat. Co dobry chrześcijanin powinien w każdej modlitwie zawrzeć. Jak się zwracać do Taty, do Jezusa i do Ducha Świętego. Kiedy związywać a kiedy gromić. Kiedy siedzieć cicho i czekać na Pana. Kiedy łamać, burzyć i ogłaszać. Co ogłaszać. Czego się wyrzekać...  Ciągle się coś przypomina i zamiast przyjść z prostotą do Stwórcy, próbuję okiełznać i ogarnąć wszystkie reguły, zasady i konieczności. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Prostota. Tak bardzo za nią tęsknię. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Odwiedziła nas ostatnio pewna piękna chrześcijanka z Białorusi. Pracuje na codzień w stołówce, gdzie rozdaje obiady staruszkom, którzy prawie nic na tym świecie nie mają. Przyjechała spotkać się z konsulem, żeby móc pojechać na ślub do córki za wielką wodą. Była już w odpowiednich ambasadach w Kijowie i Petersburgu, gdzie otrzymała odmowę. Przyjechała więc z wielką walizką do Warszawy, gotowa do długiej podróży nad oceanem. "W Panu cała nadzieja" powiedziała, śmiejąc się. Modliło się za nią chyba pół świata. Latała, załatwiała, w międzyczasie opowiadała o wielkich i cudownych rzeczach, które Pan czyni dla tych, którzy pokładają w Nim prostą i dziecięcą ufność. Pomodliła się nad chorą Patusią, której gorączka natychmiast spadła z 38,5 do 37, a Patusia sama o mało z łóżka nie spadła z wrażenia. Dziewczyna już prawie rok należy do Pana, a mówi, że od nawrócenia to nic tak mocnego jej nie spotkało. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W poniedziałek rano ta piękna niewiasta zawitała do naszego domu, mając niewiele więcej poza prostą wiarą, że Bóg widzi serce matki, która pragnie błogosławić swoim dzieciom, a dziś, w czwartek, już jest u córki, tak daleko, że aż boję się o tym myśleć. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak sobie dzisiaj się modliłam. Panie zmiłuj się nad tą naszą Polską. Nad tą Europą. Z naszym wymądrzaniem się, pokładaniem ufności w sobie, w naszych planach i możliwościach. Z naszym poziomem edukacji i cywilizacji, z naszymi strategiami, taktykami, programami. Zmiłuj się nad nami i daj nam tę prostotę wiary, którą widzimy tym wyraźniej, im dalej od Zachodu. Daj nam prostotę w kościele, w domu, w pracy, w zwykły dzień i od święta. Prostotę wiary, prostotę życia, prostotę miłości. Daj nam przychodzić do Ciebie jak dzieci. Bez bagażu wiedzy, bez kombinacji. Zrób z nami coś, Tatusiu,  żebyśmy pojęli nareszcie te rzeczy, które ty od wieków zakrywasz przed mądrymi i roztropnymi, a objawiasz prostaczkom. Amen. &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8654500412190334022?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8654500412190334022/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8654500412190334022' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8654500412190334022'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8654500412190334022'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/11/piekno-prostoty.html' title='Piękno prostoty'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SvwZ2zy5_CI/AAAAAAAAA6I/4dtQCPa336I/s72-c/flowers_327.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-867029387610448039</id><published>2009-11-06T13:39:00.002+01:00</published><updated>2009-11-06T13:45:01.928+01:00</updated><title type='text'>Prawda, która wyzwala</title><content type='html'>&lt;p&gt;W tym tygodniu towarzyszy mi ta piosenka. Kiedy czuję, że tracę siły, że znowu się spinam, że zbyt nieważne sprawy zaczynają się robić dla mnie zbyt ważne - włączam tę piosenkę i mam wrażenie, że 300 kilo i 500 atmosfer schodzi mi natychmiast z ramion. Jeśli tobie też zdarza się być utrudzonym i zmęczonym... Zamknij oczy, sercem spójrz w oczy Jezusowi i zaśpiewaj razem z Beatką...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cTCOqIprMSk&amp;amp;hl=pl&amp;amp;fs=1&amp;amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-867029387610448039?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/867029387610448039/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=867029387610448039' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/867029387610448039'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/867029387610448039'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/11/prawda-ktora-wyzwala.html' title='Prawda, która wyzwala'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-434088293881343405</id><published>2009-10-30T19:22:00.005+01:00</published><updated>2009-10-30T19:34:32.686+01:00</updated><title type='text'>Tu się wybieram w listopadzie</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;strong&gt;1. Propozycja tylko dla Pań :)&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;*&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://www.kbwch.pl/www/images/stories/kbwch/news/koloryzycia_small.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 368px; height: 232px;" src="http://www.kbwch.pl/www/images/stories/kbwch/news/koloryzycia_small.jpg" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Drogie kobiety i kobietki, zapraszamy Was do udziału w kolejnej konferencji "Kolory Życia" w Warszawie. Chcemy ponownie powrócić do zadawanych Bogu pytań; Kim jestem? Po co żyję? Dla czego moje serce bije?&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Usługujący: Judith Butler, Sue Clark, Elaine Olson&lt;br /&gt;Gospodarze: Iza i Marek Ciesiółka, Jola i Andrzej Nędzusiak, Magda Broda&lt;br /&gt;Miejsce: Centrum konferencyjne KOARA EXPO, ul. Poligonowa 30, Warszawa&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Więcej informacji na stronie Kościoła DROGA w Warszawie: &lt;a href="http://droga.waw.pl/"&gt;droga.waw.pl&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;================================================================&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;2. Propozycja dla każdego :)&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;strong&gt;*&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 225px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuswOO9EN6I/AAAAAAAAA54/kwXMfqrCwIw/s400/39.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5398461599424198562" /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;Konferencja Prorocza z udziałem Dale’a Andersona&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;Kochani:&lt;br /&gt;Serdecznie zapraszamy na kolejną jesienną konferencję z Dalem Andersonem, która odbędzie się 20-22 listopada, 2009 w Kielcach. Mamy przekonanie, że w czasie, w którym żyjemy, Bóg odkrywa Biblijne zrozumienie czasów ostatecznych, które przygotuje kościół i będzie torować drogę na powtórne przyjście Pana Jezusa na ziemię, aby przejąć panowanie nad wszystkimi narodami z Jeruzalem. Tak jak Jan Chrzciciel przygotowywał się na pustyni, aby być posłańcem, który przygotuję drogę na pierwsze przyjście Pana Jezusa na ziemię (Mt 11:10 i Iz 40:3), tak i przed powtórnym przyjściem Pana, Duch Święty pragnie przygotowywać posłańców, którzy będą torować drogę na powtórne przyjście Mesjasza – Jezusa na ziemię.&lt;br /&gt;Ważne jest zrozumieć pozytywne jak i negatywne wydarzenia poprzedzające przyjście Pana. Jest ponad 100 rozdziałów w Biblii, które mówią o powtórnym przyjściu i Milenijnym panowaniu Jezusa z Jeruzalem. Bóg ma swoją strategię, aby kościół był zwycięski pośrodku wściekłości Szatana i Antychrysta. On wie, że jego czas jest krótki. Kościół czasów ostatecznych będzie miał tożsamość Oblubienicy, modlitwa 24/7 to jedno z głównych narzędzi walki Kościoła, który w proroczym namaszczeniu Ducha Świętego będzie ogłaszał Boże sądy i objawiał Bożą moc i chwałę. A Ewangelia o Królestwie będzie głoszona po całej ziemi.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Więcej informacji na stronie Kościoła Wieczernik w Kielcach: &lt;a href="http://wieczernik.pl/"&gt;www.wieczernik.pl&lt;/a&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-434088293881343405?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/434088293881343405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=434088293881343405' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/434088293881343405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/434088293881343405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/10/tu-sie-wybieram-w-listopadzie_30.html' title='Tu się wybieram w listopadzie'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuswOO9EN6I/AAAAAAAAA54/kwXMfqrCwIw/s72-c/39.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7516394830011219219</id><published>2009-10-28T07:43:00.007+01:00</published><updated>2009-10-28T14:59:17.689+01:00</updated><title type='text'>Elo!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sug5EgvvBUI/AAAAAAAAA5A/cCJVaaRnJHI/s1600-h/Jesus_Graffiti_Writing_by_Ninjas4.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 219px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sug5EgvvBUI/AAAAAAAAA5A/cCJVaaRnJHI/s400/Jesus_Graffiti_Writing_by_Ninjas4.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397626903075947842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Chciałam tylko zwrócić wszystkim uwagę na nowego linka na bocznym pasku, tuż nad zdjęciem Patusi, który to link prowadzi do Patusiowej stronki! Stronka zaczyna się dopiero co tworzyć i będzie tam o wiele więcej wspaniałości, ale już można parę atrakcyjnych słów poczytać. Utrzymana jest ona w trochę innej konwencji i skierowana, być może, do trochę innego grona odbiorców niż blog mój czy też Asi - może polecicie komuś, dla kogo mój wystrój jest np. za "cukierkowy" albo jakoś tak ;) A wam, mam nadzieję, też się spodoba :)))) Pozdrawiam, M&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Link do Patusi na pasku bocznym, albo bezpośrednio &lt;strong&gt;&lt;a href="http://fruktoza.ugu.pl"&gt;TUTAJ&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7516394830011219219?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7516394830011219219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7516394830011219219' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7516394830011219219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7516394830011219219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/10/elo.html' title='Elo!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sug5EgvvBUI/AAAAAAAAA5A/cCJVaaRnJHI/s72-c/Jesus_Graffiti_Writing_by_Ninjas4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8767495602701130087</id><published>2009-10-26T18:31:00.009+01:00</published><updated>2009-10-27T16:01:57.438+01:00</updated><title type='text'>Bóg jest dobry dla wszystkich.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuYBodtTN1I/AAAAAAAAA4w/g9yZDcLuRnU/s1600-h/Love%2520Red.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuYBodtTN1I/AAAAAAAAA4w/g9yZDcLuRnU/s400/Love%2520Red.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5397002998131144530" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;To chyba nie będzie długi post. Chciałam tylko jakoś dać upust mojemu zadziwieniu i zachwytowi, który towarzyszy odkrywaniu, że Bóg jest naprawdę dobry &lt;strong&gt;dla wszystkich&lt;/strong&gt;. Począwszy od owego spotkania z Bogiem na tarasie domu w Givat Zeev, kiedy to byłam bezbrzeżnie obrzydzona sobą, a Pan przyszedł do mnie tak cudownie w świeżym doświadczeniu Jego przebaczenia, miłosierdzia i łaski, aż po dziś dzień, każdy tydzień przynosi nowe, głębsze, świeższe doznania z tej dziedziny. Czasem Jego Duch osobiście przychodzi i wkłada te nowości do mojego serca w czasie uwielbienia - czy to w domu, czy w zgromadzeniu świętych. Czasem słodycz objawienia przychodzi ze Słowa. Wiele dociera do mnie też w ramach mojej pracy - za pośrednictwem książki, którą w tej chwili tłumaczę.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Książkę napisał znany być może niektórym Rick Watkins, a traktuje ona o pięknie Boga. Dopiero co zaczęłam ją tłumaczyć i zaraz na wejściu otrzymałam potężną dawkę rozważań o Bożej dobroci wobec tych, którzy w ogóle na to nie zasługują. Od dwudziestu stron wgryzam się w tekst, który pokazuje na podstawie Biblii to, że Bóg jest dobry dla buntowników, dla zdrajców, dla ludzi pełnych pychy i tych, którzy odrzucają Boga. Dla ludzi, na których my nigdy byśmy nie spojrzeli bez obrzydzenia i z którymi nigdy nie chcielibyśmy mieć nic do czynienia. On swoim miłosierdziem jest w stanie przebić nawet najbardziej miłosiernego z nas. Nawet Matkę Teresę! Napewno znalazłby się na świecie ktoś, kim nawet ona by pogardziła. A Bóg dla tej osoby jest dobry. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jakoś nie mogę wyjść z szoku, kiedy uświadamiam sobie, że Bóg nie tylko jest dobry dla pokutujących grzeszników, ale także dla grzeszników zatwardziałych. W Ewangelii według Łukasza 6,35 czytamy, że "&lt;strong&gt;On jest dobry dla niewdzięcznych i złych&lt;/strong&gt;". On taki jest naprawdę! Co jakiś czas uderza to we mnie, jak dawka mocnego leku, który gwałtownie dociera do mózgu albo fala uderzeniowa jakiegoś potężnego wybuchu, która nagle mnie ogłusza. Jak można być tak dobrym? &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nie znaczy to, że każdemu z nas wszystko ujdzie bezkarnie. Musimy ponosić konsekwencje naszych czynów i są prawa duchowe, których Bóg sam nie może przeskoczyć, zostały one bowiem stworzone, aby szanować naszą wolną wolę i nasze wybory. W każdej chwili robi On jednak wszystko co tylko możliwe, aby wrócić nas na właściwą drogę i dokłada starań by znoszenie konsekwencji naszych czynów było jak najmniej dokuczliwe. Wygania nas z raju, ale zapewnia nam na drogę najlepszej klasy wyposażenie, ubrania, namioty i prowiant, a następnie sam wyrusza w drogę razem z nami. Nie posiada się z radości widząc każdą oznakę zmiany na lepsze w nas. Zawsze za nami tęskni. Zawsze nas strzeże. Zawsze czeka, aby okazać nam łaskę. Zawsze. Wobec każdego. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Bóg naprawdę jest dobry dla wszystkich. Pomyśl tylko co to oznacza! Dla mnie oznacza to coś, co porusza do głębi moje serce - oznacza to, że nie ma sposobu, abym była wykluczona z grona ludzi, dla których Bóg jest dobry. Bez względu na to  jak w danej chwili czuję się na swój temat i co o sobie myślę, i tak mieszczę sie w kategorii ludzi zwanej "wszyscy, nawet niewdzięczni i źli". Bóg  jest dobry dla mnie nawet kiedy ja nie chcę być dobra dla siebie. To samo dotyczy każdego z nas. Zatrzymaj się na chwilę nad tą prawdą i niech Pan da ci odkryć dziś coś drogocennego, co zmieni - może troszeczkę, a może diametralnie twoje życie. Zapadnij się dziś,  jak w głęboką wodę, w Jego niesamowitą dobroć dla ciebie. Uściski. M&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8767495602701130087?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8767495602701130087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8767495602701130087' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8767495602701130087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8767495602701130087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/10/bog-jest-dobry-dla-wszystkich.html' title='Bóg jest dobry dla wszystkich.'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuYBodtTN1I/AAAAAAAAA4w/g9yZDcLuRnU/s72-c/Love%2520Red.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7019760843980037838</id><published>2009-10-16T10:58:00.007+02:00</published><updated>2009-10-16T12:00:16.545+02:00</updated><title type='text'>Drabina do nieba</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Stg8jKN7fUI/AAAAAAAAA4M/zd5C-Q7qgBQ/s1600-h/Ladder2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Stg8jKN7fUI/AAAAAAAAA4M/zd5C-Q7qgBQ/s400/Ladder2.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5393127128512036162" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Jesienna pogoda coraz bardziej ponura, a we mnie, mam wrażenie, coraz słoneczniej :) Czy to nie jest jedna z najcudniejszych rzeczy, kiedy żyjemy w Jezusie, że to jak my się mamy, nie jest zależne od jakichkolwiek zewnętrznych okoliczności: ani pogody, ani nastawienia innych ludzi, ani finansów, ani czegokolwiek innego, tylko od tego jak bardzo przybliżamy się do serca naszego kochającego Tatusia :) !&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ten etap, który ostatnio przeżywam, kiedy to Pan odbudowuje we mnie doświadczenie Jego miłosierdzia, łaski i przebaczenia bardzo zbliżył mnie na nowo do Niego i nagle wszystko zaczęło się znowu uspokajać i porządkować. Mam wrażenie, że kiedy pojawiła się w moim życiu Patrycja, była to tak duża zmiana i tak całkiem nowy etap w mojej wędrówce z Panem, w moim ufaniu Jemu, a umieraniu dla siebie, że wszystko czego dotychczas nauczyłam się w Jezusie zostało na starym poziomie i teraz musiałam nauczyć się każdej z tych rzeczy od nowa. Skok był tak duży, że nie byłam w stanie niczego zabrać ze sobą, bo bym nie doskoczyła. Zresztą tu, na tym poziomie, stare modele wszystkiego, co potrzebne mi do duchowego życia, już by nie wystarczyły. Tata daje mi teraz wszystko odnowione. Radość ze zbawienia, modlitwę osobistą, uwielbienie, zaufanie Jemu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kiedy byłam w Izraelu bardzo modliłam się ciągle wstawienniczo za moje rodzeństwo, za Patusię i za różne sprawy w domu, no i wszyscy przeżyli, nie stała się żadna nieodwracalna katastrofa, ale nie było dobrze. Walka na walce i walką poganiała. Za to teraz na Sukkot jakoś trudno mi było się dużo modlić wstawienniczo, bo w pokoju modlitwy była taka niesamowita atmosfera do prostego uwielbiania Pana, zachwycania się Nim, odpoczywania w Nim. Trudno mi było przestać, po to by przynieść przed Niego różne ważne sprawy. Czułam się z tym cokolwiek dziwnie, ale w końcu Pan przekonał mnie sam, że bycie z Nim jest ważniejsze niż wstawiennictwo. Że pierwszą rzeczą, którą każdego dnia potrzebuje mój duch i dusza, a za którą On tęskni z całego serca, to czas pełnego zachwytu i miłości spotkania z Nim. A dopiero potem, nie wcześniej niż On sam powie mi, że to już czas, przychodzi czas na wstawiennictwo. Obiecał też, że jeśli tak będę robić, to nawet jeśli w niektóre dni w ogóle nie będę miała takiego oddzielonego czasu wstawiennictwa, On będzie słyszał wołanie mojego serca. I faktycznie. Mam wrażenie, że dopiero po Sukkot zaczęłam oglądać na własne oczy wszystko, o co prosiłam Tatę w Izraelu. Kiedy wołałam do Niego z całego serca, On słyszał modlitwę i przygotowywał odpowiedź, ale dopiero szczere, bezinteresowne uwielbienie Go tę odpowiedź uwolniło. I nie tylko to, ale od powrotu z Kalisza mój dom stał się znowu, i staje się coraz bardziej, takim samym "pokojem modlitwy", jakiego doświadczyłam na Sukkot - miejscem akceptacji, otarcia łez, pociechy, zachwytu pięknem Bogu, miejscem przybliżania się do Jego serca, odpoczynku dla duszy. To się zaczęło, ale się nie kończy!!! Niesmamowite są Jego drogi! &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kochani współobywatele Królestwa-Nie-Z-Tego-Świata! Niech i wam im dalej w ten jesienno-zimowy czas, Jego słońce świeci coraz jaśniej, na przekór naszym wrogom! Nasz Tata jest większy od wszystkich :) i On nieustannie czyni wszystko nowym - także i nasze siły, wiarę i marzenia, nasze uwielbienie i relację z Nim. Czego życzę wam i sobie. Uściski gorące!!! M&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7019760843980037838?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7019760843980037838/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7019760843980037838' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7019760843980037838'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7019760843980037838'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/10/drabina-do-nieba.html' title='Drabina do nieba'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Stg8jKN7fUI/AAAAAAAAA4M/zd5C-Q7qgBQ/s72-c/Ladder2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6079971817298192998</id><published>2009-10-08T17:38:00.008+02:00</published><updated>2009-10-08T18:52:11.684+02:00</updated><title type='text'>Jego łaska jest lepsza niż życie</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Ss4NP7t1qFI/AAAAAAAAA3c/JWLv0d1YYV0/s1600-h/dla+madzi.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 250px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Ss4NP7t1qFI/AAAAAAAAA3c/JWLv0d1YYV0/s400/dla+madzi.png" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390260371388213330" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Jeśli zastanawiacie się co to za obrazek powyżej,  jest to kolejna wersja "Miasta na górze", tym razem w wykonaniu mojej Patusi. Wersja nie jest skończona, ale w związku z tym, że nie ma żadnej gwarancji kiedy, i czy w ogóle, osiągnie stan "skończony" - jak to z pracami artystów bywa - pozwolę sobie już teraz opublikować dzieło, zrobione na moje zamówienie i ku mojej radości. Nie wiem jak wam, ale mi tam się ono bardzo podoba takie jakie jest. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A ja tymczasem, moi kochani, zdążyłam wrócić z Izraela, pomóc Patusi położyć panele u nas w domu, kupić królika i pojechać na połowę tygodnia modlitwy w Kaliszu z okazji Sukkot. To jeśli chodzi o faktografię. Większość z tych pięknych okoliczności można juz podziwiać na moim koncie Flickra, dostępnym pod linkiem "Photo album" w górnej części strony. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W związku z długim wyjazdem wakacyjnym (od 8 sierpnia do 11 września) i bogactwem innych atrakcji, dopiero teraz zaczynam powoli przypominać sobie jak się nazywam i tego typu podobne szczegóły. Nie ulega wątpliwości, że życie jest pasmem nieustannych zmian i nigdy nie ma sensu pozwalać sobie na "osiadanie" w obecnym status quo, jakikolwiek by on nie był... ale i tak ostatnie parę miesięcy były dla mnie czasem dużego poczucia tymczasowości i cieszę się, że teraz noszę już w sobie wewnętrzne przekonanie,  że wróciłam do domu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tematem przewodnim wakacji było dla mnie Boże miłosierdzie, łaska i przebaczenie oraz to, że kocha mnie On bez względu na to, czy się spisuję czy nie, innymi słowy: odpoczynek w Jego bezinteresownej przychylności i trosce. Trochę już zresztą o tym pisałam, bo zaczęło sie to wszystko jeszcze przed wyjazdem do Izraela, na ostatnich warsztatach proroczych. Zaczęło się, ale nie zakończyło na tym. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W Izraelu, gdzieś pośród masy ciekawych wydarzeń i spotkań, miałam też kilka trudnych momentów. Szczególnie jednego dnia miałam wrażenie, że zawaliłam na kilku frontach naraz i to w sposób, który nie pozwalał mi nawet usprawiedliwić się samej przed sobą. Może nie były to wielkie grzechy tak według tradycyjnych światowych klasyfikacji, ale narobiłam paru osobom czy to kłopotów czy bólu przez uleganie różnym takim słabościom, których duchowym ludziom to już po prostu nie wypada, typu gadulstwo albo bezmyślność albo niedyskrecja. Czułam sie fatalnie, tym bardziej, że tak naprawdę to nie zauważyłam nawet, że zrobiłam cokolwiek źle, dopóki ktoś nie podzielił się ze mną skutkami moich poczynań. Czułam się niepoprawna, niereformowalna, beznadziejna i pod każdym wzgledem po prostu niefajna. Najchętniej bym się jakimś sposobem od siebie wyprowadziła. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Bardzo nie chciało mi się wtedy przychodzić przed Boży tron, tak jak to bywa w chwilach, kiedy poddajemy się potępieniu i poczuciu winy. Okoliczności przyrody w Givat Zeev i cała atmosfera domu modlitwy była jednak taka, że mimo wszystko udałam się na tarasik z Biblią, siadłam w najdalej wysuniętej części ogrodu, pod drzewem granatu i otworzyłam - cóż innego - jak Psalm 51, Psalm grzesznika. Niczego innego nie czułam się godna. I tam od razu Bóg zmiótł mnie słowami, użytymi przez Dawida. "Zmiłuj się nade mną, Boże, według łaski swojej, według wielkiej litości swojej zgładź występki moje!". &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;No gość był naprawdę niezły. A on, przecież - w przeciwieństwie do mnie - nie znał nawet Jana 3,16. Mimo to, o wiele lepiej niż ja był świadom tego, że cokolwiek by się nie działo w Jego życiu, może przyjść do Boga i prosić o wykasowanie swoich akt karnych, nie ze względu na to kim on był, ale ze względu na łaskę i wielką litość Boga. Przez jakąś godzinę, może dłużej unosiłam się,  niczym w kąpieli uzdrawiającej, w świadomości i nowym odkryciu tejże Bożej łaski i wielkiej litości. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Miałam już oczywiście niejeden raz niezmierną radość doświadczyć Bożej łaski i przebaczenia. Dawno jednak nie miałam okazji tego doświadczenia odświeżyć i pogłębić. Naprawdę polecam. Po pierwsze powoduje to, że znika (rzecz jasna) jakikolwiek ślad potępienia i obrzydzenia sobą. Znika też lęk i poczucie presji, znika samotność i poczucie ciągłego niebezpieczeństwa wpadki i porażki. Pojawia sie za to nadzieja, pokój, niemożliwa do wyrażenia słowami błogość, rozkosz, szczęście. Rośnie miłość do Boga, zachwyt Nim, intymność relacji i pewność Jego otwartych ramion, przychylności, akceptacji. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Piszę niby o oczywistościach, mam jednak wrażenie, że wielu chrześcijan desperacko potrzebuje na nowo doświadczyć - tak jak ja - Bożego miłosierdzia i nieprzebaczenia. Co pozwala mi tak sądzić? Wnioskuję w ten sposób mianowicie dlatego, że widzę ile jest pośród chrześcijan wzajemnych pretensji, oskarżenia, poczucia urazy, oburzenia, osądu. Nie mówię już o wielkich aferach niby teologicznych i animozjach pomiędzy poszczególnymi kościołami, czy nurtami chrześcijaństwa. Mówię tak po prostu o nas. O naszym reagowaniu na siebie nawzajem pośród naszych chrześcijańskich przyjaciół w tak zwanej szarej rzeczywistości. Jak łatwo, z całkiem błahych przyczyn, nabieramy do siebie niechęci, jak szybko krytykujemy, jak trudno nam odpuścić sobie złość z powodu jakichś prostych ludzkich słabości. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nie mówię tego jako ktoś na to wszystko odporny. Wręcz przeciwnie. Szczególnie ostatnio, może z powodu wielości zmian w moim życiu i pewnego zmęczenia emocjonalnego, bardzo mi trudno było o wyrozumiałość i łaskę w takich właśnie drobnych kwestiach. Po doświadczeniu przebaczenia, świadoma tego jak Bóg potraktował mnie kiedy bardzo zasługiwałam na potępienie, nie umiem, po prostu nie jestem psychicznie i istotowo w stanie potępiać i buczeć i burmuszyć się na kogoś, kto zrobił nie więcej, a najczęściej mniej, złego niż ja. Pan przypomniał mi o niezmienności Jego powołania i przeznaczenia dla mnie, bez względu na to, co ja tam nawywijałam, ale jednocześnie o tym, że każda osoba, która kocha Jego, została powołana przez Niego suwerennie i Bogu osobiście niezmiennie zależy na tym, aby weszła w pełnię swojego przeznaczenia - tak jak zależy Mu na tym, żebym ja weszła w pełnię mojego przeznaczenia. Po tym przeżyciu, dopóki jest ono we mnie świeże i pulsujące, nie jestem w stanie &lt;strong&gt;nie&lt;/strong&gt; błogosławić jakiegokolwiek brata lub siostry w Panu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt; *&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tak więc modlę się za każdego z was, kochani moi czytacze, czy to wierni weterani, czy przypadkowi przechodnie, abyście doświadczyli na nowo, głębiej niż kiedykolwiek wcześniej Bożego przebaczenia - ze względu na szczęście waszej duszy jak i przez wzgląd na piękno relacji, które naprawdę - a nie tylko z pozoru - przemieniane są na podobieństwo rzeczywistości nieba. Niech Pan uwalnia nad każdym z was swoje wspaniałe przeznaczenie. Jesteście bezcenni i nieopowtarzalni. Z milością, MadziaMadzia.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6079971817298192998?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6079971817298192998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6079971817298192998' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6079971817298192998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6079971817298192998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/10/jego-aska-jest-lepsza-niz-zycie.html' title='Jego łaska jest lepsza niż życie'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Ss4NP7t1qFI/AAAAAAAAA3c/JWLv0d1YYV0/s72-c/dla+madzi.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4949875195295656679</id><published>2009-09-05T18:47:00.040+02:00</published><updated>2009-09-05T20:27:05.101+02:00</updated><title type='text'>Pozdrowienia z Jerozolimy</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SqKZamsp41I/AAAAAAAAA3U/uwddBTYg5NM/s1600-h/48733847_115a82d8a6.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 267px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5378029587377283922" border="0" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SqKZamsp41I/AAAAAAAAA3U/uwddBTYg5NM/s400/48733847_115a82d8a6.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; Chciałam niniejszym, korzystając z wolniejszego dnia przesłać wam serdeczne pozdrowienia z Izraela :) Dziś akurat mija połowa mojego pobytu tutaj. W pierwszych paru dniach poznałam trochę Jerozolimę - odwiedziłam Ścianę Płaczu, Górę Syjon, Górę Oliwną, jak i powłóczyłam się nieco po Nowej Jerozolimie. W czwartek miałyśmy też dyżur w pokoju modlitwy, tam gdzie odbywają się nasze polskie tygodnie uwielbienia na święto Sukkot (w tym roku już po raz drugi).&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ja nie wiem dlaczego, ale odkąd przyjechałam, największe wrazenie robi na mnie temat tutejszych gór. Trochę mogę się domyślać dlaczego, wynika to bowiem bezpośrednio z Biblii, ale wydaje mi się, ze Pan chce mi przez to coś jeszcze powiedzieć, coś szczególnego dla mnie na ten konkretny moment mojego życia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak np. z odwiedzanych w Jerozolimie miejsc największą radość i znaczenie miało dla mnie odwiedzenie góry Syjon. Właściwie to ta góra jest tak ukryta w mieście, że trudno zauważyć, że się weszło na jakąś górę, ale i tak byłam przejęta niesamowicie. Na górze Syjon znajduje się teraz jakiś kościółek + Wieczernik + grób Dawida. Co miłe jest. Ale najważniejsze, że to ona jest właśnie, ta góra Syjon. Ten fakt mnie rozbraja. I nawet nie do końca rozumiem dlaczego. Tak jakbym będąc tam weszła do samego środka Bożego serca.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A tak poza Jerozolimą to nic nie robi na mnie az tak wielkiego wrazenia jak miasta połozone na górze. A raczej osiedla. Pełno tu takich. Sama w takim mieszkam i widzę drugie takie z mojego okienka. Ja wiem, ze jest to wazne, dlatego, ze nie da się ukryć miasto połozone na górze. Wiem. Ale w moim zachwycie jest coś więcej - znowu nie wiem co. Węszę tu jakieś dodatkowe dno. Jakąś ukrytą mądrość. Czymś ten kraj różni się od mojego kraju i płynie z tego jakaś nauka. W moim bowiem kraju, jak teren jest pofałdowany, to w dolinach płynie rzeczka i jest dużo zieleni i osada. A im wyżej tym domki rzadsze, aż w końcu tylko trawka porasta. Tu nie tak się sprawy mają. Tu dolina jest pusta, głęboka, w kolorach czerwieni, brązu i pomarańczu. Pustynna. Jest w niej jakieś takie groźne piękno, jak w bardzo wysokich szczytach górskich. A im wyżej nad doliną, tym więcej zieleni, drzewek i ściśle do siebie przylegających lśniąco białych domków. W jednym z nich piszę te oto słowa.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;No cóż jeszcze mam parę dni... Może odkryję o co z tym miastem na górze chodzi. Wiem że się nie ukryje. Ale dlaczego to aż tak piękne? Dlaczego widząc je czuję, że dotykam Tajemnicy. I to Tajemnicy Kluczowej?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jeśli ktoś miałby wrażenie, że ma dla mnie jakąś podpowiedź w tej dziedzinie, proszę o sygnał ;)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Następny odcinek pewnie już z Polski. Jutro jadę do Yad Vashem, a w poniedziałek wraca Irenka - a wtedy wszystko może się wydarzyć... może nie być czasu pisać. Za to jak wrócę do domu, to poza wpisem, wrzucę też - myślę - sporą porcję zdjęć na flickra, tak że atrakcji będzie multum.  A póki co pozdrawiam serdecznie. Shalom! I do następnego razu, Magda&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4949875195295656679?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4949875195295656679/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4949875195295656679' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4949875195295656679'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4949875195295656679'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/09/pozdrowienia-z-jerozolimy.html' title='Pozdrowienia z Jerozolimy'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SqKZamsp41I/AAAAAAAAA3U/uwddBTYg5NM/s72-c/48733847_115a82d8a6.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-586461033665647813</id><published>2009-08-31T08:06:00.008+02:00</published><updated>2009-08-31T09:54:24.557+02:00</updated><title type='text'>W Nim spoczywa moja dusza</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Spt_aG4XWiI/AAAAAAAAA28/PX2GV43e2oo/s1600-h/Relax+soul.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 304px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Spt_aG4XWiI/AAAAAAAAA28/PX2GV43e2oo/s400/Relax+soul.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5376030666697169442" /&gt;&lt;/a&gt;Cześć wszystkim! I takim to sposobem pierwszą część wakacji mamy już za sobą, a jutro wyruszam w długo wypatrywaną podróż do Izraela :)&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Początek moich wakacji trudno powiedzieć, żeby był klasycznie wypoczynkowy, jako że po paru dniach pobytu nad morzem moja Patusia bardzo zachorowała - z tego co się zorientowaliśmy, w morzu pływała jakaś bakteria, o które zbyt późno ostrzeżono plażowiczów i to ona dopadła moją córę od Pana. Tak więc sporą część wyjazdu dzień i noc pielęgnowałam mocno sponiewieraną przez choróbsko istotkę. Za to wydarzyła się rzecz ciekawa, okazało się bowiem, że ze wszystkich możliwych wiosek nadmorskich właśnie w tej, gdzie osiedliśmy znajduje się rodzinna siedziba jednego z naszych najukochańszych warszawskich pastorów. Zarówno my jak i on i jego żona bardzo byliśmy przejęci tym "zbiegiem okoliczności" :)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;* &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Kolejny tydzień tłumaczyłam Pata Hollorana w Mikorzynie, co było równie wynagradzające, jak wyczerpujące, wróciłam więc do domu raczej zmęczona w ciele, ale - jak odkryłam - niezwykle odświeżona w Duchu. Pan dał mi łaskę wzrosnąć w trudnej sztuce pozwalania, aby moja dusza odpoczywała w Nim. Codziennie zaczynam dzień teraz od tego, że odcinam się od trzech niezgodnych z Bożym Słowem postaw, które - jak odkryłam, dość mocno się wcześniej we mnie zagnieździły. Nie jest to tak naprawdę nic odkrywczego, tak "na głowę", niemniej za każdym razem kiedy Pan daje mi łaskę głębiej zastosować którąkolwiek z tych postaw w praktyce, moje życie się zmienia. A więc: &lt;/p&gt;&lt;p&gt;- Wyrzekam się nie Bożego martwienia się (mogę na Niego przerzucać wszelkie moje troski, bo Jemu naprawdę zależy na mnie i ma o mnie staranie - 1P5,7)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- Wyrzekam się nie Bożego poczucia winy (bo dla tych, którzy są w Chrystusie Jezusie nie ma już potępienia - Rz 8,1))&lt;/p&gt;&lt;p&gt;- Wyrzekam się nie Bożego poczucia odpowiedzialności za rzeczy, które tak naprawdę nie ode mnie zależą (bo i tak bez Niego nic nie mogę uczynić - J 15,5)&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ta praktyka modlitewna, do której - jak wierzę - poprowadził mnie Pan naprawdę zdjęła z moich ramion bardzo wiele ciężaru, z którego tylko częściowo nawet zdawałam sobie sprawę. Do pewnego stopnia oczywiście wiedziałam o różnych lękach, wyzwaniach i stresach, ale nieraz nie zdawałam sobie nawet sprawy z tego jakie rzeczy wyprawiały się w moich emocjach, dopóki Pan mnie z nich nie wyzwolił i dopóki nie odczułam różnicy jaką daje wolność od tych niepotrzebnych obciążeń. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;* &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pan pociągnął ten temat dalej na warsztatach proroczych, które odbyły sie w ostatnią sobotę. W pewnym momencie jedna piękna Boża niewiasta, która posługiwała na warsztatach miała szczególne doświadczenie obecności Jezusa, który prosił ją, aby przekazała obecnym, że chce On spotkać się osobiście tego dnia z każdym z obecnych i mówić do niego. Zachęciła nas, żebyśmy powiedzieli do Niego "Jezu" i mówili to, co nam Duch podpowiada, a On będzie do nas mówił. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;* &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zanim padła ta zachęta, czułam się spokojna, trochę może śpiąca, napewno nie przeżywałam jakichś emocjonalnych rozterek ani uniesień duchowych, wtedy jednak naprawdę poczułam, że Pan stanął bardzo blisko mnie, a ja - ku mojemu zdziwieniu - z wielkim trudem i wstydem - powiedziałam do Niego "Jezu" i dodałam pytanie zamiast wyznania - "dlaczego jest we mnie teraz tyle wstydu?". A On tylko powiedział trzy razy to samo zdanie, które pokazało mi stan mojego serca, o którym nie zdawałam sobie wcześniej sprawy, a z którego Jego słowa mnie leczyły. Powiedział On mianowicie trzykrotnie: "Przyszedłem cię pochwalić a nie zganić". &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dopiero kiedy to powiedział, uświadomiłam sobie, że od dłuższego czasu z kimkolwiek z moich bliskich - czy to rodziny, ludzi z kościoła czy współpracowników - się nie spotykałam, albo kiedy dostawałam od nich maila, to spodziewałam się od nich nagany i wyrzutów, że ich zaniedbuję lub zawodzę ich oczekiwania. A cokolwiek bym nie robiła, zawsze gdzieś w podświadomości miałam wyrzuty sumienia, że nie zajmuję się czymś innym. Nikt mi nigdy nie dał powodu, abym się spodziewała tego typu zarzutów, a jednak nieprzyjaciel mojej duszy wkręcił mnie, nawet nie wiem kiedy. Chwała Bogu, któremu naprawdę zależy na nas i który daje nam więcej niż sami prosimy czy oczekujemy. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Dziś przede mną pracowity dzień pakowania się i szykowania do wyjazdu. Mam bardzo wysokie oczekiwania - nie tyle nawet turystyczno-krajoznawczo-przygodowe, choć na pewno też i tego typu atrakcje będą sie wydarzać, ale właśnie w dziedzinie odpoczynku w Nim i wzrostu intymności z Tym, na którym całe moje życie jest zbudowane. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pozdrawiam was wszystkich, mam nadzieję, że dam znać wktótce po powrocie :) Polecam się waszym modlitwom. M&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-586461033665647813?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/586461033665647813/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=586461033665647813' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/586461033665647813'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/586461033665647813'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/08/tylko-w-nim-spoczywa-moja-dusza.html' title='W Nim spoczywa moja dusza'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Spt_aG4XWiI/AAAAAAAAA28/PX2GV43e2oo/s72-c/Relax+soul.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-3927173766361789250</id><published>2009-08-07T22:46:00.005+02:00</published><updated>2009-08-07T23:11:12.157+02:00</updated><title type='text'>Czas na wakacje!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SnyWZPOgAII/AAAAAAAAA2M/IoO7iqEka3U/s1600-h/Open1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 265px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SnyWZPOgAII/AAAAAAAAA2M/IoO7iqEka3U/s400/Open1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5367330216247033986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Hej kochani, godzina późna, więc napiszę tylko króciutko, żebyście wiedzieli, że żyję. Ostatnio sprężałam się bardzo, żeby skończyć tłumaczyć bieżącą książkę przed wielkimi wyjazdami i udało mi się wczoraj już wysłać ostatni rozdział przetłumaczonej na angielski pięknej książki Alinki Wieji o Siedmiu Słupach Mądrości. A jutro już w drogę - najpierw nad morze na tydzień z rodziną, czyli bratem i Asią i Natankiem, z siostrą Asi i jej rodziną, z przyjaciółmi Madzią i Krzysiem, no i oczywiście z moją Patusią. Potem na następny tydzień jedziemy tą samą ekipą na obóz organizowany przez Polskę dla Jezusa pod hasłem "Chodzić po wodzie". Będę tam tłumaczyć Pata Holorana - tego samego ciekawego człowieka, co w zeszłym roku o podobnej porze. Potem tydzień na przepakowanie i kilka dodatkowych przygotowań i jadę do Izraela na 10 dni - od 1-11 września. Pewnie uzbiera się wspomnień! Mam nadzieję, że uda mi się coś napisać. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ze Słów jakie ostatnio chodzą mi po głowie od Pana najbardziej w tej chwili leżą mi na sercu słowa, że "Bóg jest z nami". Niby proste, ale nasze stany nerwowe na codzień wskazują, że jednak nie zawsze to do nas dociera. A w tych dniach ostatnich każde wspomnienie tej prawdy, że Bóg jest ze mną jest dla mnie jak oddech świeżego powietrza, albo jeszcze lepiej, jak położenie głowy na świeżej pachnącej pościeli po długiej i męczącej podróży. Bóg jest ze mną i jest z tymi, których kocham, gdziekolwiek są. Niech więc i wam towarzyszy ta świadomość w całkiem nowym wymiarze i niech On, jeszcze bardziej niż urlopy i wakacje, będzie waszym całkowitym orzeźwieniem i odpoczynkiem. Choć oczywiście wakacji udanych też wam życzę :) Gorące uściski, M&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-3927173766361789250?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/3927173766361789250/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=3927173766361789250' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3927173766361789250'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/3927173766361789250'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/08/czas-na-wakacje.html' title='Czas na wakacje!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SnyWZPOgAII/AAAAAAAAA2M/IoO7iqEka3U/s72-c/Open1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5803165539891643561</id><published>2009-07-13T17:10:00.012+02:00</published><updated>2009-07-14T09:36:55.302+02:00</updated><title type='text'>O Bożych skarbach</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SltaAQsGWGI/AAAAAAAAA18/2XHYdTJuh0I/s1600-h/odkrycia3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SltaAQsGWGI/AAAAAAAAA18/2XHYdTJuh0I/s400/odkrycia3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5357975142213769314" /&gt;&lt;/a&gt;Hej, cześć! Bardzo chciałam podziękować wszystkim, którzy troszczyli się, dopytywali o to, gdzie zniknęłam, pytali się czy się modlić i mówili, że tęsknią za moim blogiem. To bardzo, bardzo wiele dla mnie znaczy i mam nadzieję, że wrócę kiedyś do regularnego pisania bloga, bo bardzo to lubię, bo bardzo lubię was i lubię fakt, że Pan Bóg sprawił, iż moje dzielenie może komuś być czasem zachętą. Kto wie? Może to nawet dziś wrócę do dawnej częstotliwości "pisarskiej". Nie jestem w stanie obiecać, ale być może, być może. &lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Stan zapełnienia życia mi się całkiem zmienił, stąd tak mało piszę. Gdzieś tam w kwietniu pisałam wam, że Pan pobłogosławił mnie Królikiem i że Królik to wcale nie zwierzątko, tylko osoba i to bardzo cudowna. Ma na imię Patrycja, mogłaby być moją córką i tak też ją w duchu traktuję, a ona na mnie czasem mówi Matko Królicza. Patrycja zajęła bardzo ważne miejsce w moim sercu - i tak jak patrzę w dziennik duchowy, to widzę, że każdy krok tej relacji był kierowany przez Pana. Bardzo nadprzyrodzony czas. A od początku czerwca Patrycja została mieszkańcem mojego domu i możemy się nawzajem wspierać na codzień - kiedy mamy ku temu entuzjazm i kiedy entuzjazmu brakuje, tak jak to w życiu. Bardzo pouczające zajęcie. Jako że odkąd wyprowadziłam się z rodzinnego domu nie miałam współlokatora na stałe - i wcale nie chciało mi się mieć, to jest to dla mnie bardzo odkrywcze doświadczenie. I o dziwo - niesamowicie radosne i błogosławione. Czuję nareszcie, że ten dom jest zamieszkały - choć nigdy wcześniej nie miałam wrażenie, że jest pusty. Kiedy tylko jednak zobaczyłam ślady bytności innej niż własna, poczułam jakby stało się coś na co te ściany czekały od dawna i że dopełnił się jakiś etap przeznaczenia tego mieszkanka. Takie fajne, bardzo fajne uczucie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pati jest niesamowitym błogosławieństwem i Pan przez nią leczy we mnie wiele rzeczy, które dawno czekały na uleczenie. Uczy mnie wielu rzeczy, które dawno czekały na to, bym się ich wreszcie nauczyła. W większej części Pati jest dla mnie źródłem "czystego" błogosławieństwa. "Czystego" mam na myśli takiego, jak człowiek każdą komórką czuje się błogosławiony, rozpieszczany i szczęśliwy. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Czasem są jednak chwile, kiedy wiem w duchu, że doświadczam błogosławieństwa, ale boli to bardzo. Kiedy jestem rozciągana. Patusię Pan uratował z miejsc ciemnych i mrocznych, i pięknie ona w Nim wzrasta, wiele jednak trudnych spraw z przeszłości potrzebuje po trochu uleczenia. I te sprawy wymagają poświęcania czasu. Rozmów. Słuchania. Modlitw. Łez. Bycia z drugą osobą, w czasie bólu i trudu. Ufania Bogu w czasie, kiedy osoba, którą kochasz cierpi, a tylko On może pomóc. Wymagają nieustannego słuchania Pana, bo wszystkie ludzkie "programy" i "procedury postępowania" zawodzą. Niesamowicie intensywnie uczę się wiary, ufności i polegania na Nim a nie na sobie. Bóg włożył w moje serce niesamowitą miłość do Patusi. Jak ja to nazywam - wyrył mi ją na sercu. Odczuwam mocno, że to On nas spotkał i chce, abym była gdzieś blisko, kiedy On dokonuje czegoś w życiu Pati. On. On sam. Tyle słów otrzymałam na jej temat, wszystkie mówią o Bożym zwycięstwie w każdej dziedzinie życia i o tym że PAN SAM TEGO DOKONA. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Ciągle potykam się na tym punkcie. Wiem, że to On dokona, a wciąż łapię się w tych trudnych chwilach, że to&lt;strong&gt; ja&lt;/strong&gt; rozpaczliwie próbuję coś zrobić i desperacko szukam, sposobu w jaki &lt;strong&gt;ja&lt;/strong&gt; mogłabym jej pomóc. Uczę się modlić. Zostawiać osobę, która jest dla mnie ważna w ręku Pana. Uczę sie wierzyć. Uczę się stawiać opór lękowi. Trudne to. Bardzo trudne. Od wielu lat nie przypominam sobie trudniejszej lekcji. Ale wiem, że Pan wykorzysta to, aby zrobić coś absolutnie cudownego. Tak więc dla tych, którzy pytali, czy potrzebuję modlitwy, to tak. Bardzo potrzebuję modlitwy, aby mi Pan dał łaske wyuczalności i żebym przyswoiła tę lekcję. Aby to co przepiękne i to co trudne w tej relacji spełniło swój cel i ukształtowało zarówno we mnie, jak i w Pati, to co Bóg zamierzył. I bardzo wiele dla mnie będzie znaczyć, jeśli wspomnicie też czasem Pati, aby Pan dokończył w niej dzieło, które rozpoczął, i ogłosicie razem ze mną, zgodnie z obietnicą, że nic nie wyrwie jej z Jego ręki i że On sam wyzwoli ją z ręki silniejszego od niej (i, niestety, silniejszego ode mnie. Bo gdybym to ja mogła go pokonać.... hmmmm włącza się we mnie lwica).&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nie chcę, żebyście odnieśli wrażenie, że jest mi jakoś tak strasznie ciężko. Przychodzi mi trochę porównanie do matki malutkiego dziecka, która jest zmęczona, niedospana, niepewna co ma robić, spięta, bo wszystko jest nowe i nie ma w niczym doświadczenia, a nic nie chce zepsuć. Jest więc może trochę bardziej znużona i zagubiona niż zwykle... ale bardzo się cieszy, że dzidziuś jest na świecie, a jego śmiech, oczka, uszka, rozkoszne dźwięki, jakie wydaje, sam fakt, że istnieje, jest dla niej największym błogosławieństwem. I pomimo ceny, jest szczęśliwa i spełniona. Pati ma już 21 lat, więc nie jest słodka w ten sam sposób jak bobasek. Jest jednak wspaniała i niepowtarzalna na tyle różnych innych sposobów. Jest niesamowitym klejnotem, którego Pan uczynił bezgranicznie drogocennym. I jestem szczęśliwa, że ją znam. Codziennie dziękuję za nią Bogu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;A tak poza tym? Mam kursy wakacyjne. Tłumaczę dwie książki naraz. Będę tłumaczyć na wyjeździe z Patem Holloranem w sierpniu. Być może pojadę  na tydzień nad morze z rodziną tuż przed tym wydarzeniem. A na początku września jadę na 10 dni do Izraela :) z czego niezwykle się cieszę. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;* &lt;/p&gt;&lt;p&gt;I to by było na tyle. Zobaczymy co będzie dalej. Pati rozkołysała łódeczkę mojego życia dość mocno, tak że nie mogłam myśli utrzymać na tyle długo stabilnie, żeby coś tu pisać - ponad miesiąc. Ale ostatni tydzień już bardzo ciągnęło mi łapkę do pisania. Może następny raz będzie więc szybciej niż za miesiąc? Cokolwiek by nie było, życzę wam wspaniałych wakacji i wypoczynku. I jeszcze raz dziękuję za troskę i pamięć. Jesteście wspaniali. Jesteście klejnotami w Bożym ręku, bezgranicznie cennymi. Przesyłam uściski. M &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;P.S. Aha! I jeszcze z takich drobnych ciekawostek 16 lipca mam 40-te urodziny :)))) To już w ten czwartek! Ale numer, hi hi hi.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5803165539891643561?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5803165539891643561/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5803165539891643561' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5803165539891643561'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5803165539891643561'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/07/hej-czesc-bardzo-chciaam-podziekowac.html' title='O Bożych skarbach'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SltaAQsGWGI/AAAAAAAAA18/2XHYdTJuh0I/s72-c/odkrycia3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-1091718292290144004</id><published>2009-06-10T18:46:00.011+02:00</published><updated>2009-06-10T19:01:47.477+02:00</updated><title type='text'>Chyba chodzę po wodzie?</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Si_k8q1G2QI/AAAAAAAAA10/HO6W8ivqLrA/s1600-h/walking-on-water-indonesia.jpg"&gt;&lt;img style="TEXT-ALIGN: center; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; DISPLAY: block; HEIGHT: 282px; CURSOR: hand" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5345743013652388098" border="0" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Si_k8q1G2QI/AAAAAAAAA10/HO6W8ivqLrA/s400/walking-on-water-indonesia.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;p&gt;Chciałam tylko uspokoić wszystkich zastanawiających się, czy żyję, ze zyję i mam się dobrze. Co prawda w wielu aspektach, moje zycie nie przypomina tego życia, które wiodłam poprzednio, ale są to dobre zmiany. Rosnę. Bóg codziennie mnie zaskakuje, a ja otwieram buzię ze zdziwienia tym co się dzieje ze mną i wokół mnie, chyba całkiem tak jak by to robił ktoś, kto chodzi po wodzie, wiedząc, że to niemożliwe a jednocześnie nie mogąc zaprzeczyć realności swojego doświadczenia. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tyle na tę chwilę powiem. Ale ciąg dalszy nastąpi. Napewno nastąpi ciąg dalszy przygód Madzi z Panem Bogiem, codziennie dzieje się ciąg dalszy. A może nawet nastąpi ciąg dalszy bloga... wierzę, że nastąpi. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Uśmiecham się do was serdecznie, ze środka wodnej tafli, z niegasnącym zadziwieniem, ze w takim miejscu się znalazłam...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pozdrawiam gorąco! M &lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-1091718292290144004?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/1091718292290144004/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=1091718292290144004' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1091718292290144004'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1091718292290144004'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/06/chyba-chodze-po-wodzie.html' title='Chyba chodzę po wodzie?'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Si_k8q1G2QI/AAAAAAAAA10/HO6W8ivqLrA/s72-c/walking-on-water-indonesia.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5612391750045333329</id><published>2009-05-21T05:46:00.039+02:00</published><updated>2009-05-21T06:56:36.583+02:00</updated><title type='text'>Zejście z góry</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/ShTcXiPi5bI/AAAAAAAAA1s/omq5oC5cKnQ/s1600-h/400494746_1c4efccb80.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5338133755227989426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/ShTcXiPi5bI/AAAAAAAAA1s/omq5oC5cKnQ/s400/400494746_1c4efccb80.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kochani. Dziś raczej nietypowo, bo dzisiaj to ja potrzebuje zachęty. Ale moze będzie dla was jakimś zbudowaniem to, ze nie ma ludzi, którzy nie byli by nigdy w sytuacji, kiedy potrzebują wsparcia i poddźwignięcia ze strony innych. Wszyscy potrzebujemy siebie nawzajem.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatni mój post był o wezwaniu do walki, na które to wezwanie zareagowałam, jak mozecie przeczytać ponizej, z gotowym sercem i pasją. Nic dziwnego więc, że walka nadeszła. Ale tak jak to w zyciu chrześcijańskim bywa, kiedy zgadzamy się na coś radykalnego, zwykle odkrywamy, ze nie wiedzieliśmy na co się zgadzamy i ze kiedy to, na co się zgodziliśmy nadchodzi, jest to o wiele trudniejsze i bardziej bolesne niz zakładaliśmy, a my wcale nie potrafimy zachować się tak dzielnie, jak się spodziewaliśmy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Walka nadeszła i uderzyła przede wszystkim nie we mnie, ale w osoby, które kocham. Bardzo kocham. Poważnymi chorobami, okropnymi opresjami. Chyba spodziewałam się, że będzie mnie bolało, i przygotowałam się na to. Nie przygotowałam się na ból bliskich, wobec którego jestem, tak po ludzku, całkowicie bezsilna.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy byłam jeszcze na konferencji z Dale'm, tej bojowniczej, miałam sen o tym że zjeżdżam na wielkich zjeżdzalniach z wielkiej góry. Zjezdzał ze mną jeszcze ktoś, kogo twarzy nie pamiętam. Miałam wrażenie, że jest bardzo ważne, słuszne i pożądane, żebym dotarła na dół góry. Na każdym podeście, który oddzielał poszczególne etapy zjeżdżalni, ktoś zły próbował nam przeszkodzić w dalszej drodze, zawsze jednak udawało nam się wyrwać i pędzić dalej. Obudziłam się nieco zbita z tropu, bo droga w dół to symbol często kojarzący się negatywnie. A tu wydawało mi się, że własnie jazda, i to szybka, w dół to radosna i piękna wola Boga, a ci, którzy chcą w tym procesie przeszkodzić, reprezentują duchową ciemność. Kiedy pytałam Pana, przypomniał mi się wodospad z książki "Jak nogi łań na wyżynach" i trochę podobny motyw potem potwierdziła mi moja bratowa. Zjeżdżanie w dół, schodzenie z wyżyn, to opuszczanie naszego ciepłego mieszkanka z Bogiem, branie swojego krzyża i naśladowanie Jezusa w słuzbie drugiemu człowiekowi, słuzbie, która zakłada prawdziwe zapieranie się siebie i umieranie dla siebie. Znaczy to tez, jeszcze bardziej, schodzenie z góry pychy do miejsca pokory i złamania przed Bogiem, kiedy już nie liczymy w ogóle na siebie i kiedy On wreszcie moze działać. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I to mi się zgadza, szczególnie to ostatnie. Wszystkie moje mądrości duchowe i gotowe, szybkie rozwiązania, których byłam tak pewna w początkowej fazie wydarzeń, szybko znikały, pozostawiając mnie w coraz większej świadomości mojej bezsilności i tego, ze jeśli Bóg nie zainterweniuje, wszystkie moje wysiłki na nic. Że nie mogę zrobić właściwie nic, tylko ufac Jemu. I uczyć się modlić. I uczyć się wierzyć. I uczyć się. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;br /&gt;Nawet nie umiem określić tak naprawdę co się tak właściwie dzieje. To znaczy fizycznie wiem, ale co za tym stoi w świecie duchowym i o co chodzi w tych atakach - to w przewazającej części niewadoma. I jak na tę chwilę niewiele wiem o tym, jak powinnam postąpić, jak walczyć o tych, na których mi zalezy. Tłumaczę ostatnio ksiązkę o Mądrości. I tam przeczytałam o tym, jak Mądrość mówi, że jednym z najwazniejszych filarów naszego życia w Bogu jest filar Prawdy. I dlatego w kazdej sytuacji potrzebujemy modlić się do Boga, aby pokazał nam prawdę, Jego prawdę o danej sytuacji. I aby dał nam mądrość, nie tę ludzką, ale Jego mądrość. To jest teraz jedna z moich głównych, najbardziej desperackich modlitw. Emocje są tak duze, że potrzebuje tego jak powietrza. Bardziej niz czegokolwiek. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wczoraj po takich modlitwach, miałam wrażenie, ze Pan powiedział mi, ze to co się dzieje, to szkoła walki o innych w modlitwie. Miałam w sercu pragnienie modlić się za całe grupy ludzi, miasta i narody, a tymczasem Pan pokazuje mi, ze nie potrafię tak naprawdę jeszcze walczyć w modlitwie nawet za pojedyncze osoby. Owszem, modliłam się za innych i to szczerze, ale nie walczyłam o nich w strategicznie zaplanowanej przez Boga bitwie, w posłuszeństwie, całkowitym złamaniu i pokorze, do końca. Myślałam, ze to robiłam, ale widzę teraz, ze to pierwszy raz. I trudna to nauka. Nie jest mi łatwo wobec zaciekłości nieprzyjaciół wybierać wiarę zamiast lęku. Przed atakiem wydaje się, ze będzie łatwo. W czasie ataku jest inaczej. Ale uczę się. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To by było chyba narazie na tyle. WIERZĘ, ze będzie dalszy ciąg i ze będzie on, prędzej czy później naprawdę budujący. Poki co proszę was o modlitwę i zachowuję w sercu iskrę nadziei, że - a nuż - dla kogos ten post był jednak jakąś zachętą. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawiam gorąco. M&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5612391750045333329?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5612391750045333329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5612391750045333329' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5612391750045333329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5612391750045333329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/05/zejscie-z-gory.html' title='Zejście z góry'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/ShTcXiPi5bI/AAAAAAAAA1s/omq5oC5cKnQ/s72-c/400494746_1c4efccb80.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6738583453390246193</id><published>2009-05-04T17:54:00.031+02:00</published><updated>2009-05-04T19:37:56.825+02:00</updated><title type='text'>Wezwanie pod broń</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sf8QNitMZPI/AAAAAAAAA1c/c_puzEQ84Uo/s1600-h/warrior+bride.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5331998308670661874" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 318px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sf8QNitMZPI/AAAAAAAAA1c/c_puzEQ84Uo/s400/warrior+bride.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Cześć kochani. Wróciłam właśnie byłam z Gorzowa i przywiozłam ze soba w sercu wiele zachęty, zadziwienia Bogiem, wiele świezej wiary i pasji do wzrastania w Chrystusie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jedno z pierwszych i najmocniejszych moich zadziwień wiąze się z tytułem i ilustracją tego posta. Tak jak pisałam poprzednio, ostatni czas obfituje dla mnie w tylez błogosławieństw co walk. Kiedy modliłam się w tej sprawie, Pan bardzo mocno przemówił do mnie słowami Psalmu 144:&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;"Błogosławiony Pan, skała moja! On zaprawia ręce moje do walki, Palce moje do boju! Łaska moja i twierdza moja, Obrona moja i wybawca mój, Tarcza moja i ucieczka moja".&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dotychczas byłam zwykle osobą, która strasznie tęskniła za tym, zeby ktoś mnie zrozumiał, wsparł, stanął za mną w momencie, kiedy bywało mi cięzko. Najczęściej jednak ludzie wychodzili z załozenia, ze sobie sama poradzę. No i faktycznie, radziłam sobie, ale smutne to było radzenie. Stawanie do walki o zwycięstwo duchowe, bez oglądania się na nikogo poza Jezusem nie było czymś, co sprawiało mi przyjemność. Tak bardzo pragnęłam, żeby ktoś taki po ludzku namacalny za mnie powalczył... A przynajmniej ze mną.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;No i chyba coś w tym dalej jest, ale jednocześnie ostatnie różne moje sytuacje + ten werset coś zaczęły we mnie budzić. Taką determinację do walki, która trochę mnie przeraża, a trochę budzi ekscytację. Budzi ekscytację, bo zaczynam wierzyć na innym poziomie niz dotychczas, ze Chrystus na krzyzu naprawdę pokonał moich nieprzyjaciół! Był to jeden z kluczowych wątków w moim duchowym zyciu ostatnich tygodni.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Myślałam sobie jednak, że jest to kwestia, którą Pan uczy mnie w moim skromnym zyciu. Tymczasem Dale przyjechał i mówi, ze kiedy pytał się Pana, o czym mam mówić w czasie tej podróży do Europy, to dostał bardzo wyraźne polecenie z Joela 3,14-15.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Obwołajcie to wśród narodów! Ogłoście świętą wojnę! Powołajcie pod broń bohaterów, niech przyjdą i wyruszą wszyscy wojownicy! Przekujcie swoje lemiesze na miecze, a swoje sierpy na oszczepy! Kto słaby, niech mówi: Jestem bohaterem!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pan mówi nam, ze teraz jest dla całego kościoła, a nie tylko dla Madzi, czas walki, a raczej stawania przez wiarę w zwycięstwie, które Jezus nabył swoją krwią na krzyżu. Oczywiście nie oznacza to jakiejkolwiek agresji słownej czy fizycznej, ale radykalną zmianę naszych priorytetów, tak, aby Bóg zajął naprawdę pierwsze miejsce w naszym zyciu, wejście na nowy poziom modlitwy i postu, bezkompromisowe rozprawienie się w swoim życiu z niewiarą i lękiem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Czujesz się za słaby na walkę? To znaczy, ze właśnie do ciebie jest to Słowo. Wróć jeszcze raz do ostatniego zdania Joela 3,15. Otwórz swoje usta i powiedz kim jesteś - ze względu na krzyz Chrystusa. &lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dale dzielił się w czasie spotkania ciekawym dialogiem, który miał z Bogiem. Pan zapytał go:&lt;br /&gt;- Czy dałem Ci krzyż?&lt;br /&gt;- Tak! - odpowiedział Dale&lt;br /&gt;- Czy mój krzyz wystarczy?&lt;br /&gt;- Tak Panie! - zapewnił Dale&lt;br /&gt;- Dlaczego więc zyjesz, jakby on nie wystarczał?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Myślę, ze to wazne przesłanie dla kazdego z nas. Moze nie staniemy sie z dnia na dzień nieustraszonymi wojownikami (choć czemu nie?), ale warto wejść na drogę zmiany. Warto zebyśmy przestali być niedowiarkami. Bo właśnie teraz jest na to czas.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pozdrawiam gorąco. M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6738583453390246193?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6738583453390246193/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6738583453390246193' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6738583453390246193'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6738583453390246193'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/05/wezwanie-pod-bron.html' title='Wezwanie pod broń'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sf8QNitMZPI/AAAAAAAAA1c/c_puzEQ84Uo/s72-c/warrior+bride.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4489152724114129768</id><published>2009-04-30T20:42:00.061+02:00</published><updated>2009-05-13T14:16:18.661+02:00</updated><title type='text'>Przestrzeń Błogosławieństwa i okolice</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SfoAUjGyUPI/AAAAAAAAA1U/8n1MwRkTQuc/s1600-h/freedom.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330573461967491314" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 399px; CURSOR: hand; HEIGHT: 261px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SfoAUjGyUPI/AAAAAAAAA1U/8n1MwRkTQuc/s400/freedom.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cześć wam wszystkim :) Dziś pozwolę sobie napisać nieco bardziej faktograficznie. Kwiecień się kończy ;), a ja dalej przechodzę ciekawe czasy. Piec to jeszcze, czy już poza piecem, sama nie wiem. Ale dzieje się, dzieje, co do tego nie ma wątpliwości. Przeżywam tyleż burzliwych walk co rozbrajających błogosławieństw, ale w każdej walce doświadczam tak wiele Bożej łaski, że nie wiem, czy to można jeszcze nazywac w ogóle zmaganiem. Chyba troszeczkę jeszcze owszem. Jedno tylko jest pewne: moje zycie jest pod Bozą kontrolą, a nie moją własną. Odkrywanie tego faktu wciąz na nowo i głębiej przeraza mnie i zachwyca.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z błogosławieństw mogę wymienić na pewno to, ze: &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Kupiłam już na 1 września bilet w moją pierwszą w życiu podróż do Izraela (co to będzie!)&lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Mieliśmy wspaniały pokaz filmowy w ramach naszych Ciekawych Inicjatyw Sąsiedzkich. Film "Boska Interwencja". Bóg był tak blisko i wiele dobrych ziaren zostało zasianych dla Królestwa!!! &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dostałam od Pana niesamowicie cudowny dar w formie Królika. Królik to osoba. Co więcej jest to bardzo cenna w Bożych oczach osoba, na której ręka Boża spoczywa i która odnajduje właśnie drogę z ciemności do objęć Ojca. Królik jest dla mnie niebywałym błogosławieństwem, a jeśli czyta to przypadkiem, to serdecznie pozdrawiam. &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Mogłam świętować urodziny mojego braciszka i rocznicę ślubu jegoż i Asieńki. &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Uczestniczyłam w niesamowitych Warsztatach Proroczych, których - co więcej - będzie więcej. Niesamowicie się cieszyłam, ze byłam tam z ludźmi z naszego kościoła i wszyscy byli zachęceni i umocnieni i pełni Bozego męstwa i zapału, zeby to czego się nauczyliśmy stosować zyciu. Co tez zrobiliśmy następnego dnia. Czego beneficjentem (a raczej beneficjentką) był zresztą znany wam już Królik. &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Skończyłam tłumaczyć bardzo fajną książkę "Moc modlitwy rodzica" i zaczęłam nową książkę, nie dość, że wspaniałą to jeszcze będącą szczególnym wyzwaniem, bo tłumaczę ją z polskiego na angielski. Wspaniałe to dzieło napisała znana wam być moze Alinka Wieja, a tytuł "Siedem Słupów Mądrości - czyli jak zyć w Przestrzeni Błogosławieństwa" - przy okazji gorąco polecam. &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Doświadczałam codziennie tego, że Pan jest moim Pasterzem, Tatusiem, Przyjacielem, Obrońcą, Uzdrowicielem, Nauczycielem. &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Nauczyłam się od Niego wiele, szczególnie na temat modlitwy, słuchania Jego głosu, na temat tego co jest a co nie jest celem mojego życia, na temat wyznawania grzechów i usuwania ich z drogi wzrastania w intymności z Bogiem i na temat pustyni, na którą Pan zawsze wyprowadzał każdego, którego chciał przygotować do nowego waznego zadania. &lt;/div&gt;&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I wiele wiele więcej błogosławieństw, z których wiele ma imiona i nazwiska i są źrenicami Bozego oka. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ajajaj a to tylko naprawdę powierzchowny telegraficzny skrót. Tyle tych błogosławieństw, ze jak tak zrobiłam krok w tył i popatrzyłam spokojnie, to aż dech zapiera. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;Jak teraz wymieniłam błogosławieństwa, to stwierdzam, ze walki, choć spektakularne i tak są nieliczne, i nawet o tych nie ma co gadać, bo i tak w nich wszystkich Jezus już zdobył zwycięstwo.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A tymczasem Tata zabiera mnie w podróz na długi weekend do Gorzowa, gdzie przebywać będzie Dale Anderson (ten co kiedyś mówił w Kielcach o Czasach Ostatecznych, a wcześniej o Sercu Dawida). Wygląda nawet na to, ze moze pouczestniczę tym razem na spokojnie, bo w Gorzowie jest wspaniały tłumacz na miejscu. To dla mnie egzotyczna perspektywa być na konferencji i nie tłumaczyć. Tym razem tematem będzie Intymna Relacja z Bogiem, co w sumie moze znaczyć prawie wszystko - ale napewno będzie to to, o co naprawdę chodzi!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeszcze jednym z błogosławieństw które mnie spotkało to zblizający się wyjazd na konferencję z Johnem  Paulem Jacksonem w Wiśle. Może niektórzy z was wiedzą, ze przez jakiś czas współpracowałam dość intensywnie z jego służbą na rózne sposoby i wiele się w moim zyciu przez to powydarzało dobrego, a ten wyjazd to pierwsza po ładnych paru latach okazja do spotkania. Jestem niezwykle przejęta, taką mieszanką ekscytacji i bojaźni.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakbyście chcieli być świadkami tego spotkania, to poniżej info ;) Oczywiście warto rozważyć przyjazd, ale bynajmniej nie z powodu mozliwości obserwowania moich ekscytacji. John Paul ma wspaniałe serce i niesamowite prorocze wejrzenie w Boży charakter i naturę, a na dodatek w rózne nadprzyrodzoności. Kocha Pana i ludzi i pragnie aby byli zmieniani przez prawdziwe poznanie tego jak wspaniały jest Pan i jak niesamowite Jego myśli o nas i Jego plany dla naszego zycia.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://www.koinonia.o12.pl/misja/index.php"&gt;http://www.koinonia.o12.pl/misja/index.php&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5330572593875738834" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 296px; CURSOR: hand; HEIGHT: 173px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sfn_iBNlYNI/AAAAAAAAA1M/hCszDITC54Y/s400/JPJ.gif" border="0" /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Hej, to ja juz powoli się zwijam, bo późno się robi, a mnie czeka jutro długa podróz. Zyczę wam wspaniałego długiego weekendu. Niech Pan otwiera wasze oczy na bogactwo błogosławieństwa, jakim Pan napełnia wasze zycie. Bo On nie ma wzgledu na osoby. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość" (2 Piotra 1,3-4).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawia was gorąco juz nieco śpiąca i nieskładna, ale wciąż jednak MadziaMadzia :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4489152724114129768?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4489152724114129768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4489152724114129768' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4489152724114129768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4489152724114129768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/04/w-przestrzeni-bogosawienstwa.html' title='Przestrzeń Błogosławieństwa i okolice'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SfoAUjGyUPI/AAAAAAAAA1U/8n1MwRkTQuc/s72-c/freedom.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8713242821494937066</id><published>2009-04-24T19:36:00.005+02:00</published><updated>2009-04-24T19:56:26.975+02:00</updated><title type='text'>Czekając na deszcz</title><content type='html'>&lt;p&gt;&lt;object height="344" width="425"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ucWK6fkGsAE&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;rel=0&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ucWK6fkGsAE&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Taki mam jakiś przedziwny czas teraz. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z jednej strony bardzo po ludzku zajęty. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z drugiej strony pełen Boga, Jego głosu i czasu z Nim. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z jednej strony pełen zmagania i trudu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z drugiej strony pełen błogosławieństwa i bliskości Pana.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z jednej strony coraz lepiej poznaję Pana.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z drugiej strony coraz bardziej desperacko za Nim tęsknię. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;* &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z jednej strony chciałabym coś napisać...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Z drugiej strony chyba jeszcze zaczekam. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tymczasem posłuchajcie razem ze mną pieśni, &lt;/p&gt;&lt;p&gt;A jeszcze lepiej - zaśpiewajcie razem ze mną Panu&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Az przyjdzie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tęsknię za Nim&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Bardziej niz za czymkolwiek na świecie. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Tęsknie.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pozdrawiam gorąco. Wrócę. M&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8713242821494937066?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8713242821494937066/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8713242821494937066' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8713242821494937066'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8713242821494937066'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/04/blog-post.html' title='Czekając na deszcz'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-1285946758883567872</id><published>2009-04-10T13:29:00.042+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.481+02:00</updated><title type='text'>W Nim mamy wszystko...</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sd82naTg4NI/AAAAAAAAA0k/zLPwb0T2lrw/s1600-h/messiah.bmp"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5323033335279182034" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 340px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sd82naTg4NI/AAAAAAAAA0k/zLPwb0T2lrw/s400/messiah.bmp" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej, mam wrazenie, ze w zwiazku z Paschą piec mi cokolwiek zelżał... moze nawet ustępuje!!! A moze to poprostu kwestia półtora dnia wypoczynku i ciszy, które sprawiły, ze moje duchowe uszy zaczynają znowu być w stanie usłyszeć to, co mówi do mnie Pan. A mówi On słowa pokoju, radości i zwycięstwa.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dostałam na ten wspaniały czas niesamowite Słowo od Pana, którym się podzieliłam zresztą z większością moich kochanych znajomych w ramach życzeń świątecznych. Pochodzi ono z 2 P 1,3-4:&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;strong&gt;"Boska jego moc obdarowała nas wszystkim, co jest potrzebne do życia i pobożności, przez poznanie tego, który nas powołał przez własną chwałę i cnotę, przez które darowane nam zostały drogie i największe obietnice, abyście przez nie stali się uczestnikami boskiej natury, uniknąwszy skażenia, jakie na tym świecie pociąga za sobą pożądliwość". &lt;/strong&gt;&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;br /&gt;To niesamowite, że Boza moc obdarowała nas wszystkim - a to znaczy &lt;strong&gt;naprawdę wszystkim&lt;/strong&gt;! - czego nam potrzeba do zycia i pobozności. Jeśli jesteś podobny do mnie, to czasem się zastanawiasz - jeśli nie świadomie, to przynajmniej podskórnie - czy masz w sobie "to coś", co pozwoli ci wypełnić Boże przeznaczenie, uradować serce Ojca i cieszyć się nagrodą w niebie. Słowo Boże zapewnia nas, że tak! - że mamy w Panu wszystko, czego potrzebujemy, aby tak właśnie przeżyć swoje życie. Podkreślam tu: &lt;strong&gt;swoje&lt;/strong&gt; życie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie mamy wszystkiego, czego potrzeba, aby przezyć życie osoby, która w danej chwili nam imponuje, albo której udało się nas w jakimś stopniu przekonać, że stanowi jedyny możliwy do zaakceptowania format i standard życia w Bożym Królestwie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;* &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak niesamowita jest w nas różnorodność!!! Jak przeróżne i cenne dary Boga dla każdego z nas. Jak bardzo Jego myślenie o niebiańskich strategiach dla naszego życia inne od naszego własnego myślenia. I to własnie na to życie - to, które jest w Jego zamyśle, otrzymaliśmy wszystko, czego nam potrzeba i każdą drogocenną obietnicę: Bożego prowadzenia, akcpetacji, tego, że Bóg weźmie nas w obronę, umocni naszego wewnętrznego człowieka, pokaże, którą ścieżkę wybrać i wiele wiele więcej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;* &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Piec fajnie jak się kończy, ale wiecie, że w jakimś sensie fajnie też jak trwa. Jest coś niesamowicie wyzwalającego w tym, ze zaczynamy rozumieć, że "my" to nie to samo, co "nasze emocje" i pokładamy naszą głęboką, zdeterminowaną ufność w Bogu i w Jego Słowie - takim jak na przykład to powyzsze - bez względu na to jak się czujemy. I mamy świadomość, że emocje, których nasz nieprzyjaciel tak często używa, żeby nas tłamsić, nie działają już przeciwko nam. Nie musimy się juz bać. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Życzę wam w tym wspaniałym czasie Paschy naszego Pana, abyście prawdziwie odpoczęli od szarpaniny emocji i od zamartwiania się, czy aby macie wszystko czego potrzeba, aby przeżyć po Bożemu to życie. Modle się abyście znaleźli wytchnienie w poznaniu konkretnych obietnic, jakie Bóg ma wobec was i głębokiej i zdeterminowanej ufności pokładanej w Jego wierności tym obietnicom i Jego miłości wobec was. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;* &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niech wasz duch, dusza i ciało doświadczą Bożego shalom - czyli pokoju, głębokiej radości, uciszenia, szczęśliwości, poczucia bezpieczeństwa, dobrobytu i wszystkich najlepszych rzeczy jakich przygotował dla was Pan - tych, których oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, większych niż wszystko, czego oczekujemy i o co prosimy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;* &lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc Shalom, kochani. Shalom na czas świąteczny. Shalom na każdy wasz dzień. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawiam, M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-1285946758883567872?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/1285946758883567872/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=1285946758883567872' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1285946758883567872'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1285946758883567872'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/04/hej-mam-wrazenie-ze-w-zwiazku-z-pascha.html' title='W Nim mamy wszystko...'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sd82naTg4NI/AAAAAAAAA0k/zLPwb0T2lrw/s72-c/messiah.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4300082482384073541</id><published>2009-04-07T06:07:00.001+02:00</published><updated>2009-04-07T06:09:56.088+02:00</updated><title type='text'>Teraz słucham :)</title><content type='html'>&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/cqWhvI2dqWM&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/cqWhvI2dqWM&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;rel=0&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4300082482384073541?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4300082482384073541/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4300082482384073541' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4300082482384073541'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4300082482384073541'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/04/teraz-sucham.html' title='Teraz słucham :)'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8333118872053978966</id><published>2009-04-04T20:39:00.029+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.481+02:00</updated><title type='text'>Nie spali cię ogień :)</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SdesqL2YilI/AAAAAAAAA0U/CHYDLnXiXzE/s1600-h/fire-heart.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5320911325496904274" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 320px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SdesqL2YilI/AAAAAAAAA0U/CHYDLnXiXzE/s400/fire-heart.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej hej! Trochę mi głupio, ze na tak długo was porzuciłam. Wynika to mianowicie stąd, ze dwa tygodnie temu, z piątku na sobotę miałam sen, w którym przewijał się wciąz wątek Księgi Daniela, rozdział 3. Rano zajrzałam do Biblii, mając nadzieję znaleźć tam jakiś budujący fragment na temat sprawiedliwych co jasnieją na wieki jak gwiazdy na niebie, albo coś takiego. Niestety, rozdział trzeci, jak się okazuje, zawiera opowieść o piecu ognistym. Jak tylko to zobaczyłam, wiedziałam, ze Pan chce mi coś powiedzieć. To, co Pan chciał mi powiedzieć ucieszyło bardzo mojego ducha, natomiast moja dusza i ciało zareagowały wręcz przeciwnie. Na szczęście rozdział zawiera całą historię, łącznie z happy endem. Na ten fakt zareagowałam z radością w całkowitej wewnętrznej jedności ducha, duszy i ciała.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No i rzeczywiście, tak jak Pan przez Daniela zapowiedział, tak też się dzieje od tamtej soboty począwszy. W piecu zaś trudno skupić myśli a i klawiatura się szybko topi, stąd krótka przerwa w blogowaniu. Dobra wiadomość jest taka, że i pośród pieca Pan jest ze mną, daje mi pociechę i wytchnienie, a co najważniejsze już niedługo mnie z tego pieca wyprowadzi. Co więcej wyprowadzi mnie w stanie nietkniętym, ale za to bez więzów, z którymi do pieca wlazałam!!! A to jest naprawdę fajna perspektywa. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawiam was gorąco (hi hi) i przesyłam uściski z okazji nadejścia wiosny, miesiąca kwietnia :)))), zbliżającej się Paschy :) Będę w kontakcie!!! M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8333118872053978966?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8333118872053978966/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8333118872053978966' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8333118872053978966'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8333118872053978966'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/04/nie-spali-cie-ogien.html' title='Nie spali cię ogień :)'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SdesqL2YilI/AAAAAAAAA0U/CHYDLnXiXzE/s72-c/fire-heart.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8776432657573954077</id><published>2009-03-10T19:54:00.091+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.482+02:00</updated><title type='text'>Okna Duszy</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SbbOlhPEsPI/AAAAAAAAAy8/YdqS28r1M9s/s1600-h/window3.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311659954502152434" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 300px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SbbOlhPEsPI/AAAAAAAAAy8/YdqS28r1M9s/s400/window3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Cześć wam! A więc powróciłam juz z Wisły i zgodnie z obietnicą parę słów. Była to jedna z najbardziej niezwykłych podrózy, jakie kiedykolwiek przezyłam. Wszystko, od momentu, kiedy znalazłam się na Dworcu Centralnym w piątek rano, az do czasu, kiedy wróciłam tamze w niedzielę popołudniu mówiło mi o tym, ze nigdy nie wymyślę sama sobie ciekawszego zycia niz wymyśli mi Pan, i że On kieruje moimi krokami.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W czasie tej podrózy przewijali mi się po kolei przed oczami (prawdziwymi moimi fizycznymi oczami) ortodoksyjni Żydzi, znane postacie polskiej sceny politycznej i pewien tajemniczy gość, o którym z jakiejś przyczyny ostatnio tak wiele słyszę od moich znajomych, ze mam wrazenie, iz jest on moim własnym starym znajomnym. Wyłaniali się po kolei ze schodów ruchomych, a ja czułam się, jakby ktoś zamknął mnie na moich najczęściej odwiedzanych stronach internetowych i wszystko co tam jest nagle nabierało trzech wymiarów. Kazda z tych postaci wydawała się przedziwnie nieprzypadkowa, podobnie jak Afgański uchodźca, z którym dzieliłam przedział w drodze do Katowic, który opowiadał mi swoją poruszającą historię, albo studentka języka polskiego ze Słowacji, z którą dzieliłam przedział wracając do Warszawy, a która okazała się chrześcijanką, uczęszczającą w Warszawie do wspólnoty prowadzonej przez człowieka, z którym wiązą się moje pierwsze kroki w Chrystusie 21 lat temu. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O tym, ze Pan kieruje zyciem, które włozyłam w Jego ręce, przypominało mi to, ze z Warszawy na konferencji obecne były przede wszystkim dwie wspólnoty, obie ostatnio w centrum mojej uwagi modlitewnej, obie kluczowe w temacie pojednania i przemiany, o którym pisałam niedawno po powrocie z Czech. Kazdy wykład, kazda rozmowa, czy to z organizatorami, czy to z rodziną, u której mieszkałam, czy to z zapoznaną na konferencji nową znajomą, z którą wracałam całą niemal drogę do Warszawy, potwierdzały, umacniały, rozwijały coś, co Pan juz dopiero co do mnie mówił, a wszystko do siebie nawzajem pasowało i nawiązywało. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wciąż nie moge wyjść z zadziwienia tym wszystkim co się działo. Jakby mnie kto włozył do chrześcijanskiej alegorii. Jakbym była jedną wielką Wędrówką Pielgrzyma. Czułam się naprawdę jak bohaterka z raczej dość fantastycznej opowieści genialnego autora. Stoję z rozdziawioną buzią i nie mogę wyjść z podziwu dla tego, czego doświadczyłam a jednocześnie nie mogę się doczekać co to oznacza dla mojej przyszłości. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy tylko wróciłam, trafiłam akurat, w ramach kolacji, w GOD TV na wykład Lou Engla, który mówił o tym, ze zycie moze być przezywane tylko do przodu, ale rozumiane tylko do tyłu. I nawoływał do tego, aby pamiętać o tych wydarzeniach w naszej przeszłości, które nazwał Oknami Duszy. Owe Okna Duszy to takie chwile, kiedy twoje poszukiwanie Boga i Jego poszukiwanie ciebie nareszcie się spotykają. To chwile, kiedy wiedziałeś ponad wszelka wątpliwość, ze spotkałeś zywego Boga, ze stałeś na ziemi, która jest święta, ze przeniosłeś się do rzeczywistości całkowicie nie z tego świata. Czasem są to przedziwnie nieziemskie zdarzenia i spotkania, takie jak mój ostatni weekend. Czasem Słowo Boze, które Bóg ozywia w nas, tak ze całe serce nam płonie, albo Jego szept w naszym sercu, który swoją chwałą przygniata nas niemal do ziemi. Czasem jakiś prawdziwy regularny cud, który nie pielęgnowany z czasem jednak blednie i powszednieje. Czasem łzy. Oj to było bardzo do mnie. Lou powiedział: "Zwróć dokładną uwagę na swoje łzy, bo one wskazują ku twemu przeznaczeniu". Nie chodzi tu o łzy niewiary i litowania się nad sobą. Ale są takie łzy, kiedy coś tak bardzo cię porusza. Niezgoda na coś. Tęsknota za czymś. Pokuta. Pragnienie. Coś, co jak się dobrze zastanowisz, to nie masz wątpliwości, że to jest z Boga. I Lou dalej mówił, ze kiedy nie pozwalamy sobie zapomnieć o Oknach Duszy, kiedy zyjemy w Oknach Duszy, nasze serca nie przestają pałać. Nie przestajemy się zblizać do Ukochanego Naszej Duszy. Stajemy się Pochodnią Miłości. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja ponad wszelką wątpliwość doświadczyłam w ten weekend takiego Okna Duszy. Zachęciło mnie to nie tylko do zapamiętania tego Okna na zawsze, ale do świeżego dziękczynienia za wszystkie Okna Duszy z przeszłości, szczęśliwie zapisane w róznych duchowych dziennikach, ku wspomozeniu ułomnej ludzkiej pamięci. Zachęcam cię, zebyś tez sięgnął po stare zapiski i zdmuchnął kurz ze swoich Okien Duszy. Jeśli nie masz zapisków, poproś Pana, aby ci takie zdarzenia przypomniał. A jeśli jesteś pewien, ze jeszcze nie natknąłeś się na Okno Duszy, poproś Jezusa, aby poprowadził cię do niego. Jezus jest Drogą, więc poprowadzi cię napewno, tylko trzymaj się Go i idź do przodu. A kiedy juz odnajdziesz swoje Okna Duszy, dziękuj. I wielbij. I zdejmij buty, bo ziemia Twojego życia jest ziemią świętą - gdzyż zstąpił do niego - tak! do twojego zycia! - prawdziwy Bóg. &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8776432657573954077?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8776432657573954077/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8776432657573954077' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8776432657573954077'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8776432657573954077'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/03/okna-duszy.html' title='Okna Duszy'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SbbOlhPEsPI/AAAAAAAAAy8/YdqS28r1M9s/s72-c/window3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8424150023273897850</id><published>2009-03-05T06:01:00.013+01:00</published><updated>2009-04-13T09:12:01.641+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SbV2hO5Ww4I/AAAAAAAAAy0/OdftSisLXgI/s1600-h/2031.jpg"&gt;&lt;/a&gt;***&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sa9czwUnBVI/AAAAAAAAAyk/wi1SJyz33OU/s1600-h/powstanzajasnijbannerekkc2.gif"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5309564529907533138" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 260px; CURSOR: hand; HEIGHT: 137px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sa9czwUnBVI/AAAAAAAAAyk/wi1SJyz33OU/s400/powstanzajasnijbannerekkc2.gif" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej dzisiaj bardzo króciutko i informacyjnie, ze wybywam do Wisły na powyzszą konferencję, w celu aby Powstać i Zajaśnieć. A tak przy okazji będę tłumaczyć. Mam nadzieję, ze jak wrócę będę miała czas napisać coś więcej. Ostatnio czasu nie miałam w ogóle blogowego, albowiem jak tylko napisałam posta o Rozdartej Zasłonie, zasłona rozdarła się i dziać się zaczęło dziać dziać! Bóg jest dobry i wierny i jest bardzo ciekawie, ale coś za coś. Muszę jeszcze chwileczkę pomilczeć na blogu, ale juz niedługo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla dopytujących się zainteresowanych Yunem informuję, ze tłumaczenie juz skończone. Wydawnictwo zdaje się planuje wyrobić się w marcu z wydaniem, albo jakoś tak. Baaaaaaaardzo polecam. Jest to jedna z tych książek, które całkowicie wstrząsnęły moim jestestwem. I być może w jakimś stopniu przyczyniła się do rozdarcia mojej osobistej zasłony (wspomnianej w poprzednim akapicie). No, moze nie ksiązka sama, ale modlitwy, do których Duch mnie skłaniał w czasie tłumaczenia. Jeśli jesteś głodny tego, zeby jeszcze bardziej znać Pana i chodzić jeszcze blizej Niego, znać Jego serce i słuzyć Mu, to naprawdę i zaprawdę ksiązka to dla Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całuję i lecę jaśnieć. M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8424150023273897850?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8424150023273897850/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8424150023273897850' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8424150023273897850'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8424150023273897850'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/03/hej-dzisiaj-bardzo-krociutko-i.html' title=''/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/Sa9czwUnBVI/AAAAAAAAAyk/wi1SJyz33OU/s72-c/powstanzajasnijbannerekkc2.gif' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6368564766591128805</id><published>2009-02-21T18:03:00.044+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.482+02:00</updated><title type='text'>Rozdarta zasłona</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SaA-r4EypHI/AAAAAAAAAyE/JsRMf8Ct1BY/s1600-h/open2.bmp"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5305309284550222962" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 277px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SaA-r4EypHI/AAAAAAAAAyE/JsRMf8Ct1BY/s400/open2.bmp" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Czy to nie jest zadziwiające, jak nieraz w ciągu paru krótkich dni, kazda ksiązka, artykuł, audycja, program, których słuchasz mówi ciągle o jednym i tym samym? Ja rozumiem, zeby to się powtórzyło raz, albo dwa. Ale nieraz natęzenie tych powtórzeń jest tak duze, ze człowiek juz nie moze uciec przed podejrzeniem, ze chyba Bóg próbuje zwrócić mu na coś uwagę.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Coś takiego spotkało mnie w tygodniu, który właśnie minął. A obrazem, który powtarzał mi się bez przerwy, i jak niektórzy mówią "na wciąż", był obraz zasłony przybytku, która rozdarła się w tym samym momencie, kiedy Jezus oddał zycie na Krzyzu za kazdego z nas. Zasłona, która oddzielała ludzi od Boga w jednej chwili rozchyliła się i otworzył się wolny przystęp do Miejsca Najświętszego. Dla mnie i dla ciebie otworzył się dostęp do Pana i Stwórcy wszechświata. Naszego Ojca. Tego, który nie tylko kocha, ale który jest miłością. I doskonałością. I dobrocią. Który nie tylko przygotował dla nas nagrodę, ale który &lt;strong&gt;sam jest&lt;/strong&gt; naszą nagrodą. Nie ma nic wspanialszego, co mogłoby nam się przydarzyć i czego moglibyśmy pragnąć niż On. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To jednak nie wszystko. Kazde przesłanie o rozdartej zasłonie, które słyszałam podkreślało pewien szczegół tego wydarzenia: a mianowicie to, że zasłona rozdarła się z góry na dół. Coś całkiem nienaturalnego. Jeśli już, to człowiek by sobie wyobrażał, że mogłaby się podrzeć od dołu, szczególnie gdyby nią pociągnać mocno w dwie strony. Ale nie, ona rozdarła się od góry na dół. Od strony nieba, ku ziemi. A więc jednak ktoś tę zasłonę faktycznie szarpnął w dwie strony, powodując rozdarcie. Tym kimś był Zasiadający na Tronie. Bóg. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Trudno mi wyrazić słowami to, co poruszyło moje serce, kiedy to wreszcie do mnie dotarło. Bo to właściwie coś, co ja głową i tak bardzo dobrze wiem od dawna. A mianowicie, ze wszelkie przyblizenie do Boga, wszelki dostęp do Niego, wszelki postęp duchowy, wszelkie nasze nawrócenie, wszelkie poznanie Bożego serca, wszelki objawienie, wszelki owoc, wszystko pochodzi od Boga. Nie pochodzi z naszych wysiłków. Gdzieś nam coś tak ciągle się dziwnie kojarzy, niby, ze jak człowiek popości 3 dni w tygodniu zamiast jednego, to dostęp do Boga będzie bardziej otwarty niż jest. Ze jak się będzie wołać do Niego tyle a tyle godzin i w ten czy inny sposób, to uzyska się efekt w formie nie wiadomo jakiego przełomu albo downloadu nadprzyrodzonej informacji. Ze jak wreszcie wpadnę na właściwy trop, ze jak odpowiednio sie spręzę, to wtedy juz na pewno Się Wydarzy. To coś, co jeszcze się nie wydarzyło. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I takim sposobem, jeśli po tej czy innej duchowej akcji coś się zaczyna dziać, mamy pokusę, aby uważać, że to dzięki temu co zrobiliśmy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli natomiast pomimo naszych działań, nie dzieje się nic, czujemy się winni i myślimy co robimy nie tak. Może robimy za mało? Może w niewłaściwy sposób? I wdaje się poczuce winy, zniechęcenie, spięcie, lęk, wrazenie oddalenia od Boga. I co jeszcze. Ale na pewno nic dobrego. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tymczasem jeśli cokolwiek się dzieje, to dlatego, ze Bóg to zainicjował. Dlatego, ze On sam, od góry rozdarł zasłonę między duszą a duchem, między ziemią a niebiem, między naszą niemocą a Jego wszechmocą. Tak. My mamy okazać posłuszeństwo. Ale to dzięki Jego łasce w ogóle widzimy, czemu mamy być posłuszni. To dzięki Jego łasce nasze pragnienie posłuszeństwa ma szansę zamienić się w czyn. To dzieki Jego łasce pragniemy wołać o miłosierdzie, o prowadzenie, o mądrość. To On. To On wszystko zaczął. On zna najlepszy moment i sposób. On wie wszystko. On jeden jest mocny. A my, kiedy unizymy się pod Jego potęzną ręką, wtedy On nas wywyzszy - w stosownej porze. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Choćbysmy nie wiem ile się spinali, nie wyprodukujemy niczego, czego On nie zrobi. Jesteśmy w tak wzruszający sposób całkowicie zależni od Niego. Budzi to we mnie jednocześnie poczucie bezsilności, i pokoju, i ulgi i pragnienie modlitwy, wołania, uwielbienia, wstawiennictwa, wywyższenia Jego imienia, pokuty, nawrócenia, posłuszeństwa. Budzi nadzieję. Wiarę. Budzi miłość do tego, w którym mogę wszystko. A bez którego nic. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kochani. Zyczę nam wszystkim, zebyśmy pamiętając o zasłonie rozdartej od góry, odpoczęli po naszych własnych uczynkach, a stali się podatnymi narzędziami w tych dziełach, które wykonuje nasz Bóg. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niech wam Pan obficie błogosławi, gdziekolwiek jesteście, głębszym poznaniem Jego samego, i objawieniem, ze to właśnie On sam, w swoim nieskończonym pięknie, jest naszą nagrodą. Uściski :) M &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6368564766591128805?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6368564766591128805/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6368564766591128805' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6368564766591128805'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6368564766591128805'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/02/rozdarta-zasona.html' title='Rozdarta zasłona'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SaA-r4EypHI/AAAAAAAAAyE/JsRMf8Ct1BY/s72-c/open2.bmp' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7257531446036624014</id><published>2009-02-11T19:22:00.080+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.482+02:00</updated><title type='text'>Hine ma tov...</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SbVmf4gOH7I/AAAAAAAAAys/PW9tXK5c58Y/s1600-h/unity2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5311264033482874802" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 267px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SbVmf4gOH7I/AAAAAAAAAys/PW9tXK5c58Y/s400/unity2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Hej chciałam tak ogólnie dać znać, ze zyję.... Cosik się ostatnio zagalopowałam. Ciągle (furt) albo mnie nie ma, albo ktoś do mnie wpada z wizytą. Ot i tak, na refleksję mniej czasu niz by sobie człowiek zyczył... Ale i tak Bóg w tym wszystkim mówi i działa.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatni weekend byłam w Czeskiej Republice, niedaleczko za polską granicą, w Czeskim Cieszynie i Trzyńcu, gdzie odwiedzałam jednych przyjaciół i uczestniczyłam w szkole proroczej prowadzonej przez innych przyjaciół... Bóg mówił wiele, bywało wesoło, bywało i trochę trudno, tak jak to bywa, gdy Pan dotyka głębi serca... Ogólnie rzecz jednak biorąc byłam ogromnie szczęśliwa z powodu tych kilkudniowych ferii, a to dlatego, ze niesamowicie lubię ten region Śląska Cieszyńskiego i tych ludzi, z którymi Pan mnie w jakiś sposób połączył. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jedną z wielu rzeczy, które mi się tam podoba to mieszanka językowa. Bo jak wiecie, albo moze nie wiecie, ja w ogóle jestem czuła na punkcie lingwistyki i mało co mnie bardziej "kręci". A w tym regionie lingwistycznie dzieje się wiele. Wszystko się tam wydarza naraz po polsku, po czesku i na dodatkek jeszcze "po naszemu", a typowe "czarno-białe" granice określające kto jest kto, do których to przywykliśmy na codzień, nagle przestają mieć zastosowanie. Nikomu nie przeszkadzają różnice w słownictwie, w akcentach i końcówkach fleksyjnych, a ludzie cieszą się, że idzie się w ogóle, pomimo różnic, dogadać i to nieraz głęboko ;). Naprawdę. Rzadko co sprawia mi tak wielką radość jak przebywanie w takim wielojęzykowym, wielokulturowym tyglu i doświadczanie jedności. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wydarzenie to dobrze wkomponowuje mi się w pewien wątek, który Pan porusza ostatnio w moim zyciu, tutaj blizej domu. Wątek nie wydaje się na pierwszy rzut oka równie ekscytujący i egzotyczny, ale w sumie chodzi o coś bardzo podobnego. A mianowicie Pan mi wiele ostatnio mówi i wiele prowokuje sytuacji związanych z róznymi chrześcijanami, którzy mówią "innym językiem" niz my i którzy zyją w całkiem "innej kulturze". Bardzo często w przeszłości owe różnice kulturowo-lingwistyczne prowadziły do problemów relacyjnych na poziomie całych społeczności i kościołów, przez co powstały bardzo jasne wytyczne na temat kto jest kto, kto z kim się bawi, a od kogo trzyma się z daleka. Mam jednak niestety wrażenie, że Bóg mi już nie pozwala godzić się z taką sytuacją. Kołysze moją małą łódeczką i to tak gwałtownie, ze, oj, chyba będę z tym musiała coś zrobić. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Narazie się modlę. Modlę się ze szczerymi łzami miłości w oczach o wszelkie duchowe błogosławieństwo i ochronę i prowadzenie dla ludzi, których dotychczas głównie się bałam i wolałabym nieraz nawet zapomieć o ich istnieniu. Chwilami koresponduję. Chwilami pokutuję. I to powaznie. Chwilami zastanawiam się przed Panem, czy nie warto zapłacić ceny, której nigdy wcześniej nie brałam pod uwagę, zeby naprawdę dokonał się przełom jeśli chodzi o naszą duchową jedność jako chrześcijan. Przyjmuję do wiadomości, ze to co ja osobiście robię w tej dziedzinie ma prawdziwe znaczenie. A to dlatego, ze kościół składa się właśnie z takich osobiście odpowiedzialnych jednostek jak ja i ty. Kościół to my. A nie oni. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Duchowa jedność nie oznacza oczywiście, zeby ze wszystkimi być równie blisko. Tego się nie da zrobić w sensie fizycznym ani logistycznym. Ale mozna naprawdę stawać za sobą jak bracia. Jak członki jednego ciała. Mozna czytać fragment z 1Kor 12 nie tylko w odniesieniu do pojedynczych ludzi, ale takze i to całych kościołów. Moze nam zacząć zalezeć na tym, aby zaden kościół nie zbłądził, zeby zły nie okradł zadnego kościoła z pełni, którą Bóg ma dla nich, aby każdy kościół był pełen obecności Ducha Świętego i miłości Jezusa. Mozemy się naprawdę modlić za siebie nawzajem, a szczególnie za tych słabszych. I to z prawdziwym gorącym pragnieniem, aby te społeczności cieszyły się Bozą pełnią i z wiarą (a nie obawą), ze Bóg nas moze wysłuchać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zawsze mnie bolało, kiedy kościoły się nawzajem oskarzały, zwalczały, tryumfowały, kiedy tylko udało im się udowodnić, ze ktoś inny zszedł na manowce. Tak bardzo mnie to zawsze irytowało, a teraz widzę ile tego było i jest we mnie samej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oj oj oj. Jak ja w takie tony uderzam, to chyba naprawdę coś nadchodzi. Niech tak się stanie, niech tak się stanie. W Psalmie 133 czytamy: "Oto jak dobrze i jak miło, gdy bracia mieszkają razem... bo tam udziela Pan błogosławieństwa, życia na wieki". I teraz jest pytanie. Na ile zalezy nam na Bozym błogosławieństwie... w sensie zywej Jego obecności i Jego łaski aby przyprowadzać innych do Chrystusa? Czy na tyle, aby odłozyć poczucie wyzszości, zadowolenie z tego, ze to ktoś inny pobłądził a nie ja? Aby zapomnieć urazę, przebaczyć? Aby załozyć płaszcz pokory? Aby zaprzeć się siebie? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Gdziekolwiek jesteś, drogi Czytaczu-Mego-Bloga, modlę się, aby twoje miasto, twój region, kraj, w którym mieszkasz, doświadczały niesamowitych Bożych przełomów w dziedzinie prawdziwej chrześcijańskiej jedności, miłosci i stawania za sobą. Nie jakiejś sztucznej ekumenii, ale takiej autentycznej, według Bożego serca, cokolwiek by to miało oznaczać. Takiej jedności, która zaczyna się od rewolucji w twoim i moim sercu, a kończy się potężnym świadectwem przemiany widocznym dla wszystkich. Modlę się o to dla każdego z nas, także dla siebie samej, bo Pan tylko wie, jak bardzo potrzebuję w tym Jego łaski. I wy się proszę pomódlcie za mnie. I za innych, którzy mogą tego bloga czytać.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Postójmy przez chwileczkę za sobą, tak autentycznie, w Duchu i prawdzie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A chwileczek niech będzie coraz więcej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Całuję. M&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7257531446036624014?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7257531446036624014/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7257531446036624014' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7257531446036624014'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7257531446036624014'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/02/hine-ma-tov.html' title='Hine ma tov...'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SbVmf4gOH7I/AAAAAAAAAys/PW9tXK5c58Y/s72-c/unity2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5605752593763160399</id><published>2009-01-29T20:44:00.035+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.482+02:00</updated><title type='text'>Pan słyszy</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SYIVCjKhkvI/AAAAAAAAAxk/VKmasI___4o/s1600-h/God+hears+2.jpg"&gt;&lt;/a&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SYIShhnzvZI/AAAAAAAAAxc/80wYvIXhWEQ/s1600-h/God+hears.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5296816478911446418" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 182px; CURSOR: hand; HEIGHT: 252px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SYIShhnzvZI/AAAAAAAAAxc/80wYvIXhWEQ/s400/God+hears.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Witajcie. Mam za sobą bardzo róznorodny tydzień, pełen wydarzeń, czasem trudnych, czasem pięknych, czasem trudnych i pięknych zarazem. Takim wersetem, który wywarł na mnie w tym tygodniu duze wrazenie i spina go w jakąś spójną całość, był Ps 4,4:&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;Wiedzcie, że cudownie okazał mi Pan łaskę,&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;ze Pan słyszy, gdy do Niego wołam.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;*&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Pan słyszy, gdy do Niego wołam. Naprawdę. Nie mogę wyjść z zadziwienia. I muszę uwazać co ja tam do Niego wołam. Muszę być pewna, czy naprawdę chcę, zeby Bóg tego wysłuchał :) Dlatego, ze On jest naprawdę, jest blisko i naprawdę mnie wysłuchuje. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Kiedy proszę Go szczerze i całym sercem, aby zaczęły być dla mnie ważne te sprawy, które Jemu leżą na sercu, wkrótce po tym, kiedy zapomnę, ze w ogóle się o coś takiego modliłam, zaczynają mnie obchodzic sprawy jakichś odległych narodów, jakichś chorych, jakichś ubogich, jakichś uwięzionych, jakichś nieprzyjaciół, zaczynam płakać zarówno nad sprawami znacznie większymi niz ja, jak i nad stanem mojej własnej duszy. Wydawać by się mogło, ze "tak mi się coś po prostu zrobiło". A to Pan usłyszał, kiedy do Niego wołałam. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Kiedy proszę Go, aby mnie oczyszczał i pokazywał mi mój grzech, abym mogła z niego pokutować, oj, Pan mnie wysłuchuje. I pokutuję i otrzymuję przebaczenie, i łaskę, i uwolnienie. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Kiedy proszę Go o pokój pośród każdych okoliczności, Bóg daje mi przerózne okoliczności, w których mogę mieć pokój i czasem bardzo dziwić się, ze w takich okolicznościach moze on być tak wielki. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Kiedy proszę Go, aby otwierał mi drzwi dla głoszenia tajemnicy Chrystusa i słowa, aby powiedzieć ją tak jak należy (Kol 4,3-4), Pan otwiera mi drzwi. Wąskie. Wymagające posłuszeństwa i ryzyka. Prowadzące do zycia, które jest nadprzyrodzone. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Kiedy proszę Go, aby pokazywał mi jaki jest wielki, zaczynam widzieć jaka ja sama jestem mała. I jakie to niepojęte, ze On mnie tak pokochał. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Kiedy proszę Go, aby pokazywał mi, kim jest naprawdę, On pokazuje mi, ze On jest Zbawicielem, którego ja potrzebuję kazdego dnia, bo bez Niego naprawdę nic nie potrafię uczynić. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Bóg jest dobry. Okazał mi łaskę. Usłyszał, gdy do Niego wołałam. On usłyszy, takze kiedy ty do Niego zawołasz. &lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Mam propozycję. Poproś Pana o to, by pokazał ci o co tak naprawdę w ogóle warto wołać. I wołaj. Mozesz zapisać swoje wołanie. A kiedy juz zapomnisz, o co prosiłeś, otworzysz zapiski sprzed czasu długiego, i zrozumiesz, ze Pan jest, ze jest blisko, ze usłyszał, kiedy do Niego wołałeś. Miłego wołania, kochani, teraz i na wieki :) Całusy. M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5605752593763160399?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5605752593763160399/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5605752593763160399' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5605752593763160399'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5605752593763160399'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/01/pan-syszy.html' title='Pan słyszy'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SYIShhnzvZI/AAAAAAAAAxc/80wYvIXhWEQ/s72-c/God+hears.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8086528135627217325</id><published>2009-01-19T17:47:00.022+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.483+02:00</updated><title type='text'>Madzia Zachwytek znowu w drodze</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SXS9NEob8dI/AAAAAAAAAww/d6JT_FTzEN4/s1600-h/journey-5.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5293063494346469842" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SXS9NEob8dI/AAAAAAAAAww/d6JT_FTzEN4/s400/journey-5.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej Hej Hej! Szybkie pozdrowienia od Madzi w drodze :) Jutro wyruszam do Kalisza w celu towarzysko feryjnym i pozostanę tam az do soboty :)&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oczywiście Pan nie ma ferii, więc spodziewam się kolejnych niespodzianek i odsłon Jego cudownej miłości. Dziś znów popłakałam się z radości. Tak często całkowicie obezwładnia mnie Jego błogosławieństwo. Dla ludzi ze świata to moze ja nie za wiele mam, czym mogłabym zaimponować, ale mam wrazenie, ze jestem tak bogata Bozą łaską. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tym, ze mogę słyszeć Jego głos, doświadczać Jego pociechy. Ze chroni mnie On od grzechu. Ze wkłada w moje serce choć trochę swojego własnego serca. Ze otwiera moje oczy na niezwykłe bogactwo Jego rzeczywistości, tak obfitej, ze nie przestanę poznawać jej i zachwycać się nią z otwartą buzią przez całą wieczność. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Że z jednej strony sprawia, ze nie pokładam mojej ufności w ludziach i nie jestem od nich zalezna, ze nie czuję potrzeby czynić sobie bozków z ludzi w moim zyciu, ale z drugiej strony tak niezwykłe daje mi relacje, niewątpliwie zaplanowane w niebie, ze mogę przez te relacje być ubogacana i ze sama mogę kogoś ubogacić. Ze ukształtował mnie w taki sposób, iz mogę mieć znaczenie dla Jego królestwa, mieć w Jego planie swoje własne miejsce. Jako Magda, tłumacz, zachęcacz, zachwytek, most, jako ta, której Jego słowa płoną w sercu. Nie są to tytuły, które mogę wydrukować na wizytówce, ale co mi tam wizytówki. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To, co się liczy, to ze Pan o mnie pamięta. To ze Pan o nas pamięta. Bóg nie ma względu na osoby. Pamięta o swoich dzieciach. Pamięta o swoim wybranym ludzie Izraelu i o tych, którzy zostali w Izraela wszczepieni przez wiarę w Mesjasza. Pamięta o swoich obietnicach i wszystkie je wypełni. Te dla naszego zycia. Ale co więcej - te dla narodów. I jeszcze na dodatek nam w tych wielkich rzeczach daje mieć jakiś swój udział. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;No i jak tu się nie zachwycać! &lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Czuję się tak oszołomiona widząc ogrom Jego planów. A jednocześnie tak maleńka, ze az brakuje mi słów. Nie będę więc szukać ich juz więcej dla opisania tego, co nieopisane. Niech Pan sam, bez słów, objawia wam swój majestat i piękno. Bo to i tak trzeba przezyć samemu. Ja mogę co najwyzej narobić wam trochę smaku... Zyczę więc miłej uczty... bo przeciez nie samym chlebem... Cmok i do usłychu kiedyś po powrocie z Kal. Magda&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8086528135627217325?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8086528135627217325/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8086528135627217325' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8086528135627217325'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8086528135627217325'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/01/madzia-zachwytek-znowu-w-drodze.html' title='Madzia Zachwytek znowu w drodze'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SXS9NEob8dI/AAAAAAAAAww/d6JT_FTzEN4/s72-c/journey-5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2819981276190235954</id><published>2009-01-11T01:40:00.020+01:00</published><updated>2009-04-13T09:12:01.641+02:00</updated><title type='text'>Solidarni z Izraelem</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SWlAYJYjqPI/AAAAAAAAAwk/bgsyfPXl6no/s1600-h/Obraz+006.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289830020903315698" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SWlAYJYjqPI/AAAAAAAAAwk/bgsyfPXl6no/s400/Obraz+006.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Hej hej, załączam linka do paru zdjęć z pokojowego wiecu "Solidarni z Izraelem", w którym miałam radość dzisiaj uczestniczyć. &lt;a href="http://www.flickr.com/photos/madziamadzia04/sets/72157612413121934/"&gt;http://www.flickr.com/photos/madziamadzia04/sets/72157612413121934/&lt;/a&gt; &lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wiec był zorganizowany wspólnie przez organizacje żydowskie i chrześcijańskie, i jestem mocno przekonana, ze to, iz Żydzi i nie-Żydzi stanęli razem po stronie Izraela było waznym aktem duchowym, który sprawił naszemu Tacie w niebie wielką radość. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Wiec był nie tylko poparciem dla Izraela, ale takze aktem współodczuwania z cywilnymi ofiarami walki po obu stronach konfliktu. Wyrazał on jednak to, iz fakt, ze w ogóle są walki i ofiary po którejkolwiek ze stron, wynika z konsekwentnych działań organizacji Hamas, od początku jej powstania. Organizacja ta wprost deklaruje, ze ich celem jest nie tylko stworzenie państwa palestyńskiego, ale w równym, o ile nie większym stopniu zniszczenie państwa Izrael, i dlatego zadne ustępstwa i ugody terytorialne etc nie powstrzymają jego walki. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;* &lt;/p&gt;&lt;p&gt;Musimy zdawać sobie sprawę, patrząc na to, co pisze Biblia, ze mozemy spodziewać się, iz z biegiem czasu media będą przedstawiać fakty w coraz bardziej antyizraelski sposób. Wiemy, ze na koncu czasów narody staną w wielkiej bitwie przeciwko Izraelowi, aby go ostatecznie zniszczyć. Wtedy jednak sam Pan stanie przeciwko nim, w obronie swojego narodu. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Nie znaczy to, ze rząd Izraela nie popełnia błędów a Żydzi są chodzącymi ideałami. Nie mamy idealizować Izraela. Zgodnie z Biblią, naszą postawą powinno jednak zawsze być błogosławić Izrael, modlić się dla nich o mądrość, o prowadzenie Bożego Ducha, o ich zbawienie. Powinniśmy równiez starać się poznawać Słowo Boze i fakty historyczne dotyczące tematyki Izraela, modląc się do Pana o rozeznanie tego, kiedy poddawani jesteśmy dezinformacji. &lt;/p&gt;&lt;p&gt;*&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Jeszcze dwa artykuły w temacie:&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://europa21.pl/wiadomosc/327-Dlaczego_wezme_dzis_flage_z_Gwiazda_Dawida"&gt;http://europa21.pl/wiadomosc/327-Dlaczego_wezme_dzis_flage_z_Gwiazda_Dawida&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://europenews.dk/en/node/18162"&gt;http://europenews.dk/en/node/18162&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Pozdrowienia, M&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2819981276190235954?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2819981276190235954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2819981276190235954' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2819981276190235954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2819981276190235954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/01/solidarni-z-izraelem.html' title='Solidarni z Izraelem'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SWlAYJYjqPI/AAAAAAAAAwk/bgsyfPXl6no/s72-c/Obraz+006.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4667307551637758696</id><published>2009-01-10T11:14:00.004+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.483+02:00</updated><title type='text'>Nadzieja na Nowy Rok</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SWiAby9R3sI/AAAAAAAAAwc/E9m9qHWy7kk/s1600-h/1171577152_43d5019b84.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5289618977370267330" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 266px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SWiAby9R3sI/AAAAAAAAAwc/E9m9qHWy7kk/s400/1171577152_43d5019b84.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nowy Rok to (wydaje mi się) taki czas, kiedy wielu z nas odruchowo, jakoś tak, myśli o tym co to się w tym nowym roku wydarzy. No i rodzą się w nas różne nadzieje… Ktoś może ma nadzieję, że spotka tę jedyną, tego jedynego… Ktoś inny może ma nadzieję, że w tym roku pojawi się w rodzinie jakiś nowy, bezcenny obywatel… Ktoś inny ma nadzieję, na otwarte drzwi dla nowej służby. Na przełom w finansach. Na uzdrowienie. Na stracenie kilogramów. Na poprawę tej czy innej relacji. Na więcej pokoju. Na mniej stresu. Na to, że uda się zrobić remont. Pojechać na wakacje. Na dobre zmiany. Na to, że nie stanie się nic nie po naszej myśli. Wiemy o co chodzi.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A ja dzisiaj przeczytałam taki Psalm i oko mi się na nim mocno zawiesiło. Oko i serce i dusza i w ogóle. Cała nad nim przez chwilkę zawisłam. Psalm ten nosi numerek 40 i wiele tam jest o nadziei. Zaczyna się od słów:&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;„Złożyłem w Panu całą nadzieję”. Całą.&lt;br /&gt;A dalej: „Szczęśliwy mąż, który złożył swą nadzieję w Panu”.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wszystko we mnie ucichło na dłuższą chwilę po przeczytaniu tych słów. Minął rok i Pan ponad wszelką wątpliwość pokazał nam w ciągu tego roku, przez swoje Słowo, przez swojego Ducha i przez to, co się dzieje na świecie, że coraz mniej jest czasu na powierzchowne chrześcijaństwo, że coraz bliżej jest czas, kiedy nie da się inaczej, jak tylko albo w ogóle dać sobie spokój z Bogiem (i to na całą wieczność, brrrrr), albo doświadczać niesamowitej nadprzyrodzonej rzeczywistości i chwały, ale za równie niesamowitą cenę. Czas zacząć traktować serio Boże Słowo. Czas złożyć nadzieję w Nim.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Nie jest to w sprzeczności z tym, żeby oczekiwać wielkich rzeczy. Żeby modlić się z odwagą, wiarą i ufnością, by Jego plany dla nas wypełniały się już tu na ziemi. Należy mieć oczekiwania na miarę Pana i modlić się z wiarą o to, by to co Bóg zamyślił w niebie, działo się też tu na ziemi.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ale czas jest także, abyśmy w swoim myśleniu przestali uzależniać nasze szczęście i spełnienie od rzeczy tego świata. Przestali pokładać nadzieję w tym, że On da nam różne rzeczy, bez których - wydaje nam się - nasze życie będzie pożałowania godne. Tym czasem Biblia mówi, że „jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy bardziej od wszystkich ludzi godni politowania” (1Kor 15,19).&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W czym więc w tym roku położysz nadzieję? Myślisz, że jeśli położysz ją wyłącznie w Bogu, będziesz miał smutne i nudne życie? Poczytaj Biblię. Popatrz na życie tych, którzy zdecydowali się na taki krok. Popatrz na nagłe zwroty akcji, ważne zadania do wypełnienia, wielkie niebezpieczeństwa, nadprzyrodzone wybawienie, cuda, wielką owocność, nieustanną społeczność ze Stwórcą wszechświata, doświadczanie Jego realności, Jego miłości, Jego mocy, niesamowity wpływ na losy ludzi i narodów. Nie wiem jak ty, ale moje serce pragnie tego właśnie o wiele bardziej, niż małej stabilizacji, bezpiecznej posadki i dóbr tego świata.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Mam nadzieję, że także ty zdecydujesz się zaryzykować i za rok powiesz - już z własnego doświadczenia - że szczęśliwy ten, który całą swą nadzieję złożył w Panu. W Nim samym. W Jego obecności, w Jego mądrości, w Jego dobroci, w wieczności z Nim, nie tylko kiedyś w przyszłości, ale od dzisiaj już na zawsze.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A więc… szczęśliwego Nowego Roku, kochani ;) Całuję M.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4667307551637758696?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4667307551637758696/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4667307551637758696' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4667307551637758696'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4667307551637758696'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2009/01/nadzieje-na-nowy-rok.html' title='Nadzieja na Nowy Rok'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SWiAby9R3sI/AAAAAAAAAwc/E9m9qHWy7kk/s72-c/1171577152_43d5019b84.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4522320654583228655</id><published>2008-12-23T13:02:00.098+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:56.726+02:00</updated><title type='text'>Pobudka!</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SVDTeh9qMkI/AAAAAAAAAuM/1iSxXz7cARw/s1600-h/wake+up+8.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282954884372116034" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 264px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SVDTeh9qMkI/AAAAAAAAAuM/1iSxXz7cARw/s400/wake+up+8.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Jak wiecie byłam ostatnio na konferencji na temat Czasów Ostatecznych i obiecałam, ze w którymś momencie nawiąze do tematu, co niniejszym czynię (pewnie nie ostatni raz).&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Czasy Ostateczne - dla wielu z nas brzmi to jak coś bardzo "odjechanego", mistycznego, nie konkretnego, coś dobrego dla ludzi nie praktycznych, coś nie mającego zadnego związku z naszą chrześcijańską codziennością. Ja osobiście tez tak uwazałam, az do października 2005. Wtedy to usłyszałam pewne nauczanie w pięknym mieście Kalisz na temat Czasów Ostatecznych i Izraela (jakoś te dwa tematy są nieodłączne... ale to całkiem inna historia), no i od tamtej pory Bóg po trochu zmieniał moje spojrzenie na tę tematykę.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jesteśmy świadomi tego, że nikt nie wie dokładnie kiedy powróci Jezus i słusznie podchodzimy podejrzliwie do ludzi, którzy twierdzą ponad wszelką wątpliwość, ze nastąpi to siódmego lipca roku NNNN. W końcu Jezus sam poinformował nas, że nikt nie zna tego dnia, tylko Ojciec (Dz 1,7). Z drugiej strony dość dobitnie napomniał nas, że mamy rozpoznawać pory i czasy, patrząc na to, co się dzieje wokół nas (Mt 16,1-3; Łk 12, 54-56). Powiedział, ze w Ostatnich Dniach stanie się jak za dni Noego (Mt 24,37; Łk 17,26). Noe nie miał pojęcia, kiedy spadnie deszcz, ale wiedział, ze juz czas, by budować Arkę. Jezus powiedział tez, ze ten czas przyjdzie jak bóle na rodzącą (J 16,19-21). Jeśli ktoś z was kiedykolwiek oczekiwał dziecka lub znał kogoś, kto oczekiwał dziecka, to wiecie jak wyglądają ostatnie tygodnie i dni przed rozwiązaniem. Codziennie rano pytanie: czy to już? Wiadomo, ze rozwiązanie może nastąpić dziś, a może za 5 dni, a może za dwa tygodnie. O ile nie jest człowiek z góry umówiony na cesarskie, to nie zna się dnia ani godziny. Co nie zmienia faktu, ze się doskonale wie, iz to juz pora.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jest wiele znaków, które pokazują, ze nasz czas rozwiązania nadchodzi. Jakie to znaki, to oddzielny temat, jednym z najwazniejszych jest powstanie państwa Izrael. Jest ich jednak o wiele więcej. Takim sposobem wiemy, ze juz pora, ale nie znamy dnia ani godziny. Moze to nastąpi za naszego zycia, być moze dopiero za zycia pokolenia naszych dzieci.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;To o czym chciałam dziś szczególnie powiedzieć, to ze widzę często jak ta informacja stanowi papierek lakmusowy naszego uśpienia jako kościoła. Naszego zadomowienia na tym świecie i utraty z oczu celu i istoty naszego zycia. Czasy Ostateczne - nie tylko Nowe Niebo i Nowa Ziemia, nie tylko Tysiącletnie Królestwo panowania Chrystusa na ziemi, ale takze czas Wielkiego Ucisku w Bozym zamiarze ma być najlepszym czasem w zyciu tych, którzy nalezą do Chrystusa. Podczas, gdy świat będzie mdlał ze strachu, ci którzy nalezą do Niego, będą wyrózniać się pokojem, który nie pochodzi z tego świata. Nawet jeśli będą ginąć, będą wiedzieć dokąd idą. Gdy świat będzie cierpiał głód, wierzący będą doświadczać nadprzyrodzonego zaopatrzenia. Prawdziwi wierzący będą się odrózniać od świata bardziej niz kiedykolwiek wcześniej, nasze zycie będzie bardziej niz kiedykolwiek wcześniej nadprzyrodzone, a dzięki temu więcej ludzi niz kiedykolwiek przyjdzie do Pana.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jezus czyni wyraźne rozróznienie między tym jak na zblizający się koniec znanego nam świata reagować będą ludzie, którzy nie znają Pana, a jak będą reagować Jego uczniowie: "Ludzie omdlewać będą z trwogi w oczekiwaniu tych rzeczy, które przyjdą na świat, bo moce niebios poruszą się. I wówczas ujrzą Syna Człowieczego, przychodzącego w obłoku z mocą i wielką chwałą. A gdy się to zacznie dziać, wyprostujcie się i podnieście głowy swoje, gdyż zbliża się odkupienie wasze" (Łk 21,26-28). Nasz Pan powiedział nam, ze mamy tęsknić za tym dniem, oczekiwać go z radością i zawsze być na niego gotowi. Jeśli słysząc "wieści" o tym, ze moze zbliza się koniec, chcemy je dyskredytować i z całego serca pragniemy ten czas jak najbardziej odsunąć w czasie, to stajemy w opozycji do Słowa Chrystusa. To jest papierek lakmusowy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jeśli na myśl o tym, ze być moze zbliza się koniec, mdlejemy ze strachu i myślimy jak wykarmimy dzieci i jak zniesiemy cierpienie, to znaczy że weszliśmy w niewłaściwą rolę. To świat miał, według słów Jezusa tak reagować na wieści o końcu wieków. A my mieliśmy wyprostować kolana i podnieść główy, bo zbliża się nasze odkupienie. Jeśli reagujemy według wzoru świata, to znaczy, ze mamy jeszcze wiele do nauczena się jeśli chodzi o to, co to znaczy wierzyć Jemu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Co więc robić, jeśli nasze reakcje nie są właściwe? Jeśli wcale tego nie oczekujemy? Jeśli się boimy? Jeśli tak jest, to właściwy czas, aby się nawrócić. Nie o własnych siłach, rzecz jasna, ale czas szukać Pana, prosić, pukać, pokutować z niewiary, z lęku, z pójścia za drogami świata. Każdego z nas to dotyczy w mniejszym czy większym stopniu. I kazdego z nas, jeśli zwrócimy sie do Niego, On przygotuje, wyposazy, wzmocni i obdarzy wszystkim czego nam potrzeba. Na ten czas i na kazdy czas jaki moze przyjść.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;"Proście, a będzie wam dane, szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a otworzą wam. Każdy bowiem, kto prosi, otrzymuje, a kto szuka, znajduje, a kto kołacze, temu otworzą. Czy jest między wami taki człowiek, który, gdy go syn będzie prosił o chleb, da mu kamień? Albo, gdy go będzie prosił o rybę, da mu węża? Jeśli tedy wy, będąc złymi, potraficie dawać dobre dary dzieciom swoim, o ileż więcej Ojciec wasz, który jest w niebie, da dobre rzeczy tym, którzy go proszą". (Mt 7,7-11)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kościół, który oczekuje powrotu Pana, to Kościół, który się obudził, otrząsnął, nawrócił. Nawet jeśli nie doczeka Pana przed swoją fizyczną śmiercią, będzie radykalny i oddany Panu, jak nigdy wcześniej. Skoro byłby gotowy na Wielki Ucisk, o ile bardziej będzie gotowy ponieść kazdy inny mniejszy koszt, po to by widzieć Bozą chwałę na ziemi. Jeśli zaś nie jest gotowy na powrót Pana, znaczy, ze nie jest tak naprawdę gotowy, aby dla Niego żyć niepodzielonym sercem dzisiaj.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Niech w tym Nowym Roku, co już się bardzo zbliża, Pan wzbudza w naszych sercach desperacką tęsknotę, za tym, co dopiero nadchodzi, za Nową rzeczywistością, której jeszcze nigdy nie znaliśmy i która wspaniałością przewyzsza wszystko co znamy i co mozemy sobie wyobrazić. A my pozwólmy Mu wyprowadzić nas z tych miejsc, do których juz przywykliśmy, ku Jego pełni i doskonałości. Roztęsknijmy się za pięknem przyszłości z Nim i zyjmy dziś dla Niego całym sercem! Całuję was mocno. M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4522320654583228655?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4522320654583228655/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4522320654583228655' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4522320654583228655'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4522320654583228655'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/12/pobudka.html' title='Pobudka!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SVDTeh9qMkI/AAAAAAAAAuM/1iSxXz7cARw/s72-c/wake+up+8.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-1633128742270465179</id><published>2008-12-23T11:43:00.011+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:47.741+02:00</updated><title type='text'>Dla desperatów</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SVDe1yEEXYI/AAAAAAAAAuk/3ST5cdlb-bM/s1600-h/longing+7.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5282967378458860930" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SVDe1yEEXYI/AAAAAAAAAuk/3ST5cdlb-bM/s400/longing+7.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Tylko dla desperatów, podaję tekst i tłumaczenie piosenki Misty Edwards "I Will Waste My Life", której mozecie posłuchać na pierwszej playliście (Pieśni Miłości), utwór 5. W temacie drogocennego oleju, Marty i Marii, w ogóle w temacie :)&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;I will waste my life&lt;/strong&gt;, I'll be tested and tried.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;With no regrets inside of me,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Just to find I'm at your feet,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Let me find I'm at your feet.&lt;br /&gt;I leave my father's house, and I leave my Mother.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I leave all I have known, and I'll have no other.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;For I am in love with you, and there is no cost.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I am in love with you, and there is no loss.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I am in love with you, I want to take your name.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I am in love with you, I want to cling to you, Jesus,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Just let me cling to you, Jesus.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I say goodbye to my father, my mother,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I turn my back on every other lover, and &lt;/div&gt;&lt;div&gt;I press on, yes I press on.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;***&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Roztrwonię swoje zycie&lt;/strong&gt;, przejdę próby i doświadczenia&lt;br /&gt;Bez cienia zalu w sercu&lt;br /&gt;Oby tylko znaleźć się u Twych stóp&lt;br /&gt;Pozwól mi znaleźć się u Twych stóp.&lt;br /&gt;Opuszczam dom mego Ojca, opuszczam swoją Matkę.&lt;br /&gt;Zostawiam wszystko co dotychczas znałam, i nie chcę nikogo innego.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Bo jestem rozkochana w Tobie, i nic nie jest kosztem.&lt;br /&gt;Bo jestem rozkochana w Tobie i nic nie jest stratą.&lt;br /&gt;Jestem rozkochana w Tobie, chcę nazywać się tak jak Ty.&lt;br /&gt;Jestem rozkochana w Tobie, chcę przylgnąć do Ciebie, Jezu.&lt;br /&gt;Pozwól mi tylko przylgnąć do siebie, Jezu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pozegnam się z ojcem i z matką,&lt;br /&gt;Odwrócę się od wszystkich innych kochanków&lt;br /&gt;i pędzę ku Tobie i pędzę ku Tobie.&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-1633128742270465179?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/1633128742270465179/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=1633128742270465179' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1633128742270465179'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1633128742270465179'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/12/dla-odwanych.html' title='Dla desperatów'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SVDe1yEEXYI/AAAAAAAAAuk/3ST5cdlb-bM/s72-c/longing+7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-1557919045266059279</id><published>2008-12-09T19:08:00.015+01:00</published><updated>2009-04-13T09:12:01.642+02:00</updated><title type='text'>Odgruzowywanie</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/ST62__1tNqI/AAAAAAAAAh8/A9eYoKE2RGQ/s1600-h/porz%C4%85dki+7.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5277857023909508770" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 301px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/ST62__1tNqI/AAAAAAAAAh8/A9eYoKE2RGQ/s400/porz%C4%85dki+7.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej hej! Byłam właśnie wróciłam z Kielc, z konferencji na temat Czasów Ostatecznych, na której radość miałam wielką tłumaczyć. Wydarzenie było zarówno odświezające, jak i wstrzącające, a juz napewno sprawiło, ze wzrok mi utkwił w Jezusie bardziej niz kiedykolwiek wcześniej. Materiału do przemyśleń i przemodleń tyle, ze to nawet nie ma co zaczynać się rozwijać, lepiej zamówić nagrania, podzielę się tylko króciusieńko wersetem, który najmocniej Bóg włozył w moje serce, a mianowice ten to fragment z Hbr 12,1-2&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;Złożywszy z siebie wszelki ciężar i grzech, który nas usidla, &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;biegnijmy wytrwale w wyścigu, który jest przed nami, &lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;strong&gt;patrząc na Jezusa, sprawcę i dokończyciela wiary.&lt;/strong&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Mam wrazenie, ze to jest moje hasło na 2009. Ten werset + jego streszczenie, zawarte w słowie ODGRUZOWYWANIE. Odgruzowanie mojego zycia z wszystkich rupieci, klamotów i zbędnego balastu pozostałego z dawnych czasów, które dawno juz wyparowały, z materiałów "narzutowych" przyniesionych przez czysto ludzkie oczekiwania, albo z rozpędu i siły bezwładności "ciała" zanurzonego w tym świecie. &lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Wiem, ze proces ten zaczął się juz 2 lata temu, zintensyfikował po wakacjach, ale teraz to zar płonie we mnie jak jeszcze nigdy wcześniej, bezkompromisowej, pozbawionej wszelkich skrupułów determinacjicji, zeby nie marnować czasu na rzeczy, które nie są cenne w oczach Bozych i nie znajdują się w Jego planie dla mnie. Aby kazda chwila była z Nim i dla Niego. &lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Oczywiście oznacza to tez odgruzowanie myślenia z wszystkich martwych religijnych pomysłów na temat tego co jest drogocenne w oczach Bozych. A to - znowu - wymaga poświęcenia uwagi i czasu Jemu i tylko Jemu. &lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Kończę więc i idę to właśnie czynić. Pozdrawiam was serdecznie. Głodna Jego przestrzeni, Jego porządków, Jego panowania, M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-1557919045266059279?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/1557919045266059279/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=1557919045266059279' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1557919045266059279'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1557919045266059279'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/12/odgruzowywanie.html' title='Odgruzowywanie'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/ST62__1tNqI/AAAAAAAAAh8/A9eYoKE2RGQ/s72-c/porz%C4%85dki+7.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2131900498273139699</id><published>2008-11-30T10:15:00.062+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.484+02:00</updated><title type='text'>Chrześcijaństwo?</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/STJaaCjyqMI/AAAAAAAAAh0/fJwIyBXc2hw/s1600-h/2thessalonians1_12.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5274377517014362306" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/STJaaCjyqMI/AAAAAAAAAh0/fJwIyBXc2hw/s400/2thessalonians1_12.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; W ostatnim tygodniu rózne rozmowy w szkole językowej gdzie uczę sprowokowały mnie do myślenia na temat tego jak funkcjonuje w ludzkim myśleniu obecnie słowo "chrześcijaństwo" i zastanawiałam się jak w ogóle mówić do ludzi o tym kim ja jestem i o co mi chodzi, zeby mieli choć jakiś cień rzeczywistego obrazu tego, co chcę im powiedzieć i na czym mi samej w zyciu najbardziej zalezy. Za kazdym razem bowiem, kiedy pojawia się słowo "chrześcijaństwo" ludzie zawsze zaczynają mówić o księzach, pastorach, kościołach, funkcjach, obrządkach, przynaleznościach, rytuałach, o formach działań. Niektórzy mówią dobrze, niektórzy źle, niektórzy obojętnie, niektórzy z kulturoznawczym zainteresowaniem, ale - o zgrozo! - nikt z moich rozmóców nie wiąze chrześcijaństwa w zaden sposób z Chrystusem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ale potem mówię sobie, jak ma się im kojarzyć, przeciez oni nie znają Jezusa, widzą tylko zewnętrzne formy i uwazają, ze to jest to. Trzeba zaprosić tych, co będą chcieli na kawusię i siąść spokojnie i podzielić się choć trochę sercem na temat tego, czym we mnie jest Chrystus.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jednak jak juz tak myślałam na te tematy, zaczęłam się zastanawiać nad tym jak my sami - ludzie, którzy uznają się za chrześcijan - reagujemy w pierwszym odruchu na pytanie o naszą wiarę. Ilez to razy zaczynamy od razu o naszym zborze, kościele, denominacji, wspólnocie, działaniach, akcjach, słuzbie mniej lub bardziej owocnej, liczbach. Ilez razy słyszę jak ludzie w pierwszych słowach mówią, ze czują się spełnieni w chrześcijaństwie, bo mogą wykorzystać swój talent. Albo, ze mają kryzys wiary, bo ludzie, którzy ich wspierali, przestali ich wspierać. Wszystko jedno, czy pozytywnie, czy nie, tak wiele razy na pytanie o stan naszej wiary zaczynamy mówić o wszystkim, tylko nie o Jezusie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Oczywiście Jezus prowadzi nas do wspólnoty, umozliwia budowanie więzi miłości, jakich nie zna świat, ma plan dla naszego zycia, w którym mozemy być owocni. Ale podstawą naszego chrześcijaństwa jest Chrystus i Ojciec, do którego mamy przez Chrystusa dostęp i Duch Święty, który dzięki ofierze Chrystusa ma stałą rezydencję w naszym sercu. Dzięki Chrystusowi mozemy obfitować, kiedy ludzie są po naszej stronie i kiedy nas opuszczą, kiedy nasza słuzba jest dostrzegalna dla wszystkich, i kiedy jest widoczna tylko dla naszego Ojca, który widzi w ukryciu. Naprawdę widzi. I naprawdę jest. I naprawdę jest jedynym prawdziwym Bogiem. I naprawdę to tylko Jego zdanie i opinia się liczy. Dzięki Chrystusowi mamy zycie i to zycie w pelni czy cieszymy się namacalnym zwycięstwem, czy też przechodzimy przez próbę.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Oczywiście wszyscy jesteśmy na róznych etapach drogi i kazdy czasem reaguje na pytania o wiarę tak, a czasem siak. Wazne jest jednak, zeby nam w ogóle zalezało na tym, aby proporcje miedzy tak a siak się w zmieniały w sposób zgodny z Bozym sercem! Pomyślmy chwilę o tym, jak my najczęsciej reagujemy na pytanie o nasze zycie wiary. Odpowiedzmy sobie tak naprawdę szczerze, przed Bogiem i sobą samym, czy kiedy na jakiś czas pozbawieni jesteśmy ludzi i działań i okoliczności, zachowujemy pasję wiary i radość w Panu? Czy też się okazuje że nie działaliśmy z pasji dla Jezusa, tylko naszą pasją było samo działanie w Jego sprawie. Ze nasza radosć nie jest w Panu, ale w ludziach, którymi Pan nas otacza. Jak to szczerze z nami jest?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ma to dość istotne znaczenie, bo zaden kościół, ani wspólnota, żadne działania i funkcje nie mają żadnej mocy żeby przemienić w trwały sposób czyjekolwiek zycie, ani dać komukolwiek zbawienie. Tylko Jezus ma moc dać człowiekowi nowe zycie. Uleczyć to, co niemozliwe do uleczenia. Zapewnić pokój i radość, niezależnie od okoliczności. Prowadzić tak, aby na końcu zycia człowiek miał poczucie spełnionej misji i odchodził w pokoju. Tylko Jezus jest naszą drogą do nieba. Tam nie będzie miało najmniejszego znaczenia z jakiego kościoła byłeś i jakie zewnętrzne rytuały przestrzegałeś. Będzie się liczyło to, czy zaufałeś Jemu i czy On jest fundamentem, na którym zbudowałeś swoje zycie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jednym ze skutków zaufania Jezusowi jest to, ze rezygnujemy z naszych planów, na rzecz Jego planu dla naszego zycia. Czy jesteś gotowy dziś pomodlić się razem ze mną: Najukochańszy Jezu, deklaruję dziś, ze chcę w moim zyciu realizować Twój plan, a nie mój. Składam u Twoich stóp, zapakowane w zgrabną paczuszkę, wszystkie moje własne pomysły na zycie, całą moją koncentrację na sobie i zatroskanie o to, co ze mną będzie. Oddaję całą siebie po to, by realizować to, co Tobie lezy na sercu! Wiem, ze tylko wtedy będę naprawdę wiedziała, ze zyję i będę doświadczała pełni miłości i spełnienia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy tak się pomodliłam i spytałam: "Panie, na czym Tobie zależy?", spodziewałam się, ze usłyszę o jakichś wielkich i wiekopomnym sprawach. A On zaskoczył mnie całkiem. Powiedział: "Na tobie. Najbardziej zależy mi na tobie. Nie wejdziesz w pełnię mojego przeznaczenia dla Twojego zycia, dopóki twojego serca nie przeniknie całkowicie świadomość tego, jak bardzo zależy mi na TOBIE".&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Taki jest nasz Pan. Jego miłość przewyzsza wszelkie zrozumienie. Dlatego warto przyjrzeć się temu czy naprawdę budujemy nasze zycie na Nim, czy tylko na rzeczach tego świata, które mają naklejkę z napisem "chrześcijaństwo".&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;1 Kor 2,2&lt;br /&gt;Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2131900498273139699?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2131900498273139699/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2131900498273139699' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2131900498273139699'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2131900498273139699'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/11/chrzecijastwo.html' title='Chrześcijaństwo?'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/STJaaCjyqMI/AAAAAAAAAh0/fJwIyBXc2hw/s72-c/2thessalonians1_12.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7113963459816657064</id><published>2008-11-29T16:51:00.027+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.484+02:00</updated><title type='text'>O poście - czyli o prawdziwej wolności</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/STFxmvKa1yI/AAAAAAAAAhs/_00F5sd6RuY/s1600-h/joy5.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5274121548936697634" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 297px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/STFxmvKa1yI/AAAAAAAAAhs/_00F5sd6RuY/s400/joy5.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej hej! Mamy właśnie weekend pomiędzy dwoma wyjazdami. W zeszłym tygodniu byłam w Dzierżoniowie, gdzie nauczałam a za tydzień jadę do Kielc, gdzie będę tłumaczyć. Oba wydarzenia wspaniałe, przedzielone dwoma tygodniami przepełnionymi równie wspaniałymi wydarzeniami. Dzieje się tak wiele, że nie mogę sobie po ludzku pozwolić na to, żeby raz na 7 dni poświęcać 24 godziny na odpoczywanie w Bogu. A jednak, ze względu na Słowo Pana, przez posłuszeństwo i wiarę to robię. Kiedy robimy coś, co po ludzku niemożliwe i doświadczamy owoców, które obiecał Bóg, a nie tych, które podpowiada nam świat lub nasz własny racjonalny umysł, zaczynamy żyć w sferze nadprzyrodzonej. A to jest coś, za czym każdy z nas w głębi serca tęskni. Tęsknimy za Bogiem, który przekracza ramy naszych ludzkich praw, za Bogiem, który jest ponad naszymi ludzkimi ograniczeniami.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Odpoczywanie - takie systematyczne, będące reakcją na Boże Słowo - to dla mnie więc krok wiary, ale też rodzaj postu. Bardzo dobrego, radosnego i wspaniałego postu (jakim zresztą jest każdy post), ale jednak postu. Postu od polegania na sobie. Postu od ciągłego udowadniania sobie i innym swojej efektywności, wartości i czego jeszcze. Dzień postu od robienia wrażenia na ludziach, na rzecz robienia wrażenia na Bogu. Nie oznacza to, że tylko przez ten dzień rezygnuję z robienia wrażenia na ludziach jako motywacji moich działań. Przez ten dzień jednak wychowuję niejako swoją duszę do tego, aby taka postawa stała się moją codziennością, moją oczywistością.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ostatnio widziałam w jakichś wiadomościach internetowych materiał, który dał mi do myślenia na temat natury postu, a raczej jednego z jego aspektów. Post to oczywiście dyscyplina o wiele większa i bogatsza, niż to, co napiszę teraz. To, co ten program mi pokazał dotyczyło znaczeniu postu jako narzędzia wychowania i mądrej miłości w stosunku do nas samych. Program mówił o matce, której 4-letnia córka ważyła 60 kg. Ludzie w studio przekonywali tę matkę, że jeśli kocha swoją córkę powinna zapisać ją na jakąś terapię, zmienić jej dietę, pomagać jej ćwiczyć. Matka jednak nie chciała tego słuchać. Mówiła, że nic nie przewyższy tego, kiedy ona widzi, że jej dziewczynka jest szczęśliwa. Więc jeśli jej córeczka potrzebuje stosów naleśników z syropem klonowym i lodów i ciastek i chipsów, żeby matka mogła oglądać ten wyraz szczęścia i rozanielenia na jej buzi, tego właśnie matka będzie jej dostarczać. Żadne argumenty o zagrożeni zdrowia i życia nie skutkowały. Matki nie interesowało nic poza oglądaniem szczęśliwość swojej córki i naprawdę wierzyła, że taka postawa jest najlepszym wyrazem miłości.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Z jednej strony postawa tej matki wydaje nam się oburzająca, w oczywisty sposób krótkowzroczna i rażąco pozbawiona mądrości. Z drugiej strony, jak często, nawet wśród nowo narodzonych chrześcijan, zachowujemy się w ten sam sposób w stosunku do naszych cielesnych, ludzkich apetytów. Całkowicie bez zastanowienia decydujemy się robić to, co sprawia, że czujemy się dobrze. Może już zbyt wiele wiemy o Bogu, żeby karmić swoje ciałko tak jak nasi niewierzący znajomi. Patrzymy z góry na nich, kiedy oddają się róznym hulankom i swawolom. A jednak każdy z nas czymś tam się podkarmia. Każdy ma jakieś dopalacze. Aplauz i uznanie innych, komforcik, „święty spokój”, Internet, dobre jedzonko, użalanie się nad sobą, zmartwienia, humory. Jak szczerze zapytasz Boga, co jest twoim dopalaczem, na pewno szybko ci odpowie ;) I tak jak w przypadku tej matki, ostatnia rzecz, o której chcemy myśleć, to żeby zrobić z tym wszystkim porządek.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Myślimy - Bóg jest dobry. Chce żeby mi było dobrze. Bo tak jest!!! To prawda!!!! On chce, zeby nam było dobrze!!!! I dla tego mówi nam o postach. To przez nie możemy wychować nasze ciało tak, żeby było zdrowe, żeby miało siłę, żeby mu się chciało wstawać każdego dnia rano, żeby tryskało życiem, żeby rozkwitało, miało pokój i wolność.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wolnością nie jest prawo do tego, żeby robić, co tylko naszej cielesnej naturze się zachce, nawet jeśli na dłuższą metę nam to szkodzi. Wolnością jest to aby być w stanie wybrać, to co naprawdę nam służy. I ja nie mówię tylko o tym, żeby odmawiać sobie przyjemności tu na ziemi, po to by mieć radość w niebie. Ja mówię takze o tym, o czym mówili ludzie w studio tej matce - o kwestii tego, jak będzie wyglądać nasze życie tu na ziemi, w czasie najbliższych miesięcy i lat. To Pan stworzył nas jako istoty mieszkające w ciele. Założeniem było jednak, żeby nasze ciała nam służyły, a nie, żebyśmy my służyli naszym ciałom. Stąd skarb w formie postu, który co prawda nie pozwala nam na zajadanie się do woli naleśnikami z syropem klonowym, ale daje nam coś o wiele cenniejszego - zdrowie, poczucie szacunku do siebie, witalność, wolność do wypełniania Bożego planu dla nas, do najpełniejszej realizacji tego, do czego nas stworzył, do tego, byśmy byli tak piękni, jakimi byliśmy od początku w Jego zamyśle.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Mamy teraz czas zimy, kiedy więcej czasu może spędzamy w domu, wpatrując się w kominek, albo przynajmniej świeczkę o zapachu korzennym. Zbliża się po troszeczku Nowy Rok, ten czas kiedy co roku bierzemy siebie samych na bok, żeby szczerze ze sobą pogadać o życiu. Chciałam zachęcić każdego z nas, żebyśmy w tym czasie pozbyli się legalistycznego stereotypu postu jako narzędzia zadawania sobie bezsensownego bólu, o który Bóg nigdy nas nie prosił. Zamiast tego może siądźmy z Panem i zapytajmy Go, z jakiej niewoli i od jakiego bezlitosnego „pana” chce nas On teraz uwolnić. Módlmy się o pragnienie wolności w tej dziedzinie. O nadprzyrodzoną wizję i zrozumienie piękna tej wolności. Módlmy się Boże uwolnienie i łaskę. A jeśli trzeba i jeśli Bóg nas do tego poprowadzi, podejmijmy się zadania bycia dobrymi wychowawcami dla naszych ciał, gotowymi okazać sobie samym mądrą miłość. Zachęcam tez do znalezienia jakichś fajnych nauczań na temat postu w ogóle, bo tak jak napisałam, to co tu poruszyłam to tylko malutki wycineczek wspaniałości tematu. Taki duchowy "appetizer" ;)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Zadziwiające to, ze jak człowiek zasmakuje już tego aspektu postu w jakiejś konkretnej dziedzinie, zaczyna wręcz szukać następnych możliwości do podjęcia postu w innych obszarach zycia. A to dlatego, że zaczyna doświadczać wolności, obfitości, radości, spełnienia, zdrowia. Tym pierwszym postem może być post od jakiegoś rodzaju jedzenia. Ale może być też post od działactwa. A może od narzekania. A może od potrzeby, żeby mieć na wszystko gotową odpowiedź. Bądź otwarty na to, co Bóg ci powie. I ponad wszystko, tej zimy, bądź naprawdę wolny w Nim. Pozdrawiam gorąco w imieniu Boga, który jeden jest naprawdę dobry!!! M&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7113963459816657064?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7113963459816657064/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7113963459816657064' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7113963459816657064'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7113963459816657064'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/11/o-prawdziwej-wolnoci.html' title='O poście - czyli o prawdziwej wolności'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/STFxmvKa1yI/AAAAAAAAAhs/_00F5sd6RuY/s72-c/joy5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7905558126085679771</id><published>2008-11-17T21:19:00.008+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.484+02:00</updated><title type='text'>Pokój Oblubienicy</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SSHdD5PyZHI/AAAAAAAAAhk/raa3eAfJONg/s1600-h/BrideOfChrist2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5269736097976575090" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 320px; CURSOR: hand; HEIGHT: 400px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SSHdD5PyZHI/AAAAAAAAAhk/raa3eAfJONg/s400/BrideOfChrist2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Nie zdziwicie się, jeśli powiem wam, że dużo się dzieje. W tym tygodniu kończę książkę Moc Modlitwy Kobiety, a na półce już leży kolejna, autorstwa Brata Yuna, za którą wezmę się jak wrócę z Dzierżoniowa. Poza tym różne drobniejsze tłumaczenia, akcje, spotkania, załatwiania, zawirowania, i tym podobne, jak to u mnie. W Dzierżoniowie będę miała zaszczyt podzielić się z młodzieżą na temat nadprzyrodzonego życia w Bogu, a nade wszystko na temat niesamowitego cudu słyszenia Jego głosu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ostatnio takim moim osobistym wątkiem przewodnim w rozmowach z Bogiem i przeżywaniu relacji z Nim jest to, że już czas, aby:&lt;br /&gt;1) Słuchać i dawać posłuch temu co On mówi, bardziej niż temu, co mówią ludzie.&lt;br /&gt;2) Wierzyć Jemu bardziej niż ludziom.&lt;br /&gt;Niby nie brzmi jak żadna nowość, ale poraziło mnie aż do poziomu pełnej drżenia tęsknoty, jak wiele, rewolucyjnie by się zmieniło, gdybym rzeczywiście bardziej niż ludziom (w tym sobie), wierzyła Jemu. Na temat mojej wartości. Na temat czy jestem kochana, czy niedokochana. Na temat rzeczy, których warto się bać i których nie warto się bać w ogóle. Którymi warto się przejmować, a którymi w ogóle nie należy zaprzątać sobie główki. Na temat priorytetów. Na temat tego, co się naprawdę się liczy. Na temat tego, czego naprawdę pragnę, za kim tak naprawdę tęsknię i o co tak w ogóle chodzi. Na temat „a co jeśli”. Na temat co ja w robię tu. Na takie różne tematy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Słuchałam ostatnio jednego nauczania, w którym mowa była o pierwszym przykazaniu, o którym mówił Jezus, zanim jeszcze powiedział o kochaniu Boga całym sercem, całym umysłem i ze wszystkich sił. Najpierw powiedział: &lt;strong&gt;Słuchaj&lt;/strong&gt;. Hebrajskie &lt;strong&gt;Sh’ma&lt;/strong&gt;. Popatrzyłam w konkordancji Stronga co to &lt;strong&gt;Sh’ma&lt;/strong&gt; znaczy. Znaczy to: &lt;strong&gt;SŁUCHAĆ, USŁYSZEĆ, ZROZUMIEĆ, ZGODZIĆ SIĘ, POTWIERDZIĆ, DAĆ POSŁUCH, UWIERZYĆ, BYĆ POSŁUSZNYM&lt;/strong&gt;. WOW. Nieźle. A potem dowiedziałam się, że w Biblii hebrajskiej ostatnia litera tego słowa zawsze jest dwa razy większa niż pozostałe. A dlaczego? A dlatego, że istnieją dwa słowa hebrajskie o tej samej wymowie, ale kończące się na inną literę. Jedno znaczy to, co napisałam powyżej, a drugie znaczy „być może”. A to wielka różnica. Wielka różnica między „Słuchaj, uwierz i przyznaj, Izraelu, że Pan, jest Bogiem, Pan jest jedyny” a „Być może, Izraelu, Pan jest Bogiem…”&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Mam wrażenie, że my często wyruszamy w kolejne dni niosąc w sercu to drugie zdanie „Być może Pan jest Bogiem…” Może nawet jest to pełne nadziei „Być może”, może nawet ta nadzieja jest mocna… ale ciągle jednak „Być może”.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Gdybyśmy usłyszeli, uwierzyli, zgodzili się i dali posłuch, że Bóg jest Panem, Bóg jest jedyny, to bylibyśmy jak Oblubienica z wizji, którą miałam wiele lat temu. Może nawet pisałam o niej kiedyś w tym blogu, ale jest to jeden chyba z mocniej oddziałujących na mnie obrazów, którymi Bóg kiedykolwiek do mnie przemówił, więc zaryzykuję, że mogę się powtarzać. A mianowicie. U ołtarza stoi Oblubieniec i czeka na Oblubienicę. Kiedy Oblubienica wchodzi do nawy głównej i zaczyna spokojnym, dostojnym krokiem iść w kierunku swego Ukochanego, ich oczy spotykają się. Jest w tym spotkaniu spojrzeń pokój całkowitego zaspokojenia a jednocześnie nieskończonej tęsknoty. Niczego nie trzeba jej więcej tylko tego spojrzenia i świadomości, że każdy krok przybliża ją do Niego. Już jest tak blisko. Nie przyśpiesza kroku. Już odpoczywa w świadomości bliskości momentu, za którym całe życie tęskniła i syci się każdym kolejnym krokiem.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tymczasem w kościele z jednej strony są ci, którzy niesamowicie cieszą się z tego ślubu. Jest balanga, wiwaty i niemal Rio de Janeiro. Wyją trąbki karnawałowe, leci konfetti, hałas sięga zenitu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy jednak zajrzysz w serce Oblubienicy, wchodzisz natychmiast w inny świat. Pokój. Cisza. Słodycz. Jego wzrok. Miłość i kolejny krok. Potwierdzenie w Jego oczach, że On czeka tak samo. Nie! Bardziej! Nic innego nie dotyka jej emocji.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Z drugiej strony kościoła są ci, którzy są wrogami tego związku. Ubrani na czarno, z makijażem rodem z horroru i obrzydliwymi szponami. Syczą, wyją, plują. Rzucają najokropniejsze oszczerstwa i oskarżenia. Jazgot zła jest nie do zniesienia.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Kiedy jednak zajrzysz w serce Oblubienicy... Pokój. Cisza. Słodycz. Jego wzrok. Miłość i kolejny krok bliżej. Żar w Jego oczach coraz bardziej dotyka jej serce. Jest świadoma wiwatów z jednej strony i wyzwisk z drugiej. Jej emocje już są jednak całe zajęta jednym uczuciem, które strzeże jej serca w pokoju, przechodzącym ludzkie pojęcie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Im dłużej żyję, tym bardziej ta wizja do mnie przemawia. O życiu chrześcijańskim można powiedzieć wszystko, tylko nie to, że jest nudne. W jednym momencie jesteś w samym środku Bożego zwycięstwa i okrzyków hosanna, a już po krótkiej chwili napotykasz tłum, który chce cię ukrzyżować. Pośród tego wszystkiego, tych gór i dołów naszych okoliczności, my jesteśmy powołani do chodzenia co dzień w pokoju, jakiego świat nie daje. Jest tylko jedno miejsce, gdzie można odnaleźć taki pokój - w poznaniu i doświadczeniu Jego miłości. W Nim. W Oblubieńcu. W Jezusie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;My tak często odrzucamy Jego miłość, bo ludzie... Bo poszliśmy do kościoła, a oni tam nas przeoczyli. Bo nas potraktowali. Bo miało być tak pięknie, a tymczasem. Bo przywódcy. Bo grupka... Bo zbudowaliśmy na nich, a nie na Bogu. Bo słuchaliśmy ich bardziej niz Boga. Bo wierzyliśmy im bardziej niz Bogu.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Dzis ja i ty stajemy znowu wobec wyzwania. Czy dziś uwierzymy Jemu bardziej niz ludziom? Czy też stwierdzimy jeszcze raz, że „być może”…?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pozdrawiam serdecznie,&lt;br /&gt;Oblubienica po maleńku dojrzewająca :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7905558126085679771?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7905558126085679771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7905558126085679771' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7905558126085679771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7905558126085679771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/11/pokj-oblubienicy.html' title='Pokój Oblubienicy'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SSHdD5PyZHI/AAAAAAAAAhk/raa3eAfJONg/s72-c/BrideOfChrist2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7624073815536836998</id><published>2008-11-09T11:50:00.011+01:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.485+02:00</updated><title type='text'>Życie w rytmie uderzeń Bożego serca</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SRbFX7yg61I/AAAAAAAAAhM/XmjxNhaGfvo/s1600-h/GodsHeart2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5266613829233601362" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 266px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SRbFX7yg61I/AAAAAAAAAhM/XmjxNhaGfvo/s400/GodsHeart2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ci, którzy śledzą mojego bloga regularnie, wiedzą, że od dłuższego czasu Pan uczy mnie na temat tego, czym jest odpoczynek. W ciągu tego roku usłyszałam dwa razy z całkiem róznych źródeł określenie dotyczące właśnie tego tematu, które za każdym razem przeszywa mnie do głębi mojego jestestwa. Usłyszałam mianowicie, że Bożym pragnieniem jest, abyśmy żyli w rytm uderzeń Jego serca. Za każdym razem kiedy sobie przypominam te słowa, za każdym razem, kiedy powtarzam je w myślach czy na głos przy jakiejkolwiek okazji, tym bardziej wszystko we mnie krzyczy, że tak właśnie jest, że właśnie do takiego życia jesteśmy przeznaczeni.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Przez Jego bijące serce przepływa życie. Ono nie jest nieruchome. Nie usypia. Nie płynie z niego nuda. Każde uderzenie to coś nowego i fascynującego. Każde uderzenie daje siłę, każde uderzenie to objawienie, odkrycie, uzdrowienie, zwycięstwo. A jednocześnie nie ma w biciu Jego serca stresu, spięcia, zabiegania. Kiedy przytulamy się do Pana i słyszymy rytm uderzeń Jego serca, uspokajamy się, znajdujemy ukojenie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Moje życie, wydaje mi się, z każdym miesiącem jest coraz bardziej interesujące, ciągle pojawiają się nowe rzeczy. Nowe drzwi dla wzrostu w moim powołaniu. Nowe miejsca, które odwiedzam. Nowe zaproszenia. Nowe wyzwania. Nowe tematy. Nowe książki. Nowe przyjaźnie. Nowe, Boże inspiracje, które wraz z tymi przyjaźniami się pojawiają. Nowe aspekty starych dobrych przyjaźni, przez które stają się one jeszcze wspanialsze i świeże. Nowe osoby w naszym kościele. Nowe poruszenie Ducha. Nowa jakość w duchowej atmosferze. Nowe perspektywy. Życie jest ekscytujące i bardzo Bogu za to dziękuję, bo wiem, że to pochodzi od Niego i jest darem, którego udziela mi ze swojego bogactwa.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ekscytujące może też jednak znaczyć stresujące, a to nie jest Bożym planem dla mojego życia. Właśnie dlatego mocno odczuwam, że Pan podnosi mi poprzeczkę jeśli chodzi o swobodę w wybieraniu na co poświęcam czas. Oczywiście, zawsze mam wolność. Ale im bardziej, w Bożym sensie, ekscytujące jest życie, tym poważniejsze są skutki, w sensie fizycznym i emocjonalnym, marnowania czasu i poświęcania go na rzeczy, których nie ma w Bożym planie. Tym większa potrzebna dyscyplina. Żegnam się z traceniem czasu na rzeczy, których nie ma w Bożym rozkładzie dnia. Nie znaczy to, że prowadzę życie purytańskiego tytana pracy. Robienie tylko tych rzeczy, które Bóg dla nas chce jest bardzo przyjemne. Jest to lekkie brzemię. Przynosi odświeżenie. Jest tam duzo czasu na owocną pracę, w ramach darów, które Pan w nas złożył. Jest czas na uwielbianie Pana i słuchanie Jego słów miłości. Na rozkoszowanie się Nim i Jego Słowem. Jest czas na czytanie, muzykę, na twórczość. Jest czas na taniec i na spacer po świeżym powietrzu. Jest czas na budowanie głębokich relacji. Jest czas na to, co trzeba. Niby to takie proste, a jednak takie trudne. Pytać Pana jak chce żebyśmy odpoczywali i trzymać się tego. Nie poddawać się stresowi w zetknięciu z ludzkimi oczekiwaniami. Nie mieć poczucia winy, jeśli Bóg wyraźnie mówi, że to nie my mamy zaspokoić tę czyjąś potrzebę. Niestety, nie mogę powiedzieć, zebym juz dobiegła do tego celu, który właśnie nakreśliłam, ale zrobiłam postęp i nie przestaję dązyć w raz nakreślonym kierunku :)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ostatnio Pan rzucił mi spore wyzwanie. Odczułam, że pragnie On, żebym całą jedną dobę w tygodniu poświęciła świadomie na odpoczynek. Żebym sześć dni pracowała, a jeden odpoczywała. Niby koncepcja jest znana. Tak jakbyśmy wszyscy to już gdzieś słyszeli. W praktyce jednak mój czas odpoczynku kończył się tym, że wykorzystywałam sporą jego część na robienie różnych rzeczy, na które nie miałam czasu w ciągu tygodnia. Trochę czasu spędzałam na modlitwie i uwielbieniu. Trochę z rodziną i przyjaciółmi. Ale dużą część jednak poświęcałam na wykonanie różnych zadań, które tylko o tyle dawały mi odpoczynek, że różniły się od rutyny tygodnia pracy. A tu teraz Pan rzucił mi wyzwanie, żeby przez 24 godzimy w ogóle takich rzeczy nie robić. Tylko spędzać czas z rodziną i przyjaciółmi, z którymi wypoczywam (a nie, którzy są wyzwaniem), spędzać czas z Bogiem, słuchać nauczań, które mnie budują, nadrabiać zaległości w śnie (!!!), znajdować czas na ciszę, robić rzeczy, które sprawiają mi przyjemność, ale tylko takie, po których nie będę umysłowo ani fizycznie zmęczona. Nie robić niczego, co byłoby dla mnie jakimkolwiek ciężarem. Zadbać o to, żeby to co mogę, zrobić wcześniej, albo później, aby ten czas był jak najbardziej wypoczynkowy.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jestem zaskoczona, bo niby odpoczynek jest czymś, za czym wszystkim tęsknimy, a tak trudno jest pozwolić sobie na jeden cały jego dzień w tygodniu. Tak trudno zaufać Panu, że jeśli to zrobię, na wszystko inne starczy czasu. Chyba łatwiej było mi w którymś momencie przyjąć do wiadomości i zastosować, że według duchowych praw im bardziej jesteśmy hojni jako dawcy w sensie finansowym i materialnym, tym więcej będziemy doświadczać Bożego zaopatrzenia. Że sekret Bożej ekonomii nie polega na zatrzymywaniu i oszczędzaniu, ale na dawaniu zgodnym z Jego sercem, na błogosławieniu. To już załapałam i doświadczyłam na własnej skórze tego owoców. Teraz zmagam się z kwestią czasu. Czy jak przez całą dobę będę pościć od załatwiania, pracowania, łatania dziur w kalendarzu, to starczy mi na wszystko czasu? Tak mówi Biblia. Biblia mówi, że nie tylko starczy czasu, ale i rozmnoży się nasz pokój i rozkwitnie nasza relacja z Panem. Myślicie, że to takie łatwe? Spróbujcie. Spróbujcie rzeczywiście odpoczywać przez 24 godziny w kazdym tygodniu. Nie tylko symbolicznie. Naprawdę.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pozdrawiam was serdecznie i życzę pokoju :)))&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. Albowiem jarzmo moje jest miłe, a brzemię moje lekkie. (Mt 11,28-30)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7624073815536836998?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7624073815536836998/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7624073815536836998' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7624073815536836998'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7624073815536836998'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/11/ycie-w-rytmie-uderze-boego-serca.html' title='Życie w rytmie uderzeń Bożego serca'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SRbFX7yg61I/AAAAAAAAAhM/XmjxNhaGfvo/s72-c/GodsHeart2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5407981484148300980</id><published>2008-10-25T20:50:00.047+02:00</published><updated>2009-04-13T09:12:01.642+02:00</updated><title type='text'>Podnieś wzrok swój wyżej</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SQOWn_SuwVI/AAAAAAAAAg0/-P6gMdPQrbU/s1600-h/lookup.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5261214403447931218" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; WIDTH: 400px; CURSOR: hand; HEIGHT: 300px; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SQOWn_SuwVI/AAAAAAAAAg0/-P6gMdPQrbU/s400/lookup.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ilość wrażeń jakie Pan Bóg pozwala mi doświadczać mniej więcej od początku wakacji sprawia, ze mózg mi staje na sztorc i przestaje juz chwilami cokolwiek więcej przyjmować. Mam nieraz ochotę paść po prostu na płask przed Panem i przez pierwsze 3 dni wyłącznie chłonąć Jego piękno i pokój, a potem pojedynczo, spokojnie, niespiesznie oddawać Mu wszystkie rzeczy dziejące się we mnie i wokół mnie; te, które mi się juz wydarzyły i te, które się dopiero zapowiadają - i pozwolić Mu, aby mi je wyjaśniał i aby zabierał te, które "zaplątały się' gdzieś do mojego życia wcale nie od Niego. Nie to, zeby działo się coś złego. Wręcz przeciwnie. W większości dzieją się rzeczy bardzo dobre, a co najmniej ciekawe i intrygujące. Tylko takie tego mnóstwo!!! I wszystko takie fascynujące i przedziwne. Tymczasem zamiast czasu na przezycie w Bozej obecnosci poszczególnych rewelacji, widzę z lekkim przerazeniem jak tłoczą sie one jedna za drugą, niczym chętni do wsiadania do metra w godzinach szczytu, ha ha ha. Ale jazda figurowa.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teraz na przykład byłam w Kaliszu na tygodniu uwielbienia non stop. Nie znaczy to, rzecz jasna, ze cała grupa nie spała, nie jadła tylko się modliła przez tydzień, bo to chyba by się nie dało zrobić po tej stronie wieczności. Wyglądało to tak, ze ludzie podzieleni byli na ekipy i te ekipy miały swoje sesje, które zmieniały się co dwie godziny. Ciekawa rzecz byla taka, że kazda ekipa biorąca udział w tym wydarzeniu była z innego państwa europejskiego. To co może się stać na takim spotkaniu to przechodzi ludzkie pojęcie. Zwykle tak trudno nam wznieść oczy ponad nasze własne małe poletko, żeby wczuć się choćby w sytuację osoby obok nas, nie mówiąc już o sąsiednim kościele, albo mieście. A tu przedstawiciele narodów modlili się za siebie nawzajem z takim brzemieniem od Pana i zrozumieniem i współczuciem Ducha Świętego, że mogło to pochodzić tylko z nieba a nie z nas. Zawiązała się tak niesamowita międzynarodowa wspólnota, że trudno mi to nawet wyrazić słowami. Staję wobec tego, co się tam wydarzyło w bojaźni Bożej i nie chcę mówić za dużo, żeby nie spłycić, albo nie szafować zbyt łatwo słowami na temat czegoś tak świętego. Czekam z zadziwieniem co będzie dalej, bo wiem, ze to nie koniec.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;br /&gt;Bóg wznosi nasze oczy coraz wyzej. Najpierw uczył nas, ze jesteśmy częścią Ciała Chrystusa w Polsce, a nie tylko jakąś małą społecznością lokalną, która coś tam dłubie, zeby potem miec się czym pochwalić przed innymi podobnymi grupami. Ze potrzebujemy siebie nawzajem, a Królestwo Boze to nasza wspólna sprawa. Ze jesteśmy dla siebie nawzajem członkami i jeśli jeden członek (jeden kościół) choruje, wszystkie cierpią. Ze jeśli chcemy widzieć jakąkolwiek znaczącą zmianę w tym kraju, musimy zacząć stawać za sobą nawzajem, a nie być ciałem, w którym poszczególne części ze soba konkurują, a w najlepszym wypadku nie mają ze sobą zadnego kontaktu i nic siebie nawzajem nie obchodzą. Te czasy coraz bardziej odchodzą w dal siną. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Teraz natomiast Pan uczy nas, ze inne narody to tez nasi bracia i Pan chce aby naprawdę nas obchodziło co się dzieje w Europie, w sferze Ducha i zebyśmy z pasją stawali za sobą i walczyli za siebie nawzajem. Zebysmy się uczyli patrzec na inne narody tak jak patrzy na nie Pan. Zeby nas obchodzilo. A im bardziej pozwalamy Bogu rozszerzać nasze serce, tym szerzej otwierają się nasze oczy ze zdumienia. I tym jakoś mniej uwierają nasze codzienne male problemy, które kiedyś wydawały się tak wielkie i przytłaczające. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;* &lt;/div&gt;&lt;div&gt;To nie jest tak, że jak już pozbędziemy się naszych własnych problemów, będziemy mogli pomyśleć o kimś innym i zacząć widzieć poza koniec własnego nosa. To dopiero kiedy zaczniemy widzieć poza koniec własnego nosa i zaczniemy prosic Pana, żeby obchodzilo nas to co jest na Jego sercu - wtedy On sam zaczyna rozprawiac się z naszymi problemami. Nie wierzycie? Sprawdzcie. Wzniescie wzrok swój wyżej. Pytajcie Pana, co dziś leży na Jego sercu. A jeśli to zrobicie szczerym sercem - to zapnijcie mocno pasy, bo zacznie się jazda!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Flp 2,4: Niechaj każdy baczy nie tylko na to, co jego, lecz i na to, co cudze.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Mt 6,33: Ale szukajcie najpierw Królestwa Bożego i sprawiedliwości jego, a wszystko inne będzie wam dodane. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niech was Pan błogosławi... i niech was rozciąga! Pozdrawiam i ściskam :) M&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5407981484148300980?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5407981484148300980/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5407981484148300980' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5407981484148300980'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5407981484148300980'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/10/podnie-wzrok-swj-wyej.html' title='Podnieś wzrok swój wyżej'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SQOWn_SuwVI/AAAAAAAAAg0/-P6gMdPQrbU/s72-c/lookup.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-2906864259189130886</id><published>2008-10-07T13:56:00.055+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.485+02:00</updated><title type='text'>Oczekuj!</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SOt0FKddu9I/AAAAAAAAAgU/UeUwtLT5pZQ/s1600-h/Joy.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5254421022313921490" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SOt0FKddu9I/AAAAAAAAAgU/UeUwtLT5pZQ/s400/Joy.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej hej kochani. Jestem właśnie w trakcie bardzo pełnego, acz uroczego tygodnia pomiędzy Kaliszami, słów więc tylko kilka. Właśnie w ten weekend byłam na niesamowitej konferencji "Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił" - niewątpliwie zmieniąjącej życie jednostek i niezwykle ważnej dla duchowej rzeczywistości całego narodu, w poniedziałek juz zaś najbliższy wracam do najstarszego miasta w Polsce na cały tydzień uwielbienia 24 na dobę w czasie Święta Namiotów. Uczestniczą w tym wydarzeniu grupy uwielbienia z różnych narodów Europy a mi przypadł w udziale zaszczyt i radość bycia opiekunem jednej z grup - co to dokładnie znaczy... zobaczymy :)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;O konferencji, która minęła mogłabym pisać bardzo długo i bardzo polecam zakup nagrań, ale na tę chwilę napisać chciałam pokrótce tylko o jednej z wielu rzeczy, które dotknęły mnie osobiście. Otóz jeszcze dość mocno na początku konferencji pewne osobiste proroctwo sprowokowało mnie do bardziej intymnej rozmowy z Tatą i w jej wyniku bardzo wyraźnie otrzymałam przekonanie, żeby ogłaszać życie nad różnymi nadziejami i oczekiwaniami, które we mnie umarły. Nawet nie chodziło o jedną konkretną sprawę, ale pokrywało to całe spektrum nadziei i oczekiwań w dziedzinie osobistej, w dziedzinie darów, służby i ogólnie przeznaczenia. Najpierw w ogóle zobaczyłam, ze są rzeczy, które Bóg stworzył po to by żyły we mnie i by składały się na obfitość Jego życia we mnie, a które ja już pogrzebałam, zapomniałam i nie dawałam sobie w tych dziedzinach najmniejszych szans. Jak już dostrzegłam, to się spłakałam, tak jakbym przeżywała "zaległą" żałobę, potem jednak, kiedy ogłaszałam Boże życie w tych dziedzinach, pojawił się we mnie rosnący powoli płomyk nadziei i oczekiwania, że może jednak jest więcej w Bogu dla mnie niż przywykłam myśleć.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tuż po tej modlitwie było nauczanie w którym jednym z kluczowych Słów był fragment z Izajasza 64,1-4. A w tym fragmencie oczywiście było właśnie o oczekiwaniach, szczególnie w wersecie 4: &lt;span style="color:#6600cc;"&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="color:#000000;"&gt;&lt;em&gt;"Czego od wieków nie słyszano, czego ucho nie słyszało i oko nie widziało oprócz ciebie, Boga działającego dla tego, który go oczekuje".&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt; &lt;/span&gt;&lt;span style="color:#663333;"&gt;Uderzyło mnie to, ze ta obietnica jest dla tych, którzy oczekują Boga i Jego działania i że to czy pozwolimy nieprzyjacielowi zabrać nam nasze oczekiwania czy nie jest kluczowe dla naszego przeznaczenia i dla tego, ile Bóg zrobi w naszym życiu. Zrozumiałam, że nie był to taki kosmetyczny zabieg uleczenia emocjonalnego, ale istotny element strategiczny w walce o to, czy wypełnię wolę Bożą dla mojego życia.&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;*&lt;br /&gt;Jeszcze później inna osoba nauczająca mówiła o Józefie, który miał wspaniałe powołanie od Boga, był ukochany przez swojego ojca, ale zazdrość braci próbowała go odrzeć z jednego i drugiego. Co prawda nie zabili go, ale uknuli spisek, który odsunął go daleko od ojca i błogosławieństwa jego domu. Kluczowym elementem spisku był zakrwawiony płaszcz Józefa - symbol jego namaszczenia, który stanowił fałszywy dowód jego śmierci. Prawda była jednak taka, że ojciec nigdy nie przestał kochać Józefa, a pomimo trudnego położenia, w którym był, wszędzie towarzyszyła mu Boża przychylność i w końcu osiągnął to, do czego był powołany. Bardzo często nasz nieprzyjaciel z zazdrości, wskazując na okoliczności i zdarzenia, przedstawia nam samym fałszywy dowód śmierci naszego powołania, przeznaczenia, daru. Prawda jest jednak taka, że dary Boże są nieodwołalne i nic nie jest w stanie odłączyć nas od Jego miłości.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W poniedziałek po powrocie odwiedził nas pewien pastor, który jest dla nas waznym autorytetem i to, co mówił on o naszym powołaniu, choć wydawało się kosmiczne, nie było niczym - jak ze zdziwieniem oraz dozą nieśmiałości musiałam przyznać - czego bym juz wcześniej, w mniej lub bardziej zamierzchłej przeszłości, nie słyszała ogłaszanego nade mną i moimi bliskimi. W kontekście tego, co było na konferencji, zaczynam mieć coraz odważniejsze oczekiwania, co do tego, że Bóg będzie wskrzeszał lub powoływał do życia rzeczy, które do niedawna mi się nie śniły i o których już dawno nie myślałam. I jakie to ekscytujące! A zarazem przerażające. Po prostu awesome.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wierzę, że jest to prawdą na ten czas nie tylko dla mnie. Nie tylko wobec mnie Pan ma niezwykłe plany. Nie tylko w moim życiu Bóg chce się objawiać jako Bóg bliski a jednocześnie potężny, Bóg nadprzyrodzony, Bóg cudów. Nie tylko moje nadzieje i oczekiwania umarły, lub co najmniej przymierały. Nie tylko w moim życiu chce je Pan teraz wskrzeszać. Nie, nie oglądaj się! To właśnie chodzi o ciebie! Jeśli coś się w Tobie poruszyło na te słowa, jeśli pojawił się choć cień nadziei, że może to faktycznie mowa o tobie, nawet jeśli pogrzebałeś swoje nadzieje tak głęboko i tak dawno, że w tej chwili nie pamiętasz juz nawet jak dokładnie ma na imię nieboszczyk, ale wiesz ze on tam jest i zaczyna budzić się do zycia, to tak jak ja ogłaszaj nad nim zycie. Ogłaszaj Boze zycie nad nadziejami i oczekiwaniami, które złozył w Tobie Pan. On z nich nie zrezygnował i nic nie jest jeszcze stracone. Wejdź w to, co ma dla Ciebie wszechmocny Bóg, twój Tata.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Jer 29,11-14&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;em&gt;Albowiem ja wiem, jakie myśli mam o was - mówi Pan - myśli o pokoju, a nie o niedoli, aby zgotować wam przyszłość i natchnąć nadzieją. Gdy będziecie mnie wzywać i zanosić do mnie modły, wysłucham was. A gdy mnie będziecie szukać, znajdziecie mnie. Gdy mnie będziecie szukać całym swoim sercem, objawię się wam - mówi Pan - odmienię wasz los i zgromadzę was ze wszystkich narodów i ze wszystkich miejsc, do których was rozproszyłem - mówi Pan - i sprowadzę was z powrotem do miejsca, skąd skazałem was na wygnanie. &lt;/em&gt;&lt;/strong&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-2906864259189130886?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/2906864259189130886/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=2906864259189130886' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2906864259189130886'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/2906864259189130886'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/10/oczekuj.html' title='Oczekuj!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SOt0FKddu9I/AAAAAAAAAgU/UeUwtLT5pZQ/s72-c/Joy.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-783945808286196360</id><published>2008-09-27T10:09:00.040+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.485+02:00</updated><title type='text'>Loosing control</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SN3u2eh7AhI/AAAAAAAAAfs/g6Zc_1kp3qw/s1600-h/freedom3.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5250615360259555858" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SN3u2eh7AhI/AAAAAAAAAfs/g6Zc_1kp3qw/s400/freedom3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Witam was kochani moi w ten słoneczny jesienny dzień! Nareszcie mamy jakiś kawałek czegoś co przypomina Babie Lato a ja nareszcie wzięłam się za zapisanie nowego posta. To słowo - "nareszcie" - dosyć dobrze opisuje to co czuję po tych wakacjach. Nareszcie. Nareszcie zaczyna w praktyce docierac do mnie prawda, ze wiecej jest radosci w dawaniu niz w braniu, ze kiedy człowiek nalezy do Boga nie ma miejsca na lęk, ze wolność przychodzi tylko wtedy kiedy jedynym naszym zabezpieczeniem i nadzieją jest On sam.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Skusiłam się ostatnio, żeby zamówić książkę sobie do czytania w języku angielskim, której tytuł w przekładzie brzmiałby coś typu "Straciłam kontrolę nad moim życiem i nie posiadam się z radości". To tez dość dobrze opisuje mój stan po wakacjach. Oczywiście nie chodzi o bezbozny chaos, ale o nowy poziom oddania kontroli Panu. Mam rózne zobowiązania i oczywiście ich dotrzymuje. Ale częściej niż kiedykolwiek nie mam pojęcia co się zdarzy nawet za parę godzin. Komu będę mogła usłuzyć i w jaki sposób. Kogo odwiedzę. Kiedy wyjdę, kiedy wrócę. Czy napewno się dobrze wyśpię. Kto się u mnie zatrzyma i na jak długo. Co komuś oddam, co od kogo dostanę. Kto zadzwoni, kogo poznam, kto będzie mnie potrzebował a kogo ja będę potrzebować. Niesamowite rzeczy. Życie zrobiło się tak ciekawe i tak zaskakujące, że nawet nie potrafiłabym tego wszystkiego opisać. Moje zycie zaczęło nawet - o zgrozo!!! - przypominać do jakiegoś stopnia wyryty w mojej świadomości stereotyp zycia Artysty! Ale jest cena. Ceną jest to że nie wiem co będzie i do niczego ani nikogo poza Jezusem nie przywiązuję się na śmierć i życie. To piękne uczucie. Polecam. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;(Choć oczywiście troszeńki się przywiązuję, w tym nie ma nic złego. Muuua)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak więc toczę spokojne w sercu a na zewnątrz przepełnione niespodziankami życie. Tłumaczę obecnie ksiązkę nową. Nazywa się Moc modlitwy kobiety i jest pięknym darem od Pana dla mnie na ten czas. Mówi właśnie o tym. Że Bóg naprawdę jest. Że w Nim naprawdę jest uciszenie duszy mojej. Że w Nim jest moje zaspokojenie. Że każda inna studnia jest popękana i nie utrzyma wody. Naprawdę kazda. Naprawdę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niedługo konferencja w Kaliszu, juz za tydzien. Tytuł: Obys rozdarł niebiosa i zstąpił. Myśle, że to musi dotyczyć głodu Boga i tęsknoty za Nim. Więc dobre miejsce dla mnie. Bo ja jestem głodna. Moze się tam zobaczymy? A nawet jak nie, to niech cię tam gdzie jesteś dopadnie świeży głód Jego obecności i niech dopadnie cię też zaspokojenie. A potem jeszcze większy głód. I tak dalej :))) Całuję mocno i uśmiecham się promiennie. M&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-783945808286196360?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/783945808286196360/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=783945808286196360' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/783945808286196360'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/783945808286196360'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/09/loosing-control.html' title='Loosing control'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SN3u2eh7AhI/AAAAAAAAAfs/g6Zc_1kp3qw/s72-c/freedom3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5543434102845220627</id><published>2008-09-13T18:20:00.067+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.486+02:00</updated><title type='text'>Kirk Franklin, Boża sprawiedliwość i koniec zmartwień</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SMvrFp--qNI/AAAAAAAAAeU/5sPuQG2YTdo/s1600-h/KirkFranklin.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5245544673404954834" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SMvrFp--qNI/AAAAAAAAAeU/5sPuQG2YTdo/s400/KirkFranklin.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Kochani, nie wiem, czy ja juz pisałam o tym, ze Pan Bóg obiecał mi, kiedy byłam w Kaliszu, ze nadchodzi czas, owszem, juz jest, kiedy chce On w szczególny sposób być dla mnie Tatą, który mnie rozpieszcza? Otrzymałam bardzo mocne przekonanie na modlitwie, ze w najblizszym czasie będzie się działo wiele waznych rzeczy, przez które doświadczę z nową mocą tego, że to co dobre w moim zyciu, postęp, sukcesy, przychylność, nie wynikają z moich uczynków, ale z Jego łaski. Oczywiście przyjdzie prędzej czy później kolejna próba, ale kiedy przed nią stanę, będę już inną osobą, nie opierającą się na swoich siłach, ale na Jego mocy i dobroci. O jak bardzo tego potrzebuję! Potrzebuję zeby to On kontrolował kazdą chwilę mojego zycia, a nie Ja sama. Bo tylko On jest wszechmocny, tylko On jest całkowicie mądry, tylko On wszystko wie, tylko On jest w swojej istocie miłością, za którą tęsknię, za którą tęskni każdy z nas.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Od czasu ostatniej wizyty w Kaliszu miałam juz kilka okazji czuć się rozpieszczaną, a kolejnym wspaniałym przejawem Ojcowskiej miłości Boga do mnie była możliwość uczestniczenia w czwartek w koncercie Kirka Franklina tu w Warszawie. Kirk to pierwszej jasności gwiazda muzyki gospel łamane przez hip-hop łamane przez wszelkie muzyczne szaleństwo, a przy tym osoba niezwykle ciekawa w sensie ogólnoludzkim, o bardzo burzliwej i trudnej historii życiowej, pełnej cudów Bożej łaski i ratunku. W związku z własnymi trudnymi przejściami kocha on otwierać drogę do twórczości i lepszego życia różnym uzdolnionym osobom, które bez jego pomocy miałyby marne szanse na wyjście z róznych zyciowych zawirowan. Jego piosenki są pełne pasji dla Jezusa i miłości do tych, którzy szczególnie potrzebują doświadczenia Boga jako swojego obrońcy, ludzi, którzy są ofiarami najrózniejszych form niesprawiedliwości, takich jak dyskryminacja, choroby, przemoc w domu, bieda etc. Bardzo to po linii tego, co Bóg kładzie mi na sercu mniej więcej od początku wakacji i jest to kolejna odpowiedz na moją modlitwę, aby Pan otwierał moje oczy i serce na niesprawiedliwość, która dzieje sie wokół mnie, a uczył mnie szukać w tych sytuacjach Jego sprawiedliwości i o nią się starać. W końcu Jezus sam mówi, ze mamy wpierw szukać Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości a wszystko inne będzie nam dodane. Marzę więc o tym, zeby przestać zabiegać przede wszystkim o własne przetrwanie czy spełnienie, a zapominając o sobie, szukać tego co Jemu lezy na sercu. Na pewno można się sporo takiej postawy nauczyć od Kirka. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Uczestnictwo w tym koncercie było dla mnie objawem rozpieszczania jeszcze z paru powodów. Po pierwsze bilety były bardzo drogie, nawet jak na moje "obfitsze" miesiące, a Pan zachęcił mnie, zebym wydała na nie pieniądze w najnajnajchudszym miesiącu roku - i w ogóle nie odczułam tego niespodziewanego, duzego wydatku. Tata zatroszczył się o to, by nie było to dla mnie w ogóle obciązeniem. Po drugie mogłam się wyskakać i wyszaleć tanecznie, bo muzyka i charakter koncertu są bardzo w tym kierunku, a ja tak uwielbiam tańczyć dla Jezusa! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeszcze jedna kwestia tyczyła mojego zwyczaju martwienia się, z którego Tata konsekwentnie leczy mnie od jakiegoś czasu i choć, oczywiście, staram się bardzo być "pacjentką współpracującą", to i tak obrócenie długotrwałego nawyku o 180 stopni zajmuje trochę czasu. Pan Bóg pomaga mi w tym procesie również przez ludzi, a w te wakacje szczególnie przez jednego niezwykle wyluzowanego nowego kumpla, który jest niezwykłym błogosławieństwem dla mnie w tej dziedzinie (i nie tylko w tej, ale w tej bardzo). Kumpel nieodmiennie na moje martwienia mówi mi "Dziewczyno wyluzuj, nie martw się na przyszłość" i rzeczywiście, w kazdej z sytuacji, kiedy słyszałam od niego te słowa, Pan zawsze, nieodmiennie, wychodził naprzeciw moim potrzebom, jako mój opiekun i Tata. Na tym koncercie niestety kumpla nie było, ale kiedy koncert przeciągnął się poza godziny kursowania komunikacji miejskiej usłyszałam w myślach jego głos mówiący mi, zeby nie martwić się na przyszłość i w odpowiedzi wzbudziła się w moim sercu nie tyle lekkomyślność (nie chodzi przecież o to, zeby popaść w drugie ekstremum, ale zeby dojść do punktu równowagi), ale wiara, ze skoro Tata mnie tu zaprosił, to Tata się mną zaopiekuje w drodze powrotnej. Dawniej albo bym wyszła z tego koncertu wcześniej, albo ostatnią część spędziła bawiąc się na pół gwizdka a więcej denerwując się jak długo to jeszcze potrwa i co się potem ze mną stanie. Tymczasem świetnie się bawiłam do długo po północy, a potem, wyobraźcie sobie, zaraz po koncercie podeszła do mnie całkiem obca bardzo miła babeczka, pytając, czy ktoś potrzebuje podwózki w kierunku Mokotowa, bo ona ma 4 miejsca. Zabrałam się ja i jeszcze kilka osób które znalazłam po drodze, a z nową znajomą miałyśmy okazję budować się nawzajem niezwykle wspaniałymi świadectwami Bożego działania w naszym zyciu. Ponad wszelką wątpliwość było to spotkanie zaplanowane przez Tatę w niebie!!! &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A więc wygląda na to, ze moze naprawdę wreszcie... ??? !!! Wierzę że tak, że nadchodzi kolejny moment przełomu, kiedy będę oglądać długo wypatrywane zmiany. Już kilka takich momentów przeżyłam, najpierw jeśli chodzi o różne zniewolenia trzymające mnie jeszcze długo po nawróceniu, potem jeśli chodzi o marzenia dotyczące doświadczenia kościoła i znalezienia duchowych ojców. I tak jak wtedy trudno było uwierzyć, ze nadejdzie dzień, kiedy coś się zmieni - a jednak ten dzień w końcu nadszedł - tak samo teraz nadchodzi, wiem, ze nadchodzi czas pokoju jakiego jeszcze nie znałam, wierzę w to! Widzę już chmurkę na horyzoncie, z której spadnie wkrótce ulewa pokoju, deszcz przemiany, strumienie łaski. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli jesteś poddany Bogu i głodny Jego prowadzenia a mimo to czekasz juz bardzo długo na Bozą odpowiedz w jakiejs sprawie, bardzo bym chciała, zeby ten wpis był dla Ciebie zachętą, tak samo jak dla mnie. Na wiele rzeczy czekałam nawet po kilkanaście lat, ale kiedy Bóg otworzył niebiosa i okazał moc swojego ramienia, radość była nieporównywalna do jakejkolwiek innej radości, całkowicie niezapomniana, odmieniająca na zawsze serce. A i ja przeciez nie wszystkiego się jeszcze doczekałam. Są głębokie rzeczy we mnie, które czekają już 20 lat, albo i dłuzej! Niemniej pośród tego czekania Pan jest moją siłą, moja radością, moją pieśnią, moją pociechą, moim źródłem miłości i pocieszenie każdego dnia. Ciągle pragnę, ale już dziś mogę powiedzieć: Nie brak mi niczego. Modlę się, żeby mogło to być także i Twoją modlitwą. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A dla tych, którzy lubią Kirka Franklina, albo chcieliby go poznać, załączam na samym dole prawej kolumny nową playlistę z jego utworami. Enjoy!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;* &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Całuję, M&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5543434102845220627?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5543434102845220627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5543434102845220627' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5543434102845220627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5543434102845220627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/09/kirk-franklin-sprawiedliwo-i-martwienie.html' title='Kirk Franklin, Boża sprawiedliwość i koniec zmartwień'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SMvrFp--qNI/AAAAAAAAAeU/5sPuQG2YTdo/s72-c/KirkFranklin.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8031976023924093112</id><published>2008-09-09T12:10:00.045+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.486+02:00</updated><title type='text'>Niesamowity Bóg</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SMZUtSveuxI/AAAAAAAAAd8/EHrc7K09JxY/s1600-h/Be-Still.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5243971953221352210" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SMZUtSveuxI/AAAAAAAAAd8/EHrc7K09JxY/s400/Be-Still.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hej hej hej. Wygląda na to, ze najbardziej intensywny okres wakacyjno-wyjazdowy juz minął. Życie jednocześnie wraca do normy (te same ściany, ten sam komputer, mniej więcej ten sam zestaw buź dookoła - choć tu zawsze sie coś jednak dzieje, ale w moim przypadku to też "norma").&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z drugiej strony wiem, ze coś jest bardzo inaczej. Wiem, że ze wzgledu na poranne wstawanie na lekcje będę musiała się trochę ustatkować, ale wiem tez, ze Pan Bóg w ciągu tych ostatnich paru tygodni tak mnie porozciągał, że nie skurczę się już w moim sposobie przeżywania rzeczy do tych samych rozmiarów co dawniej. Jeszcze przed wakacjami bardzo trudno mi było myśleć o gwałtownych zmianach planów, szczególnie jeśli znaczyły one zarywanie nocy lub inwazję w moje małe poletka prywatności, które zostawiłam sobie pośród oceanu dostępności. Teraz zmiany planów spływają po mnie jak po kaczce, wracam do domu nieraz o przedziwnych godzinach, podrózuję przez Polskę nocką i zamiast czuć sie prześladowana cieszę się miłym towarzystwem w podróży. Zauważam, że kiedykolwiek pozwolę Panu zaingerować w moje obszary prywatności, żeby służyć Jemu i tym, którym On sam chce przeze mnie usłużyć, Pan sam oddaje mi wielokrotnie tyle prywatności i możliwości odbudowy sił w terminach, których bym się nigdy nie spodziewała. Bóg jest dobry, tak bardzo dobry. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chodzi mi ostatnio po głowie piosenka TGD z płyty, która już prawie jest :) (alleluja!), o tym, że Bóg jest niesamowity, że wszystko dookoła głosi opowieść o Jego wielkości. To też jest coś co się zmieniło. Bóg całkowicie wyszedł mi z pudełka, w które Go włożyłam. Myślałam, że nie włożyłam, ale jednak. Jednak okazało się, że jest On prawdziwszy i bardziej nadprzyrodzony niż myślałam, niż wierzyłam. Mam w tym roku wobec Niego - i w związku z tym wobec siebie - całkiem inne oczekiwania. Spodziewam się jeszcze bardziej niz kiedykolwiek wcześniej, ze bez Niego nic nie mogę uczynić. Spodziewam się odpocząć w tym roku po moim "pracach" w sensie moich cielesnych wysiłków. Spodziewam się, ze kiedy będę wołać do Pana On będzie odpowiadał. Spodziewam się, ze będzie mówił do mnie i do tych, co są wokół mnie bardziej niż dotychczas. Spodziewam się, ze będzie odkrywał nam w nadprzyrodzony sposób tajemnice potrzebne do tego, by ludzie doświadczali zbawienia i uwolnienia. Spodziewam się, ze Pan będzie dotykał ludzi przez uzdrowienie. Spodziewam się, ze naprawdę poznamy Go lepiej, bo to w bojaźni Pana jest początek mądrości, a w poznaniu Świętego zrozumienie. Spodziewam się naprawdę nadprzyrodzonego roku. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiecie, już o tym, że przed wakacjami poinformowałam moją szefową, iż będę dyspozycyjna w szkole językowej tylko w godzinach porannych (do lunchu), dlatego, że potrzebuję wrócić do tłumaczenia książek. Nie była to dla niej dobra wiadomość, a jednak, już po tej informacji dostałam tak dużą podwyżkę, że nie będę wcale zarabiać o wiele mniej niż w zeszłym roku, mimo że będę pracować o wiele krócej. A to oznacza, że mogę spokojnie pracować z jednym wydawnictwem i nie próbować na siłę zawsze mieć czegoś "na warsztacie" jeśli chodzi o tłumaczenie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak jak na przykład teraz. Skończyłam tłumaczyć wspaniałą powieść i wiem, że nowa książka nadciąga, ale póki co, pomiędzy książkami mam wreszcie czas, o który tak długo się modliłam, żeby go mieć. Modlę się jak Pan chce, abym najlepiej go wykorzystała. Muszę się nauczyć, że nie ma potrzeby być cały czas zajęta jakąś akcją, którą mogę się potem wykazać, żeby udowodnić jakos, iz nie marnowałam czasu. Muszę się nauczyć dawać sobie czas na bycie z Tatą. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś czytałam o kobiecie, która wylała drogocenny olej na głowę Jezusa i tak wiele ludzi mówiło, że zmarnowała go. Że mogła go zużytkować lepiej, aby zrobić coś pożytecznego, czego rezultaty można by zmierzyć i zamieścić w rocznym raporcie. Tyle i tyle środków rozdanych ubogim. Nie to, żeby było coś złego w rozdawaniu rzeczy ubogim. Na to jest właściwe, bardzo ważne miejsce w Królestwie. Ale jest też czas na marnowanie naszego olejku dla Niego, dla Niesamowitego Boga. Pytałam rano Pana co jest moim olejkiem i wtedy nie usłyszałam odpowiedzi. Wiem, że jest ich więcej niż jedna, ale w tej chwili wiem, że Pan mi odpowiada, iż jednym z moich "olejków" jest czas. Czas od lat jest jednym z moich najbardziej cennych skarbów. A teraz Pan mi go daje troszeczkę więcej niz zwykle i pyta, czy go dla Niego "zmarnuję". &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Modlę się, żebym nie zawsze spożytkowywała mój czas pożytecznie i mądrze, w sposób, który zaimponuje każdemu, nawet temu, który nigdy nie spotkał Boga i nie kocha Go. Chcę, aby wśród rzeczy, które robię były tez takie, które będą zrozumiałe i docenione tylko przez Niego i tych, którzy są blisko Jego serca. O to proszę, w imieniu mojego Pana, Jezusa Chrystusa. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrawiam was serdecznie. Muszę chyba "zmarnować" dla Niego teraz przynajmniej parę chwil, więc uciekam w Jego obecność, w Jego objęcia. Do zobaczenia za czas i pół czasu ;) M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8031976023924093112?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8031976023924093112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8031976023924093112' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8031976023924093112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8031976023924093112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/09/niesamowity-bg.html' title='Niesamowity Bóg'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SMZUtSveuxI/AAAAAAAAAd8/EHrc7K09JxY/s72-c/Be-Still.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7910459879024517187</id><published>2008-09-02T13:59:00.016+02:00</published><updated>2009-04-13T09:12:01.642+02:00</updated><title type='text'>W drodze do Domu</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SL0uGEz2tEI/AAAAAAAAAdw/LaaognhAxFg/s1600-h/calm2.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5241396223234454594" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SL0uGEz2tEI/AAAAAAAAAdw/LaaognhAxFg/s400/calm2.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Sorry straszne za zanik Magdy!!! Pan Bóg trochę poprzestawiał mi wakacje i w związku z tym cały czas jestem dalej w rozjazdach. Wróciłam z Zakościela i natychmiast musiałam się bardzo bardzo intensywnie zabrać za kończenie tłumaczenia książki. Wyrobiłam się w ciągu 5 dni, akurat na czas, żeby wyjechać na bardzo intensywny i cudowny weekend w Kaliszu, gdzie znów tłumaczyłam. Wróciłam późnym wieczorem w niedzielę i teraz miałam aż 2 dni na ogarnięcie się w Warszawie, ale juz jutro raniuśko jadę do Gorzowa, tym razem bardziej wypoczynkowo i towarzysko, i wrócę w sobotę prosto na koncert TGD. A w niedzielę pierwsze po wakacjach spotkanie kościoła domowego. Ilość zmian we mnie, wydarzeń, nowych perspektyw, nowych oczekiwań, nowych początków, które Pan Bóg zdołał w tym czasie wyprodukować w moim zyciu jest tak duża, że nie wiem nawet od czego zacząć, a żeby cos tak serio popisać nie będę miała czasu dopóki nieco nie osiądę w Warszawie, po 7-ym września. Ale co się odwlecze, to nie uciecze :)))&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Napiszę tylko, ze niesamowitym przełomem dla mnie jest to, że choć widzę bardzo wyraźnie w jakim ogólnym kierunku idzie moje życie i choć dalej mam móstwo rzeczy powpisywanych do kalendarza, ale teraz wpisy te się bardzo szybko zmieniają, a mnie to, o dziwo, nie wytrąca z równowagi! Tak jakby Pan coś we mnie przemienił i stwierdził, że teraz będzie mógł przejąć naprawdę kontrolę nad moim czasem i planami, nie zabijając mnie przy tym. I nie zabija. Siedzę z rozdziawioną buzią, chłonę Jego pokój i miłość, a moje życie, tak jak obiecuje Pan w Ef 3:20, przerasta wszystko o co kiedykolwiek mogłabym Go prosić i na co kiedykolwiek sama wpadłam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak więc póki co lecę dalej a was wszystkich na ten czas rozstania błogosławię z całego serca w imieniu potężnego, wszechmocnego Boga, naszego Pana Jezusa Chrystusa, który jest Miłością, i Prawdą i Drogą - moją i twoją Drogą do Ojca. Całuję i do usłychu w roku szkolnym. MadziaMadzia&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7910459879024517187?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7910459879024517187/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7910459879024517187' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7910459879024517187'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7910459879024517187'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/09/w-drodze-do-domu.html' title='W drodze do Domu'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SL0uGEz2tEI/AAAAAAAAAdw/LaaognhAxFg/s72-c/calm2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-4351885653797774156</id><published>2008-08-15T22:22:00.015+02:00</published><updated>2009-04-13T09:12:01.643+02:00</updated><title type='text'>W trasę!</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SKXoklgGmQI/AAAAAAAAAdg/DpBwk5S5hXI/s1600-h/nature_732.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5234845857127766274" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SKXoklgGmQI/AAAAAAAAAdg/DpBwk5S5hXI/s400/nature_732.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Kochani, juz mnie bardzo łapie nagromadzenie spraw do "pozapinania" przedwyjazdowo. W niedzielę wyruszam w drogę. Będę tłumaczem na obozie "Letnia Szkoła Chwały". Szykuje się sporo pracy, jako ze większość czasu będę tłumaczyć "w obie strony". Ale załozenia szkoły i nauczanie i towarzystwo szykuje się świetne, więc spodziewam się od Pana nowych początków i wspaniałych przełomów. &lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś był bardzo pracowity i pełen cudownych wydarzeń dzień. Niesamowicie doświadczyłam tego jak wspaniale jest kiedy Pan kontroluje moje zycie a nie ja. Dziś poprzestawiał mi On bardzo mocno plany na najblizszy miesiąc i nowa wersja daje mi doskonałą okazję do słuzby w tym, co jest moją pasją, pozwoli wydać na konferencję w październiku ksiązkę, którą tłumaczę, spełnia moje potrzeby materialne, emocjonalne, potrzebę wypoczynku i jeszcze dodatkowo pokazuje, ze Pan zna moje małe i wielkie marzenia i chce mi robić zgodne z moimi marzeniami niespodzianki. Czuję się niesamowicie dokochana. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale o tym wszystkim będę pisać po trochu przez najblizszy miesiąc. Póki co pakuję manatki i w drogę. Jakbyście chcieli zobaczyć, gdzie mnie niesie, zapraszam na &lt;a href="http://www.misja2222.pl/misja2222_pl/LSC_08.html"&gt;http://www.misja2222.pl/misja2222_pl/LSC_08.html&lt;/a&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pozdrowienia, zgłoszę się za jakiś tydzień, z małym zapasem :) Cmok. M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-4351885653797774156?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/4351885653797774156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=4351885653797774156' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4351885653797774156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/4351885653797774156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/08/w-tras.html' title='W trasę!'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SKXoklgGmQI/AAAAAAAAAdg/DpBwk5S5hXI/s72-c/nature_732.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8280011488198266036</id><published>2008-08-12T12:20:00.054+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.486+02:00</updated><title type='text'>Smak mojej tęsknoty</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SKFuE7pzQyI/AAAAAAAAAdQ/UgOV12LrndE/s1600-h/BrideOfChrist4.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5233585272992776994" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SKFuE7pzQyI/AAAAAAAAAdQ/UgOV12LrndE/s400/BrideOfChrist4.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ktoś bardzo drogocenny napisał mi, że boi się już tęsknić, bo boi się wielkich emocji, po których są wielkie rozczarowania. Że nie chce tęsknić za czymś, co przyjdzie po tym życiu, ale potrzebuje ukojenia już dziś. Rozumiem i dzielę te uczucia. Właśnie dlatego, że dzielę te uczucia, dlatego tęsknię dalej i coraz mocniej.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moja tęsknota... nie jest oderwanym od szarej codzienności uniesieniem. To trochę tak, jak jest ktoś o kim wiesz, że cię kocha. Nawet kiedy nie ma tej osoby przy tobie, życie wydaje się jakiej łatwiejsze. Przeszkody wydają się mozliwe do pokonania. Przykrości wydają się drobnostką. Ja się wydaję sobie piękna, nawet kiedy nie jestem doskonała. Ludzie mnie obchodzą. Łatwiej się uśmiecham. Świat nabiera koloru - bo ktoś mnie kocha. A ta tęsknota nie jest smutkiem, ale przypomnieniem, że taka osoba jest w moim zyciu. Więc im bardziej tęsknie, tym bardziej jestem spokojna i szczęśliwa, bo tym mocniej pamiętam o obecności Miłości. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jezus dziś zaspokaja moja serce. Mogę cieszyć się wszystkimi jego darami, mogę pragnąć różnych rzeczy, ale już mnie nie zniewalają. Widząc jak bardzo Jezus zaspokaja mnie juz dziś, tęsknię za tym, by zaspokajał jeszcze więcej&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jezus dziś daje mi pokój i wyciszenie, którego tak bardzo potrzebuję, a widząc jak nieziemski jest Jego pokój, tęsknię.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jezus dziś daje mi ukojenie i pociechę, jak zaden człowiek, i choć On sam wkłada w moje serce potrzebę pociechy i wsparcia od ludzi i potrzebę najnormalnieszego przytulenia, to do nikogo nie pójdę wcześniej i do nikogo nie pójdę chętniej niż do niego, bo On pociesza mnie w najgłębszej części mojej istoty. A widząc jak doskonała jest Jego pociecha, tęsknię. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tęsknię właśnie dlatego, ze już dziś doświadczam jak jest dobry. Czy byliście kiedyś zakochani? Ja jak bywałam zakochana, siedziałam nieraz razem z osobą, która rozpaliła moje uczucia i doświadczenie tego, jak ta osoba była miła, wspaniała, jak bardzo się rozumieliśmy, wzbudzała w moim sercu jeszcze większą tęsknotę. Nie dlatego, ze tej osoby nie było przy mnie, ale właśnie dlatego że była. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie tęsknię za czymś, co dopiero będzie. Tęsknię za czymś, czego już dziś smakuję, a widząc jak jest to cudowne, tęsknię jeszcze bardziej, aby doświadczać więcej każdego dnia, aby doświadczać tego w pełni. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Moja tęsknota jest uspokojeniem i słodyczą. Nie ma w niej niczego, budzącego lęk. Dobrze mi tak tęsknić. Kiedy tęsknię, moje serce we mnie jest spokojne, moze dlatego, ze zapomina o sobie, a patrzy na obiekt swojej tęsknoty.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem, gdzie teraz jesteś i co się z tobą dzieje. Ale Jezus wie o tym lepiej niz ktokolwiek inny i rozumie lepiej niz ktokolwiek inny. Modlę się, żebyś nie bała / nie bał się tęsknić za Jezusem. Nie za uniesieniami. Nie za ludźmi. Nie za wydarzeniami. Choć Bóg moze nas zaprowadzić do ciekawych ludzi i może pozwolić nam uczestniczyć w ciekawych wydarzeniach. Moze tez dać nam uniesienia i emocje, o których istnieniu wcześniej nie wiedzieliśmy, pasje i gorliwość, moze tez dzielić się z nami swoim wlasnym smutkiem i bólem. Ale to nie za tymi wszystkimi rzeczami mamy tęsknić tylko za Jezusem. A On jest pokojem. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niemal od pierwszego dnia mojego bycia z Panem, od 20 lat, moim ulubionym Psalmem jest Psalm 131. Niech i Tobie da on dzisiaj tyle ukojenia, co zawsze dawał mi:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Panie, moje serce się nie pyszni i oczy moje nie są wyniosłe. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Nie gonię za tym, co wielkie, albo co przerasta moje siły. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Przeciwnie: wprowadziłem ład i spokój do mojej duszy. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Jak niemowlę u swej matki, jak niemowlę&lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;- tak we mnie jest moja dusza. &lt;/em&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;em&gt;Izraelu, złóż w Panu nadzieję odtąd i aż na wieki!&lt;/em&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8280011488198266036?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8280011488198266036/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8280011488198266036' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8280011488198266036'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8280011488198266036'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/08/smak-mojej-tsknoty.html' title='Smak mojej tęsknoty'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SKFuE7pzQyI/AAAAAAAAAdQ/UgOV12LrndE/s72-c/BrideOfChrist4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8446335063341485122</id><published>2008-08-10T21:11:00.022+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.487+02:00</updated><title type='text'>Tęsknię</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SJ9Ml648Q9I/AAAAAAAAAcw/AWG5mHGdunw/s1600-h/BrideOfChrist5.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5232985506374763474" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SJ9Ml648Q9I/AAAAAAAAAcw/AWG5mHGdunw/s400/BrideOfChrist5.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Dziwne to dziwne. Z jednej strony to ostatnio jestem bardzo pracowita mrówka. Dyzuruję w pracy, uczę, tłumaczę ksiązkę, spotykam się z ludzkością, zachęcam, łączę światy, przekazuję wieści i biegam po lesie, czyli wszystkie te rzeczy, które zwykle wyprawiam. Jestem zajęta od rana do wieczora.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z drugiej strony, wyje we mnie głód i nie mogę przestać się modlic. Modlę się kiedy się modlę. Modlę się kiedy się kąpię. Modlę się kiedy czytam wiadomości. Modlę się kiedy jadę metrem. Z trudem wstrzymuję się, żeby nie uklęknąć na zimnym marmurze. A moze wreszcie kiedyś powinnam to zrobić? Moja modlitwa jest nieraz skupieniem i ciszą. Nieraz gorącą tęsknotą. Nieraz strumieniem łez. Jestem głodna odpowiedzi, a jednocześnie wiem, że ten głód już jest odpowiedzią.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ostatnio modlę się o głód. Módlę się o przełom. Modlę się o prawdziwe poznanie Boga w Jego miłości, wspaniałości i mocy. Modlę się o to, by moje serce czuło to, co czuje serce Boże. Modlę się, żebym nigdy, przenigdy, nie przeżyła życia dla siebie samej. Modlę się o to, zeby Duch Święty oczyścił moje serce z wszelkiego udawania, z wszelkiej wyuczonej przez ludzi martwej tradycji. Modlę się, aby On sam zaszczepił we mnie nowe oczekiwania, nie na miarę tego kim ja jestem, ale na miarę tego kim On jest. I to wszystko się dzieje. Teraz tęsknię i płaczę i sięgam po niemożliwe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie wiem dokąd mnie to doprowadzi. Boję się, dokąd mnie to doprowadzi. Nie mogę się doczekać, dokąd mnie to doprowadzi.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pociągnij mnie za sobą! Pobiegnijmy! Wprowadź mnie, o królu, do swoich komnat, abyśmy mogli się radować i weselić tobą, upajać się twoją miłością bardziej niż winem! (Pieśń nad Pieśniami 1:4)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Codziennie tęsknię bardziej. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8446335063341485122?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8446335063341485122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8446335063341485122' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8446335063341485122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8446335063341485122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/08/ziwne-to-dziwne.html' title='Tęsknię'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SJ9Ml648Q9I/AAAAAAAAAcw/AWG5mHGdunw/s72-c/BrideOfChrist5.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-8067365494872125767</id><published>2008-07-27T19:21:00.070+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:47.741+02:00</updated><title type='text'>Miłość silniejsza niż śmierć</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIy6yk6HgDI/AAAAAAAAAbY/mZU_cxATvok/s1600-h/keith+green+1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5227758645533966386" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIy6yk6HgDI/AAAAAAAAAbY/mZU_cxATvok/s400/keith+green+1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hello, kochani. Dziś pokontynuuję trochę wątek muzyczno-artystyczny, a to z powodu czegoś, co dziś mi się zdarzyło. A zdarzyło mi się mianowicie to, że na Facebooku dostałam zaproszenie do tego, żeby dołączyć do sieci przyjaciół kogoś kto nazywa się Melody Green. Żeby dowiedzieć się czegoś więcej kliknęłam na zaproszenie i znalazłam dołączoną do niego krótką notkę, że Melody zobaczyła jakąś wiadomość, którą zostawiłam na stronie wspólnego znajomego, i że była kiedyś w Warszawie i że może kojarzę muzykę jej nieżyjącego męża Keitha Greena. Wow. Niezły wynalazek ten Facebook. Człowiek budzi się rano i zastaje zaproszenie od wdowy po Keithie Greenie. Pewnie, że słyszałam o człowieku. Choć dawno nie sięgałam po jego muzykę, ale jak tylko się nawróciłam, dwadzieścia lat temu, kiedy w Polsce właściwie nie była dostępna jeszcze w formie nagrań muzyka z zakresu, który teraz określamy CCM, któś dał mi w prezencie kiedy byłam chora kasetę z mieszanką różnej muzyki uwielbieniowej w języku angielskim. Była tam między innymi piosenka Keitha "He Is Risen", która zrobiła na mnie oszałamiające wrazenie, i myślę, ze miała duzy wpływ na rozwój mojego osobistego czasu modlitwy i uwielbienia, a przez to i całej mojej relacji z Jezusem.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś pod wrazeniem zdarzenia z Melody zaczęłam przeglądać co tylko było dostępne w necie na temat Keitha i powiem wam, ze przez większość czasu, kiedy czytałam i oglądałam rózne rzeczy, łzy płynęły mi ciurkiem po twarzy. Niesamowita muzyka i niesamowite zycie. Keith nawrócił się mając 21 lat i wielu jego znajomych mówi, ze nigdy nie widzieli przypadku takiej gwałtownej i spektakularnej przemiany zycia w momencie narodzenia na nowo, jak to się stało w przypadku Keitha. Traktował on Ewangelię radykalnie i od momentu spotkania z Jezusem wszystko w jego zyciu było ilustracją dwóch najwazniejszych przykazań - aby kochać Boga z całego serca, a bliżniego jak siebie samego. Jednym z jego najbardziej znanych utworów był pełen desperackiej tęsknoty utwór "Nie mogę się doczekać, kiedy będę już w niebie". Nie musiał czekać na to zbyt długo. Kiedy miał 28 lat, w 1982 roku (dokładnie 28 lipca, czyli piszę te słowa w wigilię 26 rocznicy) zginął w wypadku lotniczym, wraz z dwójką dzieci, dwuletnią Bethany i trzyletnim Josiah. Melody była w tym czasie w domu z jeszcze jedną córeczką i była w ciąży z kolejną dziewczynką. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Z jednej strony łzy cisną się do oczu i serce się rozdziera, kiedy człowiek nawet podejmuje próbę wyobrażenia sobie uczuć Melody w tej sytuacji. Z drugiej strony... Kiedy patrzy się na to, co działo się potem... Z perspektywy czasu, nic w życiu ani Keitha ani Melody nie wydaje się ani klęską ani przegraną... Pomimo tej tragedii ich życie jest tak pełne i owocne. Ja nie jestem w tym momencie nieczuła i gruboskórna... ja po prostu patrzę i widzę jak jest. Choć Keith rozstał się ze swoim ziemskim przybytkiem niczego to nie zabiło ani w jego owocności, ani w owocności jego żony. Jego utwory i nauczanie, które zostało utrwalone zarówno w formie dźwiękowej jak i filmowej nadal inspiruje i porywa do życia pełnego pasji dla Jezusa, a Melody jest pełną radości pełną ducha chrześcijanką, zaangażowaną w wiele dobrych dzieł, pełną twórczości, entuzjazmu, Bożej obecności i światła. Niesamowite. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Myślałam sobie o tym wszystkim, szczególnie, że oglądałam wczoraj w gronie rodziny i przyjaciół po raz kolejny film "Przebłysk wieczności", opowiadający o czlowieku, który przeżył swoją śmierć i spotkał Boga, doświadczył przenikających go fal miłości i po raz pierwszy w życiu wiedział, że jest całkowicie zaakceptowany, kochany, doskonale spełniony, pełen pokoju, dotknął absolutnej pełni. Oczywiście wcale nie chciało mu się wracać na ziemię. Jak chcecie wiedzieć dlaczego w końcu wrócił to obejrzyjcie film! Nie mniej to wszystko... Nawet nie wiem jak to powiedzieć, żeby naprawdę dać wyraz temu co czuję. To wszystko daje mi przeczucie tego jak nieskończenie wielki, wieczny i prawdziwy jest nasz Bóg i jak nieskończenie wspaniałe i prawdziwe jest życie wieczne, które zostało dla nas nabyte przez ofiarę Jezusa. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiele razy powtarzamy, że Jezus pokonał śmierć, ale tak naprawdę, to często nie interesuje nas nic ponadto, żeby Bóg pomógł nam się urządzić w tym życiu. Chociaż w Jezusie nigdy już nie umrzemy, nawet jeśli zginą nasze ciała, to my dalej żyjemy w cieniu śmierci, tak jakbyśmy w ogóle nie poznali Pana. Jesteśmy przerażeni, że jeśli nie doświadczymy wszystkiego co tylko można doświadczyć w tym życiu, to potem umrzemy i nie będziemy już mieli szansy, potem sie wszystko skończy. Mówimy ustami inaczej, ale nasze postawy, nasze reakcje, lęki, depresje, rozpacze świadczą o tym, że tak naprawdę nie wierzymy w tych sprawach Bogu. Nie znamy Go. Co gorsze, nie zalezy nam tak naprawdę, zeby Go poznać. Zalezy nam tylko na tym, zeby wysłuchał naszych zanoszonych z ziemskiej, ludzkiej perspektywy modlitw. A to poznanie Jego zmienia wszystkie nasze perspektywy, zmienia wszystko. O Panie, spraw zeby zaczęło nam naprawdę zalezeć na poznaniu Ciebie!!!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie piszę tego, żeby kogokolwiek potępiać. Piszę to porażona tym jak wiele dla nas jest dostępne w Chrystusie, jaka wolność, jaka jakość i jak mało znam ludzi, którzy z niej tak naprawdę korzystają. Piszę to nie z oskarżenia, ale z tęsknoty. Piszę nie z rezygnacją, ale z wiarą, że musi być droga w Chrystusie, żeby to do nas dotarło. Już dawno zauważyłam, że kiedy przestajemy żyć dla tej ziemskiej rzeczywistości, to wcale nie tracimy zainteresowania tym światem - wręcz przeciwnie, jesteśmy dopiero wolni, żeby się nim cieszyć i żeby wchodzić w nasze powołanie, by czynić wspaniałe dzieła, które Bóg z góry przygotował, abyśmy je pełnili. Pisze te słowa z modlitwą na ustach, żeby kogoś te myśli obudziły do większych pragnień, do desperacji, do głodu. Wszystko w końcu wraca do tego tematu. Głodu. Głodu, któremu Bóg nie może się oprzeć. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Poniżej zamieszczam dwa linki - do występu Keitha, gdzie dzieli się na temat Jezusa i śpiewa wspomniany przeze mnie utwór "He is Risen" i do strony, na której można poczytać więcej o nim i o Melody. Modlę się, żeby stronki te były dla was, tak jak i dla mnie, inspiracją do większej pasji w waszej relacji z Jezusem. Życzę gorącego lata, pełnego Jego Życia, Jego Twórczości, Jego Obfitości, Jego Pełni. Całusy. M &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://www.lastdaysministries.org/"&gt;http://www.lastdaysministries.org/&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Z3kc1jDahU4"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=Z3kc1jDahU4&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;PS. Wiem, że to pewnie trzeba mieć jakiś moment objawienia, bo same słowa mogą zabrzmieć strasznie sloganowo. Ale jak oglądałam jeszcze raz ten teledysk myslałam sobie, jaka szkoda, że nie spotkam już człowieka na tej ziemi. I pomyślałam, szkoda, że nie żyje. I natychmiast dotarło do mnie, jak wręcz przeciwnie. On naprawdę żyje. Bardziej niż ktokolwiek z nas. Bardziej niż jesteśmy sobie w stanie wyobrazić. Tak się cieszę, że mogę mieć pewność, że Keith Green żyje. I my żyć będziemy. Teraz już naprawdę pa i cmok i do następnego. M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-8067365494872125767?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/8067365494872125767/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=8067365494872125767' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8067365494872125767'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/8067365494872125767'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/07/mio-silniejsza-ni-mier.html' title='Miłość silniejsza niż śmierć'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIy6yk6HgDI/AAAAAAAAAbY/mZU_cxATvok/s72-c/keith+green+1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5268406851507959264</id><published>2008-07-18T21:14:00.018+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:47.742+02:00</updated><title type='text'>Stworzeni dla Miłości</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIDyUA0ljgI/AAAAAAAAAbI/EQVsljN_HRE/s1600-h/Toby+Mac.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224441993381645826" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIDyUA0ljgI/AAAAAAAAAbI/EQVsljN_HRE/s400/Toby+Mac.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ostatnio bardzo lubie taką piosenkę. Moze i komuś z was się spodoba. &lt;div&gt;&lt;div&gt;Toby Mac (to ten sympatyczny facet co na zdjęciu z rodzinką)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Made to Love"&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=gEnBBYjC6iQ"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=gEnBBYjC6iQ&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;The dream is fading now I am staring at the door&lt;/div&gt;Sen umyka teraz wpatruję się w drzwi&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I know it’s over cause my feet have hit the cold floor&lt;/div&gt;Wiem, ze to juz koniec kiedy stopy dotykają zimnej podłogi&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Check my reflection, I ain’t feeling what I see&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sprawdzam odbicie w lustrze, nie czuję tego co widzę&lt;/div&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;It’s no mystery&lt;/div&gt;I nie ma w tym nic nadzwyczajnego&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;What ever happened to a passion I could live for?&lt;/div&gt;Co sie stało z tą pasją, dla której warto było żyć?&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;What became of the flame that made me feel more?&lt;/div&gt;Co się stało z płomieniem, który rozpalał moje uczucia?&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;And when did I forget…&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy zapomniałem...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;That I was made to love You&lt;/div&gt;Że zostałem stworzony by Cię kochać&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I was made to find You&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Stworzony by Cię znaleźć&lt;/div&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I was made just for You&lt;/div&gt;Po prostu stworzony dla Ciebie&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Made to adore You&lt;/div&gt;Stworzony by Cię wielbić&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I was made to love and be loved by You&lt;/div&gt;Stworzony by kochać i być kochanym przez Ciebie&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;You were here before me&lt;/div&gt;Byłeś tu przede mną&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;You were waiting on me&lt;/div&gt;Czekałeś na mnie&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;And You said You’d keep me never would You leave me&lt;/div&gt;Powiedziałeś, że mnie nie odrzucisz, że mnie nigdy nie zostawisz&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I was made to love&lt;/div&gt;Zostałem stworzony by kochać&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;And be loved by You&lt;/div&gt;I być kochanym przez Ciebie&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;The dreams alive with my eyes open wide&lt;/div&gt;Sen ozywa, choć oczy mam szeroko otwarte&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Back in the ring You got me swingin’ for the grand prize&lt;/div&gt;Z powrotem na ringu, sprawiasz że walczę o główną nagrodę&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I feel the haters spittin’ vapors on my dreams&lt;/div&gt;Czuję jak ci, którzy nienawidzą zatruwają moje sny&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;But I still believe…&lt;/div&gt;Ale ja wciąz wierzę&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I’m reachin’ out, reachin’ up, reachin’ over&lt;/div&gt;Sięgam przed siebie, ponad siebie, poza siebie&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;I feel a breeze cover me called Jehovaha&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czuję na sobie wiatr a jest nim Jahwe&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;And Daddy I’m on my way…&lt;/div&gt;I juz wyruszam w drogę, Tato&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Anything I would give up for You &lt;/div&gt;Zostawiłbym dla Ciebie wszystko&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Everything I give it all away&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wszystko to oddaję&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5268406851507959264?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5268406851507959264/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5268406851507959264' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5268406851507959264'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5268406851507959264'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/07/stworzona-dla-mioci.html' title='Stworzeni dla Miłości'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIDyUA0ljgI/AAAAAAAAAbI/EQVsljN_HRE/s72-c/Toby+Mac.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-1796808476855216687</id><published>2008-07-18T20:08:00.049+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.487+02:00</updated><title type='text'>Jego tęsknoty, moje  tęsknoty</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIDcpqfa4nI/AAAAAAAAAa4/cFgYIuYiJIo/s1600-h/simplicity_logo.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5224418176088597106" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIDcpqfa4nI/AAAAAAAAAa4/cFgYIuYiJIo/s400/simplicity_logo.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Co Madzia wyprawia tego lata? Madzia uczy i to samych miłych ludzi. Madzia tłumaczy i to same ciekawe rzeczy. Madzia, z różnym skutkiem, stara się nie tracić pokoju ducha wobec licznych niespodziewanych rozproszeń i dodatkowych zdarzeń, spotkań, przysług, nagłych wypadków, niespodziewanych obrotów i innych raz miłych, raz mniej miłych burzycieli z góry założonego porządku.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;A w tym wszystkim Madzia co jakiś czas zamyka oczy i stara sie usłyszeć, co tez mówi teraz Pan, stara się zobaczyć choćby zarys Jego kochanej twarzy, poczuć na sercu ciepło Jego kochającej obecności. A Pan jest. Jest Go tak wiele. Jest w zdarzeniach, w inspiracjach, w przypływach pasji, w słowach, w spojrzeniach. Jest zawsze blisko, próbuje zwrócić moją uwagę. Dziś kiedy modliłam się rano miałam taki obraz. Najwspanialszy Ojciec świata i Jego mała dziewuszka. Dziewuszka pełna życia. Co ją Tata weźmie na kolana, ona już złazi, bo coś tam się dzieje za oknem, co koniecznie trzeba zobaczyć, bo nagle zza rogu kanapy rzuciła się w oczy dawno nieużywana zabawka, którą koniecznie trzeba się teraz pobawić, bo przypomniało się, że pani w przedszkolu kazała namalować obrazek i teraz przyszedł do głowy pomysł, który przecież potem może uciec.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak więc dziewczynka jest jak żywe srebro, szczęśliwa, że Tata jest blisko, ale nigdy nie może usiedzieć na jego kolanach. Gdzieś w tej całej żywiołowej, radosnej krzątaninie, przychodzi jej do głowy, jak wspaniale by było zatrzymać się na kolanach Taty, wtopić się w Jego objęcia, usłyszeć bicie Jego serca, nasiąknąć Jego bliskością, Jego miłością. Nawet w tak małym serduszku gdzieś czai się ta mądrość, że bez takich chwil, coś w jej radosnym pełnym barw i ruchu życiu będzie niepełne, coś nie będzie zbudowane, coś co w słoneczne dni może wydaje się zbyteczne, ale w czasie burzy okaże się nawet nie ostatnią, ale jedyną deską ratunku.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Więc dziewczynka myśli sobie, następnym razem jak siądę na kolanach Taty, to posiedzę tam. I naprawdę w to wierzyła, dopóki zaraz po znalezieniu się na kolanach u Taty nie zobaczyła pana listonosza, który coś wrzucił do skrzynki, a to już naprawdę zbyt wielka pokusa... Jak mogłaby zwlekać, zeby zobaczyć, co też przyniósł! Więc jeszcze raz zsuwa się z kolan Taty, myśląc sobie, następnym razem już naprawdę, już na pewno... A Tata tęsknym wzrokiem patrzy za nią... Cieszy się z jej radości, z życia które w niej jest... Przecież sam jej to wszystko dał. Ale jak bardzo tęskni, żeby otoczyć ją swoimi ramionami i poczuć jej oddech na swoim policzku, wtulić się w nią i rozkoszować tą chwilą marząc, żeby trwała wieczność, żeby już teraz zaczęła trwać wiecznie. Tak tęskni Ojciec. Tak tęskni Bóg za swoją córką. Za mną.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;W te wakacje bardzo wzmaga we mnie tęsknota za tym, żeby już to umieć. Nie żeby przestać być pełną życia i świeżej, dziecięcej ciekawości i zachwytu. To jest dar od Taty, który dostałam, żeby nim służyć. Ale żeby się częściej i dłużej zatrzymywać.&lt;br /&gt;Tęsknię za objęciami Ojca.&lt;br /&gt;Tęsknię za chwilami wyciszenia, za głębokim oddechem, za ożywczym powiewem.&lt;br /&gt;Tęsknię za prostotą, za wolnością od wszelkiej sztuczności i nikomu niepotrzebnych praw i reguł, które sama sobie narzuciłam.&lt;br /&gt;Tęsknię za tym, żeby włożyć moje życie w Jego ręce i rzeczywiście je tam zostawić, żeby z całkowitą ufnością patrzeć tylko dokąd mnie zaprowadzi, słuchać tylko, dokąd mnie pokieruje i bez lęku iść za Nim.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Bóg jest. Bóg jest dobry. Bóg jest miłością. Tęskni za mną i tęskni za Tobą. Chodź. Zatrzymajmy się teraz razem, zamknijmy oczy i ukryjmy się w Nim. Nasyćmy się Jego miłością. Odpocznijmy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-1796808476855216687?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/1796808476855216687/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=1796808476855216687' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1796808476855216687'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1796808476855216687'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/07/moje-tsknoty-jego-tsknoty.html' title='Jego tęsknoty, moje  tęsknoty'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SIDcpqfa4nI/AAAAAAAAAa4/cFgYIuYiJIo/s72-c/simplicity_logo.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-6799213947031232508</id><published>2008-07-07T15:07:00.003+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.487+02:00</updated><title type='text'>Dojrzałość</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SHIWjaIPQFI/AAAAAAAAAaA/oVO98mbOW7E/s1600-h/calm3.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5220259715640934482" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SHIWjaIPQFI/AAAAAAAAAaA/oVO98mbOW7E/s400/calm3.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Usłyszałam dzisiaj taką definicję człowieka duchowo dojrzałego: "Osoba duchowo dojrzała, to ktoś, kto zachowuje pokój bez względu na okoliczności".&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Uch, poszło w pięty. Muszę spojrzeć prawdzie prosto w oczy... Nawet jeszcze na horyzoncie mi to nie majaczy. Ale tęsknię. Biegnę do przodu, do nagrody, która jest w Chrystusie. W Jezusie i tylko w Nim moja nagroda i wytęsknienie i ukojenie i spełnienie. Pędzę i wiem, ze dotrę, nie dlatego, ze ja, ale dlatego, ze On. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Mt 11:28-29 [Jezus mówi:] Pójdźcie do mnie wszyscy, którzy jesteście spracowani i obciążeni, a Ja wam dam ukojenie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode mnie, że jestem cichy i pokornego serca, a znajdziecie ukojenie dla dusz waszych. &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Shalom, kochani. Shalom.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-6799213947031232508?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/6799213947031232508/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=6799213947031232508' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6799213947031232508'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/6799213947031232508'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/07/dojrzao.html' title='Dojrzałość'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SHIWjaIPQFI/AAAAAAAAAaA/oVO98mbOW7E/s72-c/calm3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7967965028109693410</id><published>2008-07-06T19:03:00.054+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.487+02:00</updated><title type='text'>O wolności w Duchu</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SHEEIljQWvI/AAAAAAAAAZ4/kiHb6KgXMeE/s1600-h/deep4.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5219957988664564466" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SHEEIljQWvI/AAAAAAAAAZ4/kiHb6KgXMeE/s400/deep4.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt; Jakoś wciąż nie mogę się doczekać tego momentu, kiedy odczuję, że jest lato i że jest luz i że mogę się poczuć niemal jak obywatelka jednego z tych państw, typu Nowa Zelandia, którego mieszkańcy słyną z wrodzonej i permanentnej postawy typu "laid back" - wolnej od stresu, pośpiechu i jakiegokolwiek "muszę". Ciągle mi się wydaje, że ten moment jest już tuż niedaleko, a jednak ucieka on ode mnie w miarę zbliżania się don - tak jak horyzont. Zawsze w tej samej odległości. Tuż. Choć moze to nieprawda, moze on jest z kazdym dniem blizej, ale z kazdym dniem wzrasta tez moje pole widzenia, moje zrozumienie, mój apetyt. Tak czy tak, jak by to nie było, to do tej pory zdążyłam już załapać, że to nie chodzi w tej całej kwestii pokoju i spokoju tak bardzo o mój program zajęć, ile o coś we mnie w środku. Od dwóch lat, Pan rozpościera przed moimi oczami kolejne odsłony tego, o co z tym luzem, odpoczynkiem i pokojem chodzi.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W tym tygodniu dostałam kolejny kawałek układanki. Napewno nie będzie on pożyteczny dla każdej jednej osoby czytającej moje słowa. Ale niektórym może się przyda. Przeczytałam w tym tygodniu taki fragment książki. Po angielsku on był, więc tłumaczenie moje własne:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Mogę wam zagwarantować, że Duch Święty jest twórczy; nigdy nie dopuści on do tego, abyśmy mieli doświadczyć nudy w jakiejkolwiek dziedzinie naszego zycia, jeśli tylko jesteśmy gotowi poddać się Jego prowadzeniu. Nauczyłam się jednak, że często o wiele lepiej czujemy w ramach sztywnych zasad i reguł niż wtedy, kiedy mamy wolność. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;strong&gt;Często prawda jest taka, że wolność nas przeraża&lt;/strong&gt;."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jeśli czyta te słowa ktoś taki, kogo reguły i zasady przerażają o wiele bardziej niż wolność, niech nie bierze tego jako pretekstu do pławienia sie w braku dyscypliny i odpowiedzialności za swoje życie. Dzieci czują się bezpiecznie, kiedy w domu są jasno określone zasady, tak samo nasz Tata daje nam pewne jasno określone zasady w domu Bozym, np. to ze najwazniejszym przykazaniem jest to, abyśmy kochali Pana z całego serca, z wszystkich myśli i z całych swoich sił. A drugim to, aby kochać bliźniego jak siebie samego. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Są jednak jednostki takie jak ja, które zawsze produkują listy i plany. Na wszystko tworzą określone "rutyny". Np. że rano zaczynam modlitwę od zapisania dziękczynienia w zeszycie. Resztę poranka spędzam na uwielbieniu i czytaniu Słowa. Oczywiście zgodnie z określonym planem czytań. A wieczorem modlę się wstawienniczo zgodnie z wygenerowaną w Excelu listą intencji. Wiem którego dnia podlewam kwiatki a kiedy depiluję nogi a kiedy kładę na buzię maseczkę nawilżającą. Nie wygłupiam się, naprawdę mam te wszystkie listy i jeszcze inne, o których nigdy by się wam nie śniło. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I Bóg pokazał mi, że "dla spokoju ducha" mam się pozbyć znacznej części moich list i rutyn. Oczywiście nie to, że przestaję dotrzymywać zobowiązań i zachowywać się nieodpowiedzialnie. Nie o to chodzi. Nie wyrzucę tez mojego ukochanego kalendarza. Fakt jest jednak taki, że ciągle się bałam, że jeśli nie będę miała tych wszystkich list to zapomnę o czymś strasznie istotnym. Tak zwane przyziemności zycia codziennego od lat niezmiennie wydawały mi się bezduszną dzunglą, przeładowaną danymi, pełną zasadzek i torów przeszkód i nie widziałam innego wyjścia, jak tylko produkcja kolejnych list żeby się połapać, zeby nie zrobić jakiegoś strasznego i niewybaczalnego błędu, zeby po prostu przezyć. I to prawda, wolność od moich list mnie cokolwiek przeraza. W przypadku niektórych list, prawdopodobnie nawet cokolwiek bardzo. Pociąga owszem, ale niemniej jednocześnie bardzo prawdziwie przeraża. Będę jednak wierzyć, i wzrastać w wierze, że jeśli będę słuchać Ducha Świętego, On zna moje życie lepiej niż ja i On sam mnie poprowadzi do zrobienia wszystkiego co potrzeba. Własnie w tych przyziemnościach. Będę Go słuchać kazdego ranka, zeby wiedzieć jak stawiać kroki przez dzunglę. Będę Go słuchać, bo On nie poprowadzi mnie na manowce. Zmierzę się z lękiem i tak zdobędę pokój. Czuję juz na twarzy wiatr nowości. Powiew wolności. Juz blisko. Juz tuz. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ps 85:9 Pragnę słuchać wszystkiego, co mi Bóg powie. Pan ogłasza pokój swojemu ludowi, wszystkim ludziom świętym i serca czystego. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-7967965028109693410?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/7967965028109693410/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=7967965028109693410' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7967965028109693410'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/7967965028109693410'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/07/o-wolnoci-w-duchu.html' title='O wolności w Duchu'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SHEEIljQWvI/AAAAAAAAAZ4/kiHb6KgXMeE/s72-c/deep4.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-5124554028377750960</id><published>2008-06-29T21:00:00.033+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.488+02:00</updated><title type='text'>Magda z Ludzką Twarzą ;)</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SGfq3oGjNnI/AAAAAAAAAZo/AtEYH6CTMfc/s1600-h/1corinthians1_27.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5217396934710605426" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SGfq3oGjNnI/AAAAAAAAAZo/AtEYH6CTMfc/s400/1corinthians1_27.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Hello najmilsi. Kolejny niedzielny wieczór po kolejnym pełnym wydarzeń tygodniu. Jestem zmęczona, ale bardzo zadowolona. Tyle działo się dobrego. Tyle Bożego błogosławieństwa i łaski. Tyle Jego prezentów i tyle nadprzyrodzonej mocy do przejścia trudnych sytuacji - i jeszcze nauczenia się z tego czegoś drogocennego. Trochę nie mam siły już pisać niczego mądrego, ale stwierdziłam, że muszę się wyzwolić od takiej wewnętrznej presji, żeby w każdym poście napisać coś bardzo mądrego i głębokiego. Podjęłam dzisiaj decyzję, że będę starała się pisać częściej, nawet gdyby to miało być coś bardzo prostego i krótkiego, ale żebyście wiedzieli, że o was pamiętam, że się za was modlę, że się wami cieszę. I żebyście wy mogli wiedzieć, jeśli czasem o tym zapominacie, że Magda K. też ma ludzką twarz. O jak bardzo bardzo.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dziś miałam spotkanie z jedną osobą, co do którego to spotkania miałam wiele dobrych oczekiwań - szczególnie co do tego ile ja tej osobie będę mogła dać i jak ja wiele będę mogła jej pomóc. Po czym, w związku z niejakim już zmęczeniem materiału po bardzo ekscytującej sobocie i ze względu na najnormalniejszy w świecie atak pychy, dostałam w pierwszej części spotkania całkiem niepoddanego Duchowi Świętemu mowotoku, bardzo "mądrego" i "oświeconego" czym o mało nie spowodowałam całkowitej katastrofy. Chwała Bogu, Jezus dał mi szansę żeby przeprosić i prosic o przebaczenie i kiedy wydawało się, że zadne przepraszanie nie pomoze jednak uratować sytuacji, nastąpił przełom i w ostatecznym rozrachunku moja relacja z tą osobą, kiedy wychodziła była o wiele lepsza, niż kiedy wchodziła. A jeśli się wie jak delikatne są pewne sytuacje w zyciu tej osoby jak i w naszej relacji, to napewno można uznać to za znak Bozej łaski i Jego osobistej interwencji tak samo namacalny jakby pojawiła się w pokoju ręka i zaczęła pisać na ścianie. I prawie tak było. Może nie była to widzialna ręka pisząca widzialne słowa, ale lekcja, której mnie Bóg nauczył była az nadto "widzialna". Nauczka, by zawsze prosić Boga, żeby pokazywał nam zakrytą dla naszych oczu pychę. Nie łudzić się, że w razie co to bez pomocy Ducha jakoś i tak będziemy mogli komukolwiek pomóc. Służyć ludziom i Panu - owszem - bez lęku - ale nie mniej z prawdziwą bojaźnią Bozą. Bóg jest łaskawy. Taki dobry. Taki dobry. Nie wypomina nam naszych grzechów, ale kiedy przychodzimy w pokorze, przebacza i uzdrawia sytuację i jeszcze ją obraca dla dobra. On zawsze jest Panem. On zawsze jest miłosierny. W Nim nie ma potępienia. On pozwala nam czasem popełniać grzechy, abyśmy mogli doświadczać Jego przebaczenia, radości przebaczenia sobie nawzajem i abyśmy nie zapominali, ze choćbyśmy nie wiem jak długo z Nim chodzili to tak samo bez Niego nie mozemy nic, jakby to był nasz pierwszy dzień w Bogu. Pozwala nam narozrabiać i jeszcze potem wyprowadza z tego dobro. On nie ma sobie równych. Jak wielki mamy przywilej być dziećmi takiego Ojca. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To by było tyle na dzisiaj od śpiącej Magdy-z-Ludzką-Twarzą. Niech Bóg da wam w tym czasie doświadczać Jego cudownego przebaczenia. Komu wiele przebaczono, ten wielce miłuje. Wielce miłuje bo doświadczył wielkiej miłości. Niech ta miłość dotyka, uzdrawia i uwalnia nasze serca. Dobranoc kochani. Cmok. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-5124554028377750960?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/5124554028377750960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=5124554028377750960' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5124554028377750960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/5124554028377750960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/06/magda-z-ludzk-twarz.html' title='Magda z Ludzką Twarzą ;)'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SGfq3oGjNnI/AAAAAAAAAZo/AtEYH6CTMfc/s72-c/1corinthians1_27.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-1598198949301702889</id><published>2008-06-18T22:04:00.079+02:00</published><updated>2009-04-13T09:12:01.643+02:00</updated><title type='text'>Kilka słów o odpoczynku</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SFl3O7uRs_I/AAAAAAAAAZQ/yMdqzl3rX5U/s1600-h/users_495.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5213329142091723762" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SFl3O7uRs_I/AAAAAAAAAZQ/yMdqzl3rX5U/s400/users_495.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Coś nie wychodzi mi to hucznie zapowiadane częste pisanie... O niepoprawna Magdaleno! Narobiłaś nadziei, a teraz milczysz ;) No, jakoś to tak ze mną jest. Skończył mi się nawał lekcji, więc teraz rzuciłam się w wir robienia rzeczy Które-Czekały-Na-Takie-Czasy-Jak-Teraz. Tak więc spędzam więcej czasu na modlitwie. Więcej czasu biegając po Kabatach. Więcej czasu poświęcam korespondencji i spotkaniom z poszczególnymi wytęsknionymi jednostkami. Więcej czasu na porządki i przemeblowania. I takim sposobem znów nie mam morza czasu. Ale zastanawiam się - czy to chodzi o to, żeby mieć morze czasu? Raczej chodzi o to, żeby mieć czas zajęty właściwymi rzeczami. A coraz większy procent mojego czasu, dzięki Bogu, w moim odczuciu, należy właśnie do tej kategorii, choć ciągle potrzebuje jeszcze wiele wzrastać w tej dziedzinie.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Dziś na modlitwie Bóg położył mi na sercu takie słowa: "Nie spiesz się! Nie spiesz się z realizacją swoich wielkich planów i marzeń. Nie spiesz się wykonując codzienne obowiązki. Nie trać czasu i nie leń się, rób gorliwie po kolei zadania dnia i bez lęku podejmuj kroki w kierunku swojego przeznaczenia, ale nie spiesz się! Pośpiech jest jednym z głównych złodziei pokoju duszy!"&lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Myślałam sobie potem, że w Biblii wiele jest pochwał pracowitości i ostrzeżeń o smutnym losie czekającym "leniwca". Ale z drugiej strony przypominało mi się jak wiele jest wspomnień o odpoczynku, wyciszeniu, uspokojeniu, zatrzymaniu się. Bóg obiecuje, że w Nim znajdziemy odpoczynek. Mówi, że w odpoczynku jest nasz ratunek. W czasach Starego Testamentu karą za łamanie szabatu była śmierć, a czas tego świętego odpoczynku nazwany jest znakiem przymierza między Bogiem a Jego ludem. Oczywiście biblijny odpoczynek to coś nieco innego niż wakacje w modnym kurorcie czy gapienie się w telewizor. To uwolnienie od lęku i zmagania, wypływające z głębokiej relacji z Nim - przez którą do głębi naszego jestestwa zaczyna przenikać świadomość, że ktoś potęzny nad nami czuwa, że naprawdę jesteśmy ukochani tacy jacy jesteśmy, że jest ktoś kto nas naprawdę rozumie i nigdy nas nie zostawi. Ze jest z nami Dawca Pokoju i Pociechy, Ten, który wskazuje kierunek i prowadzi po właściwych ścieżkach. Ze jest Ktoś, kto nabył dla nas niebo - i ze przy wspaniałości nieba naprawdę blaknie kazdy brak, którego mozemy doświadczać na ziemi. Nie muszę się juz bać. Niespełnione pragnienia nie muszą mnie paralizować i okradać z radości. Mogę się w Nim ukryć, wtulić się i... odpocząć. W tym odpoczynku mogę wyjść z miejsca intymności z Bogiem i chodzić nawet pośród najbardziej szalonego dnia. Piękne. &lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Z drugiej strony nie chcę, żebyście pomyśleli, ze Bóg jest przeciwnikiem wakacji i rekreacji!!! Pan pragnie zebyśmy w odpowiednich proporcjach korzystali z tego wszystkiego co On dla nas stworzył. On czerpie radość z naszej radości. Kiedyś pamiętam tańczyłam do pewnej melodii. Owszem, chrześcijańskiej, ale trochę takiej pop kulturowej mimo wszystko, bez głębszej treści. Zwykle to jak tańczę to są to pieśni pełne pasji wyznające Bogu moją miłość i uwielbienie. Ale ta piosenka... Nie tańczyłam jej po to, żeby coś Bogu powiedzieć, tańczyłam po prostu dlatego, ze melodia była taka, że same mnie nogi niosły. Baaaaaardzo przyjemne. Przetańczyłam tę piosenkę od początku do końca chyba ze trzy czy cztery razy i stwierdziłam, ze to tak głupio tańczyć tak "bezmyślnie", nic przez to nie wyrażając. I pamiętam, jak głos Boży ostro przerwał to moje myślenie i w sercu wyraźnie rozbrzmiały mi słowa: "Tańcz, proszę!!! Twoja radość z tego tańca jest dla mnie rozkoszą". Miałam wrażenie, że widzę Jezusa jak siedzi w moim fotelu i patrzy na mnie tak jak dumny ojciec patrzy na pląsającą córeczkę, ciesząc się z płomyków radości w jej oczach, z życia i energii, które ją rozpierają, z jej śmiechu, z tego, że jest zdrowa, ciekawa świata, zachwycona istnieniem. Nie musiałam wtedy niczego udowadniać ani dobudowywać idei, która by udowodniła, że moja chwila przyjemności ma jakieś głębsze przesłanie, przez które stanie się możliwa do zaakceptowania przez Boga. Nie. Sam fakt, że ten moment był dla mnie przyjemością sprawiał Mu radość. &lt;/div&gt;*&lt;br /&gt;&lt;div&gt;W tę niedzielę był długo wyczekiwany grill. Piękna sprawa. Wbrew ponurym prognozom pogody, Pan odpowiedział na nasze wołanie i dał nam piękną pogodę i pięknych ludzi, którym mogliśmy służyć, niczym innym jak tylko tym, że mogli przy nas siąść i "odpocząć trochę". Coś zjeść, trochę się pośmiać, poznać nowe osoby, spotkać starych znajomych, nacieszyć się słoneczkiem i przyrodą. Wszyscy byli bardzo zbudowani. A ja najbardziej byłam zbudowana tym jak zbudowany był mój brat... Jego marzenia i wizje zaczynają się po trochu realizować. Co prawda, oczywiście, jak tylko jedne marzenia się zaczynają spełniać, on zaczyna widzieć już następne cele... Nie mniej teraz ma radość z tego, że coś co było przez lata tylko nadzieją i tęsknotą staje się ciałem. I pomimo licznych radości na grillu, żaden nie przebił radości, jaką w siostrzanym sercu budzi radość i powodzenie ukochanego młodszego brata. O ilez bardziej naszą radością cieszy się Ojciec, który jest samą Miłością!&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Tak więc u progu sezonu wakacyjnego: Nie bójcie się odpoczywać. Nie bójcie robić sobie przerwę. Nie wstydźcie się czystej "bezużytecznej" przyjemności. Ale przede wszystkim i ponad wszystko szukajcie odpoczynku w Nim a nie w bezczynności i bierności. Kiedy będziecie mieli w Nim odpoczynek, nie przegapicie punktu równowagi między pełnym mozolnej pracy życiem faryzeusza a bezowocnym i pełnym porażek życiem leniwca. Kiedy będziecie mieli odpoczynek w Nim, w ogóle niczego nie przegapicie. Nie przegapicie życia. Czego życzę wam i sobie samej :) Całuję M&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-1598198949301702889?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/1598198949301702889/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=1598198949301702889' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1598198949301702889'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/1598198949301702889'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/06/kilka-sw-o-odpoczynku.html' title='Kilka słów o odpoczynku'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SFl3O7uRs_I/AAAAAAAAAZQ/yMdqzl3rX5U/s72-c/users_495.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-345945243459830755</id><published>2008-06-10T20:41:00.064+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:51.488+02:00</updated><title type='text'>Nie pokładajcie ufności w książętach... :)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SE7TEZ8PMkI/AAAAAAAAAY0/2mPc_jkOzLg/s1600-h/poster_chronicles-narnia-prince-caspian_1.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5210333891550720578" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SE7TEZ8PMkI/AAAAAAAAAY0/2mPc_jkOzLg/s400/poster_chronicles-narnia-prince-caspian_1.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Ahoj kochani! Tak więc wreszcie nadszedł moment kiedy zaczęło mi po maleńku ubywać lekcji a przybywać czasu. Co prawda czas ten od razu zaczęłam wykorzystywać, więc nie nudzę się i nie odczuwam gwałtownego spowolnienia tempa zycia, ale zmiana w strukturze dnia codziennego bardzo głośno mówi mi o tym, ze idzie nowe! Na przykład dzisiaj, w zwykły dzień w ciągu tygodnia, w środku dnia, mogłam sobie pozwolić na spacerek z Asią i moim bratankiem Natankiem i nawet nie spojrzałam ani razu w ciągu całej tej rekreacji na zegarek! Czyste szaleństwo! Po prostu piękne! W weekend za to byłam w Kielcach, gdzie jak zwykle zostałam zainspirowana, w tematach wielorakich, ale głównie w temacie roli Izraela w Bozym planie czasów ostatecznych jak i roli jaką w tychze Bozych planach dla Izraela odgrywa nasza własna Ojczyzna! Jestem bardzo zachęcona do modlitwy. I w ogóle bardzo zachęcona! Jakby ktoś był bardziej zainteresowany napewno coś znajdzie na ten temat ciekawego na stronie Wieczernika, do której link znajdziecie z boku strony.&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zaś zaraz na inaugurację nowych czasów, czyli w zeszłą środę pozwoliłam sobie pójść na Księcia Kaspiana, czego mogliście sie domyślić po tytule tego posta jak i po znajdującym się zaraz pod tymze postem obrazku. Tytuł nie ma bynajmniej oznaczać, zeby sobie nie robić wielkich nadziei co do tego filmu! Bynajmniej!!! Film mi się akurat bardzo bardzo podobał, właśnie dlatego, ze był o tym, ze pokładanie ufności w ludzkiej sile, choćby nie wiem jak potęznej, prowadzi do klęski, a pokładanie ufności w Jezusie, Lwie Judy - tutaj znanym jako Aslan, prowadzi do zwycięstwa. Nawet mała dziewczynka, wyruszająca z lichym sztylecikiem na tysięczne wojsko - jeśli tylko wzięła sobie za obrońcę Boga, nie jest sama. Jej Bóg, jej Ukochany poruszy niebo i ziemię i wszystkie zywioly w jej obronie. A wszystkie te głębokie prawdy przedstawione w porywający pełen efektów specjalnych sposób, tak ze siedziałam przyciskając do piersi torebkę i szeroko otwierając oczy przez cały seans. Oczywiście należy brać pod uwagę, że ja bardzo rzadką chodzę do kina, przez co łatwo na mnie zrobić wrażenie efektami specjalnymi, no niemniej. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wiem, ze niektórzy mówią, że jest tam dużo bardzo ostrej walki i trudno mi sobie wyobrazić pójście na ten film z dzieckiem, ale wiecie... Tym bardziej mi się wydawał ten film zgodny z duchową rzeczywistością. Musimy stoczyć zazarta walkę, aby niewzruszenie ufać Bogu i żeby o naszym zaufaniu świadczył nie tylko emanujący z nas pokój (choć i to jest potężnym świadectwem w tym świecie), ale żeby szły za tym również nasze czyny i wybory. Zaufanie determinuje nasze decyzje i wybór ścieżki, a to determinuje czy wypełnimy Boże przeznaczenie i wolę dla naszego życia. Bardzo ważna sprawa to zaufanie... wydaje się takie ulotne, nieuchwytne, trudne do zdefiniowania. Więc po tym filmie wiemy bardzo jasno, ze to zaufanie to jest twardy, brutalny konkret. Nic słodziutkiego, cieplutkiego i różowego. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wersety o zaufaniu są często naszymi ulubionymi, bo z zaufaniem wiążą się największe obietnice. Od zbawienia włącznie. Ale kiedy znajdujemy się w sytuacji, kiedy musimy naprawdę zaufać Bogu, kiedy wszystko idzie nie po naszej myśli, kiedy podstawy naszej egzystencji są zagrożone, kiedy Duch podpowiada nam, abyśmy zrobili coś na ludzki rozum kompletnie nierozsądnego, wtedy stwierdzamy, że no bez przesady. Mogę zaufać, że Pan da mi bardziej wypasiony komputer, bez którego i tak nie zginę, albo ze Iksiński zadzwoni do mnie dzisiaj, choć jeśli zadzwoni za tydzień, to nie stanie się nic, poza tym, ze będę musiała zrobić pozytek z owocu cierpliwości. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale że Pan zapewni mi utrzymanie, jeśli wezmę tylko połowę dotychczasowych lekcji, a resztę poświęcę Królestwu? No dajcie spokój, jak tu ufać, przecież Pan Bóg nie wyciągnie pieniędzy z kieszeni i mi nie poda z nieba - ktoś powie. A żebyście się nie zdziwili!!!! Jeśli mam Bożą obietnicę na tę okoliczność, to On zrobi co tylko zechce, żeby dotrzymać słowa, bez względu na to, czy to się mieści w ludzkim rozumie, czy nie. Albo jak człowiek modli się o Bozą zonę czy męza, o uzdrowienie, o zbawienie bliskich, a niebo wydaje się milczeć? Jak tu ufać czekając na coś, bez czego - jak się wydaje naszemu ciału i emocjom - nie mozemy juz wytrzymać ani dnia, ani chwili dłużej? A właśnie, ze mozna. Tak po prostu. Po prostu zaufać. Bo On jest godzien zaufania. A kto Jemu ufa nie będzie zawiedziony. Kto Jemu zaufał nie jest sam. A więc... gdziekolwiek jesteś... szczególnie, kiedy nie wyobrazasz sobie jak mógłbyś teraz zaufać - ufaj! ........... I moze przejdź się na Księcia Kaspiana ;) Uściski. M&lt;/div&gt;&lt;div&gt;*&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5210340511714468642" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://4.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SE7ZFv-RYyI/AAAAAAAAAY8/8WEYBfNLPkQ/s400/narnia-aslan-lion.jpg" border="0" /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/8439854470257644352-345945243459830755?l=thepleasuresoflovinggod.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/feeds/345945243459830755/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://www.blogger.com/comment.g?blogID=8439854470257644352&amp;postID=345945243459830755' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/345945243459830755'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/8439854470257644352/posts/default/345945243459830755'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://thepleasuresoflovinggod.blogspot.com/2008/06/film-o-zaufaniu-i-piosenka-o-powstaniu.html' title='Nie pokładajcie ufności w książętach... :)'/><author><name>MadziaMadzia</name><uri>http://www.blogger.com/profile/02994193404542690199</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://3.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SuhPm3GB8nI/AAAAAAAAA5I/jwGPP7CQAQU/S220/IMG_7426.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SE7TEZ8PMkI/AAAAAAAAAY0/2mPc_jkOzLg/s72-c/poster_chronicles-narnia-prince-caspian_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-8439854470257644352.post-7810668256035114107</id><published>2008-05-23T20:11:00.057+02:00</published><updated>2009-04-13T09:11:47.742+02:00</updated><title type='text'>Moje Top 50 i Matisyahu</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SDcVc8nhA6I/AAAAAAAAAYM/t7Wq-_vB3ZM/s1600-h/matisyahu.jpg"&gt;&lt;img id="BLOGGER_PHOTO_ID_5203651481502286754" style="DISPLAY: block; MARGIN: 0px auto 10px; CURSOR: hand; TEXT-ALIGN: center" alt="" src="http://2.bp.blogspot.com/_i2OHTDhSvII/SDcVc8nhA6I/AAAAAAAAAYM/t7Wq-_vB3ZM/s400/matisyahu.jpg" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;Pod spodem znajdziecie dzisiejszy wpis z wszystkimi nowinami, ale jeszcze, na otarcie łez, ze tak rzadko ostatnio pisałam, przygotowałam na samym dole strony pokaz Top 50 moich ulubiony klipów video, oczywiście chrześcijańskich :) Mam nadzieję że i wam niektóre sprawią radość :)&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Chyba nie wytrzymam i podzielę się oddzielnie jedną piosenką, która jest tam gdzieś w środku pokazu. Podoba mi się bo jest jednocześnie prawdziwa i bardzo inna. Jak obejrzycie, to zrozumiecie sami co w niej takiego innego :) Wykonawca nazywa się Matisyahu a piosenka ma tytuł "King Without A Crown" (Król bez korony). Ponizej słowa i tłumaczenie. I jeszcze link do teledysku na You Tubie, zebyscie mogli zlokalizować, o którą piosenkę chodzi.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=hip2i9yHZ38&amp;amp;feature=PlayList&amp;amp;p=D1756CA4EC3C831A&amp;amp;index=1"&gt;http://www.youtube.com/watch?v=hip2i9yHZ38&amp;amp;feature=PlayList&amp;amp;p=D1756CA4EC3C831A&amp;amp;index=1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;You're all that I have and you're all that I need&lt;br /&gt;Each and every day I pray to get to know you please&lt;br /&gt;I want to be close to you, yes I'm so hungry&lt;br /&gt;You're like water for my soul when it gets thirsty&lt;br /&gt;Without you there's no me&lt;br /&gt;You're the air that I breathe&lt;br /&gt;Say sometimes the world is dark and I just can't see&lt;br /&gt;With these, demons surround all around to bring me down to negativity&lt;br /&gt;But I believe, yes I believe, I said I believe&lt;br /&gt;I'll stand on my own two feet&lt;br /&gt;Won't be brought down on one kneeF&lt;br /&gt;ight with all of my might and get these demons to flee&lt;br /&gt;Hashem's rays fire blaze burn bright and I believe&lt;br /&gt;Hashem's rays fire blaze burn bright and I believe&lt;br /&gt;Out of darkness comes light, twilight unto the heights&lt;br /&gt;Crown Heights burnin' up all through till twilight&lt;br /&gt;Said, thank you to my God, now I finally got it right&lt;br /&gt;And I'll fight with all of my heart, and all a' my soul, and all a' my might&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;[Chorus (2x):]&lt;br /&gt;What's this feeling? My love will rip a hole in the ceiling&lt;br /&gt;Givin' myself to you now from the essence of my being&lt;br /&gt;And I sing to my God, songs of love and healing&lt;br /&gt;I want Moshiach now, time it starts revealing&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Strip away the layers and reveal your soul&lt;br /&gt;Got to give yourself up and then you become whole&lt;br /&gt;You're a slave to yourself and you don't even know&lt;br /&gt;Want to live the fast life but your brain moves slow&lt;br /&gt;If you're trying to stay high then you're bound to stay low&lt;br /&gt;You want God but you couldn't deflate your ego&lt;br /&gt;If you're already there then there's nowhere to go&lt;br /&gt;If you're cup's already full then its bound to overflow&lt;br /&gt;If you're drowning in the water's and you can't stay afloat&lt;br /&gt;Ask Hashem for mercy and he'll throw you a rope&lt;br /&gt;Looking for help from God you say he couldn't be found&lt;br /&gt;Searching up to the sky and looking beneath the ground&lt;br /&gt;Like a King without his Crown&lt;br /&gt;Yes, you keep fallin' down&lt;br /&gt;You really want to live but can't get rid of your frown&lt;br /&gt;You try to reach unto the heights and wound bound down on the ground&lt;br /&gt;Given up your pride and the you heard a sound&lt;br /&gt;Out of night comes day and out of day comes light&lt;br /&gt;Said nullified to the One like sunlight in a ray,&lt;br /&gt;Make room for his love and a fire gone blaze&lt;br /&gt;Make room for his love and a fire gone blaze&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;And see, I lift up my eyes where my help come from&lt;br /&gt;And I seen it circling around from the mountain&lt;br /&gt;Thunder! You feel it in your chest&lt;br /&gt;You keep my mind at ease and my soul at rest&lt;br /&gt;You're not vexed When I look to the sky where my help come from&lt;br /&gt;And I've seen it circling around from the mountain&lt;br /&gt;Thunder! You feel it in your chest&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Jesteś wszystkim co mam i wszystkim czego potrzebuję&lt;br /&gt;Kazdego dnia modlę się bym, proszę, mógł Cię poznać&lt;br /&gt;Chcę być blisko Ciebie, jestem tak głodny!&lt;br /&gt;Kiedy moja dusza jest spragniona jesteś dla mnie jak woda &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Bez Ciebie nie ma mnie&lt;br /&gt;Jesteś powietrzem, którym oddycham&lt;br /&gt;Świat czasem naprawdę jest ciemny i nic nie widzę&lt;br /&gt;A te demony z kazdej strony, chcą mnie wciągnąć w negatywizm&lt;br /&gt;Ale ja wierzę, tak wierzę, powiedziałem: wierzę!&lt;br /&gt;Stanę mocno na nogach&lt;br /&gt;Nie powalą mnie na kolana&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Będę walczył ze wszystkich sił aż te demony uciekną &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Promienie żaru Świętego płoną jasno i ja wierzę &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Promienie żaru Świętego płoną jasno i ja wierzę &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Z ciemności rodzi się światło, na wysokościach pojawia się jutrzenka&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Królewskie Wyzyny płonną aż do świtu&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Mówię, dziękuje ci Panie - wreszcie załapałem&lt;br /&gt;I będę walczył całym sercem, z całej duszy, ze wszystkich sił&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;[Refren (2x):]&lt;br /&gt;Co to za uczucie? Moja miłość wybije dziurę w suficie! &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Oddaję ci całego siebie z głębi swej istoty&lt;br /&gt;I śpiewam pieśni dla mojego Boga, pieśni miłości i uzdrowienia&lt;br /&gt;Pragnę Mesjasza w tej chwili, czas aby zaczęło się objawienie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Zedrzyj wszystkie warstwy tak aby odsłonić duszę&lt;br /&gt;Musisz oddać całego siebie i wtedy będziesz uzdrowiony&lt;br /&gt;Jesteś niewolnikiem siebie samego i nawet nie zdajesz sobie z tego sprawy&lt;br /&gt;Chcesz zyc szybkim zyciem, ale twoje myśli nie nadązają&lt;br /&gt;Jeśli próbujesz dotrzeć wysoko, przygotuj sie ze wylądujesz nisko&lt;br /&gt;Pragniesz Boga ale nie umiałeś spuścić powietrza ze swojego nadmuchanego Ego &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Jeśli juz dotarłeś do celu to nie masz dokąd iść&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Jeśli twój kielich juz jest pełny, to niczego tam nie wlejesz&lt;br /&gt;Jeśli toniesz i nie mozesz utrzymać się na powierzchni &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Błagaj Świętego o zmiłowanie, a on rzuci ci linę na ratunek &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Szukałeś pomocy u Boga i twierdzisz ze nie mogłeś Go znaleźć?&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Patrzyłeś na niebie i szukałeś w głebinach ziemi&lt;br /&gt;Jak Król bez korony&lt;br /&gt;Tak, ciągle upadasz&lt;br /&gt;Naprawdę chcesz zyc ale nie mozesz pozbyc się kwaśnej miny &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;br /&gt;&lt;em&gt;&lt;span style="color:#330033;"&gt;Próbujesz sięgnąć wyzyn a wciąz lądujesz na zie
